Aktualności:

"Batman Knightfall: Prolog" w sprzedaży od 27 kwietnia.

Menu główne
Menu

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wiadomości Menu

Pokaż wątki - Zatrakus

#1
Sporo czasu minęło odkąd dzieliłem się na forum Bat Cave swoją twórczością. Chociaż rzadko ostatnio się tu udzielam, w istocie zaglądam na stronę codziennie, nadal też bardzo cenię sobie opinie użytkowników forum, które również niezmiennie śledzę.

Dlatego też chciałbym wam przedstawić moje najnowsze opowiadanie, z którego, nie ukrywam, jestem naprawdę dumny. Otwarcie przyznam, iż do tej pory mocniej udzielałem się na stronie magazynu Nowa Fantastyka, w nadziei, że pozwoli mi to podnieść moje umiejętności, ale to oceńcie sami.

Link do opowiadania zamieszczam poniżej, wszelkie opinie są mile widziane zarówno w tym wątku, jak i, gdyby ktoś postanowił zainteresować się stroną Nowej Fantastyki, także pod samym opowiadaniem.
http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/10961
#2
Zak?adam ten w?tek w s?usznej sprawie, by?my mogli sobie wzajemnie poleca? kana?y na YT, które mog? zainteresowa? innych, streamy na Twitch.tv(lub innych stronach, o których istnieniu nie wiem ;)), które dostarczaj? nam rozrywki, czyni? to wi?c tylko i wy??cznie dla dobra wspólnego, ogó?u, ni krzty w tym prywaty czy... Ok, ok, mam co? do polecenia od siebie  ;D.

Mianowicie, chodzi mi o stream niejakiego Ace'a, du?skiego streamera, który streamuje codziennie od 19:00, co najmniej przez 2h. Gra w Team Fortress 2, the Binding of Isaac: Wrath of the Lamb, Super Meat Boy'a i ogó?em we wszystkie rodzaje gier, aczkolwiek obecnie w te trzy. Aby mie? pewno??, co do pocz?tku streamu, warto subskrybowa? jego kana? na YT, gdzie wrzuca komunikaty o ich pocz?tku. Je?li wydaje si? wam to jedn? wielk? reklam? tego streamu, có?, polecanie przypomina reklam?.

Mam nadziej?, ?e przyniesie wam on tyle rado?ci, ile mnie oraz sami polecicie co?, co stanie si? dla mnie i innych ?wietnym ?ród?em rozrywki.
#3
Temat zrodzony z frustracji, w którym forumowicze będą mogli pomóc sobie nawzajem. Jak?

Oczywista, wskazując znane sobie miejsca możliwego zakupu starszych komiksów(raczej polskich wydań, choć to bez znaczenia) w różnych miastach.

Ja na dobry początek proszę o pomoc z Wrocławiem, prawdopodobnie jedynym tak dużym miastem w Polsce, gdzie znalezienie komiksów na sprzedaż graniczy z cudem.

W razie faktycznego braku takowych przybytków w samym Wrocławiu, będę wdzięczny za wskazanie jakichś lokalizacji w okolicznych miastach i miejscowościach, tym bardziej, że sam nie mieszkam we Wrocławiu.

Na koniec dodam, iż mam nadzieję, że temat ten obrodzi w pomocne opisy lokalizacji, w których znaleźć można komiksy. W końcu tych nigdy za mało(no, chyba że nędznych)!
#4
Nie jestem pewien czy ju? istnieje podobny w?tek- mianowicie taki, w którym mo?na by dyskutowa? na temat dotychczasowych i przysz?ych wyda? komiksów Moore'a.

Ja na ten przyk?ad teraz(dopiero?) dowiedzia?em si?, i? planowane jest wydanie  Before Watchmen(chocia? to nie Moore'a, acz wychodz?ce od jego pomys?u, wykorzystuj?ce jego ?wiat i postaci) oraz, co istotniejsze, ponowne wydanie samych Stra?ników. Czy wiadomo ju? co? wi?cej na temat tego ponownego wydania?
#5
Wasza twórczość / "Jastrzębie"
29 Maj 2013, 20:26:44
   W w?tku o ojczystym superbohaterze umie?ci?em fragment scenariusza numeru 0.1 serii. Zamierza?em odczeka? dwa tygodnie od publikacji ostatniego posta na w?tku, jednak?e, jak swego czasu zaznaczy?em w w?tku Wayne&Pennyworth(na marginesie- tego tekstu troch? szkoda, kolejnych pi?? fragmentów Epizodu I, siedem II i cztery III czeka, gotowe do publikacji) jestem wyj?tkowo niecierpliwym osobnikiem.

