Aktualności:

"Batman: Pełnia" od 10 grudnia.

Menu główne

Nasze recenzje komiksów z Batmanem

Zaczęty przez Juby, 19 Lipiec 2009, 22:01:54

Johnny Napalm

Cytat: Crowridd w 01 Styczeń  2026, 21:57:56Ja dziś ponownie siadam do Gotham Knights - Pozłacane Miasto - bardzo przyjemny komiks i polecam go kupić, bo chodzi za grosze, a jest naprawdę ok.

Zainteresuję się tym komiksem, skoro rzeczywiście nie wyrwie mi ostatnich złociszy z kieszeni i jest naprawdę wart przeczytania.



Co do wielokrotnego czytania komiksów, złapałem się na tym, że w tym roku chyba kupiłem więcej albumów niż ich przeczytałem. Może w ten weekend trochę nadrobię.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

MJ

Cytat: Crowridd w 01 Styczeń  2026, 21:57:56Ja dziś ponownie siadam do Gotham Knights - Pozłacane Miasto - bardzo przyjemny komiks i polecam go kupić, bo chodzi za grosze, a jest naprawdę ok.

O widzisz i to dobra polecajka, bo akurat to jedna z niewielu pozycji, których mi jeszcze brakuje.

Obecnie czytam run Justice League z New 52 i póki co jest po prostu poprawnie, skończyłem 3 tom, nic szczególnie zaskakującego, można zauważyć ogromną różnicę w poziomie rysowania Jima Lee w tej serii, w stosunku do prac przy "Hush'u" czy "All Star Batman & Robin" chyba że to inker i kolorysta daje taką ogromną różnicę.

Brakuje mi 4 adaptacji filmowych i Sędziego Dredd'a i dogonię Jubiego jeśli chodzi o TM-Semic, zostanie jeszcze "Mroczne Odbicie", dwa powiększone "Black&White", "Batman i Żółwie Ninja", "Batman i Dylan Dog" i będę miał pełną kolekcję wszystkich polskich wydań Nietoperza. Wtedy uzupełnię jego wystąpienia w Lidze i może jakieś poboczne Harley czy Pingwiny.
Codziennie nie wypada mój dzień, niezmiennie chce wyjść z mroku lecz mrok nie chce wyjść ze mnie...

Crowridd

Liga z The New 52 jeszcze przede mną. Kiedyś nadrobię.

Co do Harley, to polecam zamknięte historie z DC Black Label - są to świetne komiksy i na pewno się nie zawiedziesz. Natomiast Harley ongoing w ogóle mi nie pasuje - mam chyba 2 tomy z polskich kolekcji - nie w moim guście.

Mroczne Odbicie - jeden z moich ulubionych komiksów - świetnie napisany - zazdroszczę, że jest on jeszcze przed Tobą

Juby

Ja ostatnio przeczytałem tego Batman/Lobo. Całkiem śmieszne, bardzo brutalne i ciekawie zilustrowane. Do tego niezły papier i porządny druk, jak na wydanie Semica z 2001 roku (zdecydowanie lepszy od Tomb Raiderów z tego okresu). Nie kumam tylko skąd tak duże zmiany w świecie Mrocznego Rycerza (kamerdynerem łysego Bruce'a jest Jim Gordon, komisarzem policji Alfred, Robinem Dick, a Nightwingiem starszy Tim Drake). Niemniej, nie żałuję zakupu (jedynie ceny, bo kilka lat temu była okazja za dużo mniej :P)

