Aktualności:

"The Batman" na  4K Ulta HD, BD i DVD od 27 maja.

Menu główne

Batman & Robin

Zaczęty przez Super Robin, 25 Marzec 2008, 09:18:54

Johnny Napalm

Który Bane lepszy? Żaden. Ta postać mogłaby dla mnie nie istnieć, nie mam do niego żadnego sentymentu. Od początku był to straszny półglówek, troglodyta i pajac bez znaczących umiejętności.
A kto go odegrał, to bez znaczenia. Ta postać zawsze obniżała poziom filmów, kiedykolwiek się w nich pojawiała.
A, szkoda gadać, szkoda strzępić ryj.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Night_Wing [usunięty]

Cytat: LelekPL w 25 Luty  2017, 15:44:26
No, hardy te? nie by? taki jak w komiksie... by? lepszy :P

Bane zagrany przez Hardy'ego wypad? genialnie. Ta maska, która nadawa?a mu takiej grozy jak ta, któr? mia? ,,Cz?owiek w ?elaznej Masce" lub ,,Hannibal Lecter" - grany przez A.Hopkinsa, by?a na prawd? trafiona i przypomina?a mi kaganiec, który zakrywa pysk ujadaj?cego psa, ale w przypadku Bane'a ten ,,niby kaganiec" nadawa? mu z?o?ci i bezwzgl?dno?ci.

Bane z Batmana i Robina z 1997 nie sprawdzi? si? kompletnie. Widzia?em ju? wiele adaptacji Bane'a, i to w komiksach i to w animacjach i w pe?nometra?owych filmach animowanych i w zwyk?ych filmach. Tutaj wypad? najgorzej.

Powiedzcie mi: czy Truj?cy Bluszcz wspó?tworzy? Bane'a? Bo tak mi si? wydaje, ?e Isley w momencie gdy w produkcji  Batman i Robin zakrada?a si? do mrocznego laboratorium szalonego  i wygl?daj?cego Jak Pan Kleks  ;D profesorka, zosta?a przygnieciona przez pó?k? z najró?niejszymi ekstraktami i  truciznami ro?linnymi. Wszystko to si? na ni? wyla?o. Po tym jak to wch?on??a, szybko przyodzia?a lateksowy zielony kostium i tak si? upaja?a swoj? moc? kontroli ro?lin i wykorzystywania ich do z?owieszczych celów, ?e mówi?a, i? w jej krwi p?ynie Aloes, a w ustach ma Ekstrakt najgro?niejszych kwiatowych trucizn. T? jej wypowied? i fataln? postaw? Truj?cego Bluszczu, a przede wszystkim Umy Thurman j? graj?c? - niestety przeze mnie , w tej kreacji nie zaakceptowan? - zapami?tam przez wiele, wiele dni.

Bane'a mogli zrobi? wy?szego i mniej przypompowanego, bo jego ?y?y by?y tak napchane tym serum, ?e robi?y si? zbyt nabrzmia?e i czarne, tak jakby pozbawione krwi, tylko zalane sterydem czy czymkolwiek to by?o, a jego cia?o przypomina?o gnij?ce i po?ó?k?e zw?oki topielca. Monstrum i przydupas Truj?cego Bluszczu podnosi? r?ce, zaciska? pi??ci i pr??y? musku?y jak kulturysta i niezwyci??ony tytan, po czym zawsze charcza? ,,Baaaaaneee" i rozwali? ,,superciosem" jak?? ?cian?.



Film ten by? tak dziwny i jednocze?nie fenomenalny w tej zamarzaj?cej od dzia?a? Mr Freeze'a Metropolii Gotham, ?e a? musz? chyba sobie kupi? Steelbook blu-raya! Batmana i Robina!! Ju? kolejna rzecz na li?cie do filmowej kolekcji bluraya

Ogl?dajcie Batmana i Robina 1997 z Dubbingiem. Genialnie to wysz?o!

franek

@Night_Wing, osobiście tego filmu nie widziałem w innej wersji niż dubbingowanej :D


Show Must Go On!!!

Night_Wing [usunięty]

Osobiści obejrzałem Batman i Robin z 1997 roku na Netflixie. Akurat udostępniając, mieli ją w Full HD. Mam opcję 4K na 4 stanowiska, a za taki abonament płacę 52zł. Nawet nie zmieniałem nic w ustawieniach. Po prostu puściłem film i o dziwo była wersja z Dubbingiem. Oglądając tą produkcję oprócz mroku, zgnilizny i zepsucia oraz Anarchii gdzie w Gotham własność jest kradzieżą, urzekł mnie właśnie polski podkładany głos, który dopasował się idealnie do tego dzieła. Przypomina mi to seriale animowane od DC, które kiedyś leciały na Cartoon Network, a mam na myśli: Batman z 1992r. czy podobny o Supermanie również z tego okresu. Gdy więc się słyszy nasz ojczysty dubbing w Batman i Robin 1997r. to przede wszystkim :wspomina się piękne beztroskie czasy dzieciństwa.


franek

Bo ten sam głos Batsa był na kilku kasetach z animką z 92 roku :D Jeszcze nie dawno miałem te kilka odcinków zripowanych na dysku, ale poginęły w czasie, i nie mogę ich odnaleźć :(


Show Must Go On!!!

