Aktualności:

"Batman. Dylan Dog/Batman. Cień nietoperza. Tom 1" w sprzedaży od 19 czerwca.

Menu główne
Menu

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wiadomości Menu

Wiadomości - Crowridd

#1
Uniwersum Batmana / Joker
22 Czerwiec 2024, 11:48:03
Dokładnie, był chyba wspomniany raz czy dwa i to nie z imienia.
#2
Seriale animowane i TV / Batman: Caped Crusader
21 Czerwiec 2024, 10:48:21
Ja zostałem kupiony tym głosem.
#3
Seriale animowane i TV / Batman: Caped Crusader
20 Czerwiec 2024, 19:28:00

Hamish Linklater nowym Batmanem. Widziałem go w netflixowym horrorze. I to chyba tyle.

No jestem ciekaw, co z tego wyjdzie bo klimat świetny i jego głos bardzo spoko.
#4
Właśnie zauważyłem przy okazji ponownego czytania, że tego rysownika jednak mam u siebie: Superman/Batman: Udręka (WKKDC). Tylko, że w tym komiksie jest inny inker i kolorysta, i stąd nie przypomina wizualnie tego z recenzji.
#5
No ten kadr to jakaś pomyłka. W ogóle zastanawiam się, jak takie rzeczy przechodzą akcept redaktora.
#6


Scenarzysta:
Mam za sobą zaledwie 2 komiksy napisane przez tego scenarzystę: Joker – Zabójczy uśmiech i Green Arrow, który został u nas wydany w DC Deluxe. Obydwa tomy to świetnie historie, do których wracam co jakiś czas. Historia z Jokerem to coś, co poleciłem już jednej osobie, która raczej nie czyta komiksów - była pod wrażeniem, jak to zostało świetnie napisane. Ja osobiście bardzo lubię "psychologiczne" historie i Jeff Lemire sprawdził się tu bardzo dobrze. Green Arrow natomiast to jak na razie jedyny komiks z mojej kolekcji, który czytałem prawie do 03:00 w nocy nie mogąc się od niego oderwać. Co rozdział nie mogłem doczekać się kolejnej historii - tak to zostało poprowadzone, że komiks, który wydawałby się akcyjniakiem okazał się w rzeczywistości czymś więcej. Wszystko - od postaci głównych, po poboczne, a na złoczyńcach i akcji kończąc zostało tu przedstawione na najwyższym poziomie. Dla porównania Ptaki Nocy od Dixona, czy Deathstroke od Priesta, które wyszły pod Hachette to najzwyklejsze akcyjniaki niemające w sobie nic, poza właśnie wartką akcją  - do zapomnienia po jednym przeczytaniu.

Rysownik/Inker/Kolory:
Nie mam żadnego komiksu tego artysty, ale przez lata jego prace "wyświetlały" mi się w Internecie nie raz. Styl jak dla mnie bardzo charakterystyczny i nie do podrobienia - przez większą część komiksu było ok, czyli niechlujnie ale czasami zdarzały się takie kwiatki, jak Batman wlatujący przez okno (na dole załączam zdjęcie). Takie kadry to ja widzę na stronach dodatkowych, jako przymiarka/szkic do ostatecznego rysunku. Rozumiem ten styl, nie jestem jego zwolennikiem ani przeciwnikiem i dobrze raz na jakiś czas zobaczyć komiks w takim stylu. Dustin Nguyen na plus.

