20 czerwiec 2021, 18:09:19

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Wiadomości - Mr.G

16
Inne filmy i seriale / Bondy
15 styczeń 2021, 20:27:46
Dzisiaj w pewnej audycji w radio sentymentalny dziennikarz postanowił co drugą piosenką uczynić kawałek z jakiegoś Bonda. Pomyślałem sobie, jak wielkim wydarzeniem musiały być zawsze kolejne filmy z serii, jak wiele po sobie pozostawiały chociażby w postaci właśnie wspomnianych piosenek.
Co raz mniej wierzę, że No Time to Die załapie się do tej kategorii, a raczej że po tych wszystkich przesunięciach będzie to bardziej na zasadzie: "co, wyszedł w końcu? No dobrze, to może obejrzę w wolnej chwili". Sam utwór Billy Elish świetny, ale też miał pecha - miał być perłą w koronie reklamy filmu, a zaraz po jego premierze przesunięto premierę filmu. W końcu, gdy któryś z nowych terminów się zbliżał, stworzono teledysk, ale za moment znów przesunięcie.
No jasne, że w końcu kiedyś tam obejrzę, ale strasznie brakuje mi odliczania do premiery filmu i pewności, że gdy doliczę do zera, to coś tam będzie czekać.
17
Inne komiksy / Co w Marvelu piszczy?
15 styczeń 2021, 20:16:35
W klasyczne może i skąpi, ale i tak w batmańskich tytułach jest większy wybór niż w pajęczych.
Tym bardziej taka perełka jak powyżej cieszy. Już chyba nie doczekamy się Wielkiej Kolekcji komiksów o Spider-Manie, o której niegdyś pisał tu Bazyliszek, więc na Ostatnie Łowy trzeba zacząć odkładać.
18
Inne filmy i seriale / Terminator
12 styczeń 2021, 12:09:13
Jak będziesz na Warmii, to daj znać i wbijaj na odstrzelenie kilku "puszek" Skynetu ;)
19
Inne filmy i seriale / Terminator
11 styczeń 2021, 23:03:04
Rok 2021, forum BatCave. Wątek o niegdyś tak lubianej serii zapomniany i pogrążony w mroku. Kolejny z filmów okazał się Dniem Sądu dla fanów. Mówią, że nie ma już nadziei.
Lecz oto w tej ciemności pojawiają się błękitne wyładowania elektryczne i po chwili z kuli światła wyjawia się Mr.G, by powiedzieć Choć ze mną, jeśli wciąż chcesz mieć frajdę z Terminatora.
Przyszłość nie jest przesądzona.
Lecz tym razem nie będziemy oglądać. Będziemy grać.

Innymi słowy, polecam gierkę Terminator: Resistance. Jest polskich twórców i to tych, którym raczej niekoniecznie dotąd wychodziło, ale hej, Terminator wyszedł im rewelacyjnie!
Jest to FPS, w którym wcielamy się w żołnierza ruchu oporu podczas wojny z maszynami. Akcja jest osadzona w fajnym momencie, bo dokładnie w czasie, gdy Skynet tworzy pierwszego Infiltratora, tj. T-850 wyglądającego jak człowiek. Tak, to ten sam model ma kiedyś wyruszyć w przeszłość z misją zabicia Sary Connor, ale póki co jesteśmy jedynym ocalałym, który ma poinformować resztę o nowym zagrożeniu.
To, za co przede wszystkim chciałem podziękować twórcom, to że Terminator znów jest straszny! Jak mi tego brakowało od filmu z roku 84. Z początku strzelamy sobie do dronów i opancerzonych pająków, tralala, jest fajnie, ale gdy na naszej drodze pojawia się pierwszy T-800, nie mamy jeszcze zdolnej go pokonać broni plazmowej, a muzyka nagle wchodzi w brzmienia industrialnego koszmaru, pozostaje tylko kryć się za ścianą i modlić się, że nas nie zauważy.
