Aktualności:

"DC Absolute Noir" od 20 maja.

Menu główne
Menu

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wiadomości Menu

Wiadomości - Parallax

#1
Cytat: Rado w 05 Luty  2026, 17:31:45Przy Knightfallu nie wspomniałeś, że w polskim wydaniu są co najmniej dwa zajebiste wstępy napisane przez wybitnych bat-naukowców.

Fakt, w polskich wydaniach są co najmniej dwa świetne wstępy od wybitnych bat-naukowców. ;)
Korzystając z okazji, pozwolę sobie dorzucić luźną propozycję: byłoby super zobaczyć na YouTube specjalny odcinek, może w formie podcastu w którym opowiedzielibyście szerzej o swoich ulubionych komiksach o Batmanie, czytanych na przestrzeni lat.
Widziałem topki roczne, ale nie kojarzę materiału poświęconego ogólnie Waszym osobistym, ulubionym bat-tytułom.
#2

Recenzja Batman: Knightfall

Na start zaznaczę jedną rzecz jasno: to był pierwszy komiks, który czytałem po angielsku i mam do niego ogromny sentyment. Do dziś jest to mój ulubiony okres w historii Batmana. Nie dlatego, że jest ,,najładniejszy" albo ,,najnowocześniejszy", tylko dlatego, że żaden inny run nie rozkłada Batmana na czynniki pierwsze tak brutalnie i konsekwentnie.

KNIGHTFALL

Dla mnie Knightfall to fenomenalne studium upadku Mrocznego Rycerza. Nie w sensie ,,jednego złego dnia", tylko długiego, wyczerpującego procesu, w którym Batman sam doprowadza się do granicy.

Najmocniejsze jest to, że nic tu nie jest nagłe. Z zeszytu na zeszyt czuć zmęczenie, presję, brak snu i ignorowanie własnego ciała. To Batman, który przestaje słuchać organizmu, bo misja jest ważniejsza. I właśnie dlatego ten etap działa tak dobrze, to nie porażka przez błąd, tylko przez pychę i obsesję.

Ten fragment sagi czyta się jak nieuchronny marsz w stronę katastrofy. I to jest jego największa siła.

Zwieńczenie tej części uważam za jedno z najbardziej ikonicznych momentów w historii Batmana. Nie ma tu taniej sensacji, jest logiczna konsekwencja wszystkiego, co było wcześniej.
Upadek Batmana w tej historii boli, bo czuć, że można było temu zapobiec. I właśnie dlatego działa do dziś.

KNIGHTQUEST: CRUSADE

Dla mnie to najlepsza część całej sagi. Nawet lepsza niż sam Knightfall.

To, co tu dostajemy, to eksperyment myślowy: co się stanie, gdy Batmanem zostanie ktoś, kto nie ma tego samego kompasu moralnego? Odpowiedź jest brutalna, niepokojąca i fascynująca.

Ten etap czytałem z autentycznym napięciem. Każdy kolejny zeszyt sprawiał, że miałem coraz większe poczucie, że to wszystko zmierza w bardzo złym kierunku.

Azrael jako Batman to czysta dekonstrukcja mitu. Przekraczanie granic, eskalacja przemocy, paranoja, technologia jako substytut moralności, wszystko to pokazane jest konsekwentnie i bez taryfy ulgowej.
To nie jest ,,zły Batman dla efektu". To Batman, który gubi sens bycia Batmanem, bo system, trauma i ambicja biorą nad nim górę. Dla mnie absolutny top całej sagi, epickie, ciężkie i momentami wręcz chore (w dobrym znaczeniu).

KNIGHTQUEST: THE SEARCH

I tu niestety następuje wyraźny spadek jakości.

Nie mówię, że to część zła, ale po tym, co oferuje Crusade, oczekiwałem znacznie więcej emocjonalnie i koncepcyjnie. Pomysły są w porządku, momentami nawet ciekawe, jednak całość nie ma tej wagi, którą powinna mieć po tak epickiej sadze.

Największy problem mam z tym, jak rozwiązano kluczowy problem Bruce'a. Po setkach stron cierpienia, upadku i konsekwencji... wszystko wydaje mi się zbyt proste i zbyt wygodne.
To jedyny moment w całym Knightfall, w którym poczułem, że scenariusz idzie na skróty. A to boli, bo potencjał był ogromny.

KNIGHTSEND

KnightsEnd odbieram jako bardzo solidne, ale nie idealne domknięcie. Podoba mi się to, że Batman nie wraca od razu, że musi się odbudować, trenować i odzyskać kontrolę. To jest spójne z tym, co wcześniej przeżył.

Ten etap czyta się dobrze, płynnie i z satysfakcją.

Finał jest epicki, bez dwóch zdań. Konfrontacja, emocje i symbolika są na swoim miejscu.
Ale... mimo że to mocne zakończenie, zabrakło mi kropki nad ,,i". Może tempa, może ciężaru emocjonalnego, może jeszcze jednego rozdziału więcej. Trudno wskazać jedną rzecz, ale mam poczucie, że mogło to wybrzmieć jeszcze mocniej.


Podsumowując, Batman: Knightfall to jedna z najważniejszych i najbardziej osobistych sag w historii Batmana. To wybitne studium upadku Mrocznego Rycerza, fenomenalna dekonstrukcja mitu w Knightquest: Crusade oraz satysfakcjonujący, choć nie w pełni idealny powrót w KnightsEnd. Mimo wyraźnego spadku jakości w The Search i drobnych niedosytów w finale, całość pozostaje epicka, ciężka i emocjonalnie angażująca. To komiks, który nie tylko opowiada historię Batmana, ale testuje granice tego, kim Batman w ogóle jest.

