Autor Wątek: Ostatnio ogladalem...  (Przeczytany 118538 razy)

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #930 dnia: 07 Luty 2018, 14:38:22 »
Obejrz: "Manhunter Unabomber"!

,,Jesteśmy trybikami, posłusznie wykonywującymi swe rozkazy mechanizmami. Podporządkowujemy się, tracąc to co najbardziej ludzkie". Może Unabomber nie powiedział tego tak samo jak to napisałem, ale bardzo podobnie, nadając w ten sposób serialowi od "Netflixa" i "Discovery", w którym jego postać jest dogłębnie analizowana, psychologicznej i metafizycznej atmosfery. Jesteśmy gnuśni; człowiek nie dba o własny rozwój, kieruje się dobrym Cywilizacji. Będąc po trzech z ośmiu epizodach serialu "Manhunter - Unabomber", wciąż nie mogę się tej produkcji nadziwić. Założę się, że po jej zakończeniu długo będę zbierał swe zwoje mózgowe do kupy Zrobiłem sobie nawet listę książek o psychopatach, seryjnych mordercach i psychokryminologii, w które chciałbym się zaopatrzyć. Oto one: "Robert D. Hare: Psychopaci są wśród nas", "Stukan Jarosław: Seryjni Mordercy" oraz  "Douglas John, Olshaker Mark: Mindhunter". Do końca produkcji zostało mi jeszcze 5 rozdziałów, ale już teraz mogę powiedzieć, że trudno będzie mi porównać "Mindhunter" z "Manhunter - Unabomberem". Podobna tematyka, lecz całkiem różne seriale. W obrazie ukazującym: proces schwytania Teda Kaczynskiego, usiłowanie scalenia się z jego umysłem, zrozumienie motywów i sposobu jego działania, podoba mi się umiejscowienie akcji w trzech etapach: okolice zamachów w 1993r., 1995r. i psychiczny ,,face to face" Fitzgeralda z Unabomberem z 1997r.


Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #931 dnia: 11 Marzec 2018, 21:10:12 »


"Scanners" z 1981r. to jest film. To jest odpowiedź, jak za małe pieniądze na początku lat 80-tych można było zrealizować pomysł science fiction rodem z komiksów: telapatyczne zdolności skanowania, czyli filmowi, tzw. "Skanerzy", którzy owe moce posiadają i którzy, tak jak marvelowscy x-meni żyją pośród zwykłych ludzi, będąc fizycznie tacy jak oni, ale potęgą umysłu mogący zastępować całe Armie.


Bez dalszych spojlerów, więc obejrzyjcie koniecznie! Ujmujący, wyzierający genialną prostotą pomysłu film. Taka jest produkcja "Scanners" z 1981r.

Offline Leon Kennedy

  • Mod Team
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3881
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #932 dnia: 12 Marzec 2018, 11:25:05 »
Byłem zobaczyć Kształt Wody... W końcu to najlepszy film ubiegłego roku i wiecie co? Nudne to było i to momentami dość mocno. Plusem filmu na pewno są aktorzy główna bohaterka jest niemową, ale ma sporo werwy w sobie i Zod świetny jak zawsze, chyba najlepszy z całej obsady. Reszta raczej do zapomnienia. Najlepszy film, dobre sobie.

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #933 dnia: 13 Marzec 2018, 11:13:34 »
"Iceman - historia mordercy" z 2013r., to film, i w ogóle coś innego niż wszystkie produkcje z gatunku/podgatunku thrillera i kryminału, które ukazały się w  dość sporej ilości kinematografii. A głównie ze względu na paradoksalnie wtłoczony tragi-dramatyczny wątek postaci Richarda Kuklinskiego. Jak bardzo wstrząsającym, będącym prawie jak gra psychologiczna wokół sposobu działania ludzkiej psychiki, jej mechanizmów obronnych oraz zazębionym przy sylwetce Kuklinskiego, którego ciężko nazwać seryjnym, psychotycznym mordercą, filmem okazał się "Iceman", mogłem przekonać się o tym,  zaraz po jego seansie. Granica prawie się zatarła. Z jednej strony rodzina, a z drugiej praca, która ,,lekką" nie jest, ale daje podstawę finansową, by utrzymać siebie i bliskich. Chłód, wyrachowanie, stagnacja emocjonalna w ,,pracy", pozwoliły Kuklinskiemu żyć, jak normalny człowiek, jak przykładny ojciec, tuż przy swojej rodzinie. A to miało swoje konsekwencje. Szczera prawda przeraża dużo bardziej niż najbardziej skryte kłamstwo. Co musieli czuć bliscy zawodowego zabójcy, gdy dowiedzieli się o jego nieprzykładnej, drugiej tożsamości.

