Aktualności:

Batman: Miasto szaleństwa" od 15 lipca.

Menu główne

Ostatnio ogladalem...

Zaczęty przez Leon Kennedy, 26 Marzec 2008, 15:09:07

LelekPL

Sama Diuna 2 już BARDZO jasno pokazała, że to "fałszywy" prorok. Fałszywy w cudzysłowiu, bo jednak ma "głos" i zgadza się z przepowiednią, ale jest to sztucznie stworzona przepowiednia przez Bene Gesserit, a on zaplanowanym i pielęgnowanym mesjaszem, który oczywiście wymyka się zakonowi spod kontroli.

Jego przemowa przed bitwą z perspektywy widza nie miała być ujmująca, ani wzniosła - ona miała być przerażająca - jak zmanipulowano całą masę ludzi i stworzono fanatyków oraz najbardziej morderczą armię w całej galaktyce. Bo zamiast mesjasza dostaliśmy nowego tyrana. To co on zrobi w imię "pokoju" to stara śpiewka każdego dyktatora i rzeczywiście doprowadzi do tragedii. Paulowi jest znacznie bliżej do Anakina niż do Luke'a.

Stąd bardzo podobała mi się decyzja Chani na koniec filmu (zupełnie inna niż w książce) bo ona jest perspektywą widza na te wydarzenia w tej części i też pozwala tej postaci mieć trochę więcej własnej osobowości niż w książce.
Spoiler
Chociaż jak pisałem wyżej, wynika z tego problem na kolejną część bo w Mesjaszu Diuny ona i Paul są nadal parą i mają dwójkę bardzo ważnych dzieci. Ich syn, Leto II, zostanie tym co zwiastowane było z Paulem, czyli "bogiem", ale też nie takim jakim by wszyscy chcieli.
[Zamknij]

Rado

Szukam filmu lub serialu o detektywach rozwiązujących jakieś tajemnicze morderstwa, w których mogą być zamieszane (choć nie muszą) wątki paranormalne. Coś powiedzmy w stylu True Detective sezon 1 lub 4. Dodam, że bardzo podobał mi się np. serial Outsider lub film Lekarstwo na życie (A cure for welness). Ten drugi to akurat nie o detektywie, ale w pewnym sensie śledztwo jakieś też tam było.

Niedawno próbowałem trochę liznąć coś skandynawskiego, a konkretnie to Most nad Sundem, ale nie chwyciło specjalnie.

Juby

Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

LelekPL

#1113
Cytat: Rado w 21 Październik  2024, 13:38:54Szukam filmu lub serialu o detektywach rozwiązujących jakieś tajemnicze morderstwa, w których mogą być zamieszane (choć nie muszą) wątki paranormalne. Coś powiedzmy w stylu True Detective sezon 1 lub 4. Dodam, że bardzo podobał mi się np. serial Outsider lub film Lekarstwo na życie (A cure for welness). Ten drugi to akurat nie o detektywie, ale w pewnym sensie śledztwo jakieś też tam było.

Niedawno próbowałem trochę liznąć coś skandynawskiego, a konkretnie to Most nad Sundem, ale nie chwyciło specjalnie.
W tym roku wyszedł chyba najlepszy tego typu film - Longlegs. Swietny klimat, polecam.

Dodatkowo możesz jescze sprawdzić:
Pierwsza potęga - chyba najbardziej pasujący do twojego opisu, nieco zapomniany, ale bardzo dobry film z Lou Diamondem Phillipsem
I stanie się koniec - musiałem dać film z Arnoldem. Ale to solidny thriller satanistyczny
Shutter Island - z DiCaprio, pewnie widziałeś
Lament - koreański thriller o morderstwach i loklanym folklorze
Armia boga - detektywistyczny film o aniołach, z Walkenem
Egzorcysta III - jedyny dobry sequel w tej serii
Sleepy Hollow - kostiumowy, ale z Johnnym Deppem, w sam raz na seans na Halloween
Z piekła rodem - kolejny kostiumowy z Johnnym Deppem, o sprawie Kuby Rozpruwacza
Kruk. Zagadka zbrodni - kostiumowy, morderstwa związane z twórczością Edgara Allana Poe, z Johnem Cusackiem w roli pisarza
Bielmo - kostiumowy, też powiązanie zagadki morderstwa z Poe, tym razem w roli detektywa Christian Bale
Dark City - super klimat filmu Noir, spodoba Ci się na pewno jeśli nie widziałeś
Dark Angel - bardziej film akcji z Lundgrenem i Matthiasem Huesem, niż detektywistyczny, ale fajny klimat, i design obcych
The Wicker Man - detektyw badający sprawę kultu (oryginał dobry, a remake to świetna parodia)
Dotyk przeznaczenia - Z Cate Blanchett i młodą Rachel Dawes
Ręka Boga - opowiedziany w inny sposób, bo na podstawie retrospekcji, ale jest element policyjny tutaj
Sprzedawca śmierci - Ed Harris próbuje dowiedzieć się jaki wpływ na mieszkańców miasteczka ma nowy właściciel sklepu
Władca iluzji - też pasuje do twojego opisu ze Scottem Bakulą, ale film strasznie słaby
i wiemieniony przez Jubego - W sieci zła