Ocena: ⭐⭐⭐⭐½ (4,5/5)
#3

Recenzja Batman '89

⚠️ UWAGA: RECENZJA ZAWIERA SPOJLERY ⚠️


Do Batman '89 podchodziłem bardzo pozytywnie, bez czytania wcześniejszych opinii. Powód jest prosty: batmany Tima Burtona to moje ulubione filmy o Batmanie, a do Batman Returns mam wręcz gigantyczny sentyment. Gdy zobaczyłem, że powstał komiks będący bezpośrednią kontynuacją ,,Batman Returns", uznałem, że biorę to w ciemno i sam sprawdzę, czy to działa.

I muszę powiedzieć jasno: fabularnie komiks pozytywnie mnie zaskoczył.

Scenariusz jest zbudowany dokładnie tak, jak mógłby wyglądać filmowy sequel Burtona, którego nigdy nie dostaliśmy. Czytając, naprawdę miałem wrażenie, jakbym oglądał kolejny film z tego uniwersum. Struktura historii, tempo i sposób prowadzenia wątków bardzo dobrze pasują do batmanów z 1989 i 1992 roku.

Sama historia jest prosta, klasyczna i świadomie dopasowana do realiów Burtonowskiego Batmana i to działa na jej korzyść. Nic tu nie próbuje na siłę modernizować świata ani go komplikować. To dokładnie ten poziom ,,komiksowego blockbusteru", którego się spodziewałem.


Spoiler
Główny antagonista Two-Face wypada naprawdę dobrze, a dodatkowym plusem jest fakt, że to ta sama wersja Harveya Denta, którą widzieliśmy w Batmanie 1989. Wprowadzenie Robina również oceniam na plus. Zarówno jego design, jak i charakterystyka postaci są idealnie dopasowane stylistycznie do tego uniwersum. Nic tu nie zgrzyta, wszystko wygląda i brzmi jak Burton.

Podobało mi się też to, że część historii skupia się na obszarach Gotham, których wcześniej praktycznie nie poznaliśmy, m.in. na Burnside. Dzięki temu świat wydaje się trochę większy, nawet jeśli nie jest to w pełni wykorzystane wizualnie (do tego jeszcze wrócę).


Największy zgrzyt fabularny to dla mnie powrót Catwoman. Jest on zbyt nagły i mam wrażenie, że ta postać spokojnie mogła zostać zostawiona na kolejny tom. Wolałbym, aby ten komiks bardziej skupił się na Bruce'ie Waynie, jego samotności po wydarzeniach z ,,Batman Returns" oraz na rozwinięciu relacji Harveya i Robina. Sam powrót Seliny jest zrobiony poprawnie, ale mam z nim wyraźny problem koncepcyjny.
[Zamknij]

Największy minus całego komiksu to jednak coś innego:
brakuje tu tego nieuchwytnego Burtonowskiego klimatu.

W filmach składała się na niego nie tylko stylistyka wizualna, ale też muzyka Danny'ego Elfmana, mrok, gotyckość i specyficzna atmosfera Gotham. Tego w komiksie po prostu nie da się w pełni oddać i niestety czuć, że czegoś tu brakuje, mimo dobrze skrojonej fabuły i postaci.


Spoiler
Rysunki są zdecydowanie na plus. Są proste, czytelne i bardzo przyjemne dla oka. Szczególnie dobrze wypada Batman w kostiumie oraz Harvey Dent/Two-Face. Minusem jest jednak to, że za mało miejsca poświęcono samemu Gotham. Miasto jest raczej tłem, a nie pełnoprawnym bohaterem, co w Burtonowskim świecie zawsze było bardzo istotne.

Chciałbym jednak wyróżnić jedną scenę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie:
moment, w którym Harvey Dent ratuje Drake'a z pożaru, po czym po kilku stronach okazuje się, że to nie była prawda. Kadr z leżącym na ziemi Harveyem to jeden z najmocniejszych momentów całego komiksu, świetnie rozegrany i bardzo satysfakcjonujący.
[Zamknij]


Podsumowując Batman '89 to bardzo solidna, momentami naprawdę dobra kontynuacja Burtonowskiego uniwersum. Fabularnie i postaciowo wszystko tu działa, a całość czyta się jak utracony film z lat 90. Niestety brak pełnego klimatu, muzycznej duszy i mocniejszego Gotham sprawia, że nie jest to dzieło wybitne ale zdecydowanie warte poznania dla fanów tych filmów.

Ocena: ⭐⭐⭐⭐☆ (4/5)
#4
Cytat: Rado w 28 Styczeń  2026, 17:28:24Z innej beczki, jakbym Was zapytał o najlepsze komiksowe walki Batmana, to co Wam przychodzi do głowy? Może bym filmik zrobił w takim właśnie temacie. Chodzi mi stricte o fizyczne konfrontacje.

Z takich stricte fizycznych konfrontacji pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to Batman kontra Guy Gardner (Justice League #5). Czyste 1v1. Guy, bez pierścienia, uznał że może sprawdzić Batmana na pięści i skończyło się na jednym ciosie. Zero gadżetów, zero gadania, czysta skuteczność. Krótka scena, ale do dziś jedna z najbardziej ikonicznych w historii Batmana.