26 stycznia 2022, 19:21:36

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


House vol. 9

Zaczęty przez Altair, 29 stycznia 2013, 17:59:13

Altair

29 stycznia 2013, 17:59:13 Ostatnia edycja: 30 stycznia 2013, 16:45:38 by Altair
Ostrzegam przed spoilerami z zako?czenia Hosue'a!
Spoiler
Jest to moja fanowska wersja wydarze?, które nast?pi?y po upozorowanej ?mierci House'a i po podró?y przez ca?y kraj z umieraj?cym Wilsonem.
[Zamknij]

#1 - "Odkupienie"
?ó?ta kobra rzuci?a si? na ogromnego, w?ochatego paj?ka, sycz?c w?ciekle. Ten b?yskawicznie uskoczy? na bok z podniesionymi przednimi odnó?ami. W?? atakowa? dalej, nieust?pliwie szar?uj?c k?ami w stron? czerwonych szcz?koczó?ek przeciwnika. Ka?dy ruch obu zwierz?t powodowa?, ?e nad ziemi? unosi?a si? przez moment chmura kurzu. Wokó? walki rozbrzmiewa? harmider. Tubylcy przekrzykiwali si? mi?dzy sob?, dziel?c zak?ady. Pojedynek odci?gn?? ich najwidoczniej od codziennych obowi?zków. Tak?e i zaciekawieni tury?ci ukradkiem spogl?dali si? w stron? "ringu" u?o?onego z kamieni na ?rodku ma?ej polany.
- As apostas! As apostas! Aceito apostas! - krzycza? czarnoskóry m??czyzna najbli?ej w??a, zbieraj?c pieni?dze od widzów.
- Tato, zobaczmy to!
Ch?opiec nie wygl?daj?cy na wi?cej ni? 10 lat szarpa? ojca za kolorow? koszul?, stylizowan? na mod?? tych brazylijskich, próbuj?c odci?gn?? go od obiektywu aparatu. Zirytowany rodzic w ko?cu zdj?? kapelusz i popatrza? w stron? oddalonych o kilka metrów Brazylijczyków i ich walcz?cych ze sob? maskotek.
- Jacob, oszala?e?? Na mi?o?? bosk?, je?eli ten mot?och ci? jakim? cudem nie stratuje, to w najlepszym wypadku które? z tych okropie?stw ugryzie ci? w ty?ek. Zreszt? co jest fajnego w takim zn?caniu si? nad jakimi? robalami?
- Paj?ki nie s? robalami... To grupa paj?czaków. A w??e to gady... No i to by?oby ciekawsze ni? cykanie zdj?? tym krety?skim barakom...
- Wiesz, ?e tak? mam prac?. Favele nie s? takie nieciekawe. Przynajmniej dzi?ki temu nie siedzisz w domu. Trzymaj si? blisko mnie. Wzi??e? ju? lekarstwa na astm??
- Tutaj jest gor?co i nudno. A tak poza tym to ty nosisz moje rzeczy u siebie w plecaku.
- Racja...
Ojciec zdj?? baga? z pleców i wertuj?c jego wn?trze w ko?cu znalaz? dwa dozowniki, lecz syn ju? przed nim nie sta?. Bieg? w stron? przegrywaj?cego paj?ka i miotaj?cej ogonem ?mii.
- Jacob! Do cholery jasnej, wracaj!
Ch?opiec przepchn?? si? przez m??czyzn i stan?? obok zbieraj?cego zak?ady. Dok?adnie widzia? to jak ledwo ?ywy pe?zak ?cienny o?lepiony przez kurz zostaje w po?owie po?kni?ty przez kobr?, która zanurzy?a mu swoje k?y w odw?oku. M??czy?ni rykn?li, cz??? z rado?ci, a cz??? z goryczy przegranej.
Kiedy kurz opad?, a okrzyki ucich?y, dobiegaj?cy do "ringu" ojciec Jacoba zauwa?y? wyra?ne poruszenie w?ród hazardzistów. Przecisn?? si? si?? do ?rodka skupiska i zauwa?y? syna, który le?a? na ziemi, dusz?c si?. M??czyzna poda? mu szybko leki, po których ch?opak na chwil? nabra? si?, jednak po 30 sekundach zacz?? dusi? si? z powrotem, miotaj?c si? na wszystkie strony.
- Jacob!!! Wezwijcie lekarza! Doutor! Depressa!
Cz?owiek z g?st? brod? i ciemnymi okularami wyku?tyka? szybko z t?umu gapiów. Pochyli? si? nad ch?opcem i wbi? mu strzykawk? w udo.
- Pan jest lekarzem?!
- Nie.
Drgawki i duszno?ci Jacoba usta?y, a ch?opak zemdla?. Z jego nosa i ust pop?yn??y ma?e strumyczki krwi.
- Co mu jest? Co mu zrobi?e??!
- Jeszcze nie wiem! Ratuje mu ?ycie! Leve-o para minha casa! - cz?owiek w okularach krzykn?? to zdanie w stron? gapiów, po czym dwóch z nich z?apa?o ch?opaka pod rami?.
- Obawiam si?, ?e musicie na chwil? zago?ci? w mojej hacjendzie.
- On musi i?? do szpitala!
- To nic nie da. Najbli?szy jest oko?o stu kilometrów st?d, a mamy niewiele czasu.
- Dasz rad? mu pomóc?
- Spróbuj?.
***       