Night_Wing [usunięty]

Kwadrologia Batmana 1989-1997, któr? rozpocz?? w ?wietnym stylu Tim Burton z muzyk? Danny'ego Elfmana, a zako?czy? Joel Schumacher Batmanem & Robinem - filmem, którego w?a?nie w?tek na forum rozszerzamy - jest dla mnie Kanonem, absolutem i wzorem do na?ladowania dla innych twórców odno?nie tego jak przedstawi? mrok, anarchi?, bezprawie, korupcj? i rozprzestrzeniaj?c? si? jak wirus spo?eczn? zgnilizn?, do której dostosowuje si?, a nie wystaje ponad to bohater, pragn?cy sprawiedliwo?ci,strzeg?cy prawa i porz?dku. Takie przes?anie Mrocznego Rycerza , krocz?cego w depresyjnym i przygn?biaj?cym Gotham oraz taka a nie inna wizja tej Metropolii w po??czeniu z serialem animowanym Batman 1992r. - chocia? ?a?uj?, ?e g?osu Bruce'owi Wayne'owi nie u?ycza? tam Rados?aw Pazura - przekona?y mnie ca?kowicie, w odró?nieniu od wspó?czesnej koncepcji braci Nolan - który to Batman jest raczej maniakalnym m?cicielem, nie do ko?ca ogarni?tym, momentami przedk?adaj?cym w?asne problemy nad losy Obywateli i rozbrajaj?cych miasto przest?pców.

Kreskówka z lat 90-tych, opowiadaj?ca o ratuj?cym Gotham Batmanie bazuje na  obrazie nietoperzastego bohatera Tima Burtona i to mi naprawd? przypad?o do gustu.  I tak chyba ju? zostanie. Mimo, ?e  odcinków animacji z 1992r. troch? jest, to z przyjemno?ci? zasi?d? przed ekranem telewizora i na nowo przypomn? sobie t? cudown?, mroczn? seri? o Batmanie.

By?em w szoku, gdy dowiedzia?em si?, ?e w wersji oryginalnej g?os dla Jokera podk?ada? Mark Hamill - graj?cy Luke'a Skywalkera w Gwiezdnych Wojnach IV-VI. Bardzo przyjemne zdziwienie :D

Johnny Napalm

Po latach zaczynam doceniać Batmana&Robina. Nie przyłączam się już do całej zgrai ludków jadących po tym filmie. Owszem to jest gówno, ale gówno nie powstało dopiero przy okazji tej produkcji. Gówno Schumacher postawił już dużo wcześniej, przy Batman Forever. Tutaj widząc do czego doszło, pozwolono mu się chyba tym gównem radośnie bawić.

Efekt nie był najgorszy, tu już nikt chyba z czasem nie ma wątpliwości, że to film w stylistyce camp. Nie powinno więc być zbyt dużego rozczarowania wśród doroślejszych widzów na to dzieło.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby

#262
Nie rozumiałem i już nigdy nie zrozumiem nazywania tego filmu "gównem", a jego wysokie miejsce (często pierwsze) na listach najgorszych adaptacji komiksu / filmów superhero / filmów W OGÓLE, to jakaś abstrakcja, pokazująca jak wielu złych filmów ludzie jeszcze nie widzieli.

B&R został skopany przez niezdecydowanie przy wyborze konwencji, w jakiej film miał powstać. Schumacher musiał zaspokoić chciwych producentów i nakręcić czwartego Batmana jako: A) reklamę zabawek, B) filmu dla całej rodziny + chciał zaspokoić fanów i dodał od siebie: C) camp Batmana lat 60-tych, D) swoje dziwaczne, seksualne podteksty. W efekcie otrzymaliśmy przestylizowany blockbuster, w którym nieśmiertelni bohaterowie latają beztrosko po kolorowym mieście, rzucając co chwila komicznymi tekstami, po czym komentują kształty Poison Ivy w niejednoznaczny sposób, czego nie wyłapią młodsi widzowie. Miał powstać film dla każdego, a powstał potwór Frankensteina, w którym niewielu dostrzeże jego dobre strony. A są tu takie, tylko schowane pod grubą warstwą kiczu i tandety.