Jednym słowem ciężki kawałek filmu. A jaka jest prawdziwa historia Richarda Kuklinskiego, to tego nie wiem. Gdy się ją pozna będzie się miało większe odniesienie do wartości filmu.

Moja ocena obrazu "Iceman - hisotria mordercy": 9/10.

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #934 dnia: 24 Marzec 2018, 17:26:40 »
"Synchronicity" zafundowało widzom rozciągnięte fabularnie, smętne i odważne kino sci-fi, gdzie klimat jest tak przytłaczający, że przez upływający czas trwania filmu dochodzimy do wniosku, że co by się w tym filmie nie wydarzyło i tak zakończy się on niezbyt wesoło. Idźmy więc dalej. Zapoznając się z fabułą filmu, a głównie z samym procesem podróży w czasie, tj. otwierania tunelu czasoprzestrzennego w Kontinuum czasoprzestrzennym, badanie jego działania, a poprzez skutki startu eksperymentu próbowanie wyciągania z niego wniosków, można dojść do specyficznych konkluzji, że Beale'owi za każdym razem, w dojściu do celu przeszkadza on sam, a przynajmniej któraś jego wersja, z nie wiadomo którego momentu w czasie lub... alternatywnego świata. By było jeszcze ciekawiej niepewność i atmosferę filmu, która wzrasta niczym wysokoobrotowy silnik zwiększający powoli swą moc, napędza Abby, która zapętla akcję, tak, że nie wiemy kiedy zawirowania na osi czasu się zaczęły, jeśli w ogóle było to związane z regularnym skokami w iluzorycznym czasie. A czym owe podróże były, dowiadujemy się tak w 3/4 przebiegu tego obrazu. Zaczęło się od wysłania pięknego kwiatu w przyszłość, ale zamiast dostania sygnatury jego cząsteczek, co oznaczałoby skuteczny przeskok przez tunel czasoprzestrzenny, Beale dostał zupełnie taki sam kwiat, ale zauważył go dopiero w pokoju Abby.

Koniec końców, scenariusz i reżyseria, tak podkręciły "Synchronicity", że czego ja jako znający pod względem fizycznym jako nauki i filmowo-książkowym: tematykę podróży w czasie bardzo dobrze, się absolutnie nie spodziewałem. Matactwa na osi czasu okazały się wycieczkami do równoległych Ziem, gdzie na to wygląda, również trwały podobne eksperymenty. Niektóre filmy o ,,podróżach w czasie", są przy tej produkcjj niczym stara, zużyta ściera. Dawno takiej perełki jak "Synchronicity" w tym gatunku filmowym nie było. Niesamowite!



Moja ocena filmu : 9/10

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #935 dnia: 03 Kwiecień 2018, 17:48:07 »
"Węże w Samolocie" z 2006r., to film o jakże nad wyraz odważnej roli Samuel. L. Jacksona, który swym zamiłowaniem do powierzonego mu tu zadania wcielenia się w postać Agenta Neville'a, mówiącego: ,,Enough is enough! I have had it with these motherfucking snakes on this motherfucking plane!", przebił wszystko w czym jako aktor brał udział. Jego zachowanie, jako gliniarza, który miał zadbać o bezpieczeństwo świadka morderstwa, na pokładzie samolotu, mającego zeznawać przeciwko handlarzowi narkotyków, Kimowi, w Los Angeles, emanowało taką powagą i zaangażowaniem niczym ,,badass" wstawiony do historii romantycznej, że nie sposób było nie polubić takiego występu Jacksona. Dziwi mnie tak niska ocena filmu, chyba że późniejsze inne podobne temu produkcje np. "Mrówki w Samolocie" przeważyły szale w kierunku tak zaniżonej opinii. Taki film powinien być tylko jeden, a jest to ,,Pan i Władca Świata" w tym względzie: "Węże w Samolocie" z 2006r.




Teraz czas na kolejny film z S.L.Jacksonem: "Piekielna Głębia" z 1999r. Kto by pomyślał, że w tym samym roku swoją premierę miało "Mroczne Widmo" - pierwszy prequel z "Gwiezdnych Wojen", w którym właśnie L.Jackson zaprezentował się fanom jako Jedi Mace Windu.

