Aktualności:

"Absolute Batman, Tom 1: Zoo" od 26 sierpnia.

Menu główne
Menu

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wiadomości Menu

Wiadomości - Mr.G

#1
No i wszystko jasne. Tym samym Tomlin staje się moim najlepszym przyjacielem ;]

Dzięki za rekomendacje! Zwłaszcza Gotham Central od dawna mam na liście, ale wciąż zapominam kogoś poprosić o to na prezent.

A skoro już się tu uaktywniłem, to dwa słowa o moich ostatnich romansach z komiksem.
Nigdy jakoś mocno nie zbierałem, okazjonalnie zdarzało się dorwać któryś z ważniejszych tytułów. Nie ogarniałem tych wszystkich runów. Próbowałem ostatnio to zmienić przy okazji serii Zdrasky'ego, ale... po dwóch pierwszych tomach odpadłem. Walki z robotami, podróże międzywymiarowe i Batman spadający z kosmosu to zupełne przeciwieństwo tego, co tak bardzo podobało mi się w Imposterze.
Równolegle próbowałem z Nokturnami od Rama V i też jakoś nie chwyciło - tu jednak nie porzucam nadziei i może kiedyś zbiorę i przeczytam ciągiem, bo jednak wydaje się bardziej klimatyczne niż Zdrasky.

Tymczasem spore nadzieje wiążę z Absolute jako czymś świeżym i z dłuższą perspektywą. Fajne są perełki pokoju Impostora, ale miło by też było w końcu nie móc doczekać się kolejnego tomu.
#2
Bat-Filmy / DC Universe - wątek ogólny
06 Lipiec 2026, 12:21:28
Supergirl się nie udała. Brak odkrywczości i przede wszystkim okrutne zbanalizowanie rewelacyjnego materiału źródłowego.
Jednocześnie nie jest to film jakiś katastrofalny, ot raczej mało emocjonujący średniak. Niestety więcej mówi się o jego krytyce niż to jest tego warte.

Nie widzę w tym powodu do upadku uniwersum. Supermana uważam za udany film, solidny fundament pod kolejne historie, a wpadka z Supergirl powinna pozostać wpadką no i ok, lecimy dalej i zobaczymy jak będzie - bez nienawiści, szukania następców Gunna czy innych takich.
Analogicznie było ze Snyderem. Po całkiem udanym Man of Steel przyszedł potwór z 2016 roku (który dopiero ostatnio, po 10 latach odważyłem się obejrzeć ponownie - nie żeby mu to pomogło). Z tą jednak różnicą, że do dziś pamiętam jak w zażenowaniu kręciłem się na sali kinowej. Snyder szybko pokazał mi Batmana, którego nie chciałem widzieć i nadał uniwersum ponury, galopujący na złamanie karku ku Lidze Sprawiedliwości kierunek.
O uniwersum Gunna jeszcze wiele powiedzieć nie mogę i choć mi też nie podoba się bałagan w planach, seriale o Olsenie czy inne niepokojące doniesienia, to nie mogę mu odmówić, że póki co zbiera ekipę bardzo fajnych, świetnie obsadzonych postaci.
Superman jest pełen optymizmu i kradnie serca (właściwie sceny z nim to najlepsze momenty Supergirl), Lois Lane ma właściwą energię i świetną chemię z Clarkiem, Luthor jest najbliższy moim oczekiwaniom spośród filmowych wersji, a Gang Sprawiedliwości to fajna, wesoła ekipa. Samej Supergirl przytrafiła się słabsza przygoda no i ubolewam, ale Milly Alock jest tak urocza w tej roli (zwłaszcza jak już przyodzieje czerwono-niebieskie barwy), że chętnie znów ją zobaczę u boku Clarka czy może kiedyś w kolejnej solowej, byle tylko lepiej napisanej przygodzie.

O Batmanie DCU wolę nie myśleć, póki jakkolwiek związany jest z nim gość od Flasha, ale zarówno ten i inne projekty ocenię dopiero, gdy się ukażą. A może serial o Olsenie będzie moim ulubionym, kto wie?

Niech Gunn robi swoje póki jest mu dane. Najlepiej jak potrafi próbuje przelewać na ekran nasze dziecięce fascynacje, a póki co jeszcze nie wydarzyła się jakaś katastrofa dająca podstawy do zdjęcia go ze stołka.