Wszystkim rozczarowanym Batmanem i Robinem polecam przeczytać jego komiksową adaptację. Pozbawiona jest tego całego szajsu, powłoki niedopasowanych konwencji, i pokazuje, że film opowiada naprawdę solidną historię, dobrze mieszającą ze sobą wątki, pokazującą wiarygodną przemianę bohaterów, bez większych zgrzytów logicznych. Scenariuszowo B&R stoi półkę wyżej od wielu kasowych blockbusterów z obecnej dekady! Nawet jeśli nie macie komiksu, warto dać filmowi jeszcze jedną szansę i dostrzec jego walory rozrywkowe, lub choćby dobrą muzykę Elliot Goldenthala - zalet, jakich wiele gniotów nie posiada.

Nie twierdzę, że Batman i Robin to dobry film. Sam nie oceniam go wysoko, choć mam do niego spory sentyment. Niemniej, krytyka obu Batmanów Schumachera - barwnych filmów rozrywkowych stworzonych z pasją - jest czymś, co już dawno powinno przeminąć, a niestety wciąż jest widoczna w wielu zakątkach internetu.



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

Widziałem ten film tyle lat temu, że nawet trochę korci, aby go sobie odświeżyć... Ale nie wiem może kiedyś. Tak czy siak najgorsza adaptacja na podstawie komiksu to nie jest. W swojej dziwnej konwencji kiczu i pastiżu, to nawet taka perełka! Chodź za Bane'a to mógłbym komuś przywalić. A komiks posiadam od tm-semic. Co do Schumachera, to ciągle pamiętam jego wypowiedź, że ten film to taka jego egoistyczna wizja. Czyżby brał wine na siebie?

Juby

Oczywiście, że bierze winę na siebie, dwukrotnie otwarcie za film przepraszał, kilka lat temu i wcześniej, w 2005, podczas wywiadu do materiałów dodatkowych na 2DVD.



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Johnny Napalm

#265
Zabawa Shumachera gównem było z mojej strony raczej wypowiedziane z nutą sympatii do B&R. Film jest koszmarkiem ale potrafi rozbawić, czego nie można powiedzieć o niektórych filmach o superhero, robionych z pełną napiną i tzw serio.
Co jak co, jednak ten film jest chociaż o Batmanie, a nie jak np Batman vs Superman. W B&R jest dziwny Batman z jeszcze dziwniejszymi postaciami mu towarzyszącymi, ale to jednak Batman.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby

No i B&R opowiada jedną, konkretną historię, a nie jest zlepkiem zbyt wielu pomysłów + wstępem do innego filmu, jak BvS.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL


Zostawię to tutaj bo film jest bardzo dobry i świetnie oddaje moje ostatnie odczucia odnośnie filmów Schumachera o których pisałem tutaj już od kilku lat (może poza tym, że według autora, choroba Alfreda w tym filmie nie działa - DZIAŁA bardzo dobrze)

Obywatel Wayne

Filmy Schumachera choć głupie, miały swój motyw przewodni w fabule, który bohater musiał zrozumieć i wdrążyć. W przypadku BF był to wątek wahania w wierze w swoją działalność, a BiR poruszył temat przemijania i relacji rodzinnych. Dobra rzecz dla dzieciaków które oglądały, proste wnioski które powinny wdrażać młode umysły. Jeżeli ktoś nie twierdzi że komiksy o Batmanie z okresu Srebrnej Ery Komiksu są profanacją, to nie rozumiem dlaczego tak nazywa filmy Schumachera. Komedie dla dzieci. Dobrze, że dzieci dostały coś dla siebie. Szkoda, że było to luźno podczepione pod dwa świetne filmy Burtona dla dorosłego widza. Takie jest moje zdanie w temacie tych kontrowersyjnych filmów.

Johnny Napalm


 
Cytat: Obywatel Wayne w 26 Lipiec  2019, 23:08:04Jeżeli ktoś nie twierdzi że komiksy o Batmanie z okresu Srebrnej Ery Komiksu są profanacją, to nie rozumiem dlaczego tak nazywa filmy Schumachera.

Tylko, że film z Batmanem z lat sześćdziesiątych jakoś tam korespondował z tym co działo się w samych komiksach i z tym do czego czytelnicy byli przyzwyczajony. Film w stylistyce Burtona byłby pewnie szokiem a nawet nieporozumieniem w tamtych czasach. A tu Schumacher wyskoczył ze swoim kolorowym, kiczowatym, komedyjkowym światem, kiedy większość ludzi już była przyzwyczajona do stylistyki mrocznej ery ze świata komiksowego.

Dlatego tym bardziej było to nie do zaakceptowania, a i do innych rzeczy można się tu przyczepić... scenografia, kostiumy, gra aktorska... i tak dalej i tak dalej.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...