   Wzmiankowany #0.1 jest w za?o?eniu pierwszym z trzech numerów prezentuj?cych poszczególnych bohaterów, a sk?adaj?cych si? na histori? zatytu?owan? Szarog?owi. #0.1 przedstawia Wax Rouge'a, za? kolejne Sarmatiusa oraz Diab?a. W ka?dym z nich, na ko?cu umieszczona  by?aby dodatkowa, krótka historia, prezentuj?ca Sokolnika w akcji, w ró?nych sytuacjach.

   Mam te? pomys? na pierwsz? prawdziw? histori?, ukazuj?c? zebranie zespo?u. Sk?ada? si? b?dzie z jednego numeru prologu, trzech akcji w?a?ciwej oraz epilogu, w formie dodatkowej historii w #4. Historia ta zatytu?owana b?dzie Dziedzictwo W?adys?awa, a zawi?zaniem akcji b?dzie ?mier? dawnego przyjaciela Sarmatiusa z USA, który przeniós? si? do Polski i zamieszka? w Warszawie. Tajemnicze okoliczno?ci tego zgonu zainteresuj? równie? Wax Rouge'a, pracuj?cego w stolicy, oraz mocodawców Sokolnika. Z czasem w spraw? wmiesza si? te? Diabe?.

   Przerzucam tu(acz nie usuwaj?c z w?tku macierzystego) opisy bohaterów Jastrz?bi oraz wspomniany fragment scenariusza. Prosz? o komentarz i wszelkie rady, jak nale?a?oby najlepiej i najsprawniej pisa? taki scenariusz komiksu.

   Oto cz?onkowie zespo?u:

Wax Rouge- na podstawie opowie?ci dziadka odszuka? tajny, nazistowski bunkier z arsena?em niemieckiej broni, w tym eksperymentalnej. W?ród tej ostatniej znajduje pokryt? runami uprz??, s?u??c?, jak z czasem odkrywa, do stawania si? niewidzialnym. Inspiruj?c si? s?ynnym, polskim superbohaterem dzia?aj?cym w USA w czasie Zimnej Wojny, Wax Agentem, odtwarza jego strój(br?zowe p?aszcz, spodnie i r?kawiczki, oprócz tego kapelusz, a tak?e zas?aniaj?ca ca?? g?ow? maska w kolorze skóry oraz soczewki kontaktowe, pozornie przebarwiaj?ce bia?ka oczu na kolor maski) i zaczyna walk? z przest?pcami.

- Diabe?- niewiele o nim wiadomo. Dzia?a w bli?ej niesprecyzowanej, polskiej wsi przy wschodniej granicy. Jest kim? w rodzaju polskiego Punishera, bezwzgl?dnie i krwawo eliminuj?cego kryminalistów. Stosuje on tradycyjn? bro? paln?, w tym rewolwery i dwururk?, lecz g?ównie si?ga po or?? w?asnej produkcji, jak szybkostrzelny pistolet na gwo?dzie czy miny zapalaj?ce ze ?mietank? do kawy w proszku. Nosi dres(bez skojarze?... a w sumie to nie b?d? wam ich broni?, s? nawet s?uszne) oraz gumow? mask? diab?a.

- Sarmatius- wychowany w USA, zaczytywa? si? w S?owackim, Mickiewiczu, Sienkiewiczu i innych klasykach polskiej literatury, buduj?c swoj? to?samo?? narodow? wobec ca?kowitej bezczynno?ci swoich rodziców na tym obszarze wychowania. Wreszcie, wyzyskuj?c cz??? sporego maj?tku rodziców, wyje?d?a do kraju, gdzie postanawia walczy? o sprawiedliwo??, opiewan? w ukochanej literaturze. U?ywa szabli, miecza dwur?cznego(noszonego na plecach), pistoletu, miotacza linki z hakiem oraz zestawu bomb dymnych czy hukowo-b?yskowych. Nosi te? przy sobie w?asny wybór fragmentów polskiej literatury, które uznaje za najwarto?ciowsze, b?d? przydatne w ró?nych sytuacjach. Bez problemu cytuje Mickiewicza czy ,,Trylogi?" Sienkiewicza z pami?ci.

