09 maj 2021, 06:36:01

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Najlepsze komiksy o Batmanie jakie przeczytaliście

Zaczęty przez Brzuchomówca, 22 styczeń 2008, 10:42:25

Jon

Cytat: Grim Knight w 31 maj  2008, 23:32:07
Nie podobalo mi sie "Broken city".

Grim, odbiór komiksu jest oczywiście rzeczą gustu, jednakze nie posunąl bym sie do zupelnego potepienia Broken City. Proponowal bym docenienie intertekstualności dziela i faktu, ze scenarzysta nie zamyka sie w ciasnej konwencji superhero-comics, a zamiast tego czerpie pelnymi garściami ze ?ródel  klimatycznie rózniących sie od tego, do czego przywykliśmy. Trudno sie dziwic, ze tworząc scenariusze dla kryminalów Azarello korzysta z tych samych pomyslów. Dopóki jest to robione z glową i nie oznacza kompromitacji autora i przedmiotu oraz autora, powinniśmy pozostawic mu wolną reke.

Wydawalo mi sie, ze jako koneser elseworldów potraktujesz Broken City jako ciekawy eksperyment mieszania nie tyle róznych wersji rzeczywistości, co róznego stylu patrzenia na eksploatowane przeciez od wielu lat postacie. Dotychczas martwy Brzuchomówca nabiera charakteru, staje sie czlowiekiem, uwalnia sie od opinii nosidelka drewnianego gangstera. Prezentuje wachlarz emocji, którego nikt by sie po nim nie spodziewal. Rewolucyjne ubarwienie postaci, nadanie jej nowego znaczenia ma walor przelomowy.

Sposób przedstawienia Killer Croca takze jest godny pochwaly. Tu jednak zastosowalbym wykladnie systemową komiksu. W Broken City jesteśmy świadkami powrotu do ?ródel, humanizacji osoby, którą nieslusznie przywykliśmy uwazac za bestie. Od czasów poprzedzających Knightfall Jones funkcjonowal jako zwierze, bedąc przedmiotem fabuly i snującym sie po komiksach o Batmanie jak smród po gaciach. Najlepszym miejscem na pozbycie sie tego klopotu bylo chyba umieszczenie go na bagnach razem z The Swamp Thing. Niestety- zwierzak wyplynąl raz kolejny, bezsensownie snując sie po mieście i irytując czytelnika w trakcie NML. Najwspanialszym akordem puentującym marnowanie potencjalu postaci byl Hush, i zrobienie z chorego czlowieka po prostu  kro-ko-dy-la, zdesperowanego, prymitywnego i pelniącego na początku komiksu role ewidentnej zapchajdziury. O ucieczce z wiezienia, i sfingowanej pogoni juz nie mówie, bo po prostu fujara opada. I tu wlaśnie, w momencie kompletnej degeneracji (Batman 619) widzimy krok w tyl, nowe spojrzenie na hodowanego od ponad dekady irytującego minotaura. Juz w Batman 620 poznajemy nową postac, w pelni autonomiczną i reprezentującą sobą zdecydowanie wiecej niz... luski. Chory sadysta jest dla mnie kimś zdecydowanie bardziej przemawiającym do wyobra?ni niz skaczący po dachach aligator.

Dostajemy tutaj de facto niespotykaną narracje pierwszoosobową, pozwalającą na zrozumienie uczuc targających Mrocznego Rycerza. Dotychczas milczący Batman, obserwowany zawsze z punktu widzenia osoby trzeciej zaczyna do widza przemawiac, pokazywac co tak na prawde siedzi pod tą maską, w jaki sposób ocenia swoje miasto i bedącą przeciez najciezszą klątwą, niemozliwą do zako?czenia sukcesem krucjate. I to jest godne pochwaly.
,,Jedyne co mnie łączy z pornografią, to nieosiągalne marzenie o świecie, w którym wszystkie pragnienia zostaną zrealizowane"<br /><br />Kurt Vonnegut 11.11.1922- 11.04.2007