Offline Leon Kennedy

  • Mod Team
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3881
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #936 dnia: 09 Kwiecień 2018, 02:28:39 »
Ostatnio zabieram się za japońskie horrory. Mam już za sobą trylogię The Ring. Jedynka zdecydowanie najlepsza, potem mamy niestety tendencję zniżkową, ale i tak polecam. Zachwyciły mnie za to obie części Klątwy!! Gorąco polecam! Klimat jest wspaniały, a i sporo scen robi wrażenie. Bardzo fajne jest również "Nie odebrane połączenie". Ponownie klimat jak i niektóre scene to coś niesamowitego. Mam teraz na oku "Oko". Ktoś coś poleci?

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #937 dnia: 09 Kwiecień 2018, 12:48:59 »
Ostatnio zabieram się za japońskie horrory. Mam już za sobą trylogię The Ring. Jedynka zdecydowanie najlepsza, potem mamy niestety tendencję zniżkową, ale i tak polecam. Zachwyciły mnie za to obie części Klątwy!! Gorąco polecam! Klimat jest wspaniały, a i sporo scen robi wrażenie. Bardzo fajne jest również "Nie odebrane połączenie". Ponownie klimat jak i niektóre scene to coś niesamowitego. Mam teraz na oku "Oko". Ktoś coś poleci?

Japońskie horrory i podejście kraju ,,kwitnącej wiśni" do nasączania swoich filmów niezwykłym klimatem, elementami grozy, których reperkusje odczuje prawie każdy widz, nie są dobrze mi znane. Jest mi głupio się do tego przyznać, ale nie widziałem nawet oryginalnego "Ringu" ani "Klątwy Ju-on" z 2002r. O innych tytułach, które wymieniłeś wyżej, nawet nie wspomnę, gdyż ,,za Chiny Ludowe" mi to nic nie mówi. Z japońsko-amerykańskiej "The Grudge - klątwa", doświadczyłem tylko części drugiej - mam ją na dvd, kiedyś była w "Biedronce" w mega promocji za 5zł, a dałbym za ten film o wiele więcej, gdyż jest to porażające ze spcefyicznym klimatem grozy dzieło. I tak, gdybym miał polecić Ci horror, który może przestraszyć, a strach to subiektywne, negatywne odczucie, to powiedziałbym Ci byś obejrzał: "Martwa Cisza" (2007); "V/H/S" (2012); "Zjadacz Grzechów" (2003) - jeden z najbardziej antykatolickich filmów w dziejach, mocno naruszający etos wiary księży; "Egzorcysta" (1973) i np. "Czwarty Stopień" (2009). A ja zaklepuję sobie do obejrzenia: japońskie horrory. Trzeba zobaczyć jak to jest u źródła.

Offline Leon Kennedy

  • Mod Team
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3881
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #938 dnia: 09 Kwiecień 2018, 19:07:50 »
Japońskie horrory mają to co kiedyś miały amerykańskie, a dokładnie dusze i serducho, połączone z chorymi wizjami, mega klimatem i znikomym użyciem jump scare'ów daję porażający efekt. Twoje tytuły notuje i postaram się zobaczyć.

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #939 dnia: 01 Maj 2018, 14:57:51 »
Może teraz coś innego, coś z poza ram horrorów i thrillerów.

"Death Race 3: Piekło na Ziemi", z 2012r. okazało się być tak dobrym, z świetnym montażem wyścigów filmem, że aż mnie z lekka przyszpiliło, oczywiście pozytywnie, jak go oglądałem. Symbolem trzeciej odsłony "Wyścigu Śmierci", jak i całej tej serii od początku jest Frankenstein, którego nie ważne czy gra Luke Goss, czy Statham w pierwszej części, to i tak taka sylwetka, ten ukryty za niedbale odlaną z żelaza maską wizerunek, aż mrozi, szokuje, dodaje tej iskry rywalizacji i atmosfery ,,brudnych" nielegalnych wyścigów. Wyjście poza schemat, czyli poza teren więzienia w kwestii trasy rozgrywek, było dobrym rozwiązaniem dla tego dzieła. Kalahari dla uczestników "Death Race" było czymś dużo gorszym niż piekło; otwarty teren, większa ilość zagrożeń i dowoloność manewrów, i przede wszystkim nieokreślona ilość bramek ładujących broń. Dla mnie głównym atutem był ten ,,ludzki" Lucas, a nie Frankenstein, w którego się wcielał. To jak odpłacił się nowemu wlaścicielowi "Death Race" zasłużyło na ogromny plus dla tej produkcji.
Spoiler for Hiden:
Lucas skończył z Wyścigami, a nowym Frankensteinem w wyniku świetnego planu, ba! Symbolu doskonale rozegranej zemsty stał się Niles York
Ach, ten motyw ,,TV show" jako sposobu na film, co się po prostu tutaj sprawdza!