...choć gdyby ktoś mi zagwarantował, że po upadku DCU wszelkie siły i zasoby poszłyby na rozwój bat-uniwersum Reevesa, to osobiście plątałbym sznurówki wszystkim próbującym iść na Supergirl :D
#3
Batman Imposter.
Jak wyszedł, to jakoś nie kupiła mnie okładka ani opis na odwrocie. Ostatnio jednak dowiedziałem się, że to coś dla mnie.
I okazało się, że to coś bardzo dla mnie.

Takiego Batmana uwielbiam. Niedoskonałego, samotnego, potykającego się i krwawiącego nawet po niepozornym napadzie na sklep. Batmana, który zamiast szpanować kolejnym batmobilem, ma skrzętnie rozplanowany układ ukrytych motocykli w mieście. Który zamiast skakać z budynku na budynek jak Spider-Man, musi korzystać z przygotowanej wcześniej sieci stalowych lin i uprzęży. A kiedy już musi użyć bat-harpuna, nie jest to zabawka ukryta w rękawie, ale toporny sprzęt na specjalne okazje.
Batmana, który nie potrzebuje galerii kolorowych złoczyńców, lecz mierzy się z uliczną, brudną prawdą i niejako konsekwencjami swojej własnej krucjaty. Batmana, który jest zmuszony zwątpić w sens swoich działań, ale walczyć dalej, choć niejednoznacznym pozostaje, kto tak naprawdę zwyciężył.
Batmana, który może się zakochać.

Rewelacyjnemu scenariuszowi miejsca nie ustępują rysunki. Nietypowe zabiegi i pięknie wyrażone emocje bohaterów sprawiają, że przemierzanie kolejnych stron komiksu pozostaje czystą rozkoszą. Ta czerwona parasolka... do licha, jakie to dobre.

Fabuła nie jest i nie musi być niczym zaskakującym i efekciarskim. To prosta historia oparta na emocjach i relacjach między bohaterami. A jeśli już o bohaterach tej historii mowa, to nie sposób nie wspomnieć o świetnym i odważnym przetasowaniu ról tych bardziej znanych w życiu Bruce'a. Zwłaszcza w przypadku Alfreda - gdy każdy kolejny komiks próbuje mieć na niego swój pomysł, Imposter zrobił to czysto, skutecznie i bez jeńców.

Na koniec wspomnę jeszcze, iż historia oraz klimat bardzo przywodzą na myśl film Reevesa - w jednym kadrze Bruce po zdjęciu maski wygląda wręcz identycznie jak Pattinson. Zdaje się, że oba tytuły wyszły w tym samym roku, nie wiem czy podobieństwa są przypadkowe, ale nie obraziłbym się, gdyby niektóre motywy z Impostera znalazły się w kolejnym filmie.

Jeśli ktoś czytał i zechce polecić, w jakich innych komiksach dostajemy takiego właśnie Batmana, to chętnie przyjmę rekomendacje.
#4
Inne gry / Marvel's Spider-Man (Insomniac)
21 Luty 2025, 21:29:11
Pierwsza część Marvel's Spider-Man była po prostu spełnieniem marzeń o idealnej grze o pajączku. Akcja, dynamika, latanie po mieście, elementy skradanki, znajdowanie plecaczków na mieście... Ta gierka też zaczęła moją przygodę z konsolą i tym samym innymi świetnymi tytułami.
Rozszerzenie z Milesem było przyjemne, ale jakoś nie zapadło mi w pamięć, a część druga (która znowuż wymusiła kupno kolejnej generacji konsoli) nie była gorsza od jedynki, ale niestety nie była też lepsza. Świetna mechanika pozostała świetną mechaniką, ale ogromny niedosyt pozostawiła fabuła. Zabrakło trochę odwagi w pomysłach, może odrobiny poważniejszych wątków, złoczyńcy mieli słabe historie, a Parker zrobił się jakiś irytujący - zaskoczyło mnie, że lepiej bawiłem się grając Moralesem, który wcześniej niezbyt mnie kupował.