Krótki, 3-zeszytowy komiks opowiadający o początkach przygód Robina i Batmana - mówiąc o początkach mam na myśli okres, w którym Dick Grayson nie ma jeszcze swojego charakterystycznego stroju. Niby nic odkrywczego, ale historia ta naprawdę jest ciekawa i broni się jak na coś, co już wcześniej widzieliśmy. Broni się, ponieważ niejednokrotnie widzę tu innego Batmana, niż zwykle - bardzo oschłego, zero-jedynkowego i trudnego w relacji z Robinem. Przeciwieństwem dla niego jest Alfred, który przyjął rolę tego, który prostuje niektóre pomysły Brusa. Standardowy zamysł fabuły, ale przez niektóre smaczki i bardzo zwięzłe i konkretne poprowadzenie historii trzyma się to wszystko kupy i potrafi zaskoczyć. Wpasowanie do tego Killer Croca (jego postury, która ma wpływ na walkę, ale też jego "genezy") było strzałem w dziesiątkę.
Jak na 3 zeszyty udało się scenarzyście zawrzeć naprawdę sporo ciekawych epizodów - przez chwilę mamy tu Ligę, a  zeszyt ze spotkania Robina z takimi postaciami jak Kid Flash, Wonder Girl czy Roy Harper ma tu odzwierciedlenie w finale. Samo spotkanie Robina z tą grupą, które było "prezentem urodzinowym" od Batmana przypominało mi nieco wątek z Wieży Babel. Scenarzysta nawet tak "niewinne" spotkania potrafił przedstawić czytelnikowi w zaskakujący sposób i to mi się w tym komiksie podobało.
Wracając jeszcze do samego Nietoperza, to jego zachowanie jest często odbiegające od tego, do którego przywykłem. W pewnym momencie kwestie, które wypowiadał pasowały do tej postaci tak samo, jak śmiejący się Mroczny Rycerz u Millera w nieszczęsnym All Star Batman & Robin, the Boy Wonder. Za nietrafiony wątek uważam też rozmowę trójki głównych bohaterów przy stole - nie pasowało mi tam wszystko.

Komiks kupiłem w HC - okładki na obwolucie są oczywiście inne od tych z samego komiksu, plus szkice i sporo nawet alternatywnych okładek. Polecam.














#7
Batman: Arkham Asylum/City/Origins / Arkham Shadow
09 Czerwiec 2024, 06:27:11
Dziwny design postaci -  jakby z animacji dla dzieci. Muzyka nie pasuje mi do Batmana. Takie o.
#8
Batman: Arkham Asylum/City/Origins / Arkham Shadow
06 Czerwiec 2024, 21:17:15
Chodziło mi o questy z Riddlerem i Catwoman - bez tego można ukończyć grę i przeprowadzić Knightfall, natomiast uważam, że poziom trudności i czas, jaki trzeba poświęcić żeby zaliczyć te "rajdy" są niedorzeczne. No i z tego co pamiętam, to "pełny" Upadek Rycerza widzimy dopiero po przejściu tych chorych zadań.

Myślę, że przy Arkham Shadow (jeżeli w ogóle będzie Batmobil) takich absurdów już nie będzie.
#9
Batman: Arkham Asylum/City/Origins / Arkham Shadow
06 Czerwiec 2024, 19:10:03
Nie no, sama w sobie rozgrywka i fabuła to bajka, jednak w moim przypadku 70% czasu gry to przechodzenie questów z czołgiem, więc funu z gry jako całości nie miałem niestety  w ogóle. Chyba 8. Quest Riddlera, gdzie trzeba było przejechać tunel 3x był straszny.
#10
Batman: Arkham Asylum/City/Origins / Arkham Shadow
06 Czerwiec 2024, 10:41:49
Wyrazy współczucia, że znowu przed Tobą niektóre misje Riddlera z użyciem Batmobilu oraz oczywiście walki z czołgami Milicji ;D Przyjemność z gry dla mnie przy tym tytule to jakieś 1,5/10.

Co do DLC to będzie dla Ciebie super spędzony czas.

Jutro premiera zwiastuna filmowego gry Arkham Shadow.
#11
Batman: Arkham Asylum/City/Origins / Arkham Shadow
05 Czerwiec 2024, 23:17:34
Przyznam, że klimat w trailerze jest dobry - jak większość fanów liczyłem na grę na konsoli.
Ciekawe, ilu jest użytkowników platformy, na którą ma to wyjść (sądzę, że mniej niż na konsolach) i jak Warner chce z tego wyciągnąć dobre pieniądze.
Z drugiej strony mogli zapowiedzieć nowe Arkham na komórki z mikropłatnościami.
#12
Przestałem jakiś czas temu śledzić UK, a tu taka niespodzianka. No to czekamy.