Cytat: MJ w 01 Styczeń  2026, 22:27:05Brakuje mi 4 adaptacji filmowych i Sędziego Dredd'a i dogonię Jubiego jeśli chodzi o TM-Semic, zostanie jeszcze "Mroczne Odbicie", dwa powiększone "Black&White", "Batman i Żółwie Ninja", "Batman i Dylan Dog" i będę miał pełną kolekcję wszystkich polskich wydań Nietoperza. Wtedy uzupełnię jego wystąpienia w Lidze i może jakieś poboczne Harley czy Pingwiny.
Kiedyś też chciałem zbierać wszystkie komiksy z Batmanem wydane w PL, ale dawno dałem sobie spokój z takim myśleniem. Nie widzę sensu zbierania czegoś, co mi się nie podoba, tylko ze względu na obecność postaci, którą uwielbiam. Między innymi dlatego porzuciłem współczesne ongoingi i nie żałuję. Na bieżąco czytam tego najnowszego Batmana od Matta Fractiona i Jorge Jiméneza, bo rozważałem czy znowu nie spróbować od nowej "jedynki", ale już wiem, że to zupełnie nie dla mnie.
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

MJ

Ja chyba po prostu mam wieczny niedosyt nowych historii z Batmanem. Jedyne co olewam to chyba tylko te wydania dla dzieci Brave and the Bold. Choć chętnie poczytałbym wersje komiksowe Batman Beyond czy TASu, a nawet JL btw czy ktoś z was pamięta magazyn MIX Komiks? Tam były pojedyncze, historie z tego uniwersum, mogło by to trwać dalej :)
Codziennie nie wypada mój dzień, niezmiennie chce wyjść z mroku lecz mrok nie chce wyjść ze mnie...

newtime

Ojej ale szufladkę wyciągnąłeś. Zbierałem mix komiks od 1 numeru do ostatniego kiedy tylko juz żólwie ninia zostały. Bylo tam mnóstwo histori z uniwersum tas ligi spraweldiwosci, batamana oraz beyond. Chociaż wtedy głównie dla spidermana kupowałem. W czasach  posuchy komiksów na polskim rynku, to czasopismo było dla mnie oknem na świat

Juby

Heh, też zbierałem MIX Komiksy (patrząc po poniższych okładkach na przełomie 2004/2005), w których jednym z rozdziałów były przygody Terry'ego McGinnisa walczącego z Ink :)



Wyciąłem wtedy z nich te strony i spiąłem sobie zszywkami całą historię w jeden komiks bez okładki :) Nie pamiętam co się z nim stało, ale pewnie został w domu rodzinnym gdy wyfruwałem z gniazda i jako "makulatura" trafiło do pieca :P
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

MJ

Mi najbardziej przypadła do gustu historia w której stary Bruce znów przywdziewa swój stary kostium i walczy z Terry'm. "Siła zawsze przegrywa z doświadczeniem" czy jakoś tak :P  Pamiętam że przerysowywałem sobie kadry z owego wydania ćwicząc swój warsztat rysowniczy. Myślicie że jest szansa że Egmont po wypełnieniu dziury między Ziemią Niczyją, a runn'em Morrisona sięgnie po Batman Adventures albo Adventure Continues?
Codziennie nie wypada mój dzień, niezmiennie chce wyjść z mroku lecz mrok nie chce wyjść ze mnie...

Crowridd

#548
Wydaje mi się, że dopóki Egmont nie pociągnie serii Arkham dalej, i zostawi samego Pingwina, to ciężko będzie liczyć na coś "odrębnego" od głównej linii, która leci od Knightfall. Chciałbym się mylić.

Te serie z animowaną kreską są świetne i raczej by ładnie schodziły. Ale wydawnictwo ma swoje badania rynku i wie lepiej, co się dobrze sprzeda.

MIX Komiks - ktoś przybliży co to było? Zatrzymałem się na Semicach.

Juby

#549
MIX Komiks to było takie kioskowe czasopismo w formacie większym od A4, chyba 32-stronicowe, w którym znajdowało się kilka komiksów o popularnych obecnie kreskówkach na Cartoon Network i FOX Kids. Nie wiem czy to były przedruki jakichś serii, czy komiksy tworzone bezpośrednio pod ten miesięcznik, ale miały swój tani urok. I nie były to 8-stronicowe zamknięte historie, jak z antologii, tylko jeśli w numerze wrześniowym zaczynał się komiks z Batmanem Przyszłości walczącym z Ink, to kolejne 8(?) stron było w październiku, a ostatnie 8 stron kończyło numer listopadowy (od grudnia ruszała nowa historia, niekoniecznie o Batmanie).

