09 grudzień 2021, 05:09:43

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Co w Marvelu piszczy?

Zaczęty przez (A)nonim, 07 maj 2009, 12:37:45

Johnny Napalm

No, z Hobgoblinem i z Morbiusem historie służyły tylko przedstawieniu fajnych rysunków, co dobrze się udało. Faktycznie jednak opowieść z tą pierwszą postacią była o niczym. W drugim przypadku chociaż zobaczyliśmy ponownie Pająka w czarnym kostiumie.

Ogólnie, McFarlane nigdy nie był dobrym scenarzystą. Jim Lee bije go na głowę spośród tych, którzy łączyli rysunek z tekstem w swoim wykonaniu. Nawet historia z Wendigo jest tak rozlazła chyba tylko dlatego, żeby Todd mógł sobie dłużej porysować. Zamiast 5 części można by spokojnie to zmieścić w 2 zeszytach.

I to jest właśnie przykład na tą zasadniczą różnicę pomiędzy prawdziwym scenarzystą a kimś tylko z fajnymi pomysłami na zalążek fabuły. Pytałem w czym widzisz przestarzałość tych historii o Spider-Manie. Czy to są jakieś naprawdę formalnie przestarzałe rozwiązania fabularne, których się już obecnie nie stosuje. Jakieś przykłady – bo zawsze mnie ciekawi ten poruszany zarzut o przestarzałość historii. Rozumiem, że chodziło Tobie o samą płytkość większości opowiadań od Todda.

THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Mr.G

Co by nie było, czuję się zachęcony do McFarlana i dopisuję go do listy życzeń. Jako że wkrótce szykuje mi się zmiana stanu cywilnego, to będzie okazja szepnąć gościom kilka tytułów, więc jak śmiało polecajcie kolejne ;]

Pozostając przy mroczniejszym Pajączku, mam zamiar sięgnąć w końcu po Władzę, choć i tu opinie raczej mieszane. Często przytacza się argument, że daleko mu do Powrotu Mrocznego Rycerza, bo tematyka podobna, ale w końcu TDKR jest tak kultowym dziełem, że nie każdy musi się z nim równać.

A z niedostępnych u nas, gdzieś tam mignęła mi seria Spider-Man: Life Story, czyli kilka części przelatujących przez życie Pajączka od lat 60-tych aż po współczesność. Ależ świetny pomysł i zdaje się, że wykonanie również.

Rado

Cytat: Johnny Napalm w 23 czerwiec  2020, 22:35:28Pytałem w czym widzisz przestarzałość tych historii o Spider-Manie. Czy to są jakieś naprawdę formalnie przestarzałe rozwiązania fabularne, których się już obecnie nie stosuje. Jakieś przykłady - bo zawsze mnie ciekawi ten poruszany zarzut o przestarzałość historii. Rozumiem, że chodziło Tobie o samą płytkość większości opowiadań od Todda.
O płytkość też, ale konkrety również mam. Np. mówienie do siebie bohatera. Spidey opuszczający mieszkanie w historii z Hobgoblinem rzuca do siebie jakieś wiązanki i żarty o swojej żonie i puszczaniu za dużo sieci. Albo, już w części z Wendigo, Peter mówiący do siebie, że musi lecieć do domu, bo jest spóźniony. Tak się kiedyś pisało Spider-Mana i za dzieciaka te teksty uwielbiałem już bez względu na scenarzystę, ale teraz uważam te schematy za nieco przestarzałe, a wystarczyłoby zmienić nieco formę wypowiedzi i zamiast mówienia do siebie dać ramki z narracją. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, Johnny.

Nadmierne opisywanie tego co widać na rysunku też się znajdzie. Peter wypuszczający sieci na Lizarda, a w ramce czytamy "zostały mu jeszcze sieci". Pająk chroniący dzieciaka przed Goblinem, na rysunku widzimy pajęczy zmysł oraz dymek z tekstem "dzwoni pajęczy zmysł".

Męczyła mnie trochę też zbyt duża ilość tekstów pomiędzy Riderem a Goblinem o tym co za chwilę jeden drugiemu będzie robił. We współczesnych komiksach też się wyzywają, ale wydaje mi się, że częściej robią to już podczas walki.

Sam kupiłem ten tom McFarlane'a i dobrze się bawiłem przy czytaniu, ale skoro Mr.G pytał o tego Spidera, to czułem się w obowiązku go ostrzec, że czasem może podobnie odczuwać. Aczkolwiek nie musi oczywiście.