no i oczywiście jeśli chodzi o seriale to Z Archiwum X, Twin Peaks i Scooby Doo
Z mniej znanych to Kolchak, Millenium, Penny Dreadful.

Kilka filmów z małą lub zerową ilością detektywów, ale jest klimat tajemnicy i zagadki rozwiązywanej przez bohaterów:
Przepowiednia, Co kryje prawda, Gothika, Inni, Inwazja pożeraczy ciał, Siódmy znak, Kryjówka diabła, MaXXXine, W paszczy szaleństwa,
Przeżyliśmy wojnę, Stracone dusze, Stygmaty, Zjadacz grzechów, Żony ze Stepford, Nie martw się, kochanie


Miłego oglądania ;)

Rado

Dzięki, Panowie. Wiedziałem, że jak zarzucę przynętę, to się akurat te dwie rybki złapią. "W sieci zła" nie widziałem, chętnie ogarnę. Z propozycji Lelka, to kilka widziałem, w tym klasyczek z Arnoldem jak najbardziej - pamiętam, że Gabriel Byrne grał tam szatana. Niektóre propozycje mnie zaskoczyły jak np. "Przeżyliśmy wojnę". 1962 rok? Damn!

Q

Na pokazach przedpremierowych wyświetlany w kinach jest już film "Looney Tunes: Porky i Daffy ratują świat" - produkcja pierwotnie miała trafić na platformę Max, ale ostatecznie była to kolejna produkcja, którą WB porzuciło. W tym przypadku nie doszło do skasowania projektu. Ale jest to kolejna z dziwnych decyzji studia WB, które nie dba o swoje franczyzy.

Nie jest to animacja typowo kinowa, ale jest to dobry film, który wie jak wykorzystać kultowe postaci. Zachowano klasyczną kreskę i nie wprowadzano żadnych zmian, by na siłę uatrakcyjnić coś co tego nie potrzebuje. Duet Porky i Daffy gwarantują zabawę ze sporą dawką szaleństwa i emocji i to właśnie otrzymujemy w tym filmie.

WB mając przyzwoity film, którym mogliby zapoczątkować nową serię takich produkcji (nie muszą to być animacje kinowe), popełniło błąd rezygnując z niego.

What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Johnny Napalm

#1116
Trailery Looney Tunes: Porky i Daffy ratują świat wyglądają rewelacyjnie. Dobry humor w ich stylu. Tylko nie wiem czy dla każdej grupy wiekowej, a film chciałbym polecić do puszczenia dzieciakom w miejscu, gdzie pracuję.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Kaz

Zwiastun wygląda rewelacyjnie! Mam nadzieję, że uda im się utrzymać klimat serii jak za czasów Leona Schlesinger, tak ja to zrobiło HBO. Zresztą, jak ktoś nie widział nowych Looney Tunes na MAX, to serdecznie polecam. Klimat oldschoolowych zwariowanych melodii aż kipi z ekranu.

Q

Według mnie to film dla całej rodziny (w USA dostał kategorię PG). Pewne aluzje wyłapią tylko starsi, ale samo przesłanie uniwersalne, a szaleństwa Daffy'ego zabawne ale bez przemocy.
What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Juby

Odkąd tylko się dowiedziałem, że takowy film powstaje (czyli od 12 grudnia, kiedy zobaczyłem jego zwiastun na YT) obowiązkowo wybieram się na niego do kina. Chciałbym jednak odnieść się do jednego...

