Aktualności:

"Batman: Caped Crusader" ("Batman: Mroczny Mściciel") w Prime Video od 1 sierpnia.

Menu główne

SPOILERY - wrażenia po seansie Batman v Superman: Dawn of Justice

Zaczęty przez LelekPL, 26 Marzec 2016, 21:08:17

Juby

Skocz sobie nawet po piwko. Nie jestem ignorantem, interesuje się treningami, dietami, ale widzę, że mamy tu eksperta po uniwersytecie im. Stanisława Ignacego Mickiewicza u Kiepskich. :P

Po pierwsze - Bale miał prawie 8 miesięcy przerwy między zdjęciami do obu filmów.
Po drugie - Christian najmniej w Mechaniku ważył 121 funtów (niespełna 55 kg), później mocno masował przez kilka miesięcy i doszedł nawet do blisko 100 kg (ale dużo było w tym tłuszczu, nie tyle mięśni). Nawet w niektórych scenach nagrywanych wcześniej widać, że jeszcze nie zszedł do końca z wagą. Bo nie wiem czy wiesz, ale on ćwiczył również podczas okresu zdjęciowego. = ponad 8 miesięcy
Po trzecie - jego waga podczas zdjęć do BB oscylowała przy 87 kg, czyli ważył 32 kg więcej niż w Mechaniku. 32/8 to 4 kg miesięcznie (i nie wszystko mięśni, bo mimo sześciopaka, tłuszczu też miał więcej niż w Mechaniku). Przy odpowiednio rozpisanej diecie, treningowi 4-5 razy w tygodniu i suplementacji (na pewno białko, pewnie 2-3 szejki dziennie) nie ma problemu z taką przeminą.

Coś jeszcze... ekspercie? Czy wszystko będziesz zrzucał na sterydy?

Mr.G

S?owem wst?pu, mi?o znów tu by?. Odk?d pojawi?y si? pierwsze powa?ne materia?y na temat DoJ, odci??em si? zupe?nie od Batcave, by mie? jak najmniejsz? styczno?? ze wszelkimi zwiastunami, plotkami, itp. Tym samym ciesz? si? na ponown? mo?liwo?? opublikowania wiadomo?ci na tym forum...
Cho? niestety b?dzie ona zupe?nie inna, ni? mia?em nadziej?.