A co do zestawienia Nowego Jorku z Gotham, to rozwiązania, które wprowadziła seria Arkham, okazały się bardziej pasować do Pajączka niż Nietoperza. No bo jakkolwiek przy Batmanie walka wręcz z 20 przeciwnikami naraz wydaje się mocno przesadzona, tak u Spider-Mana to się broni i jest czystą frajdą. I zgadzam się, że nawet przy maksymalnie rozwiniętym drzewku umiejętności, wiele walk - i to tych przypadkowych, na ulicach - okazywało się mocno wymagającymi, zmuszającymi do kombinowania, korzystania ze wszystkich gadgetów, dodatkowych umiejętności itd., podczas gdy jako Batman prawie gadgetów nie używałem... a przecież powinno być na odwrót!
Nowy Jork faktycznie żył i faktycznie fajnie było raz na jakiś czas zbić piątkę z przechodniem, ale Gotham - choć pozbawione cywilów - było za to przepiękne. Nie wiem czy jakaś gra tak mnie zachwyciła scenografią, drobnymi detalami, architekturą i zwykłym ulicznym brudem, jak zaułki w Arkham City. Spider-Man nie ma przypisanego mu konkretnego klimatu - to po prostu superbohater w realistycznym mieście - więc twórcy nie mieli tu czym za bardzo zaskoczyć, podczas gdy w świecie Batmana miasto jest bohaterem samym w sobie i gry o Nietoperzu świetnie to oddały.
Co do przeciwników, to w jednej i drugiej serii po prostu dostajemy ich paletę z założeniem, że raczej są nam znani i nikt nie bawi się w jakieś originy - poza świetnym wątkiem Octopusa - ale jednak seria Arkham ma lepsze smaczki na ich temat. Nagrania z sesji terapeutycznych, znajdźki mówiące nam o epizodach w życiu bardziej lub mniej znanych złoczyńców - niby u Pajączka też coś takiego się przewijało, ale nie było tak nastrojowe.

Ogólnie tylko się cieszyć, że oba moje ulubione superbohaterskie uniwersa doczekały się świetnych, solidnych gier. Nie będę próbował wyłaniać lepszej, ale warto zaznaczyć, że w przypadku Pajączka zachwycam się raczej tylko pierwszą częścią, podczas gdy każda gra z serii Arkham była równie zachwycająca.
#5
Inne filmy i seriale / Bondy
21 Luty 2025, 20:39:12
Dziwna wizja. Bond, choć oczywiście dostosowywał się do nowych czasów, zawsze pozostawał w swojej formie czymś bardzo klasycznym i wierzę, że duża w tym rola właśnie rodziny Broccoli. A to, że teraz Amazon może zrobić z nim co chce, wydaje się wysoce ponurą perspektywą. No bo jakoś nie czuję, by utrzymali pewną klasę tych filmów. Z tego rasowego martini, jakim był 007, prędzej zrobią kolorowe, dobrze sprzedające się szociki w fikuśnych puszkach.