Cytat: Q w 19 Styczeń  2025, 17:46:56Według mnie to film dla całej rodziny (w USA dostał kategorię PG).
Żyjemy w naprawdę CHORYCH czasach jeśli nawet Zwariowane melodie (które już nie są "zwariowanymi melodiami", bo polski dystrybutor postanowił nie tłumaczyć tej części tytułu) dostają kategorię PG :P I jeszcze to uzasadnienie MPA ::) ::) ::) Kategoria PG oznacza Parental guidance suggested - czyli powinna przypadać filmom, które mogą być nieodpowiednie dla najmłodszych, dlatego ich opiekunowie najpierw powinni się upewnić, czy powinni pozwolić oglądać te filmy swoim pociechom. Kaczora Duffy'ego oglądałem odkąd tata nagrał mi kilka odcinków Diabelskiego młyna z Canal+ gdy miałem cztery lata. W ubiegłym miesiącu z żoną i jej siostrzenicą (w wieku pięciu lat, bardzo strachliwą) oglądaliśmy dwa filmy z kaczorem z 1941 roku. Wszyscy - a najbardziej pięciolatka - świetnie się bawiliśmy. Skoro nawet takie kreskówki, przy których super bawią się 4 i 5-latki dostają "PG", to po co w ogóle jeszcze istnieje kategoria wiekowa "G" (General audiences)?
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

Q

Już przy "Looney Tunes znowu w akcji" nie tłumaczyli całego tytułu, więc tu nic się nie zmieniło. W innych krajach też nie tłumaczyli.
What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Juby

Racja. Najwyraźniej robią z tego brand w oryginale (szkoda, bo jestem przyzwyczajony do polskiego tłumaczenia).

A w kwestii Warner Bros. - za potraktowanie filmu Eastwooda Juror #2 należy im się wyłącznie upadek! Clint kręci dla nich od kilkudziesięciu lat, nigdy nie przekraczał terminów, nigdy nie wyszedł poza budżet, dał im wiele sukcesów kasowych i nagród, a Zaslav - mimo dobrych wyników filmu w ograniczonej dystrybucji w USA i w kilku innych krajach w których trafił do kin, a także mimo świetnych opinii widzów i recenzji krytyków - postanowił obsrać to wszystko i wrzucił go na platformę max jak jakiegoś śmiecia. Do nagród też go nie promują. Środkowy palec należy się wszystkiemu, co wyjdzie z tej wytwórni dopóki pan Zaslav, panowie Gunn, Safran i M. Reeves nie dostaną wypowiedzenia w trybie natychmiastowym. I jak czytam ich plany, w których już totalnie porzucono oryginalne produkcje, a cały repertuar WB ma się opierać na ciągnięciu w nieskończoność znanych IP, które dawno temu powinny były zostać zostawione w spokoju (Potter, Władca Pierścieni, Matrix), lub na wywlekaniu kolejnych martwych marek (ostatnio mignął mi news o nowych Gremlinach i Goonies) to ręce opadają. Obok Disneya to najwięksi niszczyciele współczesnego Hollywood, życzę samych porażek.
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut

Juby

#1122
Cytat: Juby w 12 Styczeń  2026, 10:05:44- The Odyssey (to Nolan, więc obowiązkowo w dniu premiery w kinie, choć widziałem zwiastun i 5-minutowy prolog przed Avatarem i wyglądało to niestety kiepsko)
Niestety, wszystkie moje obawy się potwierdziły :-\



W TEKŚCIE SPOILERY - O ILE KTOŚ UWAŻA, ŻE MOŻNA ZASPOILEROWAĆ HISTORIĘ MAJĄCĄ BLISKO 3000 LAT ;)

Jest nawet gorzej, bo każda decyzja Nolana na przedstawienie tej historii jest według mnie chybiona. Odyseję znam z wersji telewizyjnej z 1997 (półtora roku temu nawet ją powtórzyłem), z Powrotu Odyseusza z 2024, a także z bardzo dobrej komiksowej adaptacji autorstwa Clotilde Bruneau i Giovanni Lorusso. I z czterech adaptacji Odysei jakie znam, ta Nolana podobała mi się zdecydowanie najmniej.

Największym problemem nie okazał się nietrafiony casting (a jest nietrafiony, o czym szerzej za chwilę), nie fatalne kostiumy (a są fatalne, wszelkie zbroje, a w szczególności Trojańczyków, look Agamemnona i Menelaosa = wyglądają źle), nie kategoria wiekowa PG-13 (to zdecydowanie kino PG-13, któremu eRkę przyznano chyba tylko za trzy "fucki" - w PG-13 dopuszczalne są dwa), a to że film o największej podróży i najbardziej krwawej zemście w historii literatury jest wręcz antyprzygodowy, antyepicki, antyrozrywkowy (zero humoru) i praktycznie pozbawiony krwi.

