18 czerwiec 2021, 11:03:32

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Recenzje przeczytanych komiksów spoza uniwersum Batmana...

Zaczęty przez RemiRose, 30 czerwiec 2013, 16:42:18

RemiRose

Tworzę nowy watek, ponieważ znalazłem tylko topic o recenzjach komiksów o Batsie. Jeśli jest juz taki temat proszę o przeniesienie.

Recenzja dość zapomnianej i niedocenionej serii Roberta Kirkmana pt. Irredeemable Ant-Man. Miłego czytania. Komentarze nadzwyczaj mile widziane.
http://budding-geek.blogspot.com/2013/06/irredeemable-ant-man-tom-1-robert.html
Tyger! Tyger! Burnining bright
In the forest of the night,
What immortal hand or eye
Could frame thy fearfull symmetry?
--------------
Country Stories. Od komiksu, aż po film.
http://remirozanski.tumblr.com/

Johnny Napalm

Hm... ciekawa recka Ostatnich Łowów Kravena. Widzę, że nie tylko ja jestem aż takim fanem tego albumu.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Doctus

Też kilka swoich wrzucę. Od razu zastrzegam, że ani ze mnie pisarz, ani poeta. Staram się pisać na luzie, dlatego też jeśli szukacie przeintelektualizowanych i filozoficznych artykułów o komiksach czy innych dobrach popkulturowych, to muszę Was zawieść bo znajdziecie tylko Geekowskie wypociny - ale takie od serca 1, 2, reszta na miejscu.

Rado

@Remi - zainteresowałeś mnie tym Antmanem. Fajna recenzja, gdybym tylko miał nieskończenie wolny czas, to na pewno bym sięgnął. Takie komedie też są potrzebne. Od razu przypomina mi się starsza JL International.

@AntyDoctus - ten Aquaman, u mnie na liście rzeczy do kupienia gdzieś tam jest. Twoja opinia jest kolejną pozytywną jaką czytam o tym tytule. Póki co zrestartowanego Aquamana znam jedynie z crossovera THRONE OF ATLANTIS - przyjemna lektura jak na New 52.

W ogóle, chłopaki elegancko te blogi prowadzicie. Jest kilka interesujących tekstów, które fajnie się czyta. Polecam.

PS. Pozwoliłem sobie przenieść ten temat do "Innych komiksów". W "Waszej Twórczości" znajduje się raczej szeroko pojęte fan fiction, a recenzję istniejących już tytułów to jednak jest coś innego.

RemiRose

Recenzja najlepszego Elseworldu z udziałem Człowieka ze Stali, czyli Superman: Red Son Marka Millara.
http://budding-geek.blogspot.com/2013/07/superman-red-son-mark-millar-i-dave.html
Miłego czytania.  ;)
Tyger! Tyger! Burnining bright
In the forest of the night,
What immortal hand or eye
Could frame thy fearfull symmetry?
--------------
Country Stories. Od komiksu, aż po film.
http://remirozanski.tumblr.com/

XIII

Przeczytajmy Crapa-Odcinek 1-The Punisher 3/91




     Czy może być coś lepszego niż walka dwóch najbardziej mrocznych bohaterów Marvela?  Oczywiście że nie ale  pod warunkiem że scenariusz uwydatnia cechy obu antybohaterów i umieszcza ich w ciekawych realiach i zdarzeniach losowych.  Na starcie obu bohaterów najlepiej pasuje miejska dżungla , ale niestety wybrano tą afrykańską. Z tym że jest to najmniejszy problem tego komiksu.  Zgadnijcie wokół czego  obraca się ta fabuła:
a)handlu żywym towarem
b)polowaniach  na mutantów
c) poszukiwaniu zemsty
Oczywiście żadna odpowiedź nie jest trafna. Bo Carl Pots wymyślił tanią i nędzną opowieść  o poszukiwaniu dinozaurów . Doprawdy niewiem jak redakcja zakceptowała tak durny pomysł na komiks z Punisherem. To tak jakby opwiedzieć historię o wiecznie zapijaczonym Spider-Manie. To wogóle  nie pasuje do koncepcji postaci.  Frank Castle nie jest tutaj pogromcą przestepców tylko podróżnikiem awanturnikiem w typie postaci z Zaginionego Świata. Wolverine to tutaj  kolejna inkarnacja Tarzana tylko z pazurami. Do tego oczywiśce są źli kłusownicy i intryga która rozwiązuje się sama.  Pochwalić mogę tylko szatę graficzną autorstwa Jima Lee który całkiem nieźle zilustrował sceny akcji , obowiązkowo musiała sie znaleźć piękna kobieta w tym wypadku blondynka.
Radzę omijać tą bzdurną proekologiczną fabułę z dinozaurami w tle. Numer jest wart uwagi tylko ze względu na rysunki Lee i ewentualnie dla tych których ciekawi pierwszy wiekszy występ Wolverina w Polsce.