Gra rewelacyjnie oddaje klimat z pierwszej części filmu, a bunkier ruchu oporu, do którego w którymś momencie trafiamy, jest idealnym odwzorowaniem tego z retrospekcji Kyle'a Reesa. Psy przed drzwiami, ogniska rozpalone w pustych telewizorach, pokasłujący ludzie skuleni pod ścianą... Na powierzchni zaś czeka nas noc pośród ruin rozświetlana wiązkami strzelającej dookoła plazmy. Ogólnie jako FPS nie jest to może technicznie znakomite, ale każdy fan serii powinien być zachwycony klimatem i nawiązaniami. Poza strzelaniem mamy trochę elementów RPG, więc możemy poulepszać trochę swoich sprzętów, stworzyć kilka granatów rurowych, czy lepiej poznać się z fajnie napisaną grupką cywili, którzy towarzyszą nam od początku historii. Fakt, mamy za zadanie rozbić kolejny posterunek Skynetu, ale przy okazji może uda nam się znaleźć w ruinach szczeniaczka, by poprawić humor pewnemu chłopcu ze schronu... Serię Terminatora zawsze ceniłem za odrobinę serca i ta gra świetnie mi o tym przypomniała.
20
Seriale animowane i TV / Pennyworth [serial TV]
11 styczeń 2021, 22:28:20
Z pewnymi przerwami spowodowanymi utrudnionym dostępem do serialu, lecz w końcu zakończyłem pierwszy sezon. I jak najbardziej podtrzymuję moje dobre zdanie o produkcji.

Po potworku, jakim było Gotham, nie wierzyłem w dobry serial w świecie Batmana bez Batmana, a tym bardziej absurdalne wydawać by się mogło, że jakikolwiek sukces odniesie opowieść o młodzieńczych latach jego lokaja. A jednak.
Zacznijmy jednak od tego, że główny bohater daleki jest póki co od "lokajowania" komukolwiek. To były żołnierz sił specjalnych, który próbuje rozkręcić własną firmę ochroniarską w Londynie, nieco przypadkowo wplątując się przy tym w konflikt pomiędzy dwoma politycznymi ugrupowaniami dążącymi do władzy. Nasz Alfred więc tu wykona jakąś niebezpieczną robótkę, tu zdobędzie serce kobiety życia, tu uratuje królową... kilka razy. Serio, zamieszczone na szczycie wątku zdjęcie głównego bohatera może na to nie wskazuje, ale młody Pennyworth okazuje się być zawodowcem w wielu dziedzinach, co w połączeniu z jego klasą, urokiem osobistym i ogromną brytyjskością daje nam genezę nawet nie tyle lokaja Batmana, co samego Jamesa Bonda i to tego pokroju Seanna Connery'ego. Fakt, może czasem aż za dobrze wszystko mu wychodzi, ale ma on w sobie coś tak urokliwego, że nie zraża, a wręcz przeciwnie - kibicujemy mu co raz bardziej. To samo z innymi postaciami - ważniejsze lub mniej ważne dla fabuły, dobre czy złe charaktery - większości postaci po prostu nie da się nie lubić. Nie są jakoś szczególnie mocno rozpisane, a w niektórych wypadkach można mówić wręcz o karykaturalności (choć raczej świadomej ze strony twórców), więc to raczej zasługa aktorów, między którymi stworzyła się fantastyczna chemia. To chyba największa zaleta produkcji.
Jest akcja, romans, trochę politycznej intrygi i dobrze wyważony czarny humor. Wszystko zbalansowane na tyle dobrze, że co by się nie pojawiło na ekranie, ogląda się to dobrze i lekko. Odstrzelone głowy? Nadawane w tv publiczne wieszanie przestępców? Obcinanie nosów? Satanistyczne orgie? Czemu nie. Momentami pojawiają się jakieś fabularne absurdalności czy naiwności, ale cała historia naprawdę dobrze się broni i wciąga.
A gdzie w tym wszystkim Batman? Cóż, na razie go nie ma, ale kto wie co się wydarzy, gdy Thomas Wayne i Martha Kane poznają się trochę lepiej... Tymczasem jednak serial pokazuje nam własną opowieść, nie siląc się na przypominanie nam co rusz, w jakim uniwersum się rozgrywa. I dobrze się to sprawdza. Jeśli w którymś sezonie pojawi się Gotham, będę zachwycony, ale póki co swoją rolę świetnie gra ten dziwny, mroczny Londyn.
No właśnie, miejsce i czas akcji. Niby lata 60-te, ale nad miastem latają sterowce, ale niektórzy gangsterzy noszą się jak w latach 20-tych... brzmi znajomo? Nie zdziwiłbym się gdyby ktoś kiedyś wyjawił, że to prequel uniwersum serialu TAS, bo stylistycznie chyba właśnie do niego jest najbardziej zbliżony.
