26 lipiec 2021, 19:52:23

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Wiadomości - Mr.G

46
Bat-Gry / Odp: Gotham Knights
25 sierpień 2020, 10:40:19
Eee... chyba nie sięgnę po GK. Technicznie wygląda dobrze, ale taki przeładowany efektami co-op o Batmanie bez Batmana to nie coś na co czekałem. Liczyłem, że może jakaś mroczniejsza, bardziej nastawiona na fabułę, może nawet bardziej liniowa gra z Batmanem. Szkoda, bo drugą zapowiedzianą grą też nie jestem zainteresowany. I znowu trzeba będzie robić Wayne'a w Simsach... -_-
47
Justice League / Odp: Zack Snyder's Justice League
25 sierpień 2020, 10:34:41
Co by nie sądzić o filmie, trzeba oddać Snyderowi, że ma wielką pasję. Miło się śledzi to wszystko, co dzieje się dookoła projektu. Zaangażowanie w realizację jego wizji jest na tyle poważne, że powoli zaczynam się nabierać, iż może faktycznie to będzie zupełnie inny film. Obejrzeć obejrzę, na pewno chętniej niż zabierałem się za JL 1.0. Wtedy miało się poczucie, że Batman poszedł w złym kierunku - teraz będzie to tylko pożegnanie z pewnym eksperymentem DC, wiedząc że równolegle powstaje coś znacznie lepszego.
48
Cytat: Juby w 24 sierpień  2020, 15:33:00Nie czytam już nic więcej i nie oglądam

Widzę, Juby, że z Twoimi postanowieniami jest jak z moimi. Niby obejrzeć raz wystarczy, ale kursor myszy wciąż krąży dookoła ikonki "play", czyta się po forach opinie, przegląda screeny po tysiąc razy... Sam się zastanawiam nad strategią oczekiwania. Pamiętam jak czekając na TDK pochłaniałem wszystkie materiały, ze spoilerami łącznie (no ale weź i nie pochłaniaj najlepszej kampanii w dziejach, choć i mimo to poziom filmu pozwolił na świetny, zaskakujący seans), a już przy TDKR odciąłem się całkowicie - niby lepszy efekt końcowy, ale czujesz, że omija cię mnóstwo frajdy gdzieś po drodze.
Cóż więc począć? Jak się powstrzymać i czy powstrzymać się w ogóle warto? Zwłaszcza, że zwiastun The Batman taki piękny...

Panowie (i Panie?), chyba idzie to, na co czekaliśmy. Batman powrócił z dziwnego kosmiczno-magicznego uniwersum z powrotem na ulice Gotham, brudniejsze i surowsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nawet jeśli film rozgrywa się współcześnie, to stylistyka pięknie idzie ku latom 90-tym. W końcu szykuje się detektywistyczny thriller z prawdziwego zdarzenia, gdzie klimat i emocje grać będą pierwsze skrzypce. Pattinson zapowiada nowe spojrzenie na Wayne'a, który chyba nie będzie bawił się w playboya, ale jest w pełni zaangażowany w swoją krucjatę, zarówno w masce jak i bez niej. Jakiż on jest dekadencki, jakiż mroczny! Chyba bardziej ekscytuje mnie jego wizerunek Bruce'a niż Batmana - kostium może nałożyć każdy, ale nękanego traumami mściciela widać w nim i bez zbroi. Rewelacyjnie prezentuje się zwłaszcza ostatni kadr bez maski i świetne wyeksponowanie dotąd ukrywanego faktu malowania oczu. A jeszcze dla poparcia tezy iż nie będzie żadnego popularnego alter ego, zgodzicie się ze mną, że motorem nie wjeżdża on do jaskini czy jakiegoś magazynu lecz po prostu do holu swojej rezydencji, którą przerobił na kryjówkę? Tu nie ma Wayne'a, jest tylko Batman - w pełni poświęcony swej misji. Ale to dopiero początki, więc kto wie, może alter ego ma się dopiero narodzić.
I odwalcie się od maski. Wygląda świetnie. Wszystko wygląda świetnie.