Znalazłem potwierdzenie, że miałem numery właśnie od wrześniowego '04 - mam w szufladzie tę grę na PC, która była dodatkiem (widać ją na zdjęciu) ;) Prezent z listopada też bardzo dobrze pamiętam, bo zielony glut został się w kieszeni, a spodnie trafiły do prania xD

Cytat: MJ w 07 Styczeń  2026, 17:20:25Myślicie że jest szansa że Egmont po wypełnieniu dziury między Ziemią Niczyją, a runn'em Morrisona sięgnie po Batman Adventures albo Adventure Continues?
Nie wcześniej niż za 5-6 lat, bo na razie mają bardzo dużo materiału do wydania, a potem mogą się cofnąć przed Knightfall.
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

Parallax


Recenzja Batman '89

⚠️ UWAGA: RECENZJA ZAWIERA SPOJLERY ⚠️


Do Batman '89 podchodziłem bardzo pozytywnie, bez czytania wcześniejszych opinii. Powód jest prosty: batmany Tima Burtona to moje ulubione filmy o Batmanie, a do Batman Returns mam wręcz gigantyczny sentyment. Gdy zobaczyłem, że powstał komiks będący bezpośrednią kontynuacją ,,Batman Returns", uznałem, że biorę to w ciemno i sam sprawdzę, czy to działa.

I muszę powiedzieć jasno: fabularnie komiks pozytywnie mnie zaskoczył.

Scenariusz jest zbudowany dokładnie tak, jak mógłby wyglądać filmowy sequel Burtona, którego nigdy nie dostaliśmy. Czytając, naprawdę miałem wrażenie, jakbym oglądał kolejny film z tego uniwersum. Struktura historii, tempo i sposób prowadzenia wątków bardzo dobrze pasują do batmanów z 1989 i 1992 roku.

Sama historia jest prosta, klasyczna i świadomie dopasowana do realiów Burtonowskiego Batmana i to działa na jej korzyść. Nic tu nie próbuje na siłę modernizować świata ani go komplikować. To dokładnie ten poziom ,,komiksowego blockbusteru", którego się spodziewałem.


Spoiler
Główny antagonista Two-Face wypada naprawdę dobrze, a dodatkowym plusem jest fakt, że to ta sama wersja Harveya Denta, którą widzieliśmy w Batmanie 1989. Wprowadzenie Robina również oceniam na plus. Zarówno jego design, jak i charakterystyka postaci są idealnie dopasowane stylistycznie do tego uniwersum. Nic tu nie zgrzyta, wszystko wygląda i brzmi jak Burton.

Podobało mi się też to, że część historii skupia się na obszarach Gotham, których wcześniej praktycznie nie poznaliśmy, m.in. na Burnside. Dzięki temu świat wydaje się trochę większy, nawet jeśli nie jest to w pełni wykorzystane wizualnie (do tego jeszcze wrócę).


Największy zgrzyt fabularny to dla mnie powrót Catwoman. Jest on zbyt nagły i mam wrażenie, że ta postać spokojnie mogła zostać zostawiona na kolejny tom. Wolałbym, aby ten komiks bardziej skupił się na Bruce'ie Waynie, jego samotności po wydarzeniach z ,,Batman Returns" oraz na rozwinięciu relacji Harveya i Robina. Sam powrót Seliny jest zrobiony poprawnie, ale mam z nim wyraźny problem koncepcyjny.
[Zamknij]

Największy minus całego komiksu to jednak coś innego:
brakuje tu tego nieuchwytnego Burtonowskiego klimatu.