21
Fan-Filmy / Batman: Dying is Easy
05 styczeń 2021, 18:57:31
Fakt, wykonanie rewelacyjne. Chyba najbardziej w BitS lubię przedstawienie Jokera - nie robią mu żadnych blizn czy przedłużonych uśmiechów, a po prostu ciemna szminka na przerażającej gębie.

Cytat: Shadow of the Bat w 01 styczeń  2021, 20:59:24Chyba w żadnej wysokobudżetowej produkcji nie wyglądał tak dobrze
Nie wiem jak Wy, ale ja byłbym mimo wszystko rozczarowany gdyby Pattinson pokazał się w czymś takim. Jakkolwiek po fan-filmach oczekuje się dbałości o szczegóły - takimi, jakie je znamy - tak w oficjalnych produkcjach ja przynajmniej zawsze oczekuję jakiejś nowatorskości i kolejny odtwórca roli Batmana to kolejne oczekiwanie, jak tym razem będzie wyglądał jego kostium i czym tym razem zaskoczą.
22
Inne komiksy / Co w Marvelu piszczy?
05 styczeń 2021, 18:47:07
No to powracam do rozmowy sprzed pół roku bogatszy o doświadczenia, które można podsumować zwrotem: Mroczniejszy Spider-Man.

Zacznijmy od Władzy.
Cytat: Mr.G w 23 czerwiec  2020, 23:13:21Często przytacza się argument, że daleko mu do Powrotu Mrocznego Rycerza, bo tematyka podobna, ale w końcu TDKR jest tak kultowym dziełem, że nie każdy musi się z nim równać.
Ciągle miałem gdzieś z tyłu głowy to porównanie, ale uważam, że jest nietrafione. TDKR jest dla wielu historią wpisującą się kanon Batmana, czego nie poczułem przy Spider-Man: Władza. Tu bardziej porównałbym do Roku Setnego, czyli komiksu pokazującego pewną bliżej nieokreśloną alternatywę. Również ta szczególna, na swój sposób "brzydka" kreska bardziej przypominała mi Rok 100. Jakkolwiek jednak przy Batmanie walczącym z brutalnymi komandosami bawiłem się świetnie, tak w przypadku Spidey'a już nie miałem frajdy. Niby jest tam wiele elementów, za które cenię historie o przyszłości: brud, miasto opanowane przez siły zbrojne, brutalność, dzieciaki tworzące ruch oporu, ale zawiódł mnie najważniejszy element - Spider-Man. W obecnym tam przestraszonym, chudym dziadku w ogóle nie widziałem i nie czułem tego ani żadnego innego bohatera. Ja rozumiem, że któraś już z kolei tragedia życiowa Parkera miała prawo go zmienić, uczynić zobojętniałym, zgorzkniałym czy coś i nawet w pełni popieram takie zabiegi, ale tylko pod warunkiem, że gdzieś pod spodem nadal widzę tego pierwotnego, właściwego bohatera. Tym razem nie widziałem. Główny bohater od początku do końca irytował, nawet wyglądem - kuriozalna jak dla mnie scena wyskakiwania do walki w samych gaciach i masce. Nieważne czego była to symbolika, było po prostu brzydkie.
Nie spodobało mi się też uczynienie Venoma głównym złym. Ta postać była zawsze zbyt złożona, zbyt niejednoznaczna moralnie, by nagle uczynić go po prostu potworem, który chce zeżreć miasto. Nie poczułem tego albumu.
Plusy jednak za ogólny klimat brudnego futuryzmu oraz pomysł na kolejną tragedię życiową Petera i to, jaki on sam miał w tym udział... całkiem przykre, przyznaję.

Drugi tytuł, to zbiór Spider-Man Todda McFarlana. Podobnie jak X-Meni Jima Lee, jest to album bardziej do oglądania, ale nie dlatego, że wątki są za trudne do pochwycenia, tyle że tych wątków po prostu za dużo nie ma. Fabuły są dosyć proste, ale nie prostackie. McFarlan nie tworzył zawiłych historii, ale też nie można odmówić mu pewnego urozmaicenia, jak na przykład stawianie Spider-Mana naprzeciw siłom Voodoo czy wysyłanie go do Kanady, by rozwikłać wraz z Wolverinem sprawę potwora rzekomo zabijającego dzieci - to akurat moja ulubiona historyjka.