Po pierwsze, epizodyczność i prowadzenie tej historii w postaci retrospekcji sprawiła, że: 1) połowa dialogów to ekspozycja, która szybko zaczyna męczyć; 2) w ogóle nie czuć, że ta wędrówka trwała dziesięć lat. No bo tak, Odys ląduje na wyspie Cyklopa i przez uwięzienie w jaskini są w niej z półtora dnia. Na wyspie olbrzymów zdążyli wejść do lasu i zaraz z niego uciekają - trwa to krócej niż wyjście na grzybobranie. U Kirke to samo, załoga nie spędza tam nawet dnia. To takie krótkie questy, a między nimi wszystko jest albo opowiadane jednym zdaniem, albo całkowite pomijane. Jedyny znak, że minęło coś czasu to dłuższe włosy i bardziej siwa broda Matta Damona, ale nie wygląda to na upływ dwudziestu lat od scen, gdy wyrusza z Itaki.

Po drugie, mimo pominięcia tylu wątków, tego z Królem Eolem i wiatrami, wątku u Feaków, a nawet drzewa/łoża, którym Penelopa sprawdziła czy Odys to naprawdę Odsy, film jest w ciul długi i nie ma jakiegoś atrakcyjnego tempa. Mocno odczułem te blisko 3 godziny.

Po trzecie, pominięcia i skróty może i były konieczne, ale nie kumam jak Nolan mógł niektóre elementy tak źle reinterpretować. Czemu Antinos jest mieszkańcem Itaki? Czy zalotnicy nie byli przybyszami, którzy chcieli objąć jej tron? Czemu zwykły mieszkaniec miasta Odsya (nawet zamożny) miałby prawo do tego aspirować (i czemu on ma do tego większe prawo niż Telemach)? Czemu Antinos wydaje rozkazy pozostałym zalotnikom? Co więcej - właśnie - jest jednym z zalotników. ZALOTNIKÓW! W całym filmie jest tylko jedna scena, gdzie ktoś się do Penelopy zaleca (właśnie on). What?! Inni siedzą i po prostu czekają? Nie przekonują jej do siebie? Liczą, że będzie robić wyliczankę i wybierze tego, na którym zatrzyma się jej palec? Druga sprawa: Odyseusz ma wrócić do Itaki i się na zalotnikach zemścić... ale za co? Co takiego zrobili? Poza dwoma wspominkami, że być może wypili całe wino na zamku i poza kopnięciem psa (który później przez wiele dni leży w jednym miejscu bez jedzenia, picia, załatwiania się - co jest idiotyczne), tylko-z-nazwy-zalotnicy w sumie nic złego nie robią. Gdzie pokazanie ich rozbojów? Gdzie upadający naród Itaki? Gdzie lud tęskniący za swoim królem, który żyje rozpaczliwym życiem, bo wszystko - swoje bydło i zbiory - muszą oddawać królowej, ponieważ ta musi gościć kilkudziesięciu pretendentów ze swoimi ludźmi? Ano nigdzie, Nolan to olał.

Ale to szerszy problem tego filmu. Czytałem jaki jest on "epicki", jakie to "widowisko". Chyba oglądałem jakąś alternatywną wersję, bo na ekranie w ogóle tego nie widać (wieje pustką jeszcze bardziej niż w Dunkierce). Załoga Odyseusza ląduje na wyspie gdzie pokazany jest tylko jeden cyklop i ma on może ze 20 owiec. Na wyspie z olbrzymami nie ma pokazanego ich królestwa, tylko kawałek lasu. Kirke - jak to w Odysei - żyje sama, ale nie w swoim pałacu, tylko w chatce Hagrida (wtf?)! Kalipso też jest samiutka na plaży. Same pustynie, same puste kadry, brak mieszkańców, brak oznak życia. Jedyna osada jaką spotykają na swojej drodze ludzie Odyseusza to mała plądrowana wioska na początku. Zdobycie Troi to też realizacyjna bida z nędzą. Konia odnajduje sześciu żołnierzy, murów Troi pilnuje trzech ludzi, w jednej z ostatnich retrospekcji ktoś wyższy rangą z Troi krzyczy "wszyscy za mną" i za nim też biegnie aż trzech uzbrojonych Trojańczyków (specjalnie na to zwróciłem uwagę). Odniosłem wrażenie, że nie ma tutaj żadnej sceny, w której byłoby chociaż stu statystów. Szerokie plany podkreślają pustkę świata, a zamknięte lokacje - których jest niewiele - są ciasne i ciemne. Nie tak kręci się film za $250 milionów.