Nie bawi?em si? dobrze na filmie, na który wszyscy czekali?my tak d?ugo. Prze?y? prze?y?em go, owszem, ale to raczej prze?ycia zwi?zane z rozczarowaniem i wr?cz gniewem. Znaj?c fundamenty tej produkcji w postaci MoS (który lubi? w jaki? subiektywny sposób, ale jestem ?wiadomy jego licznych wad), liczy?em si? z tak? mo?liwo?ci?, ale wci?? mia?em nadziej?. Pó?niej pojawi?y si? tragiczne oceny krytyków, lecz z drugiej strony i dobre opinie publiczno?ci i tych ostatnich postanowi?em si? trzyma?. "Krytycy znowu narzekaj? na rzeczy, które mi si? pewnie spodobaj?" - my?la?em. Myli?em si?.
Film przede wszystkim nie chwyta?. Sceny lecia?y jedna po drugiej, a ja tylko czeka?em a? zacznie si? to ??czy? w jak?? ?adn? ca?o??. Czeka?em i czeka?em, w mi?dzy czasie ogl?daj?c rzeczy d?u??ce si?, nieemocjonuj?ce, nazbyt patetyczne, lub po prostu bole?nie znajome. W ko?cu zacz??em si? niepokoi? - to ju? po?owa filmu i ci?gle nic. Niekiedy pojawia? si? jaki? kop, jak na przyk?ad eksplozja w budynku s?du, lecz potencja? nie zostawa? wykorzystany, a emocja nie przeniesiona dalej. W filmie ci?gle co? rozprasza?o, co? odwraca?o uwag?.
W skrócie - ba?agan. Co?, co mog?o by? naprawd? inteligentn? histori? o spo?ecznym aspekcie istnienia nadludzi, zosta?o zasypane zb?dnymi w?tkami i postaciami, czy ca?ym tym pseudorefleksyjnym tonem w postaci wspomnie? i snów, które jakkolwiek zosta?y wykonane ?adnie same w sobie, to by?y tragicznie jak wszystko inne wkomponowane w ca?o??. Taka na przyk?ad scena z Flashem - powinna by? super-zaskoczeniem i wielkim "wow", ale brak wyczucia w jej przedstawieniu sprawi?, ?e dla mnie by?a po prostu ?enuj?ca. Zreszt? próba ukazania przysz?ych cz?onków Ligii ogólnie wysz?a fatalnie.
Za du?o. Bez przemy?lenia. Bez ?adu. Cz?sto bez sensu. Nie mog?em za?apa? klimatu tego filmu, nie mog?em wczu? si? w opowie??, muzyka skaka?a jak chcia?a - w ogóle by?o tam co? takiego jak motyw muzyczny Batmana? Ba?agan!
Kanw? tego filmu by?y postacie, wi?c po kolei o najwa?niejszych:
Superman by? w sumie najbardziej neutralny. Podoba mi si? sposób jego przedstawienia, nieco rozbudowany wzgl?dem poprzedniego filmu - próbuje by? gro?ny i warcze? na przeciwnika, cho? tak naprawd? nadal pozostaje niewolnikiem w?asnych uczu?. Cavill robi? co móg?, cho? niekiedy chcia?o si? wi?cej, ale nie by?o ?le. Tylko kurcze, ile trzeba czeka? na jaki? pomys? sensownego ukrywania to?samo?ci przez Clarka? Okulary nie mog?y by? zrobione z czego? kosmicznego, co sprawia, ?e twarz Clarka jest trudna do zapami?tania? Np. z jakiego? fragmentu jego statku kosmicznego odpowiedzialnego za kamufla?? Wiem, to g?upie, ale ja przynajmniej próbuj? co? wymy?li?!
Lois Lane nie by?a ?adn? Lios Lane. Jej s?abo?? z MoS tylko zyska?a na sile. Lubi? Amy, ale to nie rola dla niej.
Wonder Woman przedstawiona nie?le, ale by?a ona kolejnym zupe?nie zb?dnym w?tkiem w filmie. Lub ?le przeprowadzonym. I jej motyw muzyczny a? nadto wyra?ny.
Lex Luthor... bogowie... czy na sali by? re?yser? Ktokolwiek? Kto?, kto móg?by powiedzie? temu aktorowi, ?e robi to ?le? Ogólnie sposób przedstawienia postaci by? niez?y - scenariuszowo. Ekscentryczny, nikczemny, jego post?powanie wydawa?o mi si? jak najbardziej "luthorowe", ale zosta? zagrany po prostu fatalnie! M?czy?y mnie te miny, ta modulacja. Tak wi?c dobra koncepcja, kiepskie wykonanie...
...zupe?nie na odwrót by?o z Batmanem.

Bo widzicie, móg?bym temu filmowi wybaczy? wszystko, co wymieni?em. Dobry pomys? zosta? bardzo ?le ukazany, filmowi brakowa?o tempa, nie chwyta?, a potencjalna inteligencja zosta?a zast?piona czym? "pseudo". No ale có?, takie rzeczy si? zdarzaj? i nadal mog?aby to by? dobra podstawa pod ca?e uniwersum, wzi?? tylko lepszego re?ysera. Móg?bym nawet wskaza? plusy w np. postaci estetyki - pewne rzeczy wygl?da?y naprawd? ?adnie. Walka z Doomsdayem sama w sobie prezentowa?a si? nie?le. Dobrze wysz?a te? ko?cówka, czyli okolice pogrzebu.
Ale jednej rzeczy filmowi nie wybacz?. Tej najwa?niejszej. Nie wybacz? mu Batmana, który ostrzeliwuje wroga, który pozwala mu gin?? w eksplozjach, który ?wiadomie zostawia go w pomieszczeniu sam na sam z granatem. Nie akceptuj? uniwersum, w którym Batman jest t?pym ksenofobem nie potrafi?cym dostrzec, ?e Superman ocali? ?wiat, niezale?nie jak wiele musia? przy tym po?wi?ci?. Ben Affleck wygl?da? fantastycznie w kostiumie i mia? w oczach co? z wymarzonego Bruce'a Wayne'a, ale Batman post?puj?cy w ten sposób nie jest Batmanem. W?a?nie na t? posta? liczy?em najbardziej i tu spotka?o mnie najwi?ksze rozczarowanie. I ?a?uj? jak diabli.