Cytat: Mr.G w 23 czerwiec  2020, 23:13:21Jako że wkrótce szykuje mi się zmiana stanu cywilnego, to będzie okazja szepnąć gościom kilka tytułów, więc jak śmiało polecajcie kolejne ;]

Kurde, że ja na to nie wpadłem! Zamiast kwiatów lub innych kuponów totolotka mogłem wymyślić zasadę "jeden komiks dla pana młodego". Dopisałbym wtedy na zaproszeniach "komiksy proszę wcześniej uzgadniać, ażeby to się nie dublowały".

Juby

Cytat: Juby w 27 maj  2020, 10:51:39Aby złapać trochę oddechu od Batmana/Supermana/JLA, postanowiłem sięgnąć po coś z Marvela i wczoraj odebrałem swój egzemplarz X-Menów Jima Lee. :) Jeśli starczy czasu (od kilku dni mam go niewiele, bo zaczęliśmy remont salonu + musiałem wrócić do pracy w biurze), to liczę że przeczytam go jeszcze w tym tygodniu. :)

Męczyłem go ponad miesiąc. :-[



Kreska Jima Lee super (cudownie się ten album ogląda), wydanie prezentuje się znakomicie (chciałbym dokładnie takie wydanie z historami rysowanymi przez Norma Breyfogle'a o Batmanie!!), ale nie ukrywam - baaardzo ciężko przebrnąć przez te historie. Sądziłem, że jestem przygotowany na kilka oderwanych od siebie fabuł, ale nie spodziewałem się, że będą one tak bardzo zakorzenione w całe uniwersum Marvela. Ilość bohaterów / łotrów, gościnnych występów i wątków pobocznych przytłacza. Z czasem, kiedy już się połapałem w sytuacji kto jest kim i z kim i przeciw komu walczy, czytało mi się to nieźle, ale nie mogę dać mu więcej niż 3,5 na 6 nietoperków w skali BatCave (czyli pół oczka więcej od Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach).


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Mr.G

No to powracam do rozmowy sprzed pół roku bogatszy o doświadczenia, które można podsumować zwrotem: Mroczniejszy Spider-Man.

Zacznijmy od Władzy.
Cytat: Mr.G w 23 czerwiec  2020, 23:13:21Często przytacza się argument, że daleko mu do Powrotu Mrocznego Rycerza, bo tematyka podobna, ale w końcu TDKR jest tak kultowym dziełem, że nie każdy musi się z nim równać.
Ciągle miałem gdzieś z tyłu głowy to porównanie, ale uważam, że jest nietrafione. TDKR jest dla wielu historią wpisującą się kanon Batmana, czego nie poczułem przy Spider-Man: Władza. Tu bardziej porównałbym do Roku Setnego, czyli komiksu pokazującego pewną bliżej nieokreśloną alternatywę. Również ta szczególna, na swój sposób "brzydka" kreska bardziej przypominała mi Rok 100. Jakkolwiek jednak przy Batmanie walczącym z brutalnymi komandosami bawiłem się świetnie, tak w przypadku Spidey'a już nie miałem frajdy. Niby jest tam wiele elementów, za które cenię historie o przyszłości: brud, miasto opanowane przez siły zbrojne, brutalność, dzieciaki tworzące ruch oporu, ale zawiódł mnie najważniejszy element - Spider-Man. W obecnym tam przestraszonym, chudym dziadku w ogóle nie widziałem i nie czułem tego ani żadnego innego bohatera. Ja rozumiem, że któraś już z kolei tragedia życiowa Parkera miała prawo go zmienić, uczynić zobojętniałym, zgorzkniałym czy coś i nawet w pełni popieram takie zabiegi, ale tylko pod warunkiem, że gdzieś pod spodem nadal widzę tego pierwotnego, właściwego bohatera. Tym razem nie widziałem. Główny bohater od początku do końca irytował, nawet wyglądem - kuriozalna jak dla mnie scena wyskakiwania do walki w samych gaciach i masce. Nieważne czego była to symbolika, było po prostu brzydkie.
Nie spodobało mi się też uczynienie Venoma głównym złym. Ta postać była zawsze zbyt złożona, zbyt niejednoznaczna moralnie, by nagle uczynić go po prostu potworem, który chce zeżreć miasto. Nie poczułem tego albumu.
Plusy jednak za ogólny klimat brudnego futuryzmu oraz pomysł na kolejną tragedię życiową Petera i to, jaki on sam miał w tym udział... całkiem przykre, przyznaję.