Post Merge: 30 stycznia  2013, 16:44:02

W "mieszkaniu" znachora ?mierdzia?o potem, alkoholem i cygarami. Gdzieniegdzie mo?na by?o doszuka? si? damskiej bielizny, zostawionej najprawdopodobniej w po?piechu. M??czyzna kl?cza? przy sofie, na której miota? si? w bólu ch?opiec.
- Powiesz mi chocia? jak si? nazywasz? - zapyta? drugi, ojciec dziecka.
- Wilson. Mów mi Wilson.
- A wi?c Wilson... Co si? z nim dzieje? Dlaczego ci?gle si? nie budzi?
- Chwil? temu us?ysza?em krzyki. Wybieg?em i znalaz?em was obu na ziemi, jeden przestraszony i j?cz?cy jak Tori Black, a drugi ledwo ?ywy z ewidentnymi duszno?ciami. Cho? lubi? filmy z pann? Black to jednak wola?em ig?? z Devaxenem wbi? w udo twojego umieraj?cego syna. Zawiera te same ?rodki co jego leki przeciw astmie, tyle, ?e w wi?kszej dawce. Przesta? si? dusi?, jednak nadal ma stan zapalny, pomimo lekarstwa. Nie wiem jeszcze tylko czemu wyst?pi?o krwawienie z nosa i utrzymuj?cy si? brak przytomno?ci. Tak na marginesie... My?l?, ?e s? bezpieczniejsze miejsca na wycieczki ni? brazylijskie favele.
- To moja praca. Jestem reporterem, robi? zdj?cia takich miejsc. On nie ma nikogo poza mn?.
- Krewnych, s?siadów i fajnych m?odych opiekunek z colleagu te? nie ma? A mo?e ?yjecie w strefie post-nuklearnej, w schronie?
- Nikt nie zajmie si? nim tak dobrze jak ja.
- Czego przyk?adem jest za??czony obrazek...
- Kim jeste? ?eby mnie ocenia??
- Kim jeste? ?eby mnie o to pyta?? Bazuj? na faktach, a fakty s? takie, ?e twój syn w takim tempie za kilka godzin odwiedzi dalekich krewnych. Chcesz go zabra? gdzie? indziej? Mo?e do szpitala? Polecam ordynatora, jako jedyny sko?czy? szko?? podstawow?, no i zawsze jest szansa, ?e strzykawka której u?ywa nie tapla?a si? w krwi chorego na aids. Ale przecie? Ty wychowasz go najlepiej, racja? Tak czy owak, jestem jego jedyn? nadziej?, co brzmi mo?e troszk? pompatycznie.
- Przepraszam, masz racj?... Rób co musisz.

Wilson wsta?, si?gn?? po kul? i przeszed? ku?tykaj?c w stron? wiatraka, obok którego le?a?a butelka Whiskey. Wzi?? g??bokiego ?yka.
- Robi?e? to ju? kiedy?? Opiekowa?e? chorymi?
- Kilka razy...
- Znasz si? na tym?
- Przeczyta?em kiedy? jak?? ksi??k?.