Altair

Lelek, heh źle się zrozumieliśmy ;) bardziej niż o mięśnie chodziło mi o design i materiały, z których został wykonany strój :) wydaje mi się, że wlasnie to spotegowalo efekt

Q

Cytat: Mr.G w 31 Marzec  2016, 10:33:52
Ale jednej rzeczy filmowi nie wybacz?. Tej najwa?niejszej. Nie wybacz? mu Batmana, który ostrzeliwuje wroga, który pozwala mu gin?? w eksplozjach, który ?wiadomie zostawia go w pomieszczeniu sam na sam z granatem.

W filmach Batman nie raz dopuszcza? lub doprowadza? do ?mierci wrogów. Czasami ich nie ratowa? jak Ra's al Ghula, czasami doprowadza? do ich ?mierci jak w "Batmanach" Burtona, wi?c w gruncie rzeczy w "Batman v Superman: Dawn of Justice" nie jest to nowe zachowanie.

http://youtu.be/psVIG7YvdjM
What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Plastic Man

Ideę niezabijającego Batmana zawsze traktowałem w kategoriach bajeczki dla naiwnych dzieci. Większość akcji Gacka z poprzednich filmów zawiera ciosy o potencjalnie śmiertelnym skutku, lub powodującym groźne obrażenia mogące prowadzić do śmierci. Nie zabijający Batman jest więc teoretyczną konstrukcją smerfopodobną, dobrą do wciśnięcia dzieciom PG13. To, że ma swoistą awersję do broni palnej nie czyni z niego anestezjologa, który bardzo dokładnie dawkuje czynnik usypiający, starając się nie zrobić krzywdy pacjentowi, bo to jest niemożliwe. To, że coś nie jest pokazane wprost, nie oznacza że nie istnieje.
Batman zabija i zabijał, niemniej należy zaznaczyć, że nie jest to jego intencją. Walczy, żeby wygrać, żeby przeżyć i osiągnąć swoje cele. Jeśli ktoś przy tym zginie, trudno - efekt uboczny, niemniej nie z celowej intencji sprawcy. Coś w rodzaju: koszę trawnik, zdarza się, że zginie przy tym jakiś owad, trudno, ale przystępując do koszenia nie jest moim celem zabijanie żyjątek, chociaż rozsądnie liczę się z takim obrotem sprawy.
Reasumując, można powiedzieć, że Batman nie jest mordercą, ale mogą mu się zdażyć nieumyślne spowodowane śmierci. Naiwnością byłoby sądzić inaczej i nadymać naburmuszone policzki na te fakty.

wilddogg13

Dla mnie Batman nigdy nie zabijał dla samego zabijania ale gdy któryś bandzior stracił życie to problemu nie miałem. Jakoś od czasów Batman Begins i Arkham Asylum z mrocznego rycerza zrobiono  pizdę. Gdyby w Arkham Knight zamiast czołgów zdalnie sterowanych byliby w środku żołnierze to by już było po Gotham bo Batman nie odważyłby się strzelić. 

Mr.G

Rozumiem wasze argumenty. Oczywiście jestem świadomy tego, że Batman prowadzi w Gotham wojnę jak każdą inną, a na wojnie zdarzają się często nieuniknione ofiary, zwłaszcza jeśli ma być to najbardziej realistyczna postać z DC, a realizm - co oczywiste - bywa brudny. Zgadzam się także, że Batman ma być przede wszystkim skuteczny i że jest tylko człowiekiem. Ale jest różnica pomiędzy nieuniknionymi ofiarami jako tzw. "efektem ubocznym", a ostrzeliwaniem wroga z zamiarem wysadzenia go w powietrze, czy pociągnięciem za sobą na linie samochodu i doprowadzeniem go do wielokrotnego koziołkowania, czego oczywiście pasażerowie nie mieli szans przeżyć, tylko po to, by ostatecznie przygnieść nim inny pojazd. Zabójstwo Zoda z rąk Kal-Ela wzbudziło pewne kontrowersje, ale nie u mnie, bo ten czyn był w pełni uzasadniony i wyraźnie zostało podkreślone, że decyzja nie przyszła Clarkowi łatwo. Dodam nawet, że ten zabieg uznałem za po prostu świetny. I zapewne też nie czepiałbym się Batmana, gdybym poczuł coś podobnego - prawdziwy powód. Ale nie poczułem.
Jeśli zaś chodzi o argument, jakoby w przeszłości już takie rzeczy się zdarzały... Co komiks, kreskówka, czy film, to zawsze nieco inna interpretacja Nietoperza. Niektóre trafiają do nas bardziej, inne mniej, a w moim wypadku tę, w której Batman - pomimo tego jak niemoralny i brudny niekiedy musi być - posiada tę jedną zasadę czyniącą go kimś lepszym, uważam za najbardziej dojrzałą. Nie wymagam, że wszyscy się ze mną zgodzą, lecz niezabijanie Batmana to dla mnie najlepszy efekt ewolucji tej postaci na przestrzeni lat i wszelkich reinterpretacji, toteż nie podoba mi się, że najnowsza wersja tę ewolucję przekreśla z taką łatwością i zgadzać się z nią nie mam zamiaru.