Drugi tytuł, to zbiór Spider-Man Todda McFarlana. Podobnie jak X-Meni Jima Lee, jest to album bardziej do oglądania, ale nie dlatego, że wątki są za trudne do pochwycenia, tyle że tych wątków po prostu za dużo nie ma. Fabuły są dosyć proste, ale nie prostackie. McFarlan nie tworzył zawiłych historii, ale też nie można odmówić mu pewnego urozmaicenia, jak na przykład stawianie Spider-Mana naprzeciw siłom Voodoo czy wysyłanie go do Kanady, by rozwikłać wraz z Wolverinem sprawę potwora rzekomo zabijającego dzieci - to akurat moja ulubiona historyjka.
McFarlan ma swój styl i mi on odpowiada. Jego Spidey to bardzo miastowy bohater, walczy o swoje ulice, a nie jakieś kosmiczne kamyczki, a nawet zetknięcie z siłami magii wypada w pozytywnym znaczeniu przyziemnie. Jest mrocznie i noir. Do tego bardzo podoba mi się, jak wplata w historie MJ - niby nie jest ona znacząca dla fabuły, ale co rusz podglądamy jak czeka na męża-superbohatera lub próbuje nie-czekać zabijając myśli w dyskotekach, ale mimo to nadal się wkurzając i martwiąc na przemian. Sam Peter także w trudniejszych chwilach myśli tylko o tym, by jakoś przeżyć i wrócić do domu, do żony... To super zabieg. Przypomina, jak ludzkim bohaterem jest Spider-Man.
Także czyta się to niezobowiązująco acz przyjemnie, lecz najfajniej się patrzy. Ogrom szczegółów zachwyca, a Spider-Man - jakkolwiek uczłowieczony postępowaniem, myślami i tęsknotami - dzięki swoim nieustannie powykręcanym pozom jednak jest bardziej "Spider" niż "Man". No i pajęczyny... Spidey nie lata na pojedynczych nitkach, ale całych wiązankach, trzymanych po kilkanaście w jednej dłoni - zastosowania w tym za cholerę, ale wygląda świetnie!
Rado trochę mnie ostrzegał przed przestarzałością, ale tego w ogóle nie odczułem. Nie dały mi się we znaki żadne drętwe teksty czy żenujące fabuły - chyba te lata to już akceptowalny poziom scenariuszy jak dla mnie. Ewentualnie ten ciągły nacisk na akcję kosztem fabuły - zwłaszcza w ostatniej, zupełnie jak dla mnie historyjce o X-Force - trochę męczył, ale koniec końców odbiór bardzo pozytywny.

Kaz

Dziś grzebiąc w necie znalazłem takie coś.
Nie wiem jak wy, ale to już troszkę gruba przesada, aby usuwać IP, bo jakieś głąby użyły logo czaszki.

Juby

Internet to bardzo dobra, przydatna rzecz, ale niestety wiele osób korzysta z niej w niewłaściwy sposób. W czasach smartfonów i social-mediów, masa osób czuje powinność wygłaszania swoich opinii i wrzucania natychmiast wszystkiego, bez przemyślenia, czy na pewno swoją opinię powinna wygłaszać oraz co z niej może wyniknąć. A wyniknąć może dużo, bo żyjemy w czasach dziesiątek portali bombardujących newsami z trzeciej ręki, które odwołują własne wiadomości drugiego dnia, żeby trzeciego jednak wrócić do tego, o czym donosiły, a kilkanaście innych portali z opóźnieniem przepisuje to bez namysłu ustawiając coraz bardziej click-baitowe nagłówki, aby to u nich przeczytać newsa najpierw! I tak dochodzimy do sytuacji, w której komuś coś nie zasmakowało w czaszce Punishera, ktoś rzucił kontrowersyjny (i durny pomysł), który obiegł świat, doszedł do zbyt wielu ludzi, ale nagłówki są, spirala klikania się kręci. Internet to naprawdę fajna rzecz.