Grim Knight

Owszem, jednak po raz kolejny Azarello wpada w swoją sztandarową bolączke- klisze. Niektóre sceny, owszem, są cudne, niektóre niezle, dialogi dobre, wartka akcja, ciekawa narracja. Szkoda, ze nie lączą sie w calośc. Ostatni numer to chyba kwintesencja braku konsekwentności autora, gdy dowiadujemy sie zupelnie absurdalnej rzeczy, i to jeszcze od Jokera (ooo, to jest zapchajdziura lepsza od Croca w Hushu), który od Hannibala Lectera rózni sie tym, ze sam bez zadnych dostarczonych wskazówek (poza "cwierkaniem ptaszków") i nieznajomości podmiotu calej sprawy (Lecter znal Buffalo Billa osobiście) rozwiązuje zagadke, siedząc bezpiecznie w celi. Aaa, zmuszanie do czegoś wspólwie?niów za pomocą wylącznie sugestii tez brzmi znajomo, prawda? (Polkniecie jezyka- wyrwanie wnetrzności)
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

Jon

Nie przesadzal bym.

moze rzeczywiście udzial Jokera nie byl tu najpotrzebniejszy, ale faktem jest, ze rozwiązanie zagadki zabójców rodziców... Znając przeszlośc Wayne'a jest naprawde dobrym dowcipem.

Tu pojawia sie archetyp blazna-medrca, który chociaz nie pasujący w najmniejszym stopniu do mojej koncepcji mr. J, niesie z sobą pewien ciekawy powiew...

- szczególnie w konfrontacji z takimi kompromitacjami naszej ulubionej postaci jak "Hush" czy wolający o pomste do nieba "Batman and Son".
,,Jedyne co mnie łączy z pornografią, to nieosiągalne marzenie o świecie, w którym wszystkie pragnienia zostaną zrealizowane"<br /><br />Kurt Vonnegut 11.11.1922- 11.04.2007

(A)nonim

A Jon powiem ze mnie zaciekawileś, chyba sprawdze ten komiks.
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

Grim Knight

Blazna- medrca o aparycji emo.

A, nie zatopilem klów w jeszcze jednej postaci- detektywie Allenie! Wprowadzony jako popluczyny po Gordonie, szlachetny glina (czarny, jakzeby inaczej, w ko?cu nikogo innego o takiej karnacji nie byloby- Croc byl niezlym materialem, ale za czesto dostaje wpieprz, to odrobine wialoby rasizmem, no cóz).
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

Jon

01 czerwiec 2008, 23:03:25 #35 Ostatnia edycja: 01 czerwiec 2008, 23:27:36 by Jon
Allen jest naprawde ciekawie skonstruowaną postacią, wystepującą równiez w"Officer Down", "Centrall",  "BW: Murderer" i "Fugitivach". Facet jest profesjonalistą, z którym latwo sie utozsamic. Jeśli mialby byc popluczynami, to raczej po Bullocku, z którym ma wspólnego zdecydowanie wiecej niz tylko Renee Montoye. W DC wyjątki od archetypu "szlachetnego gliny" w czasach po Knightfallu policzyc mozna na palcach jednej reki, totez konstrukcja naszego policjanta nie razi tak bardzo...

Jeśli masz ochote na coś niepoprawnego politycznie, to zwróc uwage w "Gotham Centrall" na detektywa Erica Cohena....

... taki archetypowy policjant wyznania mojzeszowego, po prostu co sie odezwie, to nóz sie w kieszeni otwiera...

- z resztą, jak przeczytasz to zobaczysz.
,,Jedyne co mnie łączy z pornografią, to nieosiągalne marzenie o świecie, w którym wszystkie pragnienia zostaną zrealizowane"<br /><br />Kurt Vonnegut 11.11.1922- 11.04.2007

Grim Knight

Niemniej, popatrzmy na samą fabule. Splot przypadków, Batman ściga Lupo, wmieszal sie Brzuchomówca- jest nie?le, mily kryminalik zalatujący Chandlerem- lubimy klimaty. I nagle co sie dzieje? Rozwiązanie zagadki (juz nie powtórze, jakie) i tak bezsensowny punkt kulminacyjny (wlaściwie, ciezko go określic- czy to moment odnalezienia pistoletu, scena w szpitalu, a moze rozstrzelanie Angela?), ze az zeby zgrzytają. Pomi?my nieco bezsensowne wyjaśnienie, dlaczego chlopiec zabija rodziców, jak wpada w katatonie- przed czy po zabójstwie, jak, pomimo katatonii, udaje mu sie wrzucic pistolet do ścieku, skąd go wziąl, do cholery? Czy Lupo go upuścil? Jak Lupo przezyl upadek z pietra? Paradne.
Owszem, czepiam sie. Ale po prostu szczególy niewyjaśnione i wyciskające na me usta pytanie WTF? powodują u mnie zawód tym komiksem.
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

Jon

Grim, przy odrobinie dobrej woli wszystkie powyzsze argumenty nadają sie jeśli nie do marginalizacji, co do przekucia w komplementy.