Znowu wzi?? g??bokiego ?yka.
- Jeste? z pó?nocy?
- New Jersey.
- Czemu ?yjesz tutaj?
- Chcia?em zaczerpn?? troch? wolno?ci, wystarczy?
-  Po prostu martwi? si? czy nie wytniesz mu w nocy nerki i nie sprzedasz tutejszym. To chyba normalne uczucie, co?
- Spokojnie, w tych regionach modne s? tylko w?troby. W razie co wezm? tylko kawa?ek...
- Ciekawe poczucie humoru. Widz?, ?e lubisz motocykle? Masz zdj?cie na Harleyu z 79' z jakim? drugim facetem. Rodzina?

Wilson przez moment si? zawaha?. Spojrza? okropnie niebieskimi oczyma prosto w oczy m??czyzny. W ko?cu odwróci? wzrok i zacz?? zakr?ca? butelk?.
- Tak.
- Kuzyn? Brat?
- Ciotka. Od zawsze by?a ch?opczyc?. Po prostu rodzina i my?l?, ?e to ci powinno wystarcza?, panie redaktorze.
- Jest st?d?
- Nie ?yje. Od ponad pi?ciu lat.
- Wybacz. Nie chcia?em ci? urazi?.
- Peszek.

Nagle ekran, który wskazywa? ci?gle prawid?owe bicie serca zacz?? piszcze?. Lekarz szybko podszed? do niego, po czym zacz?? uciska? klatk? piersiow? ch?opaka.
- Co si? dzieje?!
- Migotanie przedsionków. Co? nie tak z sercem.

***

Nightrain

08 lutego 2013, 00:21:23 #1 Ostatnia edycja: 08 lutego 2013, 00:39:12 by Nightrain
Spoiler
Kolego, wydaje mi si?, ?e ''karta dentystyczna'' jest czym? w rodzaju identyfikacji na podstawie szcz?ki, z?bów. Chyba w?a?nie tak sprawdza si? ofiary, w których cia?a s? zbyt bardzo zmasakrowane ?eby rozpozna? t? osob? z twarzy i o to w?a?nie chodzi, ?e tego po prostu nie da si? podmieni?. Tak wi?c ?mier? House'a nie mog?a by? upozorowana, poza tym widzieli jak na niego spada wielka p?on?ca belka. Wilson po prostu mia? halucynacje, w ko?cu mia? raka. To tak na marginesie je?li chodzi o to co mia?oby si? wydarzy? po ostatnim odcinku.
[Zamknij]
Piszesz w sumie ca?kiem ciekawie. Szybko i przyjemnie si? czyta. Pocz?tek historii bardzo ciekawy, tylko mo?e z czasem zasi?gniesz ma?ej ''konsultacji medycznej'' jak to robili w serialu. Jedno mnie dra?ni, a w?a?ciwie to zdanie
Cytat-Nie ?yje. Od ponad pi?ciu lat.
Spoiler
Wilson nie mo?e ?y? pi?? lat po ?mierci House'a. Gdyby House nie umarn?? w po?arze by?y ca?kiem krzepkim m??czyzn?, a wi?c kto? musia? go zad?ga?, czy mo?e jakie? zaka?enie, czarna ?mier?, niewa?ne. Wilson przecie? nie móg? prze?y? 5 lat. Z tego co pami?tam lekarze dawali mu dwa. Cód? No sorry, ale czymajmy si? realiów.
[Zamknij]

Valar Morghulis

Altair

Przemyśl kilka kwestii jeszcze raz.
Spoiler

Już dawno zostało przez producentów powiedziane, że House przeżył, a takie objawy jak halucynacje to do nowotworów niezbyt pasują, racja? Może przy leczeniu morfiną, ale na to przy Wilsonie o wiele za wcześnie. Jak się przyglądniesz to ta belka wcale na niego nie spada, raczej przed niego. ;) House podmienił swoją kartę z kartą pacjenta, który wyświadczył mu tę przysługę. Zaplanował to o wiele wcześniej.
Poza tym, Foreman też ma halucynacje? Tylko House wiedział, że giba mu się stolik, bo byli wtedy sami prawda? Więc tylko on mógł podstawić mu SWOJĄ kartę id.
[Zamknij]
Apropo konsultacji medycznej, to wszystko jest tak jak być powinno i nie chcę zdradzać zakończenia, ale to co się dzieje w historii ma swoje przyczyny, objawy i skutki, a podłoże przypadku jest dokładnie przemyślane i sprawdzone w różnych źródłach. ;)
A co do House i Wilsona, to chyba nie do końca (bez obrazy) ogarnąłeś/łaś to co mam na myśli. ;) Czytaj dalej to Twoje wątpliwości się rozwieją. :) Wilson miał 5 miesiecy danych przez lekarzy.