kelen

CytatAle jest różnica pomiędzy nieuniknionymi ofiarami jako tzw. "efektem ubocznym", a ostrzeliwaniem wroga z zamiarem wysadzenia go w powietrze, czy pociągnięciem za sobą na linie samochodu i doprowadzeniem go do wielokrotnego koziołkowania, czego oczywiście pasażerowie nie mieli szans przeżyć, tylko po to, by ostatecznie przygnieść nim inny pojazd.

To samo było u Burtona i Nolana. To nie jest nic nowego.

wilddogg13

Batman 1989 wbija batmobilem do Ace Chemicals wyrzuca bombki i zamienia wszystko w py? ??cznie z waflami Jokera

Batman returns wsadza kolesiowi laski dynamitu w spodnie i wrzuca do kanalizacji. Go?? ?ywy z tego raczej nie wyszed?

Batman Begins nie chce straci? go?cia w ?wi?tyni ras'a po czym podpala proch i rozsadza ca?y budynek

Batman Begins przebija si? tumblerem przez wozy policyjne w taki sposób, ?e nie ma szans ?eby funkcjonariusze uszli z ?yciem

the dark knight wbija si? batmobilem w ?mieciark? masakruj?c kierowc?

the dark knight jad?c batpodem przebija si? przez samochody wysadzaj?c je w powietrze i nie maj?c poj?cia czy kto? si? w nich znajduje(np.dzieciaki patrz?ce przez szyb?)   

Kelen ma racj?. Batman za ka?dym razem zabija? tylko tego nie pokazywali a jego ci?g?e teksty o szacunku do ?ycia zaraz po takich akcjach sprawia?y, ?e ?mia? si? chcia?o.


Juby

Cytat: wilddogg13 w 01 Kwiecień  2016, 01:44:28
Batman Begins przebija si? tumblerem przez wozy policyjne w taki sposób, ?e nie ma szans ?eby funkcjonariusze uszli z ?yciem
Nie ma szans powiadasz? A wiesz, ?e w filmie po po?cigu pada tekst "cud, ?e nikt nie zgin??" z ust Alfreda? :P

Cytat: Q w 31 Marzec  2016, 13:49:10
http://www.youtube.com/watch?v=psVIG7YvdjM

Je?li chodzi o kwestie Batmana mordercy, to rozumiem ca?e to zamieszanie. U Burtona Batman z pocz?tku nie zabija? i nie chcia? zabija?, co jest wyra?nie pokazane podczas akcji w AXIS, gdzie ratuje spadaj?cych gangsterów. Zmienia si? dopiero gdy u?wiadamia sobie, ?e to Joker zabi? mu rodziców i ?e nie ma innego wyboru je?li chce go powstrzyma?. Wtedy wysadza AXIS, strzela z Batwinga, rzuca kolesiem w katedrze, w ko?cu zabija Jokera. Ale kupuj? to, i kupuj?, ?e opinia publiczna pokocha?a Batmana za to, ?e ich uratowa?, wi?c policja robi dobr? min? i nie chce go za to aresztowa?.

Gorzej to wygl?da?o w Batman Returns, bo jak wida? Batman nie przesta? zabija?. I okej, te? nie mia?bym z tym problemu, taka wizja ?wiata Burtona. Niestety wi??e si? z tym pewna sprzeczno??. Podpal ?ywcem clowna z gangu - jest okej. Zrzu? ksi??niczk? z budynku (mo?e by?a w co? zamieszana?) - ca?a policja ci? ?ciga. To od kilku lat troch? mnie razi. Na szcz??cie, w filmie Batman zabija tylko dwie osoby (Pingwina nie zabi?, on sam klikn?? przycisk na pilocie do Batamarana) i wi??e si? z tym jedna, zajebista scena.
! No longer available

U Schumachera Batman nie zabija?. Powy?sze video mo?e twierdzi?, ?e Kilmer spowodowa? kilka ?mierci oprychów w swoim filmie, ale to dla mnie bez znaczenia. Nikogo nie zabi?, Two-Face'a te? nie popchn?? i nie kaza? mu lecie? za monetami.