- Sokolnik- kolejna niezwykle tajemnicza posta?. Nosi czarny strój bojowy, jego prawe przedrami? okrywa bia?a r?kawica, o czerwonym wn?trzu d?oni. Z tej?e r?kawicy wysuwaj? si? cztery szpony- trzy do przodu i jeden w ty?, nad ?okciem. Gdy nie musi si? maskowa?, nosi bia?? mask?, w której usta zakrywa mu metalowa, poz?acana os?ona. Stosuje te? termowizj?, wtedy szk?a kombinezonu przybieraj? pomara?czowy kolor. Pracuje dla nieznanych mocodawców, prawdopodobnie w jaki? sposób powi?zanych z polskim rz?dem.


   A tu wzmiankowany ju? parokrotnie fragment scenariusza numeru 0.1:

Strona 1, Kadr 1: Wida? plecy cz?owieka rasy bia?ej, w br?zowym p?aszczu, zdaje si? by? ?ysy, nosi ciemny kaszkiet w kratk? z?o?on? z cienkich pr??ków. Trzyma w r?kach pancerfausta i kuca za fragmentem wyburzonej, betonowej ?ciany. Wokó? da si? dostrzec inne zniszczone budynki i zgliszcza. W kadrze znajduje si? ramka z my?lami bohatera:

Pozory bywaj? myl?ce... We?my na to naszego ukochanego, bia?ego or?a...

Strona 2, Kadr 1: Cz?owiek w p?aszczu jest w biegu mi?dzy jedn? os?on? a drug?, na prawo od poprzedniej. Zza kolejnego kawa?u betonu wida? ko?cowy fragment czo?gowej lufy. Twarz osobnika w p?aszczu jest niewidoczna. Nisko, ramka z my?lami bohatera:

Tak naprawd? jest jastrz?biem. Wi?kszo?? jego upierzenia jest za? czarna, ?eb i ogon szare...

Wy?ej, nad g?ow? bohatera, przed  luf? znajduje si? chmurka dialogowa krzyku, bez wskazania ?ród?a d?wi?ku:

Wy?a? szczurze!! Ju? po tobie, zdepcz? ci?, pr?dzej czy pó?niej, wi?c nie marnuj ostatnich chwil na wkurzanie mnie!

Strona 2, Kadr 2: Plecy cz?owieka w p?aszczu, stoi wyprostowany, bokiem prawym przytulony do os?ony, trzyma wyrzutni? przeciwpancern? pionowo, ?adunkiem do góry, na d?oniach ma ciemnobr?zowe r?kawiczki. Ramka z my?lami bohatera:

Powierzchowno?? nic nie znaczy. Skoro nawet god?o pa?stwowe nosi mask?...

Strony 3 i 4, Kadr 1: Cz?owiek w p?aszczu stoi na ugi?tych nogach mi?dzy fragmentami betonowych ?cian. Wci?? widoczny jest od ty?u. Rur? pancerfausta trzyma ju? opart? na ramieniu, celuje z wyrzutni w kierunku, w którym patrzy, czyli przed siebie, lekko w gór?. Przed nim znajduje si?, pomalowany na ciemnoczerwono, mech dwuno?ny, z poz?acanym znakiem sierpa i m?ota na kokpicie. Na widocznym, lewym boku korpusu machiny znajduje si? sekcja z dzia?em, jak w pierwszych czo?gach. Wida? cz??? lufy ci??kiego karabinu maszynowego, zamontowanego z prawej strony. Ramka z my?lami bohatera:

Pozory zazwyczaj myl?.
#6
Zakładam nowy wątek, bo poprzedni odrobinę się zużył, a ja akurat wpadłem na dosyć karkołomny pomysł na elseworlda(lekko inspirowanego ,,Metrem 2033", przyznaję).

I Wojna Światowa. Thomas Wayne i jego przyjaciel Alfred Pennyworth(ze względu na rude włosy i pełnioną dawniej funkcję gońca zwany Rudzikiem) zostają wysłani na niebezpieczną misję poprzez niemal nieskończoną sieć okopów, aby odnaleźć pozycje, z których od jakiegoś czasu wróg przysyła zrzucające karty do gry latawce oraz nowy, tajemniczy gaz bojowy. Nie chronią przed nim maski przeciwgazowe ani ubiór ochronny, a na twarzach ofiar pozostaje okropny, nieludzki uśmiech.

Wraz z Waynem i Pennyworthem wyruszają oficerowie James Gordon oraz Harvey Dent(znany z tego, iż lewą połowę twarzy okropnie poparzył mu gaz bojowy, lecz nawet wtedy nie zgodził się na opuszczenie linii frontu). Na swojej drodze będą zagłębiać się w coraz bardziej oderwane od rzeczywistości sekcje umocnień, trafią do podziemnych tuneli, zamieszkanych przez dezerterów pod przywództwem Szalonego Kapelusznika, bunkrów, w których na swych ofiarach eksperymentował legendarny, niemiecki naukowiec, zwany Strachem na wróble, a wreszcie do okopów przeciwnika, gdzie o władzę rywalizują okropnie zdeformowany generał Cobblepot oraz nie rozstający się z maską przeciwgazową generał Sionis.

Przez całą podróż towarzyszyć im będą historie i legendy świata okopów: o cudownym ogrodzie Pani Bluszczu, o sprowadzającym śnieg i chłód, czerwonookim widmie śmierci, o żywiącym się trupami stworze, nawiedzającym okopy, których żołnierze nie zabezpieczyli przed zalaniem deszczem, a wreszcie najsłynniejsza z opowieści- o szybującym nad okopami upiorze, porywającym żołnierzy i żywiącym się ich krwią. Stwór ów miał wybierać tych, którzy zasłużyli na śmierć tchórzostwem lub myślą o dezercji.

Z czasem bohaterowie traciliby zmysły: Waynem targałyby obawa o los syna i strach przed upiorem, które zmieniłyby się w obsesyjne przeświadczenie, iż ów stwór pragnie skrzywdzić jego potomka. Pennyworth zacząłby słyszeć głos swej narzeczonej, córki Gordona, podpowiadający mu w kryzysowych sytuacjach, co powinien robić. Podobne trudności z podejmowaniem decyzji zacząłby mieć również Dent, uzależniając się od rzutu monetą, zaś Gordon popadałby w coraz większą paranoję wreszcie będąc zupełnie przekonanym, iż to Wayne jest legendarnym krwiopijcą.
#7
W?tek o polskim superbohaterze radzi sobie dobrze, a ja zastanawiam si? nad jeszcze jedn? kwestia, nawet trudniejsz?: jak móg?by wygl?da? polski superz?oczy?ca?

Demoniczny dresiarz?

Nazistowski, paranormalno - cybernetyczny twór?

Wzmiankowany w tytule Dr Targowica, pogromca Sarmacji?

Jakie Wy macie pomys?y, abstrahuj?c od powy?szych, polityczno - spo?ecznych koncepcji(chocia? w ostateczno?ci sam mog? zni?y? si? do tego dresiarza... :'( )?
#8
Wasza twórczość / Ojczysty superheros
07 Maj 2013, 22:52:49
Swego czasu w wątku na temat komiksu "Biały Orzeł" padło kilka koncepcji polskiego superherosa gnieżdżących się w czeluściach umysłów forumowiczów.

Wchodząc właśnie w kolejne, kluczowe stadium opracowywania własnej koncepcji polskiego zespołu superbohaterów(czyli spisywania pomysłów, pisania pierwszej historii, a przy okazji uzupełniania nieznaczących detali, jak choćby nazwiska ;) ), pytam Was, bywalcy forum BatCave, czy nie macie czegoś do powiedzenia na ten temat.

Jak WY wyobrażacie sobie takiego polskiego superbohatera lub bohaterów?

Czy możliwe byłoby zaprojektowanie takowych bez przeideologizowania ich?

Jak mogli by wyglądać superprzestępcy(bez aluzji politycznych itp.)?

#9
Wasza twórczość / Wayne&Pennyworth
01 Maj 2013, 16:11:39
   Moje nowe opowiadanie o Batmanie, które, jako całość, przedstawiałoby najważniejsze wydarzenia w wymyślonym przeze mnie elseworldzie. Na początek wrzucę pierwszy fragment pierwszego epizodu, opatrzony krótkim i banalnym tytułem "Powrót".
   Życzę miłej lektury, a jednocześnie proszę o konstruktywne komentarze.

   Od czego należałoby zacząć tą opowieść? Historię o dwóch mężczyznach, którzy zmienili Gotham City raz i na zawsze? Wszak każda opowieść ma początek, środek i koniec, toteż najlepiej nam będzie zacząć chwilę po prologu...