P.S-Recenzja jest oparta na Punisher 3/91 wyd Tm-Semic.

RemiRose

http://budding-geek.blogspot.com/2013/07/ultimate-comics-spider-man-tom-1-brian.html
Recenzja pierwszych przygód Milesa Moralesa. Zapraszam. ;)

XIII fajna recenzja. Zawsze chętnie czytam o takich komiksach.  ;)
Tyger! Tyger! Burnining bright
In the forest of the night,
What immortal hand or eye
Could frame thy fearfull symmetry?
--------------
Country Stories. Od komiksu, aż po film.
http://remirozanski.tumblr.com/

XIII

Przeczytajmy Crapa-Odcinek 2-Wolverine Prisoner Number Zero




         Panie  Millar nigdy nie spodziewałbym się, że napisze pan aż takiego gniota. Dla polskich fanów to szczególna opowieść , bo ukazuje popularnego supeherosa na na naszych ziemiach. Nie pierwszy raz zresztą Logan pojawił się w Polsce. Chodzi mi o pamiętny odcinek serialu animowanego X-Men Evolution. Tyle że tym razem miało być na serio ukazane prawdziwe oblicze II wojny światowej. Ci którzy myślą , że Wolverine w tym komiksie będzie siekał hitlerowców  na plasterki srogo się mylą. Niestety mimo skupienia się na klimacie , ta historia jest bardziej trywialna niż szereg przeciętnych nawalanek Marvela. Akcja toczy się w 1942 na terenie obozu zagłady w Sobiborze. Pojawia się nowy komendant który ma zastąpić poprzednika który dokonał samobójstwa. Na miejscu nie podoba mu się bierność jednego więźnia którego karze stracić. Problem w tym że to Wolverine. I na jednej egzekucji się nie skończyło. W końcu Komendant sam próbuje go zabić, przez co sam ginie w płomieniach. Komiks kończy się tak samo jak się zaczyna, jedyna różnicą jest kadr z jeszcze jednym następcą komendanta. [/align]
Ta historia jest poprostu głupia bo z niej nic nie wynika. Wolverine denerwuje swoją biernością której sensu wogóle tutaj nie wyjaśniono. Najgorsza scena to ta w której daje się masakrować butelką z szerokim uśmiechem na ustach. Zresztą idiotycznym pomysłem jest ukazanie go tutaj jako niesmiertelnego. Czynnik samogojący nie mógł przecież uratować go od posiartowania bagnetami,spaleniem a nawet strzałem w głowę  a dodajmy , że nieposiadał wtedy adamantowego szkieletu który amartyzowałby niektóre z tych obrażeń. Pochwalić mogę rysunki Karee Andrews, szkoda tylko , że obrazują tak tragiczny scenariusz. Naprawdę nie potrafię znaleźć sensu tego komiksu.