Jeśli chodzi o Trybunał, to gość w goglach z pierwszego kadru również skojarzył mi się z Talonem. Póki co nie ma żadnych przesłanek, by liczyć na Sowy, ale mimo to ja liczę na nie bardzo. Bardziej pasują mi do tego klimatu niż taki np. Bane, o którym również plotkowano.
49
Jakoś ostatnio co raz mniej już nam zostaje rzeczy świętych, rzeczy nietykalnych. Niby pierwsza reakcja to wielkie wow i niedowierzanie, niby jest to coś, co bardzo chciałoby się zobaczyć, niby motyw uczynienia z Bateatona mentora oraz prostowanie uniwersum podróżami po wymiarach brzmią kusząco, ale gdy pomyśleć na chłodno, to odczucia mam bardzo podobne jak Maxie. Dużo się teraz sięga po dawne legendy i rzadko wychodzi z tego coś dobrego. A szkoda, że przez nasze częste przykre doświadczenia z zabijaniem (bardziej lub mniej dosłownym) ulubionych postaci z dzieciństwa, nie możemy po prostu cieszyć się taką informacją, a zamiast tego patrzymy na nią z duuużą niepewnością.

Co by jednak nie było, powrót Keatona będzie wydarzeniem ogromnym.
50
Inne komiksy / Odp: Co w Marvelu piszczy?
23 czerwiec 2020, 23:13:21
Co by nie było, czuję się zachęcony do McFarlana i dopisuję go do listy życzeń. Jako że wkrótce szykuje mi się zmiana stanu cywilnego, to będzie okazja szepnąć gościom kilka tytułów, więc jak śmiało polecajcie kolejne ;]

Pozostając przy mroczniejszym Pajączku, mam zamiar sięgnąć w końcu po Władzę, choć i tu opinie raczej mieszane. Często przytacza się argument, że daleko mu do Powrotu Mrocznego Rycerza, bo tematyka podobna, ale w końcu TDKR jest tak kultowym dziełem, że nie każdy musi się z nim równać.

A z niedostępnych u nas, gdzieś tam mignęła mi seria Spider-Man: Life Story, czyli kilka części przelatujących przez życie Pajączka od lat 60-tych aż po współczesność. Ależ świetny pomysł i zdaje się, że wykonanie również.
51
Ależ fatalna wieść. Pomijając już jak bardzo przejadł mi się Joker, brzmi to jakby znów studio nie wytrzymało i postanowiło się narzucać, bo przecież ostatnio Joker tak bardzo im się udał... Czy za kilka lat Matt Reeves będzie walczył o wypuszczenie swojej wersji reżyserskiej, w której miało nie być żadnego Jokera?
To już chyba wolałem plotki sprzed kilku dni o wprowadzaniu Bane'a. Choć i tej postaci powinno dać się dłużej odpocząć, to z dwojga złego przynajmniej wokół Bane'a można budować coś jak wokół Thanosa - potężny przeciwnik, który w pierwszych częściach jest tylko złowrogim zwiastunem knującym coś za kulisami, by ostatecznie zmiażdżyć wszystkich w wielkim, dramatycznym finale.
Mam jednak nadzieję, że obie opcje są wyłącznie plotkami. Zgubą filmowego DC było zbytnie myślenie o przyszłości, nie dbając o dobre fundamenty tu i teraz. Niech Batman Reevesa będzie samodzielny, bez żadnych scen po napisach i gościnnych występów. Jeśli się uda, to wtedy można myśleć o tym, co dalej. Jak za starych, dobrych czasów.
52
Inne komiksy / Odp: Co w Marvelu piszczy?
05 czerwiec 2020, 22:20:09
Wygląda na to, Johnny, że jesteśmy kwita w kwestii polecenia sobie komiksów, które nie do końca przypadły nam do gustu. Oczywiście zgadzam się, że Zło, które ludzie czynią dziełem wybitnym nie jest, ale nadal sądzę, że docenienia wymaga każda próba ukazania superherosów zmierzających się z bardziej przyziemnymi kwestiami.
Tymczasem zachęciłeś mnie do McFarlana wzmiankami o mroku w świecie Pajączka. Tego szukam. Z drugiej jednak strony Rado kilka postów wyżej ostrzegał przed nieco przestarzałymi fabułami i znów gdzieś mi się odbijają X-Meni... najlepiej samemu się przekonać, wiem, ale szkoda, że się te wszystkie zeszyciki cenią jak rękopisy dzieł noblistów.

Chwyt marketingowy z Rogue jak najbardziej trafił. Mam ostatnimi czasy jakąś szczególną słabość do tej dziewczyny z południa, do tego stopnia, że wątek z Magneto był dla mnie nie do zniesienia za same te chwile chemii między nimi... Panowie, doradźcie, czy to już niepokojący objaw, czy jednak być zazdrosnym o komiksową ślicznotkę wpisuje się jeszcze w Powszechną Kartę Praw Geeka? A może nie ma się czego wstydzić? Bo czyż to na swój sposób nie wspaniałe, że trochę zgrabnych rysunków i słów zaklętych w chmurki tworzy postacie tak świetne, że aż do nich wzdychamy?
53
O tak, Metallo w końcu by się przydał. Ale z drugiej strony, to znowu będzie się opierać na motywie kryptonitu, a ten był podobnie wałkowany jak Luthor. Co nie znaczy, że i ta postać jest już wyciśnięta w pełni - ja na przykład wciąż czekam na Lexa-Prezydenta USA, uwielbianego przez lud, co tylko utrudniłoby eSowi walkę z nim.
Ale wracając do motywu dziennikarskiego, faktycznie można by w końcu poświęcić temu nieco więcej uwagi. Już pomijając przeprowadzenie dobrego dziennikarskiego śledztwa, zawsze strasznie niedopowiedziane wydawało mi się to, że Clark - chłopak ze wsi bez wyższych studiów i niekoniecznie przejawiający jakiekolwiek ciągoty dziennikarskie - nagle dostaje biurko w bodajże najważniejszej redakcji. Ot tak, bo uznał że to dobry sposób na dostęp do informacji. To może, by nieco to urealnić, zamiast robić go czołowym dziennikarzem, wcisnąć Kenta do jakiegoś archiwum w piwnicy albo do odpowiadania na listy czytelników? To też dobry, a może nawet lepszy pomysł na poznanie bolączek szaraczków, a przy okazji bardziej pasowałoby to do niezauważanego-i-ignorowanego-przez-wszystkich-Clarka a i jego zwalanie roboty spowodowanie ciągłym ratowaniem świata też mniej rzucałoby się w oczy. Również dodałoby to ciekawego smaczka jego relacji z Lois: on z samego dna redakcji, ona zaś legenda z najwyższego piętra.