BlackBat

Poniewa?, poza kilkoma odcinkami,  nie by?o mi dane obejrze? House'a (mo?na mnie ?mia?o zlinczowa?, nie pogniewam si? ;) ) na temat fabu?y nie b?d? zgrywa? eksperta. Wiem tyle, ?e jest ciekawie ;)

Je?li chodzi o warsztat, to pierwsza cz??? zawiera?a w sobie wi?cej opisów i to by?a dobra droga. Potem jednak stworzy?e? co? na kszta?t ci?gu dialogowego z niewielk? ilo?ci? opisów, tak ok. jednego zdania. O wiele lepiej zadzia?asz na wyobra?ni? czytelnika, tworz?c przestrze?, w której bohaterowie si? znajduj?, zwracaj?c uwag? na np. odg?osy i wygl?d otoczenia, b?d? mimik? postaci. Opowiadanie b?dzie po prostu atrakcyjniejsze w odbiorze, gdy znajdzie si? w nim wi?cej tre?ci, wprowadzaj?cej odbiorc? do ?wiata przedstawionego. :)
"Last time I moved this fast, Hitler was still alive"


Tengu

CytatA co do House i Wilsona, to chyba nie do ko?ca (bez obrazy) ogarn??e?/?a? to co mam na my?li. ;) Czytaj dalej to Twoje w?tpliwo?ci si? rozwiej?. :) Wilson mia? 5 miesiecy danych przez lekarzy.

Spoiler
Ja osobi?cie od razu si? domy?li?em, ?e bohater o którym piszesz to nie kto inny jak Dr. House, który przedstawia si? jako Wilson ku pami?ci swojego zmar?ego przyjaciela. Bardzo ciekawie piszesz Altair, oba rozdzia?y przeczyta?em szybko i z przyjemno?ci?. Poruszaj?c jeszcze kwestie ?mierci House'a - nie wiem czemu, ale to kolejny przypadek upozorowanej filmowej ?mierci, w której niektórzy widzowie próbuj? usprawiedliwi? ten fakt halucynacjami. Tak samo pisali na ró?nych stronach ludzie po premierze nowego Batmana, podwarzaj?c fakt ?e Alfred widzia? Bruce'a we Florencji.
[Zamknij]

Altair

Archer, jest dokładnie tak jak piszesz. ;) I również nie rozumiem po co oczywiste zakończenie komplikować sobie halucynacjami.
a co do Wilsona to:
Spoiler
House nie może już używać swojego nazwiska. Mam już plany jak to dalej wykorzystać, więc wszystko się jeszcze ciekawie rozkręci.
[Zamknij]

Nightrain

Czyli wychodzi na to, ?e znowu tylko si? wyg?upi?em. Damn...
Cytat- Ciotka. Od zawsze by?a ch?opczyc?. Po prostu rodzina i my?l?, ?e to ci powinno wystarcza?, panie redaktorze.
A ju? my?la?em, ?e Wilson ma poczucie humoru...
Spoiler
Z tym, ?e House przedstawia si? jako Wilson to komplettnie nie zajarzy?em, to pewnie dlatego, ?e by?em przekonany, ?e House nie ?yje. Co do Batmana i innych przypadków o halucynacjach, to my?l?, ?e Nolan wyra?nie pokaza?, ?e Batman nie umar? [Bruce chyba nie jest na tyle otwartym cz?owiekiem ?eby opowiada? Alfredowi na bierz?co co si? dzieje mi?dzy nim, a Selin?], a re?yser House'a pewnie te? da? jakie? wskazówki, tylko ja nieuwa?nie ogl?da?em...
[Zamknij]

Valar Morghulis

Altair

Każdemu się zdarza czegoś nie dopatrzyć. ;) Śledźcie uważnie wątek, bo jak powiedziałem - "odcinek pilotażowy" jest już w 100% przemyślany. ;)