Mroczny Rycerz Nolana to te? Batman z zasadami. Rzucenie czym? co sprawi?o, ?e ?wi?tynia Rasa wylecia?a w powietrze to te? nie morderstwo. Powy?sze video widzi tam 10 martwych cz?onków Ligii cieni. Bzdura, nie wiemy kto z nich umar?, a kto nie, równie dobrze wszyscy mogli prze?y?. Poza tym, Bale nikomu wyj?cia nie zas?ania?. To pr?dzej nieumy?lne spowodowanie ?mierci ni? zabójstwo. Jedyn? martw? osob? na ekranie w tej scenie jest fa?szywy Ras. Nie ratowanie prawdziwego Rasa w finale to te? nie zabójstwo (no i jak zajebista jest ta scena!).

Po?cig w TDK jest przesadzony, ale te? nie widzimy, ani nie s?yszymy, ?eby Batman kogo? zabi?. Jedyn? osob?, która ginie z r?ki Bale'a w tym filmie jest Two-Face na ko?cu.

W TDKR Nolan si? nie dopatrzy? i wygl?da na to, ?e Batman zabija kierowc? ci??arówki Talii. Tak wi?c, 2 trupy w 3 filmach.

Z zabijaj?cym Affleckiem nie mam du?ego problemu, ale wola?bym gdyby tylko by? brutalny, mocno okalecza? swych przeciwników, zabija? jedynie w takiej sytuacji, w jakiej znalaz? si? z Mart? w finale filmu - albo ona, albo zbir. Naparzanie z karabinu maszynowego w uciekaj?cych przest?pców to ju? przesada. :P

Mr.G

Od burtonowskich Batmanów w temacie zabijania odcinam się całkowicie, bo to filmy, do których należy w wielu kwestiach podchodzić z pewnym dystansem. Co do podawanych przez Was przykładów z tych nolanowskich, to nie zamierzam podważać żadnych z nich, ale nadal wolę te niedosłowne "zabójstwa", których trzeba się dopatrywać i które nadal można podciągnąć pod wspomniane wcześniej "ofiary wojenne" niż atakowanie wroga z jawnym zamiarem uśmiercenia go.
By nie ciągnąć dalej offtopu, podsumuję od siebie, że śmierć zawsze będzie towarzyszyła działaniom Batmana, w bardziej lub mniej dosłowny sposób, ale stworzenie z tego czegoś jawnego i pozbawionego kontrowersji jest równoznaczne z tym, że w kolejnym filmie śmiało możemy wyposażyć Batmana w karabin maszynowy, bo i po co się patyczkować. Ale jest to wizja daleka tej, którą ja chcę oglądać. W czasach, gdy brutalność Deadpoola jest najlepszą z rozrywek, mi po prostu nadal marzy się bohater z zasadami, bo nawet jeśli to tylko bajeczka, to ja po prostu chcę w nią wierzyć.
Tyle ode mnie.

LelekPL

Ja tam nie mam problemu z jednym lub drugim podejściem. Jeśli Batman zabija to jest bardziej realistyczny i według mnie racjonalny. Jeśli nie zabija to wybiera trudniejsza drogę, pozwala na utrzymanie długowiecznej walki z Jokerem (która pozbawiona jest seansu jeśli Batman zabija).

Także mi to jest obojętne.

Jednak zauważyłem w ostatnich dniach, że ten film, podobnie jak Batman & Robin, dość drastycznie zmniejszył we mnie chęć oglądania jakichkolwiek filmów superhero w najbliższym czasie. Kolejne tego typu filmu, jak Suicide Squad czy X-Men, na liście moich najbardziej oczekiwanych filmów tego roku, spadły o kilkanaście pozycji. Nie mówiąc już jak bardzo spadła we mnie chęć oglądania Justice League w następnym roku (Wonder Woman w ogóle nie chciałem oglądać więc tutaj nic się nie zmieniło).