Johnny Napalm

Hm... no cóż, o gustach się nie dyskutuję, każdemu podoba się co innego i co dla jednego jest plusem, dla drugiego czytelnika jest czymś negatywnym. Odnoszę się do Punishera opisanego przez XIII. Ja zupełnie inaczej odbieram ten komiks. Obydwie części, opisujące spotkanie Franka z Loganem i... dinozaurami, były dla mnie rewelacyjne. Ok, dinozaury dinozaurami, ale czy Wolverine razem ze sporą grupą bohaterów Marvela w swoim CV nie mieli spotkań z Wielką Stopą? Tu przynajmniej podano w miarę sensowną i prawdopodobną wersję o możliwości istnienia aż tak gigantycznych gadów. Przyjmując wersję z komiksu i zapominając na chwilę o traktowaniu wszystkich elementów fabuły mega poważnie, no ja to kupuję.
Sam pomysł na scenariusz był bardzo ciekawy - przedstawienie zachłannego Teksańczyka, którego chciwość i żądza posiadania unikalnych rzeczy kieruję do sfinansowania siatki kułsowników. Celem nie jest tym razem goryl czy lampard, tylko coś o wiele bardziej unikalnego. No i nie wiem dlaczego XIII tak krytykujesz miejsce w którym rozgrywa się akcja? Że to nie miejska dżungla tylko prawdziwa? I bardzo dobrze. Było to coś przełamującego schemat z typowych komiksów Punishera, gdzie rozprawia się on głównie z miejskimi gangami. Poza tym, Punisher i prawdziwa dżungla to tak jakby powrót do domu, bo w końcu to dzięki wojnie w dżungli Castle nabrał aż takiej wprawy w walce. Po prostu dżungla go zahartowała. Wolverine to w końcu lekko dziki koleś, stąd też jak Frank, nie czuł się głupio w takim środowisku. No i co jak co, ale tematyka obrony zwierząt i zagrożonych gatunków to coś co zawsze przyzywa Wolviego do pojawienia się i walczenia w tej spawię.
No i odejmując wspomniane dinozaury, jest to bardzo dojrzały w treści komiks. Wreszcie poznajemy jakieś bardziej refleksyjne myśli Franka, niż te na temat kogo on tam kombinuje zabić. Ten zachwyt nad przyrodą Franka, czy walka z gorylem, a później krokodylem,  których nie przypłacił niemal swoim życiem - i te jego teksty, że nigdy nie przestanie czuć respektu właśnie do świata przyrody - dla mnie było to coś wspaniałego. Dodatkowo oddawanie szacunku Pigmejom i powstanie jakiejś tam formy przyjaźni między nimi a Punisherem - to również było bardzo dobrze pokazane i dawało do myślenia.
A kończąc temat... dinozaurów, końcówka była naprawdę bardzo dobra - źli nie tylko zginęli, zabierając tajemnice ze sobą do grobu (śmierć głównego kułsownika była tak pomysłowo i finezyjnie rozegrana, że robiła ogromne wrażenie). Ci pozytywni ludzie, którzy przeżyli zawarli ze sobą umowę, że nigdy nie potwierdzą relacji o istnieniu olbrzymich gadów, żeby ta sytuacja z kułsownikami się nie powtórzyła. No i ta ich umowa jak dla mnie nie była jakaś sztuczna, komiksowa i w ogóle infantylna. Postacie stworzone przez scenarzyste miały swój charakter, który był wiarygodny. To nie Spider ze swoimi plastikowymi zasadami, w które trudno uwierzyć.
Kadry z miażdżącymi kości kułsownika gigantycznymi nogami i z dinozaurem ginącym we mglę w dżungli, no... robił wrażenie.
Jak dla mnie jeden z najlepszych Punisherów wydanych w Polsce.

Co do drugiego komiksu opisanego przez XIII, powiem tyle - chciałbym go bardzo przeczytać. Póki co nie miałem takiej okazji. Fabuła brzmi ciekawie, a skoro i rysunki są co najmniej dobre to, już jest fajnie. :)
Hm... co do twoich zarzutów XIII, wydaję mi się, że w tym komiksie trochę pofilozofowano nad losami Logana, którego przeszłość daję pole do popisu scenarzystom nad jej interpretacją.
Tak jak mówię, komiksu nie czytałem i nie wiem co tam się z Loganem działo. Jednak co do zarzutu jego nieśmiertelności, tylko kwestia z strzałem w jego głowę budzi moje wątpliwości. Spalony Wolvie był nie raz, dżgany podobnie i jakoś žyję....
A ta jego bierność w komiksie - mogę się tylko domyślać - być może wynikała z jego poszukiwania śmierci. W Weapon X, gdy profesor przedstawiał część jego życiorysu doktorowi mówił, że Logan szukał nie raz śmierci w słusznej sprawię, za ojczyznę, itp.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

XIII

Bardzo mi miło że tak wyczerpująco odpowiedziałeś na moją reckę.  Na innym  forum  były olewane. Mam zamiar tutaj opisywać wszystkie  złe komiksy jakie czytałem cykl ten nazwę Przeczytajmy Crapa.

Rado

Ja się chciałem wstrzymać z komentarzem dopóki nie przywiozę z domu swojego egzemplarza tego numeru. Chciałem go jeszcze raz przeczytać, bo nie jestem pewien czy Frank trafił do tej dżungli właśnie z takich bardziej prozaicznych powodów jak szukanie zemsty na gangsterach, a nie pogoń za dinozaurami jak mogłoby się wydawać z Twojej recenzji XIII. Dinozaury pojawiły się tam jako swoisty bonus, ale to nie był główny powód dla którego Punisher i Wolverine tam trafili.