Z obecnych rzeczy, które są do kupienia w kolekcji polecam Szmaragdowy Zmierzch. Świetna historia. Klasyk, który pierwszy raz wyszedł po polsku.
#13
Cytat: Juby w 04 Czerwiec  2024, 10:19:57Dzięki za recenzję. Miło zobaczyć, że komuś poza mną też jeszcze się chce podzielić swoim zdaniem na tym forum.
E tam, bez przesady. Gdybyś o tym nie napisał nie zwróciłbym na to uwagi, a nawet teraz myślę że odrobina dobrej woli i widzi się Selinę chodzącą po linie, a nie 8-piętrową kobietę kroczącą po ulicy. Zawinił pusty chodnik i brak cieni moim zdaniem.

No ja właśnie tylko na to zwróciłem uwagę - wygląda to z każdej strony źle.

Z Twoją recenzją Ziemi się wstrzymam - jeszcze nie zacząłem tej serii.
#14


Scenarzysta:
Pierwszym przeczytanym przeze mnie runem Batmana był ten stworzony podczas Odrodzenia. Opinie na temat historii pisanej przez Kinga są oczywiście podzielone - ja od kilku lat zdanie na temat jego interpretacji Mrocznego Rycerza mam niezmienne. King potrafi pisać Batmana, jego Batman jest tym, którego polubiłem i pomimo słabszych zeszytów całość bardzo mocno się broni. King to dla mnie marka.

Rysownik/Inker:
Clay Mann - zeszytów narysowanych przez tego pana wiedziałem wiele. Pierwszym był chyba Red Hood and the Outlaws i już wtedy zauważyłem, że jego kreska ma styl i wyróżnia się na tle konkurencji. Nie jest to mój ulubiony artysta, ale wiem że kiedy trafię na komiks narysowany przez niego, to pod względem estetycznym się nie zawiodę. Takie smaczki, jak cień twarzy Jokera padający na drzwi czy twarz Seliny stojącej za Jokerem, który chwilę przed oddał kilka strzałów - klasa.
Jeśli chodzi o tusz, to ciężko nie zauważyć dobrze wykonanej pracy. Było kilka kadrów, gdzie się przez niego na dłużej zatrzymałem, np. Batman pytający Catwoman, czy była w danym miejscu z Jokerem. Wszystko na tym panelu można było z ich twarzy wyczytać... Prosty zabieg, a zadziałał świetnie.
Liam Sharp, jako drugi rysownik/inker też na bardzo dobrym poziomie - jego styl jest diametralnie inny, niż Manna - jego trzy zeszyty były bardzo mroczne, przerażające i pasowały do narracji, jaka miała wówczas miejsce - dla mnie na plus.

Kolory:
Tomeu Moreu/Liam Sharp - ok. Czasami świetnie, a czasami po prostu dobrze. Przez większą część czytania nie zwracałem uwagi na kolory Moreu, a to chyba dobrze. U Sharpa nie da się nie zwrócić na nie uwagi. W tym przypadku też dobrze.
 
Do ostatniego komiksu spod linii BL podszedłem więc z entuzjazmem i z pewnością, że będzie to dobrze spędzony czas. No i taki rzeczywiście był.
Kontynuacja przygód Batmana i Catwoman z runu Kinga wypadła przyzwoicie - momentami czułem się, jakbym czytał jeden z zeszytów z Odrodzenia.
Komiks przedstawia trzy odległe od siebie na linii czasu historie. Z każdą kolejną stroną wszystko było jaśniejsze, łączyło się powoli ze sobą, a ja nie miałem w ogóle poczucia, że gubię się w tej historii. Wydaje mi się, że przy tak poprowadzonej fabule naprawdę trzeba mieć talent, żeby napisać to tak, żeby czytelnik się nie pogubił.
Przeciwieństwem tak poprowadzonego scenariusza jest inny komiks DC, który czytałem w tym roku, pt. Deathstroke - Zawodowiec, napisany przez Christophera Priesta - tam gubiłem się co czwartą stronę...
 