McFarlan ma swój styl i mi on odpowiada. Jego Spidey to bardzo miastowy bohater, walczy o swoje ulice, a nie jakieś kosmiczne kamyczki, a nawet zetknięcie z siłami magii wypada w pozytywnym znaczeniu przyziemnie. Jest mrocznie i noir. Do tego bardzo podoba mi się, jak wplata w historie MJ - niby nie jest ona znacząca dla fabuły, ale co rusz podglądamy jak czeka na męża-superbohatera lub próbuje nie-czekać zabijając myśli w dyskotekach, ale mimo to nadal się wkurzając i martwiąc na przemian. Sam Peter także w trudniejszych chwilach myśli tylko o tym, by jakoś przeżyć i wrócić do domu, do żony... To super zabieg. Przypomina, jak ludzkim bohaterem jest Spider-Man.
Także czyta się to niezobowiązująco acz przyjemnie, lecz najfajniej się patrzy. Ogrom szczegółów zachwyca, a Spider-Man - jakkolwiek uczłowieczony postępowaniem, myślami i tęsknotami - dzięki swoim nieustannie powykręcanym pozom jednak jest bardziej "Spider" niż "Man". No i pajęczyny... Spidey nie lata na pojedynczych nitkach, ale całych wiązankach, trzymanych po kilkanaście w jednej dłoni - zastosowania w tym za cholerę, ale wygląda świetnie!
Rado trochę mnie ostrzegał przed przestarzałością, ale tego w ogóle nie odczułem. Nie dały mi się we znaki żadne drętwe teksty czy żenujące fabuły - chyba te lata to już akceptowalny poziom scenariuszy jak dla mnie. Ewentualnie ten ciągły nacisk na akcję kosztem fabuły - zwłaszcza w ostatniej, zupełnie jak dla mnie historyjce o X-Force - trochę męczył, ale koniec końców odbiór bardzo pozytywny.
23
Inne filmy i seriale / Ostatnio ogladalem...
05 styczeń 2021, 18:07:01
Dobrze, że w porę się ocknąłeś, bo po czasie widziałbyś filmy wyłącznie jako kody binarne ;P A tak na poważnie, wierzę że takie z początku niewinne drobnostki potrafią z czasem przysłonić to, co ważne. To tak jak role-play, w które niegdyś się bawiłem - zamiast skupiać się na fabułach, z czasem wyciskałem jak najwięcej, by załapać się do dobrze postrzeganej minimalnej liczby znaków historyjki.
Jeśli chodzi o ocenianie filmów, zawsze unikałem popularnych ocen liczbowych z tego względu, iż były dla mnie nierównoznaczne. Nie potrafię pogodzić się z tym, aby ta sama skala dotykała zupełnie różnych produkcji. Ok, tu dałem 8, bo to wielkie, epickie kino z wgniatającym w fotel scenariuszem i wyciskającą łzy z oczu muzyką, a tu też 8-ka, bo to ekranizacja ulubionej gry komputerowej no i ta aktorka jeszcze nigdy nie wyglądała tak ślicznie... To co, odciąć się od sentymentów czy kierować się wyłącznie nimi, by sprawiedliwie ocenić film? Obiektywnie czy subiektywnie? Dla mnie to nierozwikłany konflikt, dlatego zawsze wolę po prostu wypowiedzieć się o filmie, a ocenę olać.

Liczę, że uda Ci się uwolnić ze szponów liczb. Filmy są za fajne, by by przejmować się cyferkami.
24
Inne gry / Ogólna dyskusja
25 grudzień 2020, 23:31:37
Dzięki za sugestie, Shadow. Tak się fajnie złożyło, że te wszystkie powyższe tytuły są w mniejszym lub większym stopniu jakoś powiązane z moimi zainteresowaniami czy sentymentami, więc kierując się tym kryterium, Ghost of Tsushima mogę dopisać do listy, bo ostatnio klimaty dalekiego wschodu też mi jakieś bliższe.
