Aktualności:

"Batman Knightfall: Upadek Mrocznego Rycerza. Tom 2" w sprzedaży od 27 lipca.

Menu główne

Nasze recenzje komiksów z Batmanem

Zaczęty przez Juby, 19 Lipiec 2009, 22:01:54

Juby




1/1993
Nie moje klimaty (magiczne rytuały, odwołania do dalekiej przeszłości), ale czytało się dobrze.


2/1993
Przyjemna pierwsza historia ze sporą dawką humoru (szkoda tylko, że TM-Semic pomyliło kolejność dwóch stron) i jeszcze lepsza druga, po której przez długi czas spodziewałem się powtórki jednego z odcinków Batman TAS, ale jednak scenarzyście udało się mnie zaskoczyć.


3/1993
Byłem zaskoczony, bo druga historia, w której głównymi pomocnicami Batmana w śledztwie dotyczącym morderstw są dwie starsze Panie (LOL), a za rysunki nie odpowiadał Norm Breyfogle, podobała mi się o wiele bardziej od (przeciętnej) pierwszej.


6/1993
Dwie historie rysowane przez Breyfogle'a (w pierwszej jego prace robią duże wrażenie) z rzadziej spotykanymi przeciwnikami Batmana. Pierwsza z Maxie Zeusem (rozwaliło mnie jego przeziębienie), druga z Killer Croc'em (i Asem zamiast Robina). Obie mi się podobały.


7/1993
Z jednej strony kontynuacja historii, której nie znam, z drugiej samodzielna historia, ale z Batmanem poza Gotham i "paranormalnym" przeciwnikiem, czego nie jestem fanem. Czytało się nieźle, ale głównie przy wątku Batmana ścigającego Damę oraz za sprawą prac Norma i szokującej ilości brutalności.


8/1993
Dobry pomysł z oszukaniem Batmana (i czytelnika), ale to wciąż nie moje klimaty. Duży plus za zdecydowanie najlepszą okładkę tego rocznika!


9/1993
I kolejna świetna okładka (rysunek Breyfogle'a + szkic Gotham City Antona Fursta). Sama historia też nienajgorsza, przyziemne śledztwo Mrocznego Rycerza za psychopatą wysadzającym budynki. Świetne prace Chrisa Sprouse'a, Bruce'a D. Pattersona i Steve'a Oliffa w części drugiej (kolory jakby to był o kilka lat nowszy komiks).


10/1993
Satysfakcjonujące zakończenie historii z "Burzycielem" i obolałym Batmanem (szkoda tylko, że znowu zmieniono rysownika na Aparo) i znakomity short z Bat-Mitem (narkotyki, dialogi, humor, rysunki + kolory)!


Za mną rocznik 1993. Niestety, nie udało mi się zdobyć pozostałych jego numerów, ale na podstawie powyższych (wszystkie czytałem po raz pierwszy) oceniłbym go wyżej od rocznika 1992. Teraz przerwa na święta, a potem biorę się za 1994.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

jakura

7/93 to był mój pierwszy Batman, pamietam jak rodzice czytali mi go na wakacjach... Dlatego kocham go do dzisiaj. 9/93 rowniez oceniam wysoko. 11 i 12 to chyba opowiesci o Brzuchomówcy, tez niezle. Choc trudno mi teraz powiedziec ile w mojej ocenie jest nostalgii. Podobnie prawie cale roczniki 94-95 naleza do moich ulubionych. Jaralem sie nimi za dzieciaka i mi zostalo. W przeciwnienstwie do nowych historii te stawiam zdecydowanie wyzej.
Powiedzieli mi, że nie da się tego zrobić. Odpowiedziałem maniakalnym śmiechem.

Juby

#392
Nie dziwię ci się. Też o wiele lepiej podchodzą mi starsze historie od tych, które obecnie wydaje DC (przy Odrodzeniu odpadłem po pierwszym tomie).