   Panicz Wayne stanął przed drzwiami swojej rezydencji, ciesząc się, że znów jest w domu. Nacisnął przycisk dzwonka, a gdzieś w jego głowie, w tym fragmencie umysłu, który zwykło zwać się podświadomością, uruchomiło się odliczanie: 60, 59, 58, 57, 56... Krótka przerwa na mimowolny uśmiech wywołany uzmysłowieniem sobie tegoż odliczania i na w pół świadomy powrót do niego: 53, 52, 51... Kolejne sekundy mijały, a tak dobrze znana Bruce'owi niepospieszność jego lokaja wprawiała nowo tytułowanego doktora Wayne'a w niesamowity, błogi nastrój. 47, 46, 45, 44...

   Mimo iż drzwi wciąż pozostawały zaryglowane, wspomagany siłami wyobraźni wzrok milionera już przenikał dwuskrzydłowe, dębowe drzwi: wspinał się po szerokich, umieszczonych centralnie naprzeciw nich schodach, następnie skręcał w lewo, przy rozwidleniu tego wodospadu stopni, i znów na lewo. Dalej na wprost, by znów zmienić kurs, dla różnorodności, w prawo. Mijał, nazbyt nudne i realistyczne na gust panicza, portrety przodków, ciesząc się, że nie zdecydował się honorować swoich rodziców takowym pomnikiem. Wreszcie, przenikał uchylone drzwi swego pokoju, gdzie Alfred właśnie odkładał ledwie napoczętą herbatę w porcelanowej filiżance na srebrną tacę ze śniadaniem, którą, nieprzemożoną siłą przyzwyczajenia, codziennie ustawiał na stoliku nocnym swego panicza. Następnie ruszyć miał szybkim, acz drobnym krokiem tą samą trasą, którą przebył umysł Bruce'a i z niepojęcie angielską flegmą otworzyć drzwi. 16, 15, 14, 13... W tym momencie Wayne nieomal poczuł drgania powietrza, wywołane poprawianiem przez Alfreda jego muchy. 12, 11, 10, 9... Bruce rozplótł skrzyżowane ramiona i stanął w gotowości na powitanie lokaja. 8, 7, 6, 5, 4... 3, 2, 1... 0.

   W tamtej chwili ciało Bruce'a przeniknął okropny dreszcz wiodący żądła lęku ku mózgowiu psychiatry. ,,Nie tak, coś nie tak..." zdawał się słyszeć Wayne, od jakichś trzech sekund sparaliżowany niepokojem. Czas ten zdał mu się wiecznością, toteż odzyskawszy kontrolę nad ciałem wykonał, przypominający jakiś potężny tik, ruch ku drzwiom, w stronę których wyrzucił lewe przedramię. Wtem jednak spięte mięśnie oraz ogarnięty paniką umysł jednocześnie uspokoił cudowny chrobot zamka. Po kilku sekundach oczom panicza ukazała się uśmiechnięta postać Alfreda Pennywortha.

- Panicz się nie kłopocze, z przyjemnością otworzę – rzekł ów nieomal zupełnie łysy, a przy tym niesamowicie chudy człowiek – to nie przystoi, aby człowiek z czterema doktoratami sam otwierał sobie drzwi.
- Mam tylko trzy doktoraty, Alfredzie – odpowiedział Bruce, czerpiąc niewysłowioną radość z oglądania sylwetki swojego przyjaciela.
- Cóż, myślałem, że w ramach rozrywki postanowił pan urozmaicić sobie studia z psychiatrii jakąś przyjemniejszą i prostszą dziedziną, ekonomią lub fizyką eksperymentalną – rzekł Pennworth z jeszcze szerszym uśmiechem.
- Miło cię znowu widzieć, Alfredzie.
- Mnie również miło znów pana oglądać paniczu. Zamierza pan zostać w domu jakiś czas, czy planuje pan niezwłoczne rozpoczęcie edukacji w którejś ze wspomnianych przeze mnie dziedzin?
- Nie, chyba tyle dyplomów już mi wystarczy, na jakiś czas.
- Słusznie, inaczej mogłoby zabraknąć na nie miejsca na ścianie... Mogę w czymś jeszcze pomóc, paniczu?
- Tak, możesz przenieść moje walizki z samochodów do domu. Pomogę ci z nimi jak tylko wezmę kąpiel i odpocznę.
- Oczywiście paniczu.

*

   Wayne siedział w głębokim fotelu przed kominkiem, patrząc w ogień i jedząc posiłek przygotowany przez Alfreda. Brakowało mu tego. Nawet teraz jednak nie wiedział, jak bardzo.

   Myślami wracał do lat spędzonych w Wayne Manor, spokojnych, szczęśliwych lat. Dni beztroski, kiedy jego jedynym powodem do lęku były drobne istoty o błoniastych skrzydłach, czyhające głęboko w podziemiach dworu. Czas, który zakończył się tak gwałtownie, gdy, jak mu się długo zdawało, całe zło świata zwaliło się na jego głowę.

   Nim myśli Bruce'a odpłynęły w stronę tych okropnych chwil, uwagę panicza ściągnął nietoperz, który z piskiem wleciał do pokoju przez otwarte okno. Szamotał się chwilę, chaotycznie latając po pomieszczeniu, by wreszcie skierować się w stronę, z której przybył. W chwili, gdy nietoperz już wylatywał, pokój wypełnił huk wystrzału, a nocna kreatura padła, strącona śrutem, którego część roztrzaskała jedno z okien. W progu stał Alfred ze wzniesioną gwintówką, albowiem wracał właśnie ze strzelania do glinianych rzutek.

- Wspaniały strzał Alfredzie – stwierdził spokojnie Bruce.
- Dziękuję paniczu.
- Oby twoim umiejętnościom strzeleckim dorównywały twoje talenty we wstawianiu okien – powiedział Wayne, wskazując niedbale dłonią na zbitą szybę.
- Chyba zdecyduję się wezwać fachowca, jeżeli panicz pozwoli.
- Oczywiście Alfredzie.
- Mogę coś jeszcze dla panicza zrobić?
- Nie Alfredzie, dziękuję.
- Dobranoc, paniczu – powiedział Pennyworth i wyszedł.

   Tymczasem Bruce wpatrywał się w leżące pod oknem truchło.
   I myślał o nietoperzach.

   O strachu.

   Śmierci.

*

   Wyszli wtedy rodzinnie na film.

   Matka, ojciec, Bruce i Alfred.

   To był pierwszy seans młodego Wayne'a w multipleksie. Nalegał, by kupić mu popcorn, napój i wiele różnych przekąsek. Po licznych namowach ojciec zgodził się na dużą colę. Gdy film się skończył, Alfred odprowadził Bruce'a do łazienki. Napój okazał się zbyt duży. Rodzice czekali na nich na tyłach kina, gdzie miała przyjechać po Wayne'ów limuzyna. Nie chcieli opuszczać budynku głównym wejściem, mieli w tamtym czasie wielu wrogów wśród gangsterów miasta.

   Gdy młody Wayne wychodził wraz ze swym lokajem, ujrzał scenę, która już zawsze miała być dla niego definicją piekła: jego matka leży na ziemi we krwi, przed odwróconym tyłem ojcem stoi diabelski, ciemny kształt, w lewej ręce trzymający biały sznur pereł jego matki, w prawej- jakiś metalicznie błyszczący przedmiot. Z przedmiotu nagle buchnęły płomienie, a ojciec Bruce'a padł na ziemię.

   Dalej były już tylko ciemność, huk i błysk. Jedyne, czego doświadczał, nie wiedział jak długo. A potem ocknął się, gdy z dala zaczął dochodzić go jeszcze jeden bodziec- jak gdyby płaczliwy ryk jakiegoś zwierzęcia.

   Następnie przyszło światło:

Niebieskie.
I czerwone.
Niebieskie.
I czerwone.
Niebieskie.
I czerwone.
Niebieskie.
I...

   Bruce siedział, wtulając się jak najmocniej mógł w głąb fotela. Palce rąk wbijał w podłokietniki. Z jego oczu płynęły łzy. I wiedział, że nie mógł nic na to poradzić.

   Nikt nie mógł.


Post Merge: 03 Maj  2013, 11:18:40

Hmm, przysiągłbym, że ktoś to czyta, przynajmniej wierząc licznikowi, ale nikt nie komentuje.
Masowa awaria klawiatur?
Tekst niewart komentarza?
Wszyscy czytelnicy w tajemniczych okolicznościach połamali ręce?
Ludzie, chociaż krótka notka w stylu: "niezłe", "słabe", "fajny tekst", "nędzny tekst", można dorzucić nawet jakąś emotikonkę, ale, na miłość Boską, wyraźcie swoje opinie. Wszak tłumienie uczuć jest niezdrowe.
Ponownie z całą stanowczością apeluję o konstruktywne komentarze, te mało konstruktywne też. Żebym wiedział, że to nie duchy ten tekst czytają(zaznaczam: najwyżej połowa wejść to moje paranoiczne sprawdzanie liczby wejść, liczyłem ;) ).