W komiksie wystepują dwa faktycznie nie związane ze sobą wątki. Pierwszy dotyczy zabójstwa dziewczyny Brzuchomówcy zaś drugi- archetypowego dziesieciolatka kleczącego w środku nocy we krwi rodziców. W moich oczach znamion geniuszu nabiera sposób związania ze sobą obu tych zabójstw, dającego Batmanowi nie tylko potezną motywacje, wrecz niepohamowaną i desperacką ządze znalezienia Angela Lupo; ale takze okazje do zabrania czytelnika w przepelnioną wyrzutami sumienia retrospekcje.

zaden komiks, czytany wcześniej ani pó?niej nie pokazal mi tak realnego, tak ludzkiego oblicza dzieciaka jakim byl (a wlaściwie wciąz jest) Bruce Wayne. Cóz, do umyslu silą wdziera sie cytat z BB:RotJ autorstwa naszego ulubionego Paula Dini...

Behind all the sturm and batarangs, you're just a little boy in a playsuit, crying for mommy and daddy...
It'd be funny if it weren't so pathetic.


Tak! Pod tym calym mrocznym, nawiązującym do Sin City kryminalem kryje sie po prostu okrutny zart z detektywa, czlowieka opetanego marzeniem, które nigdy nie zostanie zaspokojone. Joker, jak zresztą w kazdym lepiej napisanym komiksie pelni tutaj role przewodnika, osoby pokazującej Batmanowi gdzie tkwi jego bląd i jak bardzo są do siebie podobni... Jak groteskowy jest sposób, w jaki ten zdecydowal sie spedzic swoje zycie. Nie ma znaczenia to, w jaki sposób Mr. J kontaktuje sie ze światem poza murami Arkham. Bez wzgledu na to, czy o sprawie wiedzial od swoich kumpli z cyrku, blizej nieokreślonych ,,Jokerów" czy od anonimowego fana faktem jest, ze spelnil nieslychanie wazną role, raz kolejny udowadniając swojemu... ,,bratu" okrucie?stwo rzeczywistości z którym ten po prostu sie nie godzi, którego sam nie bierze nigdy pod uwage. De facto zgrywa maske twardziela, budowaną konsekwentnie od pierwszych stron komiksu (zarówno w scenach przesluchiwania Croca jak i przy okazji kolejnych introspekcji) udowadniając mścicielowi jak bardzo jest schematyczny, ograniczony swoimi wspomnieniami determinującymi jego wizje rzeczywistości.

Bardzo rzadko dostajemy szanse podziwiania Batmana nie jako ikony, lecz jako czlowieka, a Broken City jest jednym z niewielu komiksów dających nam tą przyjemnośc.

A szczególy... przy odrobinie dobrej woli latwo zauwazyc, ze tracą one swoje znaczenie.

Dlaczego chlopiec zabija rodziców? - bo ich nienawidzi.
Czemu nienawidzi? – bo jest dzieckiem, do jasnej cholery!
Kiedy wpada w katatonie? – jak kazdy, czyli po zabójstwie.
Co z pistoletem?- nie wrzuca go do ścieku, tylko po prostu upuszcza. Moze odrzuca z obrzydzeniem..? Do ścieku bro? trafia zmyta deszczem.
Skąd ma pistolet? – zabral Ojcu, przeciez nie mialby czasu w jakikolwiek sposób skorzystac z dziala? Lupo.
Jak Lupo przezyl upadek z pietra? – góra śmieci czyni cuda, szczególnie w uniwersum DC.

Czego dotyczą wiec te pytania?

- detali, prostych do wyjaśnienia i nie mających związku z tym, co jest naprawde w tym komiksie najwazniejsze.

