Aktualności:

"Batman Knightfall: Upadek Mrocznego Rycerza. Tom 2" w sprzedaży od 27 lipca.

Menu główne

Batman Returns

Zaczęty przez Leon Kennedy, 22 Styczeń 2008, 11:15:31

(A)nonim

A ja na Michelle Pfeiffer. ;D
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

RafBat

CytatA ja na Michelle Pfeiffer.  ;D
He he, chyba jak wszyscy. Michelle, chociaż twarz ma bardzo ładną, to jednak deska, ale od czego jest pomysłowy kostium dla bohaterki, który to co małe (ale kształtne) potrafił uwypuklić. :) :)
Btw, ciekawe czy 20 lat temu też były podobne negatywne głosy co do wyboru aktorki, która miała się wcielić w postać Kotki? ;)

LelekPL

Na pewno nie takie jak teraz. Internet ma to do siebie, że zawsze znajdzie się osoba, która będzie marudziła na choćby najwspanialszą z możliwych wieści, po czym kolejna grupka zaczyna mu wtórować.

RemiRose

Wczoraj znów mia?em okazj? od?wie?y? sobie Batman Returns na CBS Europa i jestem z tego powodu zachwycony. To zawsze to tej cz??ci mia?em wi?kszy sentyment. Ogólnie uwa?am t? cz???, za o wiele lepsz? ni? pierwsz?. Batman by? mroczny, ale to w BR Burton poszed? na ca?o?? i zaserwowa? jeszcze mroczniejszy i ca?kowicie ba?niowy klimat. Kreacja Danny'ego De Vito jako Pingwina, by?a w moim przekonaniu lepsza o Nicholsonowego Jokera. Pingwin jest odra?aj?cy, ale jest zarazem postaci? która wywo?uje wspó?czucie. I chyba nierzadko si? zdarza, abym bardziej kibicowa? Pingwinowi ni? Zamaskowanemu Krzy?owcowi. Pingwin zosta? ?wietnie rozpisany, a jego pierwsze spotkanie z Kobieta Kot, by?o mistrzostwem. Kampania Pingwina by?a naprawd? ?wietna, a jego relacje z Schreckiem, có? gorsze nie by?y. Keaton jako Bruce Wayne by? jak zwykle niezawodny. Michelle Pfeiffer w roli Catwoman wypad?a przyzwoicie, mi?o si? j? ogl?da?o, ale jej strój by? co najmniej nieudany. Groteskowo?? niektórych scen, tylko dodawa?a obrazowi uroku. Charakteryzacja, scenografia sta?y na najwy?szym poziomie. Moim zdaniem Burton podo?a? zadaniu i stworzy? godn? kontynuacj? pierwszego filmu.

A i ogólnie cieszy mnie akcja CBS z od?wie?aniem filmów z Batmanem.  :) Jutro Batman: Forever.  ::)
Tyger! Tyger! Burnining bright
In the forest of the night,
What immortal hand or eye
Could frame thy fearfull symmetry?
--------------
Country Stories. Od komiksu, aż po film.
http://remirozanski.tumblr.com/

Johnny Napalm

Równie? obecnie uwa?am t? cz??? za o wiele lepsz? od pierwszej produkcji Burtona.

Jednak nie o tym chcia?em mówi?. W?a?ciwie od nie dawna wzi??em si? porz?dnie za przeczytanie ca?ych ZK o Batmanie – wcze?niej wiele tematów, które pobie?nie z marszu odrzuci?em, bo wydawa?y mi si? dr?twe. Ale nic bardziej mylnego, by?o w?ród nich sporo takich, które mnie zainteresowa?y, chocia? czasem podziela?em opinie autorów, a czasem nie.
Jeden z takich tematów dotyczy? – mniej wi?cej – podobie?stw mi?dzy dzia?aniami Pingwina i Bane'a. Ich dzia?a? i czego? co mo?na nazwa? ide?, czy ideologi?, któr? w?a?ciwie wspólnie podzielali.
I tak, w przypadku Jokera mamwy do czynienia jedynie z twórc? chaosu, tak w przypadku tych dwóch mo?na okre?li? ich rewolucjonistami, d???cymi do zmiany rzeczywisto?ci i takimi, którzy chc? si? odegra? na ?wiecie.
Porównanie mi?dzy tymi filmami, które dzieli 20 lat ró?nicy, jest ca?kiem ciekawe. Batman wtedy i teraz, poza rol? pogromcy zbrodni, by? pokazany jako cz?owiek, który to potrafi – zwalcza? zbrodnie – dzi?ki swoim pieni?dz?. Bez nich nie mia?by na to szans.

