Aktualności:

"DC Absolute Noir" od 20 maja.

Menu główne

Nasze recenzje komiksów z Batmanem

Zaczęty przez Juby, 19 Lipiec 2009, 22:01:54

Parallax

Cytat: Rado w 05 Luty  2026, 17:31:45Przy Knightfallu nie wspomniałeś, że w polskim wydaniu są co najmniej dwa zajebiste wstępy napisane przez wybitnych bat-naukowców.

Fakt, w polskich wydaniach są co najmniej dwa świetne wstępy od wybitnych bat-naukowców. ;)
Korzystając z okazji, pozwolę sobie dorzucić luźną propozycję: byłoby super zobaczyć na YouTube specjalny odcinek, może w formie podcastu w którym opowiedzielibyście szerzej o swoich ulubionych komiksach o Batmanie, czytanych na przestrzeni lat.
Widziałem topki roczne, ale nie kojarzę materiału poświęconego ogólnie Waszym osobistym, ulubionym bat-tytułom.
Vengeance, won't change the past. Mine... or anyone else's. I have to become more. People need hope. To know someone's out there for them.

Rado

Pomysł się nadaje na specjalny odcinek. Tylko pewnie tytuły by nam się powtarzały. No i pewnie żadnych zaskoczeń by specjalnie nie było.

Crowridd



Scenarzysta:
Każdy wie, jaki wkład w Batmana ma Chuck Dixon. Niestety ostatnio nie mam szczęścia do czegoś ciekawego spod pióra tego autora. Kilka lat temu kupiłem tom WKKDC: BiZ – Joker – Ostatni śmiech. Z początku podobał mi się ten tytuł; jednak kiedy wróciłem do niego ponownie, miałem już zupełnie inne odczucia. Wg mnie jest to średni komiks, który nie pasował mi do autora przyzwoitych zeszytów z lat 90. Teraz ponownie chciałem dać szansę temu scenarzyście kupując innego Batmana – może tom z kolekcji był tylko wypadkiem przy pracy. Niestety nie był.
 
Rysownik/Inker/Kolory:
John Van Fleet:
Wydaje mi się, że nie spotkałem go wcześniej w komiksach, które czytałem. To nie jest artysta, którego styl odpowiada mi w 100%, jednak bardzo dobrze oglądało mi się jego prace – ciężkie, ciemne, malarskie, realistyczne i fotograficzne zarazem. W tym komiksie odpowiadał w 100% za warstwę wizualną i to było najmocniejszym atutem tego tytułu. Niektóre kadry z The Chalice wyglądają jak fotografie z lat 30.
 
Pierwsze kadry The Chalice to retrospekcja bardzo odległej historii - nie wiemy gdzie i kiedy mają miejsce te wydarzenia (jest rycerz, jakiś religijny artefakt, a to wszystko dzieje się zapewne kilkaset lat temu). Potem przenosimy się do współczesnego Gotham i do potyczki Batmana z Two-Facem. Już od pierwszych stron mroczny klimat wylewa się z tego tytułu - nawet te kilka kadrów z krótkiej potyczki z Dentem ogląda się świetnie.
Następnie kierujemy się do Batjaskini, gdzie Bruce rozmawia z Alfredem - następuje wówczas coś, co nas zaskakuje - do Wayne Manor przyszła przesyłka, zaadresowana do Thomasa Wayne'a - bardzo stara przesyłka. No i tu zaczyna się to, na co czekałem - ogromna ciekawość i niewiadoma. Paczka do nieżyjącego ojca? Teraz? Bruce jedzie do osoby, która wysłała tę paczkę/wiadomość, żeby dowiedzieć się, o co chodzi.
 
Od tego momentu komiks nie miał za bardzo nic ciekawego do zaoferowania. Fabuła, która z początku opiera się mocno na religii, później w ogóle o tym zapomina i kieruje całą akcję na uganianiu się za tytułowym Kielichem. Im dalej w las, tym historia stawała się coraz płytsza. Nie było to złe, natomiast było na pewno mało oryginalne.
Był pomysł na ciekawy początek, jednak później scenarzysta dokleił do tego historyjkę, która niczym nie zachwyca. Może i był tam jakiś element zaskoczenia, może to miało jakiś tam sens, jednak do mnie on nie trafił.
Do plusów tej historii zaliczam na pewno konwersację Batmana z Barbarą Gordon a propos mocy Kielicha i tego, co może w życiu tej drugiej zmienić. Do minusów zaliczam natomiast samego Batmana, który po odkryciu mocy tytułowego artefaktu nie zachowywał się jak typowy Mroczny Rycerz. Batman, którego napisał tu Dixon jest trochę out of character (ale nie w takim sensie, w jakim widzimy go np. u Zdarsky'ego – tam moim zdaniem czyta się go świetnie).
Może kiedy wrócę do tej historii za jakiś czas, znajdę w niej więcej pozytywów.
 