Oczywiście nie jest to wina tylko tego filmu, a bardziej kryzysu w jakim znajduje się obecnie Batman w świecie gier, komiksów i także filmów (zarówno animowanych, jak i teraz aktorskich). po prostu nic dobrego z nim nie wychodzi od czasu co najmniej Arkham Origins. A to jest najważniejsza dla mnie postać. Reszta filmów superhero którą oglądałem była napędzana moim zamiłowaniem do Batmana. Teraz to wszystko wydaje mi się zwykłą rozrywką bez niczego do powiedzenia o ludziach...

To tyle jeśli chodzi o moją frustrację w tej chwili i wyrzucenie tego z siebie. Nie przychodzi mi to łatwo powiedzieć ani napisać, ale jestem w tej chwili "zmęczony" byciem fanem Batmana, skoro nic nowego mi tego nie wynagradza.

Juby

Masz racje. Ja nawet posunąłbym się z tym o krok dalej. Batmana zaczęło się robić coraz więcej i coraz słabiej od 2012 roku. TDKR Nolana - rozczarowanie ustępujące dwóm poprzednim filmom. AO - rozczarowanie, ustępujące poprzednim grom. AK - jeszcze gorzej. BvS - jeszcze gorzej. A animacji DC Universe straight to dvd już nawet nie tykam.

LelekPL

Dla mnie na szczęście TDKR było rewelacyjne, a Origins to nadal moja ulubiona gra w serii. Niestety ta posucha jest już i tak wystarczająco długa. Nawet LEGO Batman wygląda słabo na zwiastunach.

Teraz nawet na tą grę od Telltale straciłem ochotę.

Nie chcę tu jednak ciągle marudzić. Może po prostu nieco rzadziej będę tu coś pisał i bardziej udzielał się w społecznościowych tematach i sekcji INNE.

vincent

Imo siedzicie w Batmanie za głęboko po prostu i zbyt na serio traktujecie wszystko, co z nim związane. Brakuje nieco dystansu. I ja to jak najbardziej rozumiem, w końcu to forum nazywa się Batcave. Batman od zawsze jest moim ulubionym bohaterem, wchłonąłem masę komiksów, filmy widziałem dziesiątki razy itp. Natomiast od paru lat ogarniam wiele rzeczy w życiu i dzięki temu Batmana traktuję teraz jako miły, sentymentalny dodatek. Dzięki temu chyba nie jestem aż tak związany z kanonem i dylematami "czy to spoko, że Batman zabija" (btw wg mnie super, dlatego, że jest to o wiele bardziej wiarygodne, niż naiwna bajka o mścicielu, który gołymi rękoma tłucze zbirów z karabinami maszynowymi i dba o to, by żaden choć guza sobie nie nabił).

Gdyby BvS mi się nie podobał to też nie wpłynęłoby to w żaden sposób na mój stan emocjonalny - może miałbym poczucie zmarnowanego czasu, ale po kilku dniach by mi kompletnie przeszło, bo nie Batman jest w życiu najważniejszy ;)

Być może też dlatego potrafiłem na seansie po prostu się bawić, zamiast analizować błędy logiczne w blockbusterze o gościu przebranym za nietoperza i jego koledze z innej planety ;) I cieszę się, że mam do całego uniwersum dystans, bo jeszcze przy premierze TDKR byłem die-hard fanem, a zakończenie trylogii Nolana - jakkolwiek by to nie zabrzmiało - było jednym z większych wydarzeń w moim życiu w tamtym roku.

Także może lepiej by było wziąć głęboki wdech i nie brać wszystkiego aż tak na poważnie - nawet, jeśli film komuś się nie podobał, po co generować jakieś negatywne emocje? Traktujmy ten film, jako film o komiksowych bohaterach z naszego dzieciństwa - bo tym i tylko tym właśnie jest (nawet jeśli nasz sentyment i cała otoczka stara się przekazać coś innego).

Peace ;)

PS. Tak samo z animacjami. Obejrzałem kilka ostatnio. Jedne były spoko, inne słabe (w sumie zależy, w jakich kategoriach to rozpatrywać), ale nie wmawiam sobie, że nagle rozwodnili uniwersum - bo równowaga w świecie musi zostać zachowana i zawsze będzie tak, że produkcje będą nierówne.
Moje opowiadania o Batmanie:

ADRENALINA

Z JASKINI NIETOPERZA