Tragedia Weskera, Margo i Angela jest w świetle innych bat-komiksów po prostu unikalna, zaś wątek dzieciaka... Od czasów infantylnie skonstruowanej opowieści o ,,Generale" nie spotkalem w komiksach o Batmanie czegokolwiek tak przemawiającego do wyobra?ni i budzącego tak kra?cowe emocje... I to nie tylko w czytelniku, a przede wszystkim w glównym bohaterze. Przemycenie tego elementu do komiksu dla mlodziezy jest ogromnym osiągnieciem scenarzysty, za co nalezą mu sie szczere gratulacje. No a bez wzgledu na to, do czego by ten komiks nie nawiązywal faktem jest, ze w kategorii bat-literatury jest wartością samą w sobie, ewenementem wartym przeczytania i docenienia.
,,Jedyne co mnie łączy z pornografią, to nieosiągalne marzenie o świecie, w którym wszystkie pragnienia zostaną zrealizowane"<br /><br />Kurt Vonnegut 11.11.1922- 11.04.2007

Grim Knight

I tu masz racje. Jednak glówną wadą komiksu jest samo wykonanie ( nie chodzi mi tu o rysunki, Bro? Boze, a o samo skonstruowanie fabuly). Bo jakkolwiek Joker faktycznie jest przewodnikiem, to sposób jego przedstawienia i nachalne nawiązania do Harrisa nie dośc, ze odbierają caly smak, to jeszcze przeslaniają przekazywaną wspomnianą przez ciebie funkcje, jaką J. pelni w tym komiksie.
Klasa komiksu tkwi w tym, ze niewyjaśnione do ko?ca szczególy, uzyte do poprowadzenia fabuly, albo są tak zatuszowane, ze nie razą (vide Blacksad), albo w ogóle ich nie ma. A Broken City..."rozbija sie" o te nieszczesne niejasności, niedomówienia, szczególy i zbyt pokrecone uliczki, które przeobrazily świetny pomysl na historie o czlowieku za maską Batmana w opowieśc o Batmanie po prostu. I to mnie najbardziej boli, gdy czytam ten komiks. I wlaśnie dlatego mi sie nie podoba.
Cytując Lucyfera z "Diabelskiej alternatywy":
"Tylko szczególy mają znaczenie".
A tutaj widac to az nadto wyra?nie.
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

Hydro

Och, duuzo mam ulubionych komiksów z Gackiem w roli glówne

Najbardziej wyrózniają sie z nich:

TDKR - Wreszcie jakaś powazna i mroczna opowieśc z Batmanem, i to w jakiej roli :) (lecz tlumaczenie przemilcze)

Batman: Brooken City - Batman ukazany jako detektyw. Pomysl zbrodni dośc dobry, ale pozostawia pewien niedosyt. Gacek tu poprostu pieścią i kopnieciem dowiaduje sie o róznych poszlakach :D

Killing Joke - Po jego recenzjach, postanowilem go wreszcie kupic na allegro ;) I nie zawiodlem sie. Komiks poprostu cud-miód. Joker jest NAPRAWDe psychiczny, pomysl z Barbarą bardzo mi sie spodobal, malo bylo w nim banalu. Polecam

Teraz czekają  mnie Long Hallowen i Arkham Asylum :)
Posted on: 19 Czerwiec  2008, 15:23:52

 Zapomnialem jeszcze o świetnym Year One :)
It's a funny world we live in.

Silent Dark

Wlaśnie zakupilem sobie 7 numer Superman/Batman
Historia skupia sie glównie na podrózy Robina (Tima Drake) i Superboy'a za nakazem Supermana i Batmana (zauwazcie ze jest to duet Mentorzy i ich uczniowie) do Toymana aby ten produkowal gadgety dla Batmana.Do tego jeszcze jest (uwielbiane przezemnie) nawiązanie do tego ze Superboy nie chce powiedziec Supermanowi ze cześc jego DNA (superboy'a) pochodzi od Lexa Luthora.
Do tego rysunki są wyśmienite!