Batman/Catwoman trzyma się kupy od początku do końca, z każdym przeczytanym zeszytem chce się coraz więcej - nie było tu moim zdaniem żadnego zapychacza, a historia toczyła się bardzo dobrym tempem.
Spoiler
Niestety jeden zabieg, który tu zastosowano mnie mocno zawiódł - Clayface. Tego pana można do każdej historii wkleić i wytłumaczyć nim prawie wszystko - wg mnie to pójście na łatwiznę. Uważam, że King mógł odpuścić sobie takie zakończenie historii głównej antagonistki; "ożywienie" jej na tym etapie historii nic nie zmieniło, a kolejne wdrożenie Clayface'a w fabułę uważam za niepotrzebne.
[Zamknij]
Wydaje mi się, że Batmana było tutaj najmniej, jednak kiedy już się pojawiał, to podsumować mogę go słowami: dramat, smutek, bezsilność i to wszystko x2.
Joker i Catwoman - główne postaci tego komiksu bardzo na plus, nie mam się do czego przyczepić, ale też nie było to nic czego nie czytałem wcześniej u Kinga.
Trochę wkurzały konwersacje pomiędzy Seliną a Heleną, które na dobrą sprawę do niczego nie prowadziły, a były za bardzo rozpisane (podobnie jak niektóre sceny pomiędzy Batmanem a Catwoman w runie Kinga).
Grayson - rozmowa o tym, dlaczego jako Robin miał strój takiego koloru, a nie innego - świetne.
Antagonistka - fajny pomysł, zawsze to jakieś odświeżenie. W pewnym momencie komiksu była już tylko tłem dla relacji Bruce - Selina. Smutnej w pewnym sensie relacji.
 
Z rzeczy, które mnie zaskoczyły, to pojawienie się na dwóch kadrach Ink, która walczy z Heleną - czytam obecnie zeszyty Batman Beyond, więc niezły zbieg okoliczności.
 
Poza główną historią tom zawiera też kilka innych zeszytów.
 
Batman Annual #2 oraz Detective Comics #1027 - te zeszyty ukazały się już u nas kilka lat temu.
#1027 to nawet oryginalna historia z dobrym zakończeniem, natomiast wizualnie jest bardzo źle. W ogóle nie mój gust.
Annual został tu przedzielony innymi historiami - nie wiem w sumie dlaczego. Bardzo, bardzo dobry komiks - chwyta za serce, jest napisany tak, żeby to właśnie zrobić - chyba jedna z lepszych rzeczy o Batmanie i Catwoman, jakie czytałem.
"Nie jestem tu by ci pomagać".
Osobiście wydaje mi się, że spotkali się na ulicy (albo na łodzi).
 
Catwoman 80th Anniversary 100-Page Super Spectacular #1 - Janin jako rysownik, więc wszystko tu zagrało pod względem wizualnym. Sama historia - prosta, krótka, życiowa i w konwencji relacji Bruce-Selina.
 
Batman/Catwoman Special #1 - pod względem wizualnym muszę się do jednej rzeczy przyczepić - Selina chodząca po linie nad ulicą. Tak źle narysowanej perspektywy nie widziałem chyba w żadnym innym komiksie. Wygląda to jakby główna bohaterka miała ponad 100 m wzrostu. Artysta ewidentnie miał krótki deadline.
 
Prawie każda historia w tym komiksie miała swoje "piosenki". Tego w komiksach bardzo nie lubię. King najwyraźniej to uwielbia.
 
W komiksie znajdziemy kilkadziesiąt wariantów okładek - świetne wydanie. Polecam.



 

#15
Ja jestem tradycyjny, więc musi być papier, jego zapach i miejsce na półce. To samo z muzyką.
Mam znajomych, który nie kolekcjonują płyt, słuchają tylko w streamingu, ale te dla nich najważniejsze mają na CD/winylu.

Tak samo jest w przypadku Długiego Halloween :)