
Recenzja Batman '89
⚠️ UWAGA: RECENZJA ZAWIERA SPOJLERY ⚠️
Do Batman '89 podchodziłem bardzo pozytywnie, bez czytania wcześniejszych opinii. Powód jest prosty: batmany Tima Burtona to moje ulubione filmy o Batmanie, a do Batman Returns mam wręcz gigantyczny sentyment. Gdy zobaczyłem, że powstał komiks będący bezpośrednią kontynuacją ,,Batman Returns", uznałem, że biorę to w ciemno i sam sprawdzę, czy to działa.
I muszę powiedzieć jasno: fabularnie komiks pozytywnie mnie zaskoczył.
Scenariusz jest zbudowany dokładnie tak, jak mógłby wyglądać filmowy sequel Burtona, którego nigdy nie dostaliśmy. Czytając, naprawdę miałem wrażenie, jakbym oglądał kolejny film z tego uniwersum. Struktura historii, tempo i sposób prowadzenia wątków bardzo dobrze pasują do batmanów z 1989 i 1992 roku.
Sama historia jest prosta, klasyczna i świadomie dopasowana do realiów Burtonowskiego Batmana i to działa na jej korzyść. Nic tu nie próbuje na siłę modernizować świata ani go komplikować. To dokładnie ten poziom ,,komiksowego blockbusteru", którego się spodziewałem.
Spoiler
Główny antagonista Two-Face wypada naprawdę dobrze, a dodatkowym plusem jest fakt, że to ta sama wersja Harveya Denta, którą widzieliśmy w Batmanie 1989. Wprowadzenie Robina również oceniam na plus. Zarówno jego design, jak i charakterystyka postaci są idealnie dopasowane stylistycznie do tego uniwersum. Nic tu nie zgrzyta, wszystko wygląda i brzmi jak Burton.
Podobało mi się też to, że część historii skupia się na obszarach Gotham, których wcześniej praktycznie nie poznaliśmy, m.in. na Burnside. Dzięki temu świat wydaje się trochę większy, nawet jeśli nie jest to w pełni wykorzystane wizualnie (do tego jeszcze wrócę).
Największy zgrzyt fabularny to dla mnie powrót Catwoman. Jest on zbyt nagły i mam wrażenie, że ta postać spokojnie mogła zostać zostawiona na kolejny tom. Wolałbym, aby ten komiks bardziej skupił się na Bruce'ie Waynie, jego samotności po wydarzeniach z ,,Batman Returns" oraz na rozwinięciu relacji Harveya i Robina. Sam powrót Seliny jest zrobiony poprawnie, ale mam z nim wyraźny problem koncepcyjny.
Podobało mi się też to, że część historii skupia się na obszarach Gotham, których wcześniej praktycznie nie poznaliśmy, m.in. na Burnside. Dzięki temu świat wydaje się trochę większy, nawet jeśli nie jest to w pełni wykorzystane wizualnie (do tego jeszcze wrócę).
Największy zgrzyt fabularny to dla mnie powrót Catwoman. Jest on zbyt nagły i mam wrażenie, że ta postać spokojnie mogła zostać zostawiona na kolejny tom. Wolałbym, aby ten komiks bardziej skupił się na Bruce'ie Waynie, jego samotności po wydarzeniach z ,,Batman Returns" oraz na rozwinięciu relacji Harveya i Robina. Sam powrót Seliny jest zrobiony poprawnie, ale mam z nim wyraźny problem koncepcyjny.
[Zamknij]
Największy minus całego komiksu to jednak coś innego:
brakuje tu tego nieuchwytnego Burtonowskiego klimatu.
W filmach składała się na niego nie tylko stylistyka wizualna, ale też muzyka Danny'ego Elfmana, mrok, gotyckość i specyficzna atmosfera Gotham. Tego w komiksie po prostu nie da się w pełni oddać i niestety czuć, że czegoś tu brakuje, mimo dobrze skrojonej fabuły i postaci.
Spoiler
Rysunki są zdecydowanie na plus. Są proste, czytelne i bardzo przyjemne dla oka. Szczególnie dobrze wypada Batman w kostiumie oraz Harvey Dent/Two-Face. Minusem jest jednak to, że za mało miejsca poświęcono samemu Gotham. Miasto jest raczej tłem, a nie pełnoprawnym bohaterem, co w Burtonowskim świecie zawsze było bardzo istotne.
Chciałbym jednak wyróżnić jedną scenę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie:
moment, w którym Harvey Dent ratuje Drake'a z pożaru, po czym po kilku stronach okazuje się, że to nie była prawda. Kadr z leżącym na ziemi Harveyem to jeden z najmocniejszych momentów całego komiksu, świetnie rozegrany i bardzo satysfakcjonujący.
Chciałbym jednak wyróżnić jedną scenę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie:
moment, w którym Harvey Dent ratuje Drake'a z pożaru, po czym po kilku stronach okazuje się, że to nie była prawda. Kadr z leżącym na ziemi Harveyem to jeden z najmocniejszych momentów całego komiksu, świetnie rozegrany i bardzo satysfakcjonujący.
[Zamknij]
Podsumowując Batman '89 to bardzo solidna, momentami naprawdę dobra kontynuacja Burtonowskiego uniwersum. Fabularnie i postaciowo wszystko tu działa, a całość czyta się jak utracony film z lat 90. Niestety brak pełnego klimatu, muzycznej duszy i mocniejszego Gotham sprawia, że nie jest to dzieło wybitne ale zdecydowanie warte poznania dla fanów tych filmów.
Ocena: ⭐⭐⭐⭐☆ (4/5)