A wracając do planów DCEU, robienie z Supermana wyłącznie gościa w innych produkcjach w ogóle mi nie leży. Do licha, przecież to ikona DC! Zasługuje - a zwłaszcza w wydaniu Cavilla - na porządną, samodzielną historię. I to najlepiej kończącą raz na zawsze to poszarpane pseudo-uniwersum.
Co by jednak nie było, pojawiają się głosy, że te rozmowy z Geraltem... przepraszam, Cavillem są bardzo wczesne i bardzo niepewne.
54
Ktoś w to wierzy? Że kilka dodatkowych scen, w dodatku niedopracowanych, nagle uczyni ten film czymś wartym uwagi? Że historia nagle okaże się wciągająca, przeciwnik interesujący, a z kolorowo-błyskającej papki wynurzy się coś znaczącego? Można do tego domku dostawić kilka nowych, ładnych kolumienek, ale co z tego skoro fundament jest zły.
55
Uniwersum Batmana / Odp: Two Face
19 maj 2020, 16:21:48
Byli definitywni, owszem - w świecie Nolana. Cała trylogia została idealnie wyważona, początek, rozwinięcie i zakończenie, wszystkie postacie i wątki opowiedziane jak należy, każda emocja wyciśnięta w pełni. Ale na pewno wszystkie te elementy nadal można ukazać inaczej, stworzyć inne wizje i wyciskać z nich od początku. Jak wspomniał Juby, pozwala na to ich uniwersalność. Po prostu póki co tylko Nolanowi się to udało, lecz kto wie co przyniesie przyszłość. Nowy Batman na pewno będzie czymś innym. Nowy Gordon, nowy Dent. I kto wie jak poprowadzone zostaną te postacie. Samemu ciężko mi w to uwierzyć, ale przecież na dzień dzisiejszy nie mamy powodu wątpić, że w obliczu wersji Reevesa nawet wizje Nolana okażą się ubogie.

Cytat: Juby w 19 maj  2020, 08:35:13I kto powiedział, że Rycerz w lśniącej zbroi jeszcze przed wypadkiem nie był świrem?
A ktoś temu zaprzecza? W eckhartowej interpretacji nie było to szczególnie wyraziste, zaledwie scena w ciemnej alei po zamachu na komisarza pozwalała na przypuszczenia, że może jednak Dent nosi w sobie mrok, a to jest bardzo ważne dla pełnego ukazania tej postaci. Two-Face to nie Joker, nie narodził się wskutek "jednego złego dnia", ale od bardzo dawna dojrzewał w Harvey'u. Dokładnie - Wielki Zły Harv. Gdyby to ode mnie zależało, jeszcze na długo przed oszpeceniem ukazałbym skrywanego demona. Dent po godzinach zapuszczający się do East End, by poczuć smak adrenaliny w bójce lub z tamtejszymi prostytutkami dać upust wyjątkowo mrocznym zachciankom? Czemu nie.
56
Uniwersum Batmana / Odp: Two Face
18 maj 2020, 21:32:21
Przez lata spędzone gdzieś w czeluściach internetu na niewinnym role-play nosiłem twarz (twarze?) Harvey'a Denta w rewelacyjnej interpretacji Eckharta. Moją najstarszą, a jednocześnie wciąż zadbaną i użytkowaną koszulką jest ta z Two-Facem. Zaś miejscem mojej pracy jest prokuratura ;]
Jak nigdy nie podzielałem zachwytu nad Jokerem, tak Two-Face od zawsze był na szczycie mojej listy przeciwników Batmana. Ale czy na pewno przeciwników? No właśnie, już sama ta niejednoznaczność czyni go wartym uwagi i przypomina, że Dent nosi w sobie to, za co świat Batmana lubię najbardziej - nie ma po prostu dobrych i złych, a do narodzin przerażającego alter-ego nie potrzeba eliksirów, promieniowania czy kosmosu. Wystarczy jakiś defekt na zewnątrz i dużo, dużo mroku wewnątrz. Boleśnie prawdziwa postać.