Co innego Uncharted. Gra, która jest po prostu dobra, to jeszcze dla mnie za mało, przygody archeologów nigdy mnie szczególnie nie kręciły, nawet fanem Indiany nie jestem. To już prędzej nowa seria Tomb Raider, ale to tylko przez umiłowanie urody i akcentu panny Croft ;)
25
...aż przychodzi ten moment Pierwszego Dnia Świąt, gdy tematy przy stole już wszystkie obgadane, filmy dawno obejrzane, a na sałatkę jarzynową już się nie da patrzeć. I wtedy nie zostaje nic innego jak przypomnieć sobie o internetach ;]

Poza standardowym zdrówkiem i pomyślnością, życzę nam wszystkim, by The Batman był do obejrzenia jak najprędzej w normalnych kinach i abyśmy przypadkiem nie spotkali Poison Ivy pod jemiołą.
Nie wiem jak u Was, ale u mnie nawet trochę sypnęło śniegiem, także albo to jakiś świąteczny cud albo Freeze znowu uciekł z Arkham.
26
Inne gry / Ogólna dyskusja
22 grudzień 2020, 10:48:45
No to jak Panowie o grach, to i ja coś powiem. Miała być za pierwszą wypłatę. Miała być po pierwszym awansie. Miała być jako mój własny prezent ślubny. Aż w końcu żona miała dość mojego ciągłego wzdychania i kazała mi w końcu kupić konsolę. A teraz pilnuje bym grał ;]
Nie spieszy mi się do nowej generacji, a też nie jestem takim wymagającym graczem, by widzieć znaczące różnice w wersji "pro", więc padło na PS4 Slim. Mówili coś o Xboxach, o tanich abonamentach z milionami gier, ale jak już zauważyliście, lubię Spider-Mana, więc to musiało być dzieło Sony.
No i se gram. Chyba w końcu rozróżniam gdzie kółko a gdzie kwadracik i dobrze, bo zrobienie efektownych scen-zręcznościówek daje satysfakcję.
A sam Spider-Man? Marzyłem kiedyś o rozbudowanej grze o Pajączku, gdzie bujanie się na sieciach będzie rozkoszą, kostiumy i sprzęty da się modyfikować, a eliminować wrogów będę zarówno w efektownych bójkach jak i wymagających skradankach. No i mam czego chciałem. Oprawione w rewelacyjną grafikę i polskim dubbingiem tak dobrym, że ani przez moment nie byłem ciekaw oryginalnych głosów.
Niedawno przekroczyłem 50 % gry i sądziłem, że zbliżam się do końca fabuły, że zostaną mi już tylko poboczności, a tu dopiero akcja się rozkręca. No to lecę, miasto samo się nie uratuje...
Kupując konsolę, pierwszego Spidey'a miałem w zestawie, a Milesa Moralesa w ramach promocji dorzuciłem za zeta. Ale wstrzymam się z kontynuacją. Kolejny na liście marzeń jest od dawna upragniony Wiedźmin III, dalej zapewne dwie części The Last of Us, a jak starczy życia, to GTA V oraz Red Dead Redemption II. I gdzieś po drodze strzelanka o Terminatorze polskiej produkcji. Ah, no tak, jeszcze Cyberpunk. Ale nim zwolni mi się na niego grafik, zdążą pewnie zrobić dwie kolejne części ;]
Także żegnajcie realni ludzie i wyjścia na miasto... zresztą, te rzeczy i tak są teraz zabronione.
27
Inne filmy i seriale / Marvel Cinematic Universe
22 grudzień 2020, 10:29:20
Nigdy nie przepadałem za Fantastyczną 4, więc i mnie ta zapowiedź nie rusza. Podobnie jak inne. Serialiki Marvela raczej nie będą w kręgu mojego zainteresowania, ewentualnie zapytam kogoś o WandaVision jeśli ma być jakoś powiązane motywem multiwersum ze Spideyem. Gdyby zapowiedzieli coś z X-Menami, to by była inna rozmowa...

Gdzieś tam między nowinkami castingowymi z nowego Spider-Mana mignęło info, że film ma być bezpośrednio związany z drugim Doctorem Strangem. Może i miałoby to sens jeśli potraktować Doctora jako swoisty sequel Spidera. Wiadomo, główny bohater będzie inny, ale podejrzewam, że tak jak Strnge ma być istotny u Pajączka, tak tym razem Parker byłby gościem, a natłok postaci i wątków, którego się obawiamy, byłby rozłożony na dwa filmy.