Ale i tak po ostatnim filmie nie widziałem optymistycznie przyszłości serii. Czasy, w których aktorki przepraszają, że ich postacie dały się uwieść Bondowi, to już chyba nie czasy dla 007.
#6
Ogólnie o Batmanie / Bat-kostiumy
26 Listopad 2024, 20:32:17
Może warto dać szansę, Juby?
Obserwując tę sytuację, nagle uświadamiam sobie, że Nadia145 zawsze chętnie popisze o bat-kostiumach. Nigdy nie wyloguje się niespodziewanie. Nigdy nie będzie humorzasta. Nigdy nie spije się i nie zacznie trollować na forum albo nie będzie zbyt zajęta, by nie podyskutować. Gdy inni użytkownicy odejdą, jej priorytetowym celem wciąż będzie chwalić kostium Keatona. Może w tym szalonym świecie, to właśnie Nadia145 byłaby najwłaściwszym wyborem do wspólnego poklikania...
#7
Joker / Joker: Folie à Deux (2024)
13 Październik 2024, 13:51:02
Dołączam się do tych 17 osób na świecie, którym film się podobał. Zupełnie nie rozumiem krytyki - nie był ani nudny, ani żenujący, ani nie było tam nic związanego z Woodym Alenem, więc nie wpisuje się w moje kryteria filmu złego. Może nie zaangażował mnie tak jak część pierwsza, ale nie potrafię nie zachwycać się zdjęciami, aktorstwem, muzyką i ogólnym, przygnębiającym retro klimatem. Sama historia nie była szczególnie porywająca, czułem ją bardziej jako coś jakby rozszerzenie części pierwszej niż samodzielny film - trochę jakby zrobić film z ostatniej, post-atomowej godziny Openhaimera - ale tu właśnie konieczny okazał się eksperyment z konwencją musicalu, który urozmaicał fabułę i pozwalał odczuć tę bardziej surrealistyczną perspektywę Arthura. Szkoda tylko, że spośród piosenek - choć świetnie przedstawionych i ogranych - nie dało się wyłowić choćby jednego przeboju, do którego chciałoby się wrócić. Mimo to film oglądałem od początku do końca z zainteresowaniem, po seansie trochę tańczyliśmy z żoną po opustoszałym parkingu kina, a niektóre kawałki nucimy sobie do dziś, więc gdzieś tam w duszę trafił, a to już dużo.
Totalnie nie interesowało mnie, czy Fleck stanie się TYM Jokerem, czy może to świadomy przytyk reżysera, że to jednak NIE TEN Joker... po prostu oglądałem postać, którą nam dano, jej wzloty i upadki. Widziałem chorego, nieszczęśliwego człowieka, który zrobił złe rzeczy i który chciał być zauważony, a nie genezę ikonicznego superzłoczyńcy i dobrze mi z tym było. Jeszcze przy pierwszej części miałem mocno z tyłu głowy, że to Gotham, że są tam Wayne'owie, że z tego może być jakiś Batman i tak dalej, a tutaj - choć wizerunek i imię Jokera pojawiały się co chwila - w pewnym momencie zupełnie odciąłem się od przynależności do bat-świata i może właśnie dlatego seans uważam za udany. Przyjąłem to, co reżyser chciał nam dać zamiast czegoś tam od niego oczekiwać, co jest chyba strasznym problemem dzisiejszej widowni.
Lady Gaga świetnie się zaprezentowała, choć miałem mały problem z postacią Lee. Była super jako pacjentka Arkham na początku, ale chwilę później stała się zbyt silna, zbyt wpływowa na ten film. Wszędzie ją wpuszczano, gadała z kim chciała, aż za bardzo, ale i tak stokroć wolę taką postać niż przerysowaną, irytującą Harley w wykonaniu Margot Robbie.
Scena na schodach naprawdę piękna.
W obliczu gniotów, które regularnie serwuje kino - a zwłaszcza pod szyldem wszelkiego kina około-komiksowego - wielka, zbiorowa krytyka Jokera jest co najmniej nie na miejscu, bo to bardzo dobry film sam w sobie, który odważył się jednocześnie być czymś oryginalnym. Cieszę się, że kupiłem na niego swój skromny bilecik.
#8
Podpisuję się pod polecajką.
Dodam od siebie, że nieco obawiałem się, że ta obiecywana w serialu kryminalność będzie aż nazbyt ponura, ale muszę przyznać, że proporcje pierwszego epizodu są w sam raz. Było miejsce na oddech, na jego wstrzymanie, czasem coś rozbawiło, czasem nawet trochę rozczuliło. Póki co prosta historia, ale dobrze opowiadana, z fajnymi postaciami, a wszystko to w idealnej estetyce reevesowego Gotham, które wcale nie odbiega od tego, co widzieliśmy na dużym ekranie. A wręcz wygląda na to, że serial pozwoli nam bardziej poznać miasto - nie tylko zaułki, nie tylko nocą, nie tylko w nieustannym deszczu.
Od zawsze czekałem na porządny serial w uniwersum Batmana, gdzie Nietoperz niekoniecznie gra pierwsze skrzypce (lub nawet nie gra tam wcale) - i choć Pingwin nigdy nie był wśród moich ulubionych postaci - to zdecydowanie ta produkcja jest najbliżej spełnienia tejże zachcianki. A przynajmniej takie jest bardzo pierwsze wrażenie, zobaczymy jak będzie za kilka odcinków, ale już czekam na nie niecierpliwie.
#9
Seriale animowane i TV / Batman: Caped Crusader
06 Sierpień 2024, 10:26:39
Jakkolwiek sam bardzo sceptycznie podchodzę do zmian ras/płci/orientacji kultowych postaci na zasadzie "zmiana dla zmiany", tak mnie również Oswalda kupiła. I nie wiem czy to kwestia jakiegoś argumentowania i wskazywania palcem na konkretne elementy, po prostu czasem pewne rzeczy ogląda się przyjemniej, a inne nie. Akurat Pingwin w wersji TAS był dla mnie jedną z nudniejszych postaci, podczas gdy Oswalda naprawdę zaintrygowała. Być może na arenie złoli Batmana brakowało takiej silnej, nieco odrażającej, a jednocześnie bardzo przebojowej baby, a wymianę na nią nijakiego Oswalda uważam za dopuszczalną. No i scenę z jej dzieciakami uważam za bardzo mocną, od razu pomyślałem sobie: "oho, tego i Gra o Tron by się nie powstydziła". No i jasne, że dała się zmanipulować i jasne, że bezsensownie się zdemaskowała z działem na łodzi, ale koniec końców to tylko kreskówka i nie wymagam po epizodzie nie wiadomo jakich intelektualnych fajerwerków...