Nie kryję jednak, że jednocześnie mam z nim pewien problem. Jakkolwiek uwielbiam jego origin, to później jest gorzej. Rycerz w lśniącej zbroi przemienił się w potwora, rozliczył się za własne krzywdy i co dalej? Ma napadać banki na parzystych ulicach? Oblewać kwasem co drugiego człowieka? Przemiana w Two-Face'a jest świetna, ale sam Two-Face i jego działalność w moim mniemaniu wydają się nieciekawe. Nawet pozycje wymienione kilka postów wyżej przez Jubego tratują o przełomowych momentach w życiu Denta, ale brak mi historii, które przekonałyby mnie, że ta postać ma coś więcej do zrobienia niż przemienić się, wyrównać rachunki i ewentualnie zginąć, jak chociażby u Nolana. Może błędem jest koncepcja Two-Face-gangster? Może Dent powinien sięgać po nierozwiązane sprawy - jedne z wielu tych, gdzie zabrało formalnego niuansu dla wsadzenia oczywistego sprawcy za kraty - i za pomocą monety i rewolweru wprowadzać egzekucję prawa w trybie przyspieszonym? Wyszedłby pewnie z tego Punisher w garniturze, ale prędzej kupiłbym to niż Denta-gangstera.
Oczywiście liczę się z tym, że Ameryki nie odkryłem i na pewno Two-Face był już tak przedstawiany, więc poproszę tych bardziej zaczytanych o tytuły ;]
57
Offtopic / Odp: Polityka i światopogląd
18 maj 2020, 21:00:22
Zawsze uważałem siebie za osobę apolityczną. Nie żebym był jakoś z tego dumny, po prostu pojmowanie tych wszystkich kwestii przychodziło mi z pewnym trudem, toteż i nie wchodziłem w temat póki nie było potrzeby. No ale chyba potrzeba się pojawiła. Polityka wzięła sobie coś, co od lat było w moim domu i sercu, a pokoleniu moich rodziców towarzyszyło znacznie dłużej. Gdy dla wielu osób stacja radiowa nie znaczy więcej niż puszczenie rmf-ki, gdzie klasyka i plastik mieszane są ze sobą niczym wielki bigos z dodatkiem krzykliwych konkursów i żartów na siłę, dla mnie zawsze liczyła się tylko Trójka. Dobra muzyka, do której zawsze podchodzono z szacunkiem. Redaktorzy, którzy nigdy nie musieli krzyczeć i błaznować. Jeśli poczucie humoru, to na poziomie. Miejsce dla starszych i młodszych pokoleń, choć nigdy nie czuć było żadnego rozgraniczenia. Tradycja piątkowej Listy Przebojów, na które od lat czekałem - dla mnie zaledwie kilka lat, ale przecież nie brakuje tych, którym towarzyszyły przez większość życia. No i świąteczne licytacje, jedyna rzecz na świecie, przy której magia świąt była realna. Jeśli rozmowa zeszła na Trójkę, widziałem że mam do czynienia z człowiekiem na poziomie.
Luty? Marzec? Jakoś niedługo przed szałem pandemii wyrzucono Annę Gacek, moją ulubioną redaktorkę. Jej poniedziałkowy Aksamit był intymną chwilą dla siebie na początku każdego tygodnia. Zainspirowała mnie do zakupu kilku soundtracków zaklętych na taśmie magnetofonowej i chciałem, by inspirowała dalej. Nie będzie. Nie w Aksamicie, nie w Trójce.
Wkrótce po niej odszedł Wojtek Mann i kilku innych. A w sobotę wydarzyło się coś, w co po prostu nie wierzę. Co pozwoliło mi, naiwnemu dziecku czasów demokracji i wolności, poczuć ostry chłód komunizmu i cenzury. Komunikat na stronie głównej, bezczelne kłamstwo o jakimś nieuprawnionym głosowaniu i wieść, że odszedł nawet Niedźwiedź, człowiek-legenda stacji. Serio, miałem doła jakby mi zmarł kumpel, bo tamtego dnia dla mnie i dla wielu innych Trójka ostatecznie przestała istnieć. Artyści zbojkotowali szczątki stacji, a mi podobni słuchacze zostali bezdomni. Nie chcę innych stacji, nie chcę puszczać online zapowiadanego przez ex-trójkowiczów Nowego Świata. Chciałbym żeby było jak dawniej.