@Mr.G
Jak zwykle dzięki za opinię. Już kupiłem przez ciebie X-Menów Jima Lee, teraz do koszyka chyba wpadnie Spidey Todda. :)


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Juby

Egmont skąpi w klasyczne historie z Batmanem, tymczasem fani Spider-Mana w marcu otrzymają coś takiego:


W albumie znajdzie się 14 zeszytów z lat 1986-1987, które były wydawane u nas w czasach TM-Semic. No i nie dało się zrobić takiej "Epic Collection" z Batmanem z okresu po Roku Pierwszym Franka Millera? >:(


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Mr.G

W klasyczne może i skąpi, ale i tak w batmańskich tytułach jest większy wybór niż w pajęczych.
Tym bardziej taka perełka jak powyżej cieszy. Już chyba nie doczekamy się Wielkiej Kolekcji komiksów o Spider-Manie, o której niegdyś pisał tu Bazyliszek, więc na Ostatnie Łowy trzeba zacząć odkładać.

Johnny Napalm

Cytat: Juby w 15 styczeń  2021, 13:36:37Egmont skąpi w klasyczne historie z Batmanem, tymczasem fani Spider-Mana w marcu otrzymają coś takiego:


W albumie znajdzie się 14 zeszytów z lat 1986-1987, które były wydawane u nas w czasach TM-Semic. No i nie dało się zrobić takiej "Epic Collection" z Batmanem z okresu po Roku Pierwszym Franka Millera? >:(

Fajnie, fajnie. Ja obliczyłem 15 zeszytów, ale mniejsza o większość. Czyli zapowiada się rozpoczęcie wydawania nowej regularnej serii Marvel Epic Collection?

Brałbym, ale szkoda nieco, że zaczynają właśnie od tej historii. Chociaż... może i to dobra polityka. Ja mam już Ostatnie Łowy Kravena i to w trzech wersjach (zeszytówki TM-Semic, zbiorczy TPB po angielsku z masą dodatków, no i zbiorczy numer WKKM od Hachette). No, ale nie każdy musiał to już kiedyś kupić, poza tym Egmont dobrze wie, że polscy czytelnicy kupują wiele rzeczy ze względu na sentymenty z dzieciństwa. Kurde, pewnie sam kupię, żeby mieć album, który zbuduje odpowiedni klimat przed i po samej historii J.M. DeMatteis'a. Klimat... trochę złe słowo, chodzi mi o nakreślenie kontekstu w jakim był wówczas Peter z MJ. No i z moich wybliczeń wynika, że będzie sporo dodatków. Tylko coś drogo, cholewa. :P


THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby

Cytat: Mr.G w 15 styczeń  2021, 20:16:35Już chyba nie doczekamy się Wielkiej Kolekcji komiksów o Spider-Manie, o której niegdyś pisał tu Bazyliszek, więc na Ostatnie Łowy trzeba zacząć odkładać.

O anulacji kolekcji Spider-Mana wiadomo od dłuższego czasu. Nigdy nie czytałem tych historii, ale starszy brat tak (skany TM-Semica), więc podpytam go czy warto zerknąć na tę kolekcję i Ostatnie Łowy Kravena. A co do 8azyliszka, to jego brak na forum jest bardzo dobrą rzeczą, widziałem co wypisuje na innym i - wierzcie mi - dobrze, że już tutaj nie zagląda.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

HUDY

17 styczeń 2021, 19:03:57 #701 Ostatnia edycja: 17 styczeń 2021, 19:40:00 by HUDY
Nie kupuje obecnych komiksow z Pajakiem, wg postac od lat na mnie nie działa. Ostatnie takie zakupy robiłem za Semica gdy wrócili z Ultimate. Oczywiście nabywałem klasyka od Egmontu i kilka innych z kolekcji. Magia lat Tm-Semic działa i kupuje te zapowiedziane 3 Epici. Mucha Comics tez wyda Spider-mana i to będzie również klasyka, także kolejny "Musisz Mieć!!!" 8) Tymczasem Scream Comics zapowiedział Tomb Raider które również wychodziło za Semica, fajnie ale kurde kiedy Batman  :-\  :-\  :-\

Johnny Napalm

Sprawdziłem, z Epic Collection są zaplanowane póki co trzy albumy z Pająkiem. Trochę jest to wyrwane z środka, bo komiks z Kravenem w oryginale jest 17 tomem kolekcji, z Venomem 18, a kolejne historie – m.in. z Kapitanem Ameryką – 19. Chyba to wszystko ukazało się już kiedyś w Polsce. Pewnie jednak jak już kupię tego Kravena, to będę chciał i więcej. Szczególnie, że zeszytówki są już wysłużone.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...