28
O, lubię Rok 100.
Cytat: Juby w 21 grudzień  2020, 10:06:47No i postać Batman jest tu wspaniała - nie nieśmiertelna i posiadająca za pazuchą odpowiedni gadżet w odpowiedniej chwili, który zawsze wyplącze go z kłopotów.
Takie właśnie przedstawianie Batmana do mnie przemawia. Szczególnie kwestia gadgetów, o której wspomniałeś zapadła mi w pamięć - "głupie" zawiśnięcie na linach w szybie windy (a może szybie wentylacyjnym? Już nie pamiętam.) było dla Mrocznego Rycerza wyzwaniem, wysiłkiem, realistyczną barbaniną z tymi wszystkimi sprzączkami i zapięciami. I to mi się podobało! A gdy biegł po dachach, niemalże słyszało się metalowy szczęk całego sprzętu, którym był obładowany. W końcu jego pas nie był nieskończenie pojemny.
Fakt, fabuła pozostała miejscami troszkę niedopowiedziana, co dawało poczucie jakby komiks był oderwany od jakiejś większej całości, ale za to nadrabiał klimatem. I chyba taki był główny cel tego albumu  pokazać ten dziwny Rok 100, nie wdając się w zbyt wiele szczegółów.
No i Robin. Do dziś to chyba moje ulubione przedstawienie tego bohatera - pomocnik, ale raczej od naprawiania sprzętów i wspierający "zdalnie" zamiast latać za Batmanem po mieście.
29
Inne filmy i seriale / Marvel Cinematic Universe
10 grudzień 2020, 17:55:39
Niech mnie ktoś obudzi, bo boję się, że ten piękny sen zamieni się w koszmar. Podobnie jak większość fanów Pajączka, z jednej strony chcę wyć z radości, że te wszystkie postacie powracają, ale z drugiej - pamiętając iż to przeładowania postaciami zabiły obie poprzednie serie o Spider-Manie - boję się, czy to ma prawo się udać. Ponadto nie kryję, że miałem nadzieję, iż po nieco rozczarowującym dla mnie Far from home, to właśnie w nowej części Spider-Holland rozwinie skrzydła i w końcu będzie samodzielnym, kozackim Spider-Manem, a tymczasem czeka go (kolejne) przyćmienie legendami. Dziś do niewiarygodnej obsady - jeszcze w formie plotki - dołączył Cox jako Daredevil i chyba gdyby była to jedyna nowinka, czułbym się spokojniejszy, a liczyłbym na Fiska-O'Nofrio jako głównego przeciwnika.
Ale z drugiej strony hej, przecież to MCU. Czy kiedykolwiek nie udźwignęli czegoś, co wzięli sobie na barki? Czy nie tak dawno temu nie zrobili czegoś niebywałego, zbierając wszystko i wszystkich w finale Avengers? Co by nie było, szykuje się wielkie wydarzenie.
30
Uwielbiam pójść do kina. Czuć, że idę na film i wyłącznie film, a nie włączyć sobie do obiadu coś co w każdej chwili można zatrzymać, bo albo zadzwoni telefon albo skończą się chipsy. Kino to wydarzenie i forma szacunku do filmu, przynajmniej ja to tak czuję, dlatego też trzymam kciuki, by przetrwały. Ale czy rzeczywiście muszą w dzisiejszej formie? W sumie przewidywania Shadowa nawet mi odpowiadają. Jeśli kryzys uderzy głównie w kino wysoce komercyjne, nie będę płakał. Od dłuższego czasu bywałem na może co 10 takiej produkcji, zdecydowanie częściej wybierając kino studyjne i tamtejszy repertuar. Odcięcie niebotycznie wysokich budżetów może ukrócić plagę powtarzalności, fabularnych płycizn i przekonania, że atakowanie widza efektami jest większością sukcesu. Chyba widziałem już dość super-turbo wybuchów na ekranie, a przekombinowanie z innowacyjnością może tylko zmęczyć (Tenet?), za to przykład Jokera pokazuje, że tematy popkulturowe wcale nie muszą być efekciarskie, by się sprzedały.
Ale to tylko jeden ze scenariuszy. Jeszcze kilka tygodni temu ciężko byłoby mi uwierzyć, że może w ogóle dojść do przypuszczeń o upadku kin. Zobaczymy, co przyniesie czas.