Generalnie fajnie mi się czytało Twój tekst, mimo, że podobnie jak Johnny, też się z Tobą nie zgadzam. Ta wylewająca się z każdego zdania ironia była zabawna i czuć było, że gardzisz tym numerem, heh. Twoje prawo, mnie akurat numer 3/91 polskiego Punishera się podobał. Do plusów historii zaliczyłbym (oprócz tego co tak świetnie opisał Johhny) nie tyle "większy występ Wolverina w Polsce", ale to, że ta opowieść przedstawiała pierwsze spotkanie Logana i Franka. Ja tam zawsze lubię wiedzieć w jakich okolicznościach dani bohaterowie się poznali, a ten odcinek mi to umożliwił. Na plus jeszcze końcowa scena, w której Rosomak wytropił Pogromcę i zostawił mu przed drzwiami kilka browarów w podziękowaniu i jednocześnie go tym przeprosił za to małe starcie w dżungli. Biedny Frank zastanawiał się od kogo dostał piwo, kto zna jego miejsce zamieszkania i już planował przeprowadzkę ze względów bezpieczeństwa, heh.

Przeczytajmy Crapa? Jestem jak najbardziej za. Wrzucaj co masz ciekawego, będzie o czym pogadać.

XIII

Przeczytajmy Crapa-Odcinek 3-Spider-Man vol 1 24-25


          W dzisiejszym odcinku dwa wyjątkowo parszywe  komiksy z którymi polscy czytelnicy mieli nieprzyjemność się zapoznać w TASM 6/94 wydawnictwa Tm-Semic. Bardzo lubię pajęczaka uważam że komiksy z nim nie schodzą ponad pewien poziom jednocześnie nie wzbijając się na wyżyny sztuki komiksowej. Dlatego bardzo bolesna była dla mnie  lektura tych przedruków.

Numer 24 w warstwie scenariuszowej nie jest jeszcze taki zły. Owszem to kolejna nawalanka Spider Mana sprzymierzonego z Hobgoblinem przeciwko Demogoblinowi i Doppelgangerowi. Zwykły zapychacz który miał wprowadzić wątki Infinity War do światka Spider-Mana. To co w tym komiksie jest najbardziej okropne to szata graficzna. Nie dajcie się zwieść okładką Marka Bagleya Wszyscy przeciwnicy McFarlane`a i Buscemy znajdą sobie nowy obiekt szykan. Larry Alexander całkowicie położył ten zeszyt. Najbardziej okropne są pierwsze 4 strony komiksu.  Możemy na nich znaleźć  pokraczne głowy m.in Venoma i Green Goblina oraz sprzecznego z zasadami anatomii Spider-Mana. Najgorzej jednak wypadły postacie ludzkie  np.  mimika Parkera oraz to nad czym inni rysownicy by się wysili. Mianowicie w tym komiksie zobaczycie pokraczną MJ w bieliźnie , dobrze że była śpiąca bo jej marnej mimiki bym nie zniósł. Zdecydowanie nie polecam.

Następny numer jest jeszcze gorszy. Rysunki też są słabe ale jednak mniej pokraczne niż w poprzednim. Tym razem to scenariusz powoduje ból głowy. Spider-Man wydający całą premię by polecieć na pomoc Kapitanowi Brytanii i to bez żadnego sprawdzenia czy wezwanie na pomoc jest uzasadnione i nie spreparowane. Na miejscu dostajemy nudne starcia obu herosów z hologramami łotrów i grupy Excalibur, które miały być tanim planem na zniszczenie obu bohaterów przez Arcade. Nawet pojawienie się takiego cuda jak Spider-Phoenix nie wpływa na walory rozrywkowe tego tworu.

Doprawdy nie wiem po co ten komiks powstał.  Jedynie co udowadnia to że Kapitan Brytania jest chyba najnudniejszą  postacią Marvela. Również odradzam.

Johnny Napalm

"Przeczytajmy crapa" - kurcze, no poprawiłeś mi humor. :D
Pomysł bardzo dobry na stworzenie listy komiksów do olania. ;)
Jednak tak jak dałem znać we wcześniejszym poście, nie zgadzam się na dodawanie do tej listy Punishera #3/91. Jest po prostu zbyt dobry by się na niej znaleźć.