No dobra, obsada. Jestem fanem Matta Damona (jeden z moich ulubionych aktorów), ale od początku nie podobał mi się ten casting i moje zdanie nie zmieniło się po seansie. Zagrał okej, ale nie pasuje do tej postaci i wypadł zdecydowanie najsłabiej z czterech filmowych Odyseuszy jakich widziałem. No i rolę ma napisaną źle - ciągle mówi się o tym, że Odyseusz to największy spryciarz, jaki to on jest najmądrzejszy i jak to tylko jego słuchał Agamemnon, ale w filmie ani razu tego sprytu nie pokazano (a raz o mały włos i odwaliłby straszną manniane). No i czemu jest tak jednolicie dobry? Przecież on najpierw z Kirke, a potem przez te lata z Kalipso "tego tego". Tutaj 20 lat wstrzymywał się dla żony?
Tom Holland - to samo. Uważam go za mega zdolnego aktora już od Niemożliwe z 2012 roku, ale tutaj nie zagrał nic specjalnego. Chyba jego najsłabsza rola w karierze.
Pattinson z kolei gra tu taką karykaturę, że trudno mi go było traktować poważnie (z tym, że to nie wina jego, a scenariusza).
Zdecydowanie najlepiej wypadła Anne Hathaway, ale całościowo nie ma tu żadnej wyróżniającej się roli.

Najczęściej poruszana kwestia - kolorowa obsada. Postanowiłem całkowicie olać ten element i nie zwracać uwagi na to, że ramię w ramię wśród ludzi Odyseusza mamy Azjatę, czarnego i hindusa, który mówi, że są "Grekami z Itaki". Jest jak jest i okej. Ale Lupita jako Helena? Tu nie chodzi o to czy jest piękną kobietą, czy nie jest (mi się podoba), tu nie chodzi o to czy jest czarnoskóra, czy nie jest, tu chodzi o logikę. Sednem Iliady jest wojna o najpiękniejszą kobietę świata. Kobietę, przez której unikalne piękno ludzie się zabijali i posłano za nią na wojnę tysiąc statków, a sam Agamemnon chciał ją dla siebie, bo ożenił się z brzydszą siostrą, co bardzo fajnie pokazano w telewizyjnej Helenie Trojańskiej z 2003 roku. A Nolan poszedł w wersję, w której Helena i Klitajmestra to siostry bliźniaczki. WTF?! Czyli nie była unikalna? Nie była najpiękniejsza we współczesnym świecie? To zabija sens tej wojny.
To samo z Jonem Bernthalem - czemu na MŁODSZEGO brata Agamemnona zatrudniono o 9 lat starszego aktora? Dziwaczne, zupełnie niepasujące wybory. W sumie to z Bernthala byłby dobry Odyseusz.

Finał, którym jara się Internet to dla mnie kolejne rozczarowanie. W wersji telewizyjnej z 1997 roku zemsta była przemyślanym i dobrze zaplanowanym atakiem z kilkoma sojusznikami i bronią w pogotowiu. Tutaj Odys ma plan... po prostu stanąć do walki uzbrojony jedynie w łuk i kilka strzał. Przeciw kilkudziesięciu zalotnikom! W-T-F?! Jest to tak absurdalne i tak słabo nakręcone (choreografia, kadrowanie i montaż tejże "jatki"), że aż trudno mi w to uwierzyć. To powinno wyglądać jak finał pierwszego Kill Billa, a wypada gorzej niż 30-letnia wersja telewizyjna nakręcona za drobniaki. I co się stało z Melanto (mrugnąłem, czy nie pokazano jaki spotkał ją los)? W ogóle co z tym wątkiem - niby kiedy Penelopa zaczęła ją tutaj podejrzewać? O co chodzi?

Ani zdjęcia mnie nie zachwyciły, ani muzyka Ludwiga Göranssona (chyba najsłabszy jego soundtrack do tej pory), ani sceny akcji, ani te niby horrorowe. Po prostu wszystko - to nie jest Odyseja na jaką liczyłem. W głowie porównywałem sobie wiele scen z tymi, które widziałem w komiksie, lub w filmach z 1997 i 2024 roku, i zawsze bardziej podobały mi się te wcześniejsze interpretacje (szczególnie ta z Polifemem, z którego zrobiono tutaj niemal niemego potwora i Odys nawet nie próbuje go wykiwać swoim legendarnym sprytem). Zdecydowanie najsłabszy film Nolana i rozczarowanie roku.

Po dzisiejszym seansie zrobiłem też ranking wszystkich filmów Nolana, do którego link podaję poniżej:
https://www.filmweb.pl/lista/36168
Juby - polski użytkownik, polska ksywa. Czytamy i odmieniamy po polsku (Jubemu, Jubego, itd.)

#ReleaseTheSchumacherCut