1/94
Chyba najlepszy numer Batmana od czasu Szczurołapa. Klimatyczna okładka Kelley'go Jonesa, ciekawa fabuła - która była inspiracją dla jednego z odcinków Batman TAS - i niesamowite prace Norma Breyfogle'a (super pomysł z nieograniczaniem paneli, tylko rysowaniem kadrów aż do krawędzi stron). Świetna rzecz.


2/94
Udane zakończenie Ostatniego Arkhama. Wprawdzie widać, że gdy Norm rysował więcej łotrów w tle, to nie przykładał się do nich, a narrator tłumaczący wydarzenia wydał mi się zupełnie zbędny, ale nie są to minusy na tyle duże, abym drugi numer ocenił niżej od pierwszego.


5/94
Nie jestem w stanie w pełni docenić pierwszej połowy, bo znam tylko 1/3 historii (na pewno kreska i finałowa akcja mi się podobały). Dalsza część z Poganką była pod każdym względem w porządku. Okładka numeru miła dla oka.


6/94
Wolałbym, aby tytułowy Czarny Pająk nie nosił żadnego kostiumu (to jedna z bolączek komiksów superbohaterskich, w końcu każdy postanawia jakiś nosić :P), ale poza tym, to kolejny obłędnie narysowany przez Norma komiks dla starszego czytelnika, ciekawie poprowadzony narracyjnie. Druga połowa to początek historii z Czarną Maską - ujdzie, choć rysunki kiepskie.


7/94
Satysfakcjonujący finał historii z Black Maskiem, ale lepiej wypada tu kolejna historia z Cluemasterem (uwielbiam kreskę Toma Lyle'a).


8/94
Najbrzydsza okładka z tego rocznika, a przecież zawartość jest taka fajna wizualnie (ci sami autorzy, co poprzednio). Bardzo komiksowo, bardzo 90s, podobało mi się. Nawet postać Spoiler, mimo że to kolejny przebieraniec w kostiumie.


9/94
Zdecydowanie najlepszy zeszyt z tego rocznika i być może jeden z najlepszych w ogóle. Żałuję, że nie przeczytałem go bezpośrednio po Year One, bo jest też udanym sequelem tego klasyka. Gdyby nie trochę zbyt karykaturalnie rysowany Batman i pominięty w środku Knox (przez co w finale musiałem się cofnąć kilka stron, aby przypomnieć sobie, czy w ogóle pojawił się więcej niż raz na samym początku) wystawiłbym maksymalną ocenę.


10/94
Pierwsza połowa to humorystyczna historia jednego wieczoru pomocników Batmana (Robina z Alfredem oraz Harolda) - jestem zaskoczony jak bardzo mi się podobała, zwłaszcza że w ogóle nie było w niej Batmana. Druga to Kulka dla Bullocka, czyli kolejna fabuła, która posłużyła twórcom Batman TAS za scenariusz do jednego z odcinków. Serial oglądałem dość niedawno, więc twist nie był dla mnie zaskakujący, ale sam komiks dostaje ode mnie dwa kciuki w górę (świetne prace Grahama Nolana).


11/94
Wizualnie jest tak, jak lubię, ale postać Huntress i cała ta afera z cudzoziemcami-złodziejami, ich ambasadą, itd. zupełnie mnie nie wciągnęły. Średniak.


Jak widać brakuje mi trzech standardowych numerów oraz dwóch Wydań Specjalnych, ale na podstawie tych, które przeczytałem (numery 7-9 nie pierwszy raz) z łatwością mogę stwierdzić, że rocznik 1994 od TM-Semic był zdecydowanie lepszy od dwóch poprzednich. Świetne historie, bardzo oryginalne i odważne pomysły, plus super prace wielu wspaniałych artystów.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

jakura

Opowieść o Black Mask byłaby super, gdyby nie ta paskudna kreska☹ Historia Batmana w Arkham - świetna, jedna z moich ulubionych (ktory odcinek TAS ja adaptowal?). Elektroegzekutor ma fajna kreske, fabula tez niezla. Generalnie zgadzam sie, ze rocznik bardzo dobry.
Powiedzieli mi, że nie da się tego zrobić. Odpowiedziałem maniakalnym śmiechem.