Poza paroma głupotkami niniejszy film oceniam na: 8/10


Offline Jolly_Roger

  • Obywatel Gotham
  • *
  • Wiadomości: 69
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #940 dnia: 07 Maj 2018, 21:25:12 »
Bardzo polecam serial Altered Carbon http://www.filmweb.pl/serial/Altered+Carbon-2018-769613
Jeśli ktoś lubi Blade Runnera i kryminały noir, bo jak dla mnie to połączenie tych stylów.

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3218
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #941 dnia: 08 Maj 2018, 01:09:14 »
Blade Runnera na ogół nie lubi się dla fabuły, a dla stylu. Czego w serialu niestety brakuje.

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #942 dnia: 08 Maj 2018, 11:39:54 »
Obejrzyjcie "Brickleberry" - serial animowany, który mówiąc krótko został stworzony przez scenarzystów, grafików, pomysłodawców i producentów, którzy byli chyba na jakimś super-mocnym kwasie, albo mieli efekt odstawienia jakiejś mocnej używki. Tego na ,,trzeźwo" nie da się oglądać, gdyż jest to mówiąc po chłopsku: pojechane na maksa. Abominacja, odchylenie od jakichkolwiek norm, nawet daleko poza kategorię "R" ;D. Sama postać Denzela - afroamerykanina, który jest stereotypem ,,czarnego" z Ulicy, z łańcuchami na szyi, luzackim podejściem do życia i jak na warunki serialu przystało... mającym zamiłowanie do starszych kobiet, takich po 80-tce, mówi sama za siebie w kwesti wyjątkowości tej produkcji. Zresztą na fotografii poniżej ujrzycie to i to za dobrze. A Connie, o niej już nie wspomnę. Nie wiem kto wpadł na pomysł wykreowania jej jako lezbijki o tubalnym wyglądzie, jak u zapaśniczki, mającej kompleks
Spoiler for Hiden:
wstydliwej, nierozumianej kobiety i problem przerośniętej waginy.


Dzisiaj kończę sezon pierwszy "Brickleberry". Ach ta ,,flashowa" grafika, ach ta fabuła, ten park i postacie.  ;D

Offline Funky

  • Pomocnik bohatera
  • ****
  • Wiadomości: 1172
  • Gentleman
    • Zobacz profil
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #943 dnia: 08 Maj 2018, 15:25:01 »
Chamski humor, brak politycznej poprawności i powalenie...to dla mnie :)

Offline Night_Wing

  • Stróż prawa
  • ***
  • Wiadomości: 286
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Ostatnio ogladalem...
« Odpowiedź #944 dnia: 09 Maj 2018, 10:44:55 »
To jak skończyło się "Avengers: Infinity War" czyli
Spoiler for Hiden:
eskalacją niszczycielskiej mocy Kamieni Nieskończoności w jedną garantuiczną siłę wyniszczającą połowę istnień we Wszechświecie, a chyba Thanos nie ograniczał się tylko do Ziemi, Tytana i innych planet, to wie każdy. Lecz najistotniejsze jest to, jaki tytuł będzie miało "Avengers 4" i to czy w kolejnej odsłonie "Avengers" pojawią się jakieś odwołania do komiksowego mega-kultowego eventu "Infinity Gauntlet" Jeśli chodzi o tytuł kontynuacji tego co stało się w Avengers 3, to mógłby on brzmieć: "Thanos Quest"; takie jest moje zdanie i jak widzę wielu fanów również. Nawiązania do wspomnianego wyżej komiksu powinny się pojawić, chociaż w minimalnym stopniu. Gdyby w film zaangażowano sylwetkę Adama Warlocka, to mogłoby to wyglądać jeszcze tak, że Warlock za pomocą swoich mocy albo Kamienia Duszy wytłumaczy Thanosowi, że nie był godzien nosić tak gigantycznej mocy, jak ta , którą magazynował w Rękawicy, i jedyną jego powinnością chociaż ten jeden jedyny raz będzie pomoc ziemskim bohaterom w przeciwstawieniu się innemu złu np. Annihilusowi, czy innym bytom z Multiversum, które przedostały się do naszego Wszechświata przez wyrwę w przestrzeni, w wyniku zadziałania "Rękawicy Nieskończoności", czyli tego słynnego pstryknięcia palcami i wykasowania połowy dusz z Wszechświata. Byty pragnęłyby pochłonąć cały nasz Wszechświat, a jak wiemy Thanos nie po to zbierał Kamienie wraz z Rękawicą, by w końcu ktoś lub coś zgładziło całą obserwowalną rzeczywistość.  ??? ???
« Ostatnia zmiana: 09 Maj 2018, 21:09:08 wysłana przez Night_Wing »