W filmach składała się na niego nie tylko stylistyka wizualna, ale też muzyka Danny'ego Elfmana, mrok, gotyckość i specyficzna atmosfera Gotham. Tego w komiksie po prostu nie da się w pełni oddać i niestety czuć, że czegoś tu brakuje, mimo dobrze skrojonej fabuły i postaci.


Spoiler
Rysunki są zdecydowanie na plus. Są proste, czytelne i bardzo przyjemne dla oka. Szczególnie dobrze wypada Batman w kostiumie oraz Harvey Dent/Two-Face. Minusem jest jednak to, że za mało miejsca poświęcono samemu Gotham. Miasto jest raczej tłem, a nie pełnoprawnym bohaterem, co w Burtonowskim świecie zawsze było bardzo istotne.

Chciałbym jednak wyróżnić jedną scenę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie:
moment, w którym Harvey Dent ratuje Drake'a z pożaru, po czym po kilku stronach okazuje się, że to nie była prawda. Kadr z leżącym na ziemi Harveyem to jeden z najmocniejszych momentów całego komiksu, świetnie rozegrany i bardzo satysfakcjonujący.
[Zamknij]


Podsumowując Batman '89 to bardzo solidna, momentami naprawdę dobra kontynuacja Burtonowskiego uniwersum. Fabularnie i postaciowo wszystko tu działa, a całość czyta się jak utracony film z lat 90. Niestety brak pełnego klimatu, muzycznej duszy i mocniejszego Gotham sprawia, że nie jest to dzieło wybitne ale zdecydowanie warte poznania dla fanów tych filmów.

Ocena: ⭐⭐⭐⭐☆ (4/5)
Vengeance, won't change the past. Mine... or anyone else's. I have to become more. People need hope. To know someone's out there for them.

Juby

Fajna recenzja. Dobrze kontrastuje z moją własną, bardzo negatywną.

Cytat: Parallax w 04 Luty  2026, 23:36:32Scenariusz jest zbudowany dokładnie tak, jak mógłby wyglądać filmowy sequel Burtona, którego nigdy nie dostaliśmy. Czytając, naprawdę miałem wrażenie, jakbym oglądał kolejny film z tego uniwersum. Struktura historii, tempo i sposób prowadzenia wątków bardzo dobrze pasują do batmanów z 1989 i 1992 roku.
Nie zgadzam się w 100% ze wszystkim powyżej i właśnie to uważam za największy problem tej mini-serii i dlatego do tej pory nie wziąłem się za jej kontynuację. Ale w sumie może w tym miesiącu w luźniejszych chwilach w pracy odświeżę sobie B'89 i wejdę w to Echo, może czytane ciągiem podejdą mi lepiej.
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

Parallax


Recenzja Batman: Knightfall

Na start zaznaczę jedną rzecz jasno: to był pierwszy komiks, który czytałem po angielsku i mam do niego ogromny sentyment. Do dziś jest to mój ulubiony okres w historii Batmana. Nie dlatego, że jest ,,najładniejszy" albo ,,najnowocześniejszy", tylko dlatego, że żaden inny run nie rozkłada Batmana na czynniki pierwsze tak brutalnie i konsekwentnie.

KNIGHTFALL

Dla mnie Knightfall to fenomenalne studium upadku Mrocznego Rycerza. Nie w sensie ,,jednego złego dnia", tylko długiego, wyczerpującego procesu, w którym Batman sam doprowadza się do granicy.

Najmocniejsze jest to, że nic tu nie jest nagłe. Z zeszytu na zeszyt czuć zmęczenie, presję, brak snu i ignorowanie własnego ciała. To Batman, który przestaje słuchać organizmu, bo misja jest ważniejsza. I właśnie dlatego ten etap działa tak dobrze, to nie porażka przez błąd, tylko przez pychę i obsesję.

Ten fragment sagi czyta się jak nieuchronny marsz w stronę katastrofy. I to jest jego największa siła.