Corso

Witam

To mój pierwszy post na tym forum. Śledze je od 4 lat, lecz dopiero teraz sie zarejestrowalem. ;)
Fanem Batmana jestem od dziecka a konkretnie od 1990 roku, kiedy to bylem na premierze Batmana. "Jack Nicholoson i Michael Keaton zrobili swoje". :) Pierwszy mój komiks to kupiony w 1992 "Batman - Nocne Potwory". Jim Aparo stal sie moim idolem.

Wracając do meritum, ostatnio przeczytalem Batman - Absolution. Trudno znale?c slowa by opisac jak niesamowity jest ten komiks, scenariusz, jego przeslanie, niesamowite. Polecam wszystkim milośnikom Batmana. W moim prywatnym rankingu jest na równi z "Arkham Asylum".
Reszta z ulubionych i wartych przeczytania, chyba wszystkim znane: "Batman - Year One", "The Long Halloween" - genialny scenariusz i rysunki Tima Sale (szczególnie Batmana i Poison Ivy) , "Dark Victory", Brian Bolland z mroczno deszczowym "Killing Joke", oraz "The Man Who Laughs".

Czy ktoś z forumowiczów czytal  "Batman - A death in the family", rysunki Jima Aparo. Komiks przedstawia śmierc Jasona Todda. Ciekaw jestem, czy jest wart przeczytania.
Pozdrawiam.
"...and all those moments will be lost in time, like tears in rain..."


vincent

Hm a wiec, moje ulubione:

- Azyl Arkham (wspanialy, ciezki klimat, scenariusz, idealne rysunki)
- Zabójczy zart (b. dobry scenariusz, ambitny komiks)
- Venom (scenariusz, Mroczny Rycerz staczający sie na dno)
- Hush (intryga, rysunki, wiele ciekawych postaci)
- Batman vs Predator cz. 1 (ma swój niepowtarzalny urok! za kazdym razem przyjemnie mi sie to czyta)

Kiedyś mialem chyba 40 Batmanów z TM-Semic, teraz zostalo mi z 12 (cześc mi sie poniszczyla, cześc zaginela - bardzo zaluje :().
Mam jednak zamiar nadrobic zaleglości, wygralem na allegro aukcje z rocznikiem 1995 i dodatkowo zamówilem pare pojedy?czych numerów (wybieralem te, które mialy najwiecej nietoperków na Batcave) ;)
Moje opowiadania o Batmanie:

ADRENALINA

Z JASKINI NIETOPERZA

Jon

Cytat: Corso w 26 sierpień  2008, 13:28:08
(...)

Czy ktoś z forumowiczów czytal  "Batman - A death in the family", rysunki Jima Aparo. Komiks przedstawia śmierc Jasona Todda. Ciekaw jestem, czy jest wart przeczytania.
Pozdrawiam.

Taak, ten komiks budzi dużo wspomnień, co ciekawiej- pozytywnych.

Zawsze rozpatrywałem ,,Śmierć w Rodzinie" jako jeden z trzech, obok ,,Zabójczego Żartu" i ,,Knightfallu" elementów, koniecznych do zrozumienia tego czym tak naprawdę jest Batman i co różni go od innych bohaterów DC. Sam komiks, mimo niezapomnianej (przyznaję, mojej ulubionej) kreski Jima Aparo jednym z dzieł typowych dla lat osiemdziesiątych. Zarówno kolory, scenariusz (męczące retrospekcje) jak i przyczyna śmierci Jasona (czytelnicy) budzić mogą zrozumiałe zniesmaczenie, ale nie zapominajmy- był to komiks przełomowy zarówno z racji rozwiązań fabularnych jak i poruszenia jakże popularnych dzisiaj tematów geopolitycznych. Polecam z czystym sumieniem i mam nadzieję, że także Ci się spodoba.
,,Jedyne co mnie łączy z pornografią, to nieosiągalne marzenie o świecie, w którym wszystkie pragnienia zostaną zrealizowane"<br /><br />Kurt Vonnegut 11.11.1922- 11.04.2007

Corso

Opisałem wrażenia po przeczytaniu "A Death in The Family" w innym wątku. Najbardziej rozbroił mnie Joker jako Irański dyplomata. ;) Przymierzam się teraz do przeczytania "Batman - Son of the Deamon". Czytałem o nim wiele pochlebnych recenzji. Pozdrawiam.
"...and all those moments will be lost in time, like tears in rain..."