...ale i tak uważam cały serial za dostatecznie inteligentny. A poza tym przede wszystkim za bardzo smaczny, elegancki i klimatyczny.
Solidny serial animowany, jakiego od dawna nie mieliśmy i to nie tylko na arenie DC. Do kolejnych epizodów wracałem z przyjemnością i chyba o żadnym nie mogę powiedzieć, że był po prostu słaby. Przede wszystkim zadowoleni powinni być ci, którzy zawsze domagali się więcej noir i więcej detektywa w Batmanie, bo przede wszystkim na to postawiono tutaj nacisk. I jak dla mnie zaletą jest to, że Batman nie grał pierwszych skrzypiec, a wręcz bywał postacią poboczną w policyjnych śledztwach - lubię takie podejście.
No właśnie, te postacie poboczne wzbudzające tak wielkie kontrowersje... Ogólnie plus za próby odświeżenia wielu postaci, byśmy nie musieli oglądać ich takimi jak dotąd, ale też nie wszystkie eksperymenty wyszły. Największym rozczarowaniem była nowa Harley... w ogóle padła ta ksywka w serialu? Była fajnie podbudowywana jako dr Harleen, podobał mi się jej zaczepny dowcip i liczyłem na duże wrażenia, gdy już pokaże swoje drugie oblicze, ale to zawiodło. Nie odczytałem wyraźnie jej intencji, dlaczego robiła co robiła, czemu miały służyć te podziemne "terapie" i dlaczego Harleen w ogóle stała się kimś takim...
Drugim rozczarowaniem był Dent, ale tu głównie dlatego, że - wbrew opisom twórców - jakiegoś szczególnego nowego spojrzenia nie było. Fakt, Harvey był większym dupkiem niż zwykle (co mi nawet się podobało), ale po przeobrażeniu, mieliśmy powtórkę z TDK - sfiksował, trochę się pomścił i tyle go było. Szkoda, że nikt nie potrafi niczego fajnego dla niego wymyśleć.
Z pozytywnych reinterpretacji, to na pewno Barbara. Mam wrażenie, że jej poświęcono najwięcej uwagi w serialu i opłaciło się, bo wyszła bardzo przekonywująco jako silna pani mecenas. Bardzo fajna relacja z jej ojcem oraz zalążki relacji z Batmanem... ujrzeć, jak ta Barbara staje się kiedyś Batgirl byłoby rewelacyjne, ale nie zdziwię się jeśli twórcy w ogóle nie mają takiego zamiaru.
(w ogóle to o co chodzi z tymi wszystkimi Robinami w odcinku w cyrku? :D Super smaczek, ale jak sądzicie, tylko smaczek?)
Smaczków w ogóle było sporo, czy to wplątując nazwiska znanych postaci, czy wręcz nawiązując do scen filmowych (Selina z elektrycznym kastetem przywiodła na myśl paralizator Pfeiffer, a jedna kwestia z walki Batmana z demoniczną dziewczynką to już żywcem wyciągnięta z Powrotu Batmana :D). Twórcy fajnie się tym bawili, ani na moment jednak nie żerując na nostalgii i nie rezygnując ze swojej wizji.