Wizualnie - świetnie - ciemność, strach i momentami klimat grozy. Scenariuszowo – średnio  – chyba za bardzo liczyłem na coś lepszego przy tak dobrej warstwie wizualnej i obiecującym początku.
 
Inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku drugiej historii z tego tomu – Batman: The Ankh. Otrzymujemy tu opowieść o kobiecie, która przez długie lata była zamknięta w sarkofagu, pogrzebana pod pustynią. Co istotne, nie była to zwykła ofiara spisku – przez cały czas pozostawała świadoma, ponieważ niedługo przed zamknięciem obdarzona została nieśmiertelnością.
Po wielu latach zostaje uwolniona i trafia do Gotham. Wkrótce w mieście Batmana zaczynają znikać wpływowi, bogaci ludzie. Nie pojawiają się jednak żadne żądania okupu, żadna organizacja nie przyznaje się do porwań. Ślady prowadzą do niedawno sprowadzonych do Gotham egipskich zabytków.
 
Rozwiązanie fabuły było satysfakcjonujące i podobało mi się połączenie klimatów starożytnego Egiptu z mrocznym Gotham. Batman tutaj sprawdził się jako detektyw i jako rycerz. Płynne sceny walki przeplatane były detektywistyczną robotą. Tutaj Dixon na plus.
Historia na pewno lepsza, niż ta tytułowa, jednak nie pozbawiona wad czy luk fabularnych.











Crowridd

#558
@Parallax '89 miał jedną, dużą wadę - rozłożenie paneli w finałowej scenie z Dentem, która nie trzymała się przez to kupy.

Skończyłem właśnie kontynuację tego komiksu. Czytając go byłem nim momentami zachwycony - ciekawa, wciągająca fabuła i świetne graficzne smaczki - po drodze nie czułem nawet, że to świat Burtona (akurat tutaj mi to nie przeszkadzało).

Jednak ilość dziur fabularnych i fatalne poprowadzenie niektórych wydarzeń - skoki pomiędzy jedną sytuacją, a drugą (momentami myślałem, że coś pominąłem) sprawiły, że mocno się na nim zawiodłem. Nie wiem, z czego wzięły się takie babole i dlaczego redaktor/edytor to klepnął. Szkoda.

Rado

Pamiętam komiksy o których piszesz wyżej. To znaczy pamiętam, że je mam i że je czytałem. I w sumie nic poza tym. Jeśli podobał Ci się John Van Fleet, to jest jeszcze jeden komiks z Batmanem do którego się przyłożył: "Cast Shadows". Tutaj co nie co pamiętam z fabuły. Dużą rolę ma tu Poison Ivy oraz coś co jej zasłania słońce wpadające do jej celi w Arkham.

Juby

Pierwszy raz nie napiszę tutaj własnej recenzji, ale pochwalę czyjąś:
https://www.batcave.com.pl/komiksy-polska-2024/gotham-rok-pierwszy/#1

Po przeczytaniu tekstu @Q na głównej postanowiłem sięgnąć po Gotham: Rok pierwszy (bezsensowny tytuł, zgodnie z moimi przewidywaniami niemający żadnego związku z komiksem, którego akcja toczy się przez góra tydzień, a nie "rok"). Pomijając to oraz cenzurowany zapis przekleństw (wolałbym, aby wcale ich nie było, a jak już są to, żeby były pisane normalnie, a nie w taki sposób: "#%@^$&*") nie mam uwag. Nawet do troszkę uproszczonych i kanciastych ilustracji, których się obawiałem, jednak się przekonałem, i uważam, że komiks wygląda doskonale. Fantastyczna rzecz wzbogacająca mitologię Batmana, którą czytałem nie tracąc zainteresowania przez bite dwie godziny i skończyłem na jednym posiedzeniu. Ode mnie też pięć, a nawet nie wiem czy nie 5,5 nietoperka. Dzięki za rekomendację, @Q ;)
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

Crowridd

#561
Cytat: Rado w 09 Kwiecień  2026, 17:33:32Pamiętam komiksy o których piszesz wyżej. To znaczy pamiętam, że je mam i że je czytałem. I w sumie nic poza tym. Jeśli podobał Ci się John Van Fleet, to jest jeszcze jeden komiks z Batmanem do którego się przyłożył: "Cast Shadows". Tutaj co nie co pamiętam z fabuły. Dużą rolę ma tu Poison Ivy oraz coś co jej zasłania słońce wpadające do jej celi w Arkham.