Juby

Dreams in Darkness (odcinek 28, emitowany w tv jako 31.), z tym że w nim uwięzienie Batmana w Arkham nie było planowane, a głównym łotrem okazał się Scarecrow (Mr. Zsasz był zdecydowanie zbyt mocny na serial dla dzieci). Ale inspiracja była ewidentna, zauważył ją również Salazar Knight na swoim kanale na YT.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

jakura

Powiedzieli mi, że nie da się tego zrobić. Odpowiedziałem maniakalnym śmiechem.

Juby

Skończyłem:




1/95
Pisałem już o nim jakiś czas temu. Opinia bez zmian, świetna rzecz.


2/95
Drugie podejście po ponad 10 latach. Nadal nie potrafię się przekonać do tego originu. Prace Grahama Nolana są w porządku, ale Bane to wymuszony "super-kozak", który zamiast prezentować swoją siłę i intelekt czynami, po prostu opisywany jest z offu przez Zombiego, przez co nie potrafię tego kupić. No i te scenariuszowe pomysły pokroju "nauczenia się z książek jak wstrzymać funkcje życiowe, aby upozorować śmierć" nigdy mi się nie spodobają.


3/95
Nie jestem fanem retconowania, jakiego dokonano na Kadaverze, kreska była bardzo dziwna, a Ludzka-pchła to kolejny niepotrzebny cudak w kostiumie. Niemniej jednak, czytało się to całkiem całkiem.


4/95
Pierwsza część - fenomenalnie zilustrowana przez Norma Breyfogle'a - bardzo mi się podobała. Druga to dość oklepana fabuła z kolejnym groteskowym przeciwnikiem pragnącym przejąć władzę nad Gotham, ale kupuję to i tę bardzo specyficzną szatę graficzną.


5/95
Dwuczęściowa kontynuacja wątku "generała". Czytało mi się ją dość szybko i bez zgrzytów, a pomysł z uznaniem dzieciaka za zakładnika, a nie lidera armii był bardzo spoko.


6/95
W pierwszej części bardziej podobał mi się wątek chorego Bruce'a próbującego umówić się do lekarza, niż akcja z Jean Paulem i Robinem, więc chyba nie było to zbyt ciekawe. O wiele lepiej wypada druga część z pojedynkiem Bane'a z Croc'em, ale całość ma ten sam problem - rysował Jim Aparo.


7/95
Ponownie moje oko nie cieszyło się a kontakt z pracami Aparo, ale zeszyt lepszy, bo tak, jak ja, scenarzyści (i Bane) widzieli tu Riddlera jako miernego przeciwnika Batmana, no i w końcu zaczyna się coś dziać.


8/95
Pierwszy numer "Knightfall" to starcia z drugoplanowymi uciekinierami z Arkham (Mad Hatter, Amigdala), ale ze względu na powrót Norma w roli rysownika czytało mi się go o wiele lepiej od trzech poprzednich Semiców.


9/95
Rewelacja! Pierwsza historia to klimatyczne starcie z nieobliczalnym Zsaszem, który wziął na cel damską uczelnię oraz pożegnanie Norma w doskonałej formie (szkoda, że na tym skończył swoją przygodę z ongoingami z Batmanem). Mimo wszystko, druga historia rysowana przez Jima Balenta wizualnie w niczym jej nie ustępuje, wręcz przeciwnie - Bane, Croc, ich starcie w kanałach, no i ten kadr, w którym Bullock oświetla latarką Batmana w ciemnym zaułku - jestem zachwycony. Fabularnie też coraz ciekawiej, bo coraz bliżej upadku.