Ok, i w innych cz??ciach swojej filmowej historii by tego nie potrafi?, bo nie mia?by mo?liwo?ci prowadzenia a? tak efektywnej i efektownej krucjaty wobec przest?pców. Jednak w tych dwóch filmach zaznaczony jest tak mocno ?wiat finansjery – spekulacje bankowe, gie?da, itd. S? te? pokazani i inni biznesmeni poza Wayne'm.
Batman wi?c mo?e prowadzi? swoj? walk? dzi?ki maj?tkowi, jest silnie zaznaczone, ?e oprócz bycia pogromc? z?a jest te? biznesmenem. Jego wrogowie za? s? po cz??ci ofiarami systemu kapitalistycznego, lub raczej za takich si? uwa?aj?. No i co maj? robi? te poczciwe bidulki? Tak, oczywi?cie oprócz w?adzy, d??? do rewolucji – co w sumie jedno z drugiego wynika.
Pingwin i Bane s? wi?c tymi rewolucyjnymi ?ciemniaczami, mami? swoich wyznawców, lub raczej wyznawców swojej ideologii, k?amstwami i w?a?ciwie mówi? im to co chc? us?ysze?. Zbieranina ich wyznawców jest podobnie do?wiadczona jak oni sami, dzi?ki temu ?atwiej jest im si? z tymi typami uto?samia?. Maj? oni równie? swoje pretensje do ?wiata, który chc? ukara?.
A sam Batman chyba równie? nie jest bez winy. Jego dzia?alno?? charytatywna jest raczej pokazana w bardzo minimalnym stopniu. Tym bardziej w ogóle nie ma pomys?u na rozwi?zanie problemu z przest?pczo?ci? w sposób systemowy. On nie chc? leczy? przyczyn, które prowadz? do powstawania przest?pczo?ci. Woli raczej zwalcza? same skutki. Jest w ten sposób, jako biznesmen Bruce Wayne, po?rednio producentem przest?pczo?ci, a jako Batman j? zwalcza. Bezmy?lne ko?o.
To oczywi?cie jest wszystkim znane – jednak w tych dwóch filmach ten koncept jest tak mocno zaznaczony.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Funky

Ok wzięło mi się na wspominki i tak jak Forever i cały okres Schumachera zyskał w moich oczach tak stracił u mnie Burton a szczególnie Returns. Przede wszystkim największą bolączką tego filmu jest ponura i mroczna groteska która jest pokraczna i dziwaczna. Nie pomaga słaba historia i wolne tempo które sprawiają że zaczynam się nudzić. Co prawda Pingwin jest lepszy niż w komiksie (bardziej przerażający) to w Catwoman jest za dużo szaleństwa i zdziry a za mało złodziejki. Keaton spisuje się dobrze ale nie jest to film bezpośrednio o Batmanie ale też za mało skupia się na psychologii i historii Bruce`a. Zestarzały się dekoracje i to jak klaustrofobiczne i malutkie jest Gotham (jeden plac z dwoma posągami) i nie miałem poczucia że to Hollywoodzka produkcja. Nie potrafię się cieszyć tym filmem i irytuje mnie w nim jego estetyka i klimat.

5/10

Juby

#157
Po ostatniej powtórce (na początku kwietnia) pisałem o Batman Returns z kolegą, dla którego jest to najwspanialszy film o Batmanie (i superhero w ogóle). Pisałem mu między innymi o tym, że stylistyka Burtona w drugim filmie jest do tego stopnia odjechana i dziwaczna, że zupełnie mnie nie dziwi, gdy ludzie wolą nawet najsłabszego z Batmanów Nolana, bo ich konwencja jest o wiele łatwiejsza do przyswojenia (to widowiskowe kino akcji, w którym nie ma miejsca na nudę). Tymczasem Returns to jest taki miszmasz, gdzie mutant wychowany przez pingwiny jeździ po kanałach Gotham wielką, żółtą kaczką(!), że - szczególnie dziś, z perspektywy czasu, gdy gatunek superhero movies tak się rozrósł / rozwinął - widz może mieć ogromne problemy z zaakceptowniem go, a co dopiero mówić o polubieniu, czy pokochaniu.

Dlatego rozumiem i szanuję twoją opinię, choć moja jest inna (do Batman Returns wraca mi się zdecydowanie lepiej niż do Forevera, a pod pewnymi względami w ogóle uważam go za najlepszy film z serii 1989-1997). Kiedyś, gdy byłem jednym z "Nolan-zombies" mocno tracił w moich oczach, ale przy którejś powtórce (chyba przed premierą The Dark Knight Rises) wystawiłem mu 8/10 i ocena ta trzyma się po dziś dzień (w ostatnich 8 latach wracałem do niego kolejne trzy razy, więc nie sądzę, abym miał ją kiedyś zmienić).


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman