Aktualności:

"The Batman" na  4K Ulta HD, BD i DVD od 27 maja.

Menu główne

Odwrotośc Batmana

Zaczęty przez Adriann, 10 Lipiec 2011, 12:44:47

m2reily

Jeśli  chodzi o paralelę między Batmanem, a jego przeciwnikami to polecam ten dokument. Jest ciekawy i analizuje paru większych wrogów nietoperza.
http://www.youtube.com/watch?v=KWIwiP_Zj0I     
Zapraszam na opowieści ze świata Nowej Warszawy
http://legendynowejwarszawy.pl/

Ched

Jup, interesująca pozycja, chociaż nie porusza jednej takiej kwestii, która mnie szczególnie go Batmańskich złoczyńców przyciąga.

Każdy z nich, tak na dobrą sprawę, ma (miał?) potencjał na zostanie bohaterem, tak samo jak Bruce mógł zfiksować w drugą stronę i iść okradać banki.
Two-Face, gdyby nie poddał się swojemu podlejszemu wcieleniu, mógłby zostać prawdziwym symbolem walki dobra ze złem i zwycięstwa tego pierwszego, pokonania wszelkich przeciwności. Raju, jako protagonista miałby to wszystko wymalowane na twarzy!

Riddler równie łatwo mógłby skierować swoje wysiłki w stronę jasnej strony mocy i poświęcić się rozwiązywaniu najbardziej skomplikowanych zagadek kryminalnych - z jego inteligencją i możliwościami... Sherlock Holmes zeżarłby z zazdrości swój kapelusz i zagryzł fajką.

Podobnie rzecz się ma z Poison Ivy - było nie było, babka ma dosyć szczytny cel i całkiem ładne argumenty na ręku -> stale odkrywamy nowe możliwości oferowane przez substancje produkowane przez specyficzne rośliny, więc dbanie o planetę, dla naszego włąsnego dobra i takie tam.

Crane ze swoją fascynacja strachem mógłby wypracować kilka nowych punktów w psychologii zbrodni, ułatwiać rozgryzienie wielokrotnych morderców ich motywy i takie tam.

A Joker... tutaj muszę się przyznać, sam pomysł na Earth-2/Earth-3 mnie podbił totalnie (tak samo jak u Marvela podbiło mnie Age of Apocalypse). Mistah J. jako protagonista miałby równie wiele charyzmy, co po ciemnej stronie mocy i byłby równie nieprzewidywalny.
(W jego przypadku są małe schody, bo o ile na początku był dosyć stonowany, o tyle z biegiem lat twórcy zaczęli z lekka przeginać, robiąc z niego coraz większego potwora, obierając go z ludzkości - która na dobrą sprawę jest tym czymś, co przyciaga do wszelkich postaci w Batmanie - . Ostatnio też z twarzy go obrali, co już wyszło poza skalę przegięcia)
Worlds grow old and suns grow cold
And death we never can doubt.
Time's cold wind, wailing down the past,
Reminds us that all flesh is grass
And history's lamps blow out.
_
Hope Eyrie

Rado

A Bane zostałby masażystą więziennym.

Jak tak spojrzeć na wrogów, powiedzmy Spidermana, to też widać podobny schemat. Doktorzy Octavius i Connors na przykład. Szczególnie ten drugi, Jaszczur przejmował nad nim kontrolę i w ten sposób stawał się złym charakterem. Harry Osborn tak samo. Przecież oni z Peterem byli przyjaciółmi. Zresztą, często tak jest w komiksach, że jakiś przyjaciel lub znajomy staje się przeciwnikiem. Chyba tylko Punisher albo Ghost Rider walczą ze stricte złymi do szpiku kości oponentami. Często też ten "zły" jest po prostu chory na umyśle. Tu właśnie przeciwnicy Batmana, że tak powiem, dominują. Two face - rozdwojenie jaźni, padło mu na mózg. Joker - jeden zły dzień i proszę, heh. Czasem te originy sa naciągane jak cholera. Wspomniana Pamela Isley na przykład. Była cenioną botaniczką, nagle nieudany eksperyment i bam! będę teraz rządziła światem, zabije wszystkich trucicieli przyrody muhaha!

Ched

Rado, a Bats to niby ma wszystkie klepki na swoich miejscach? :p

Przygody Batmana to w sumie zmagania jednego zdesperowanego wariata z innymi wariatami. Aspekt psychologiczny i zabawę w metafory dopracowano w jego okolicy wcale nieźle (chociaż niektórzy twórcy nie ogarniają).

A ten "jeden, zły dzień", to też nie tak prosto, weź poprawkę na to, że to nie jest tylko utrata pracy, czy odkrycie, że żona się puszcza z innym. To jest określenie tego momentu, w którym wali się cały świat w najgorszy możliwy sposób, a potem jeszcze dostaje się kopa w tyłek. W dodatku każdy człowiek ma inną wytrzymałość psychiczną i inaczej reaguje na skrajnie stresujące sytuacje - po prostu tutaj mamy do czynienia z jednostkami wybitnymi, które zostały pchnięte w taką, a nie inną stronę, a które już na początku miały pewien defekt w psychice.
Przeciwnicy Spidermana jakoś nigdy mnie nie ruszali tak, jak ruszają ci Batmańscy. Chyba bardziej trafiło do mnie zaprezentowanie bohaterów. 
Worlds grow old and suns grow cold
And death we never can doubt.
Time's cold wind, wailing down the past,
Reminds us that all flesh is grass
And history's lamps blow out.
_
Hope Eyrie

Johnny Napalm

Cytat: Rado w 02 Październik  2012, 21:52:40
A Bane zostałby masażystą więziennym.
Ha! Może od razu kręgarzem. Oto ręcę które leczą. ;)
Cytat: Ched w 02 Październik  2012, 22:33:49
A ten "jeden, zły dzień", to też nie tak prosto, weź poprawkę na to, że to nie jest tylko utrata pracy, czy odkrycie, że żona się puszcza z innym. To jest określenie tego momentu, w którym wali się cały świat w najgorszy możliwy sposób, a potem jeszcze dostaje się kopa w tyłek.
Dokładnie, sam termin jeden zły dzień ma o wiele wieksze znaczenie, niż samo stwierdzenie faktu, że akurat ten dzień był wyjątkowo do bani. To po prostu granica którą się wreszcie przekracza, a nad którą się stało od dłuższego czasu. Wszyscy wymienieni przez ciebie bohaterowie już wcześniej zmagali się z samymi sobą, ze swoimi problemami,  a ten jeden zły dzień zmusił ich do wyboru swojej dalszej drogi życia.
Sam wiem dobrze, że taki zły dzień może dać niezłego kopa człowiekowi. Po czymś takim chce się zmienić swoje życie, ale przeważnie na lepsze.
Wcześniej nawet Killing Joke wydawał mi się naciągany, że takie problemy dobiły Jacka Napiera. W sumie, ciekawe czy istnieje komiks opowiadający o jego przemianie w tego złego? Przecież nawet po tym co spotkało mógł on pokierować swoim życiem zupełnie inaczej. Nawet sam Batman mu powiedział, że większość ludzi nie załamuje się tak łatwo jak on, i nie chowają się jak karaluchy pod najbliższym kamieniem, kiedy pojawi się tylko jakiś problem.
No ale każdy jest inny, Jack był znerwicowany już wcześniej, a sprawa z żoną i kąpiel w kwasie go tylko dobiły. Naprawdę ciekawi mnie czy taki komiks o końcu Jacka i początku Jokera już powstał. Kto wie ten niech napisze coś na ten temat.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...