10/95
Kolejne starcia z uciekinierami z Arkham (w tym przypadku Corneliusem Strickem i FireFly'em), ponownie rysowane najpierw przez Aparo, a w drugiej części przez Grahama Nolana. Ujdzie, choć najlepsza jest tutaj okładka Kelley'go Jonesa.


11/95
O, jest i Poison Ivy. Pomysł na to, że Bane rozpoznał Bruce'a / Batmana całkiem fajny, ale według mnie rozegrany trochę za szybko, za mało suspensu na tej jednej tronie. Najlepiej z tego numeru wypada patowa sytuacja z Riddlerem w telewizji i to, jak Robin go załatwia. Riddler ssie! ;)


12/95
Uwielbiam czytać historie, gdzie samotny Batman rusza aby rozwiązać kryzysową sytuację, w której policji brakuje środków / możliwości. W tej najpierw toczy walkę ze Strachem na wróble, potem brutalnie okłada Jokera (ależ miło było na to popatrzeć), a później rozprawia się z trzema przydupasami Bane'a. Od początku czuć, że to już koniec rozgrzewki i początek prawdziwego końca, a cliffhanger tylko to wrażenie potęguje. Dobry zeszyt, po którym od razu chce się brać za następny.




Ostatni numer zeszytowego Batmana od TM-Semic jaki posiadam. Wielka szkoda, że ilustracje do dania głównego przypadły akurat Jimowi Aparo, do którego chyba nigdy się nie przekonam. Niemniej, pojedynek... A właściwie katowanie Batmana śledzi się z zainteresowaniem, a kadr z łamaniem kręgosłupa na całą stronę - pomijając nadmierne owłosienie ramion Bane'a - wyszedł Jimowi bardzo dobrze, więc jestem usatysfakcjonowany tym historycznym komiksem.
Dalsza część wizualnie prezentuje się znacznie lepiej (ponownie Graham Nolan), ale jest spokojniejsza, pokazuje reakcje na przegraną Batmana i obecny status postaci drugoplanowych, które od teraz będą odgrywać pierwsze skrzypce w tej historii. It's fine, just fine.



I to by było na tyle. W ciągu ostatnich miesięcy powtórzyłem prawie wszystkie TM-Semici z Batmanem, jakie posiadam (na forum nie recenzowałem chyba już tylko komiksowej adaptacji Batmana i Robina - może gdy kiedyś ją powtórzę to napiszę ze dwa zdania). To była naprawdę fajna, nostalgiczna podróż, zwłaszcza przyglądanie się reklamom na okładkach i czytanie listów do redakcji oraz odpowiedzi Arka Wróblewskiego na nie. Niby minęło "tylko" 30 lat, a mimo to świat zmienił się diametralnie i fajnie było się cofnąć do tego co było. Moim ulubionym rocznikiem pozostaje 1991, niewiele za nim 1994, a dalej chyba 1995 (trudno mi go porównać do 1993, bo brakuje mi z tego drugiego 1/3 zeszytów), a najsłabiej 1992. Teraz biorę się za Knightfall "w pełni", a jeśli chodzi o dalsze TM-Semici - mając nowsze, lepsze wydania od Egmont (planuję kupić całość), nie widzę sensu w nadrabianiu dalszych numerów Knightfall, Knightquest i KnightsEnd, ale już całej reszty (brakujące mi numery z lat 1993-1994, Wydania Specjalne, numery 2 i 5 z 1997 oraz cały rocznik 1998) będę wypatrywał podczas wizyt w antykwariatach. :)



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Rado

Ostatnio się zdziwiłem, że oryginalna okładka naszego numeru 5/95 nie ma dymku z tekstem "no i co, generale?" W ogóle nie ma żadnego dymku. Nie wiem co za historia się za tym kryje, bo takie ingerowanie w okładkę, to chyba by się DC nie spodobało.