Widzę, że za scenariusz odpowiada tu Ann Nocenti - na półce do przeczytania mam od niej jeszcze Batman/Catwoman - Trail of the Gun, który kupiłem jeszcze zanim przeczytałem jej Green Arrowa z the New 52 - jedna z najgorzej napisanych historii/postaci DC, jakie miałem w ręku. Nieporozumienie, które na szczęście posprzątał później Lemire. Boję się czytać cokolwiek od tej babki ;D - chyba, że ten one-shot z Catwoman będzie przyzwoity, albo dla samej warstwy wizualnej komiksu z Batmanem, bo widzę że ładnie to wygląda. Dzięki za polecenie.

Nawiązując przy okazji do Waszego ostatniego filmu i do runu Phillipa Kennedy'ego - wielka szkoda, bo ta historia była bardzo dobra i aż prosiło się o więcej tomów. Zeszytom Williamsona - całkiem przyzwoitym - brakowało tego klimatu. Od strony wizualnej na ten pierwszy run serii ciężko było niestety patrzeć... Strasznie szkoda.

Edit: widzę, że po Memento napisał jeszcze kilka zeszytów - nawet zamówiłem pre-order, o którym zapomniałem. Źle zrozumiałem info o zakończeniu jego współpracy z DC.

Z rzeczy, które ostatnio czytałem świetny był Dark Ages - czekam na przesyłkę z wersją o Supermanie, natomiast nie spodobał mi się Batman - Pełnia. Nie wiem, dlaczego akurat ten tom Egmont postanowił u nas wypuścić. Historia o niczym z kiepską warstwą wizualną (poza niektórymi panelami). Zawiodłem się, bo liczyłem na coś więcej, niż na płytką bajkę w mrocznym stylu.

Nie będę pisać recenzji, ale powtórzyłem ostatnio Rok Zerowy, i na ten moment ta historia jest u mnie wyżej niż Sowy.

Juby

No to tym bardziej czekam na start kolekcji, bo będą w niej uwzględnione oba tomy Roku Zerowego (nie czytałem, bo od dawna są wyprzedane i chodzą po chorych cenach) :)

Wrzucam moją najświeższą recenzję Grobu Batmana z DC Black Label, która wczoraj pojawiła się na stronie. Na fotkach w linku śmieszna wpadka, którą wyłapałem: https://www.batcave.com.pl/komiksy-polska-2022/grob-batmana/#1

Dla porównania Radkowa prezentacja wydania oryginalnego (ewidentnie dużo lepszego):
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

Rado

Cytat: Crowridd w 07 Maj  2026, 22:07:39Edit: widzę, że po Memento napisał jeszcze kilka zeszytów - nawet zamówiłem pre-order, o którym zapomniałem. Źle zrozumiałem info o zakończeniu jego współpracy z DC.

Tak, ma być jeszcze jedno wydanie zbiorcze. Z tego co się orientuję, będzie znowu jakiś nowy przeciwnik o pseudonimie The Quiet Man.

Crowridd

#564
Cytat: Juby w 08 Maj  2026, 08:44:51No to tym bardziej czekam na start kolekcji, bo będą w niej uwzględnione oba tomy Roku Zerowego

Mamy chyba odmienne gusta, ale moim zdaniem Rok Zerowy jest bardzo dobrze napisaną historią od A do Z. Jeśli kolekcja u nas wyjdzie, to jest to na pewno jedna z tych pozycji, które warto mieć, i do których moim zdaniem będzie się wracać co jakiś czas.

Polecam też z tego runu Endgame - jeśli nie czytałeś - bardzo fajna rzecz, ale myślę, że czytając ją w tamtych czasach robiła większe wrażenie.


Przy okazji lektury DC Finest przeczytałem po raz kolejny Sektę. Komiksy z Batmanem z końca lat 80. czyta się niesamowicie dobrze, a samą tę zamkniętą historię uważam za jedną z lepszych z tamtych czasów, które miałem w ręku. Wszystko mi tam zagrało - kto czytał, ten wie. Todd wówczas z zeszytu na zeszyt był coraz lepiej napisaną postacią - no i w Sekcie to widać.

Jako fan Swamp Thinga jestem nieobiektywny, ale uważam, że niesamowitość tego komiksu stoi głównie w warstwie wizualnej.

@Johnny Napalm Przeczytałeś już? Pamiętam, że wrzucałeś chyba w tamtym roku zdjęcie.

Mr.G

Batman Imposter.
Jak wyszedł, to jakoś nie kupiła mnie okładka ani opis na odwrocie. Ostatnio jednak dowiedziałem się, że to coś dla mnie.
I okazało się, że to coś bardzo dla mnie.