No ale jakkolwiek fabularnie jest fajnie, tak animacja budzi u mnie mieszane uczucia. Niby nie była zła, niby dobrze zaprojektowane postacie, a zapożyczone z TAS Gotham piękne, tak mogłoby być znacznie lepiej. Jakaś płaska, jakieś puste te ulice, jakieś takie wszystko zbyt zachowawcze. Naprawdę żyjemy w czasach, w których animacje powinny wnosić coś nowego, a ludzie doceniają wszelkie eksperymenty i fajnie by było, by w przyszłości tejże kreskówki, twórcy o tym pamiętali i byli znacznie odważniejsi.

Serial na pewno nie rozczarował, uważam że spełnił oczekiwania (no bo chyba nikt nie spodziewał się drugiego TAS?) i czekam na kolejne sezony. Pewne nowe pomysły wyszły, inne trochę mniej, ale chętnie zobaczę kolejne wizje. Fajnie, że obok wulgarnej, tryskającej krwią "Harley Quinn" pojawiła się tak elegancka i przepełniona klimatem alternatywa.
#10
Bat-Filmy / DC Universe - wątek ogólny
10 Maj 2024, 23:31:51
Wygląda jak strażak. Taki co dopiero co wrócił z akcji i już musi lecieć na następną. Taki może i trochę tym już zmęczony, ale raczej nie dający tego po sobie poznać, bo wie, że musi. Nie zrezygnuje. Znów trzeba nałożyć kostium i kogoś uratować. Do roboty, Clark - myśli sobie - dasz radę.
Podoba mi się :)
#11
Jakieś takie nieociosane, jakby z painta te postacie (zwłaszcza Batman wypada bardzo brzydko), ale to nie ma większego znaczenia. Animacja w X-Men '97 też mi się nie podoba, ale tam nie ma to znaczenia. Ważne, że twórcy próbują inaczej - inne czasy, inny klimat, inne historie postaci. No i chcą skupić się na psychologii bohaterów, co było chyba podkreślane od pierwszych wieści dotyczących tego serialu. Jeśli im się uda, brzydka kreska nie będzie problemem. A zresztą, w ruchu i z odpowiednią muzyką... może nawet będzie to piękne.
Najwięcej dowiedzieliśmy się o Harley, bo i chyba u niej szykuje się największa metamorfoza. Od wyglądu, przez sposób działania, po brak powiązania z Jokerem. Odważnie i dobrze. Na blond pannę Quinn z irytującym głosikiem już się napatrzyliśmy i jeśli ktoś ma prawo proponować nowy na nią pomysł, to właśnie ta ekipa, która ją stworzyła. I mam nadzieję, że takich nowości będzie jak najwięcej.
#12
Bat-Filmy / Batman Beyond
17 Kwiecień 2024, 09:00:31
Uprzedziłeś mnie z wrzuceniem tego.
Ładne i świeże. Kolorystyka idealna do historii BB. Byłby to piękny film.

Tak się tylko zastanawiam, czy gdyby faktycznie ktoś kiedyś miał przywrócić w tym lub innym formacie Beyonda, to czy trzymaliby się tego desingu jego ust. Już w animacji dziwnie to wygląda, a jestem bardzo ciekaw jak to miałoby się przełożyć na kostium aktorski. Zresztą, o czym my tu mówimy, do dziś nie doczekaliśmy się dobrze wyglądających białych soczewek na oczach filmowego Batmana.
Ogólnie jest trochę konceptów, gdzie maska Terry'ego ma po prostu zasłonięte usta i wydaje mi się to dużo sensowniejsze.
#13
Inne filmy i seriale / Bondy
09 Kwiecień 2024, 08:21:11
Cytat: Juby w 05 Kwiecień  2024, 08:56:16ale na pewno Chris wielokrotnie wspominał, że jego ulubionym filmem serii jest W tajnej służbie... z Lazenbym.

Skoro już o tym wspomniałeś.
Dosyć niedawno miałem okazję odświeżyć sobie ten film. Pamiętam, że w czasach jarania się starymi Bondami, do Lezenby'ego robiłem kilka podejść i chyba nigdy nie wytrwałem do końca. Pamiętałem, że był ten jednorazowy aktor i chodził w kilcie, tyle.
A tymczasem to naprawdę niezły film. Oczywiście za montaż scen walk ktoś powinien stracić robotę, ale pomimo to, tym razem całość oglądało mi się zaskakująco dobrze. Lezenby miał swój urok i to w taki bardziej uczuciowy sposób niż jego poprzednik i następca zarazem.
No i Armstrong tam śpiewał! A tekst tego pięknego kawałka nabrał zupełnie innego znaczenia w chyba najbardziej okrutnym i poruszającym zakończeniu w całej serii filmów o 007. Chyba się stary robię, bo mnie te sercowe wątki co raz bardziej rozbrajają. Może trzeba odświeżyć pozostałe filmy? Może znów wzruszę się na czymś, co kiedyś było mi obojętne.