W niedzielę rano jeszcze włączyłem stację. W audycji popkulturalnej miałem szczęście wysłuchać Narodzin Pingwina Elfmana i uznałem, że niech to będzie ostatnia melodia na częstotliwości 99 i 1. Przynajmniej na razie. Może kiedyś znów przyda mi się odbiornik i odkopię kubek przeznaczony na piątkowe wieczory. Może. Może też w końcu trochę zainteresuję się polityką.
58
Raczej! Ale gdy przyjdzie czas filmów, choć może Ci się to nie spodobać, zacznij raczej od Schumachera niż Burtona. Wszystko po kolei, a śniący się po nocach Pingwin może zrazić...
59
Inne komiksy / Odp: Co w Marvelu piszczy?
06 maj 2020, 22:17:24
I ja sięgnąłem po X-Menów Jima Lee.
Od dawna zamierzałem lepiej poznać tę drużynę, ale opisy na tyłach ostatnio dostępnych na półkach komiksów wprawiały mnie w przeświadczenie, że wszystkie one nawiązują do jakiś wydarzeń, których ja nie znam i bałem się, że się po prostu nie połapię. Poza tym zależało mi też, żeby to jednak był w miarę pierwotny skład drużyny. No aż tu Johnny Napalm recenzuje album wydający się esencją tych najprawdziwszych X-Menów, no i jeszcze ta wzmianka o Rogue... musiałem kupić.
Od razu podkreślam, że jestem pokoleniem nieco po-TM-semicowym, więc nie wychowałem się niestety na tych krótkich, dostępnych w kioskach zeszytach, nie przywykłem też chyba do pewnego rodzaju historii. No więc poczułem się mocno zdezorientowany już na samym początku, zarzucony postaciami i nieznanymi mi relacjami pomiędzy nimi, skazanymi na walkę z jakimś robotem-nianią przemieniającym innych w kolejne roboty o inteligencji dziecka... Później historie bardziej się klarowały, ta z Loganem, Kapitanem i Wdową nawet całkiem fajna, ale nadal wszystko to jak dla mnie za mało przyziemne, jakieś chaotyczne, jakieś wyrwane z kontekstu, jakieś pełne niewidzialnych dla mnie powiązań. Podejrzewam, że ktoś mocniej siedzący w temacie mógłby bawić się nieźle, no ale to niestety nie byłem ja.
Co jednak mogę stwierdzić na pewno, to świetne, klimatyczne rysunki. Wspaniałe to były czasy milionów barw, niemożliwie krzykliwych ciuchów i kobiet o zawsze fenomenalnych kształtach - nieważne jak nierealne byłoby to w przełożeniu na rzeczywistość, w komiksach wypadało świetnie. Dlatego nie powiem, że żałuję komiksu, bo warto go mieć choćby dla jego estetyki.

Tym samym mój X-Menowy głód nie został zaspokojony, ale może ktoś mógłby doradzić mi tytuły bardziej samodzielne, niewymagające znajomości historii mutantów od czasów starożytnych?
Chciałem też zapytać o Spider-Mana McFarlana. Zdaje się, że to podobny klimat, ale czy fabularnie nie grozi aby podobne zagubienie komuś, kto nie był nigdy szczególnie na bieżąco z historiami? Choć oczywiście o Pajączku wiem coś tam więcej niż o X-ach ;]
60
Walka niesie ofiary, to normalne. Również od policji nie oczekujemy, że będzie zabijać, ale godzimy się na to, że czasem to nieuniknione - dla ich lub naszego bezpieczeństwa. A jednak inaczej postrzegalibyśmy gliniarza, który na wstępie przyjąłby eksterminację jako jedyną drogę.
Ważne są pewne założenia. Przyjęte z góry metody i to, aby robić co w naszej mocy, by uniknąć ostateczności. Ale w fachu takim jak walka z przestępczością nie zawsze się da, czasem jest albo my ich, albo oni nas. To pewien margines, ale nadal mieszczący się we wspomnianej granicy.