Takiego Batmana uwielbiam. Niedoskonałego, samotnego, potykającego się i krwawiącego nawet po niepozornym napadzie na sklep. Batmana, który zamiast szpanować kolejnym batmobilem, ma skrzętnie rozplanowany układ ukrytych motocykli w mieście. Który zamiast skakać z budynku na budynek jak Spider-Man, musi korzystać z przygotowanej wcześniej sieci stalowych lin i uprzęży. A kiedy już musi użyć bat-harpuna, nie jest to zabawka ukryta w rękawie, ale toporny sprzęt na specjalne okazje.
Batmana, który nie potrzebuje galerii kolorowych złoczyńców, lecz mierzy się z uliczną, brudną prawdą i niejako konsekwencjami swojej własnej krucjaty. Batmana, który jest zmuszony zwątpić w sens swoich działań, ale walczyć dalej, choć niejednoznacznym pozostaje, kto tak naprawdę zwyciężył.
Batmana, który może się zakochać.

Rewelacyjnemu scenariuszowi miejsca nie ustępują rysunki. Nietypowe zabiegi i pięknie wyrażone emocje bohaterów sprawiają, że przemierzanie kolejnych stron komiksu pozostaje czystą rozkoszą. Ta czerwona parasolka... do licha, jakie to dobre.

Fabuła nie jest i nie musi być niczym zaskakującym i efekciarskim. To prosta historia oparta na emocjach i relacjach między bohaterami. A jeśli już o bohaterach tej historii mowa, to nie sposób nie wspomnieć o świetnym i odważnym przetasowaniu ról tych bardziej znanych w życiu Bruce'a. Zwłaszcza w przypadku Alfreda - gdy każdy kolejny komiks próbuje mieć na niego swój pomysł, Imposter zrobił to czysto, skutecznie i bez jeńców.

Na koniec wspomnę jeszcze, iż historia oraz klimat bardzo przywodzą na myśl film Reevesa - w jednym kadrze Bruce po zdjęciu maski wygląda wręcz identycznie jak Pattinson. Zdaje się, że oba tytuły wyszły w tym samym roku, nie wiem czy podobieństwa są przypadkowe, ale nie obraziłbym się, gdyby niektóre motywy z Impostera znalazły się w kolejnym filmie.

Jeśli ktoś czytał i zechce polecić, w jakich innych komiksach dostajemy takiego właśnie Batmana, to chętnie przyjmę rekomendacje.

Juby

Cytat: Mr.G w Dzisiaj o 08:09:17Na koniec wspomnę jeszcze, iż historia oraz klimat bardzo przywodzą na myśl film Reevesa - w jednym kadrze Bruce po zdjęciu maski wygląda wręcz identycznie jak Pattinson. Zdaje się, że oba tytuły wyszły w tym samym roku, nie wiem czy podobieństwa są przypadkowe, ale nie obraziłbym się, gdyby niektóre motywy z Impostera znalazły się w kolejnym filmie.
Myślę, że podobieństwa nie są przypadkowe. Komiks pisał Mattson Tomlin, który nieoficjalnie pomagał przepisać scenariusz filmu Matta Reevesa, a przy sequelu jest już pełnoprawnym współscenarzystą ;)

Jeśli lubisz takie klimaty to poleciłbym ci Batman: Wyjątkowo Mroczna Noc (tylko nie jest tak dobry, jak Imposter), albo toczący się w latach 30. Bat-Man: Pierwszy rycerz. Taką przyziemnością cechuje się również seria Gotham Central i znakomite Gotham: Rok pierwszy, z tym że one opowiadają o detektywach z Gotham, a Batman występuje w nich tylko w roli drugo-a nawet trzecio-planowej (niemniej, warto).
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

Mr.G

No i wszystko jasne. Tym samym Tomlin staje się moim najlepszym przyjacielem ;]

Dzięki za rekomendacje! Zwłaszcza Gotham Central od dawna mam na liście, ale wciąż zapominam kogoś poprosić o to na prezent.

A skoro już się tu uaktywniłem, to dwa słowa o moich ostatnich romansach z komiksem.
Nigdy jakoś mocno nie zbierałem, okazjonalnie zdarzało się dorwać któryś z ważniejszych tytułów. Nie ogarniałem tych wszystkich runów. Próbowałem ostatnio to zmienić przy okazji serii Zdrasky'ego, ale... po dwóch pierwszych tomach odpadłem. Walki z robotami, podróże międzywymiarowe i Batman spadający z kosmosu to zupełne przeciwieństwo tego, co tak bardzo podobało mi się w Imposterze.
Równolegle próbowałem z Nokturnami od Rama V i też jakoś nie chwyciło - tu jednak nie porzucam nadziei i może kiedyś zbiorę i przeczytam ciągiem, bo jednak wydaje się bardziej klimatyczne niż Zdrasky.

Tymczasem spore nadzieje wiążę z Absolute jako czymś świeżym i z dłuższą perspektywą. Fajne są perełki pokoju Impostora, ale miło by też było w końcu nie móc doczekać się kolejnego tomu.