There's no hurry, you see. We have all the time in the world
#14
Bat-Gry / Wymarzona gra o Batmanie
09 Kwiecień 2024, 08:07:00
Jako że pierwszą moją poważną grą był Splinter Cell, to aż miło się patrzy na powyższy materiał. Podobna surowość, co w grach o Fisherze - zarówno w kwestii otoczenia, jak i interfejsu. Jak już gdzieś tu niedawno pisałem, chętnie wróciłbym w grach o Batmanie do konieczności umiejętnego skradania, bo pod koniec serii Arkham niestety stało się to tylko dodatkiem - niby można skakać po tych gargulcach, ale jak się człowiek spieszył, to i walcząc otwarcie ze wszystkimi też dało radę.

Ale i tak gry Nolanverse i Arkhamverse miałyby dużo podobnych elementów, toteż rozumiem decyzję o wstrzymaniu produkcji. No chyba że właśnie ten system nemesis byłbym znaczącym wyróżnieniem. Nie miałem z nim styczności osobiście, ale z tego co czytałem i słyszałem, to wykorzystanie go na ulicach Gotham mogłoby fajnie urozmaicić.

No i byłaby to jakaś szansa na pogłębienie uniwersum Nolana. Ciekawe, jakie z niewykorzystanych w filmach postaci by się pojawiły. Czy to w grze, czy w komiksie, czy w formie słuchowiska - chętnie wróciłbym kiedyś do nolanowego Gotham i poznał niepoznane dotąd uliczki.
#15
Inne filmy i seriale / Bondy
05 Kwiecień 2024, 08:18:54
Dalton jako Bond zawsze kojarzy mi się z niewykorzystanym potencjałem. Wydaje mi się, że zarówno jego 007, jak i same filmy były na tamte czasy próbą uczynienia z serii czegoś, co udało się naprawdę dopiero z Cragiem, tj. urealnienie ich, uczynienie nieco brutalniejszymi, z prawdziwymi emocjami - nieczęsto bowiem przez całą serię pojawiała się wzmianka o małżeństwie 007. Nadal jednak pozostawał to dosyć klasyczny James Bond w smokingu z martini, toteż zmiana nie była tak drastyczna, jak w Casino Royale.
Co do (nie)kobieciarza, pewnie musiałbym odświeżyć sobie te dwa filmy pod tym kątem, ale myślę podobnie jak Funky, że po erze Moore'a było to nawet... zdrowe.

Zarówno W obliczu..., jak i Licencję... pamiętam dosyć mętnie i kojarzę, że to raczej średniaki, ale ogromny dziecięcy sentyment zawsze pozostanie do tej pierwszej części. Pamiętam wyraźnie, że kiedy weszło intro The Living Daylights, coś we mnie przeskoczyło i od tamtej chwili muzyka stała się istotną częścią mojego życia. Jeszcze tej samej nocy katowałem kasetę The Best of A-ha, którą mam zresztą do dziś.
No i wiolonczelistka. Może rzeczywiście nie najbardziej znacząca z kobiet Bonda, ale, na bogów, ładnie jej było z tą wiolonczelą.

Dalton pozostaje całkiem aktywnym aktorem i moim niespełnionym marzeniem obsadowym Alfreda, a może i nawet samego Bruce'a w jakimś Beyondzie. Ostatnio widziałem go w 1923 - spin-offie Yellowstone - gdzie wcielił się w bogatego, okrutnego biznesmena. I choć w tej produkcji jego podejście do kobiet nadal jest dalekie od bondowskiego, to trzeba oddać, że facet się rewelacyjnie starzeje i naprawdę nie obraziłbym się gdyby i dziś miał wrócić do roli 007. Dalton zasłużył na co najmniej jeszcze jednego Bonda.

A Nolan i Dalton? Pierwsze słyszę. Opowiecie coś więcej na ten temat?