Zwieńczenie tej części uważam za jedno z najbardziej ikonicznych momentów w historii Batmana. Nie ma tu taniej sensacji, jest logiczna konsekwencja wszystkiego, co było wcześniej.
Upadek Batmana w tej historii boli, bo czuć, że można było temu zapobiec. I właśnie dlatego działa do dziś.

KNIGHTQUEST: CRUSADE

Dla mnie to najlepsza część całej sagi. Nawet lepsza niż sam Knightfall.

To, co tu dostajemy, to eksperyment myślowy: co się stanie, gdy Batmanem zostanie ktoś, kto nie ma tego samego kompasu moralnego? Odpowiedź jest brutalna, niepokojąca i fascynująca.

Ten etap czytałem z autentycznym napięciem. Każdy kolejny zeszyt sprawiał, że miałem coraz większe poczucie, że to wszystko zmierza w bardzo złym kierunku.

Azrael jako Batman to czysta dekonstrukcja mitu. Przekraczanie granic, eskalacja przemocy, paranoja, technologia jako substytut moralności, wszystko to pokazane jest konsekwentnie i bez taryfy ulgowej.
To nie jest ,,zły Batman dla efektu". To Batman, który gubi sens bycia Batmanem, bo system, trauma i ambicja biorą nad nim górę. Dla mnie absolutny top całej sagi, epickie, ciężkie i momentami wręcz chore (w dobrym znaczeniu).

KNIGHTQUEST: THE SEARCH

I tu niestety następuje wyraźny spadek jakości.

Nie mówię, że to część zła, ale po tym, co oferuje Crusade, oczekiwałem znacznie więcej emocjonalnie i koncepcyjnie. Pomysły są w porządku, momentami nawet ciekawe, jednak całość nie ma tej wagi, którą powinna mieć po tak epickiej sadze.

Największy problem mam z tym, jak rozwiązano kluczowy problem Bruce'a. Po setkach stron cierpienia, upadku i konsekwencji... wszystko wydaje mi się zbyt proste i zbyt wygodne.
To jedyny moment w całym Knightfall, w którym poczułem, że scenariusz idzie na skróty. A to boli, bo potencjał był ogromny.

KNIGHTSEND

KnightsEnd odbieram jako bardzo solidne, ale nie idealne domknięcie. Podoba mi się to, że Batman nie wraca od razu, że musi się odbudować, trenować i odzyskać kontrolę. To jest spójne z tym, co wcześniej przeżył.

Ten etap czyta się dobrze, płynnie i z satysfakcją.

Finał jest epicki, bez dwóch zdań. Konfrontacja, emocje i symbolika są na swoim miejscu.
Ale... mimo że to mocne zakończenie, zabrakło mi kropki nad ,,i". Może tempa, może ciężaru emocjonalnego, może jeszcze jednego rozdziału więcej. Trudno wskazać jedną rzecz, ale mam poczucie, że mogło to wybrzmieć jeszcze mocniej.


Podsumowując, Batman: Knightfall to jedna z najważniejszych i najbardziej osobistych sag w historii Batmana. To wybitne studium upadku Mrocznego Rycerza, fenomenalna dekonstrukcja mitu w Knightquest: Crusade oraz satysfakcjonujący, choć nie w pełni idealny powrót w KnightsEnd. Mimo wyraźnego spadku jakości w The Search i drobnych niedosytów w finale, całość pozostaje epicka, ciężka i emocjonalnie angażująca. To komiks, który nie tylko opowiada historię Batmana, ale testuje granice tego, kim Batman w ogóle jest.

Ocena: ⭐⭐⭐⭐½ (4,5/5)
Vengeance, won't change the past. Mine... or anyone else's. I have to become more. People need hope. To know someone's out there for them.

Rado

Przy Knightfallu nie wspomniałeś, że w polskim wydaniu są co najmniej dwa zajebiste wstępy napisane przez wybitnych bat-naukowców.

Leon Kennedy

Powoli zabieram się za dwa ostatnie tomy z polskiego wydania. Niezła ilość stron się nam tutaj ogólnie uzbierała  ;D