Rado, to nie Wolverine odnalazł chałupę Franka i szarpnął się jeszcze z forsą i fundnął mu zgrzewkę browarów. To nie w jego stylu, raczej sam by je wypił i mu ich nie doniósł.
Przewertuj uważnie ten numer. To ten starszy Japończyk, którego rodzinę mogliśmy poznać w pierwszych numerach Punishera, gdzie komiks był podzielony na części - Punisher/Shadowmasters. Właśnie to ten koleś załatwił tego chciwego Teksańczyka, włamując się do jego domu i przez jego komputer rozesłał zlecenia transakcji, które doprowadziły tego miliardera do bankructwa. A i browar sprezentowany Frankowi nie był tam byle jaki. Japończyk wziął go z chałupy Teksańczyka... chyba żeby go jeszcze bardziej dobić.  :D

Co do nowej recenzji XIII, tym razem zgadzam się w 100% z tą opinią na temat tego cudownego numeru. A był to jeden z tych komiksów, który poszukiwałem długo żeby uzupełnić swoją kolekcję. Jak go kupowałem jarałem się bardzo - okładka mnie nakręciła, że będzie i w środku fajnie, a tu... kurde, co to było?!

Podobnie słabym numerem był ten poprzedzający tego Spidera. #5/94, gdzie Pajęczak walczył z ludżmi Red Skulla. Te rysunki były jeszcze gorsze. A co do Buscemy, tylko jak byłem bardzo mały, te rysunki mnie obrzydzały, teraz musiałbym być mega ignorantem nie doceniając ich wartości.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Rado

Cholera, chłopaki nie zlinczujcie mnie teraz, ale mnie się właśnie Spider 6/94 bardzo podobał i to zarówno pod względem scenariusza jak i rysunków. (Z tym numerem mam też pewną anegdotkę, bo kiedy go kupowałem, kioskarz, bez pardonu, poprawił moją wymowę tytułu, heh. A, że ze mnie dzieciak wtedy był, to się trochę styrałem, lol.) Szczególnie właśnie Larry Alexander ogromnie mi przypadł do gustu i dziwiłem się kiedyś dlaczego TM-Semic nie wykorzystuje więcej prac tego artysty. Dla mnie miodzio rysunki i niezły scenariusz.

Druga część komiksu też przyzwoita i znowu się troszkę z Wami nie zgodzę, bo bardziej mi się podobała fabuła niż oprawa. Dużo herosów, dużo złoczyńców, dużo napierdzielanki - na tamte czasy bardzo mi się podobał tamten odcinek. No i kapitana Brytanie się poznało i jeszcze paru innych.

XIII

Przeczytajmy Crapa-Odcinek 4-Stand Tall





Ten komiks najlepiej ukazuje jak nie powinno się mieszać świata prawdziwego z wytworem fantazji.  Zadaniem zeszytu było uczczenie ofiar tragedii z 11 września  i bohaterów tamtego feralnego dnia  przy jednoczesnym skrytykowaniu działań superherosów. Z zalążka tej fabuły mogłaby powstać naprawde dobra opowieśc o eskalacji przemocy w świecie Marvela wśród na skutek tego że bohaterowie  pokroju Spider-Mana walcząc w kółko z kolorowymi cudakami nie przejmowali się wogóle zbrodniami dnia codziennego.  Niestety numer ten zawiera pełna patosu narrację  i pojawia się w nich wiele ogranych sytuacji  mających wywołać w czytelniku emocję. Dodatkowo największym idiotyzmem jest pojawienie się na miejscu tragedii Doc Ocka, Juggernauta , Magneto, Kingpina i Dr Dooma który urania łże nad gruzami WTC.




O ile obecność Fiska można uzadnić tym że dla swojego PR-u  udał się na miejsce tragedii. O tyle tamta czwórka wielokrotnie chciała zniszczyć miasto/ kraj/ świat i trudno mi uwierzyć że przejeli się niewinnymi ofiarami. Ten komiks to typowy skok na kasę który żeruje na nieszczęściu ludzi którzy wtedy zgineli. Widać że szybko chcieli na tym numerze zarobić ponieważ nie zawiera on nawet okładki. W 2005 dziwiłem się dlaczego Dobry Komiks pominął ten numer, teraz już to rozumiem. Na szczęście również angielskie Hachette nie wykorzystało tej historii w tomie Revelations WKKM.