25 Marzec 2019, 12:37:46

Aktualności:

Trwają zmiany na forum. Z czasem zostanie udostępniony styl bardziej odpowiadający klimatowi BC.


Transformers

Zaczęty przez heros65, 10 Listopad 2009, 21:46:16

Leon Kennedy

Można odetchnąć z ulgą. Nowe filmowe przygody gadających maszyn być może uratują całą francyze. Dostaliśmy lekki i przyjemny film z całkiem udaną chodź i prostą fabułą. A co najważniejsze nasze Transformesy mają i wygląd i osobowość.

Johnny Napalm

CytujJa widziałem. Szału nie ma, takie 6-7/10, ale na pewno lepsze (dużo, dużo lepsze) od trzech ostatnich części. Tutaj moja pełna recenzja:
http://juby.blox.pl/2019/01/Bumblebee.html
6-7 to naprawdę dobra ocena, spodziewałem się gorszej. Może jednak się wybiorę na Bumblebee, jeśli to faktycznie spokojniejszy i mniej przesadzony film od poprzednich.

Co do Kolekcji Komiksów, trzeci tom okazał się jak dla mnie lipą. Myślałem, że proporcje komiksów z USA i UK będą zachowane jak w dwóch poprzednich. Już sobie obliczyłem, kiedy będzie konfrontacja z Unicronem, a tu dają tylko dwie historie z amerykańskiego Marvela. Komiksy brytyjskie są jednak dużo gorszę od amerykańskich.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Johnny Napalm

Ta kolekcja będzie jedyną, którą zamierzam regularnie kupować, przynajmniej do końca ukazywania się w niej historii z oryginalnych Transformers US. No, ale chyba już o tych swoich planach wcześniej wspominałem.

Czwarty tom za mną, i jest już dużo lepiej niż po lekturze tomu trzeciego. Przede wszystkim nowy album rozpoczyna się najbardziej zwariowaną historią w dziejach Transformerów. Jest to historia o podrzędnym rzezimieszku, który nieoczekiwanie zdobywa niesamowity pistolet. Więcej nie zdradzę. Naprawdę pomysłowy scenariusz i niebanalne przesłanie jak dla mnie.

Jestem bardzo zadowolony z tego numeru kolekcji nie tylko ze względu na to opowiadanie. W końcu również wersja UK nie dominuje nad US. Poza tym, ten kto był niegdyś zawiedziony zbyt dużym przeskokiem w TM-Semic, tu ma szanse nadrobić wiele brakujących a jednak kluczowych historii.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Johnny Napalm

Coraz trudniej zdobyć Transfomery, ale ja będę wytrwały. Mam w końcu zaliczony piąty album kolekcji. Śmieszne jest to, że to już naprawdę kilka numerów - dosyć grubych, ale właśnie piąty jest najbardziej szczupły z dotychczasowych - a na panoramie z grzbietów ledwo zaczął pojawiać się miecz Grimlocka.

Komiks jest chudy, za to zawiera sporo historii ważnych dla dalszych losów Transformerów. Odwiedzamy Cybertron, po raz pierwszy na dłużej w poważniejszej historii - w sensie jej rozbudowania, bo nie poważnej tak... na poważnie, bo to... bo to Transformery do cholery!

W końcu wiadomo jak skończył Ravage. Sporo się mówiło o jego potyczce ze Skids'em w komiksach wydanych wcześniej w Polsce, ale teraz wszystko stało się jasne.

Heh, w tym numerze jest sporo niedwuznacznych momentów, które mogą rozbawić starszych czytelników. I tak Skids zakoleżankowuje się z pewną kowbojką z którą wspólnie ogląda zachody słońca i urządzają sobie wspólne przejażdżki, za co ta ubrana w szorty myje Skidsowi szybę i maskę. Skids nieśmiało jeszcze pyta czy ta mogłaby się jeszcze schylić i wyszorować mu dekle. Kurde, dobre! Laska jest niewzruszona i sama proponuje mu dodatkowo woskowanie. Ostro!
Ale wszystko co dobre to się kończy i piękna z mechaniczną bestią się rozstają. On rzuca jej, że jest wojownikiem a ona tylko kasjerką. Ona nie pozostaje dłużna i mówi, że to dobrze, że on nie skończył jak jej poprzedni samochód, czyli na złomie. Tak się powinno zrywać!

Dinoboty są dalej debilami i za dużo czaczy nie kumają. Sludge jest najlepszy, zakochuje się na poważnie w kobiecie. Ale jak ją ładnie określa - "Czowieka! Piękna lśniąca człowieka!" No, to najbardziej zjebany Tansformer, bez wątpienia. I ten jego uśmieszek, kiedy dziennikarka go głaszcze po mordce. Grimlock to podsumowuje w punkt - "aż się niedobrze robi".

Tak jak widzicie, ten album ma naprawdę sporo fajnych podtekstów. O wspaniałym tłumaczeniu nie będę wspominał. Wspaniałym, poważnie. To jest prawdziwie kreatywna robota. Każdy frajer książkowo przetłumaczy angielski tekst ze słownikiem w ręku, ale na te wszystkie odzywki i riposty Transformerów po prostu trzeba mieć pomysł.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Johnny Napalm

Kolejny tom kolekcji już u mnie. Nie jest tak dobry jak poprzedni. Z powrotem mamy niedobry przechył szali na korzyść serii komiksów z UK kosztem tych z USA. Kolorki w wersji brytyjskiej są czasami koszmarne. Wygląda to czasami na zabawę kredkami siedmioletniego dziecka. Czasami zaś jest całkiem dobrze. No, cholernie nierówno to wygląda. To ja już wolę płaskie ale za to czyste kolory od Amerykanów.

Zaś pod względem scenariusza Brytyjczycy wygrywają. Historia Cel: 2006 jest zacna. Nawiązuje do wydarzeń z kultowego filmu Transformers: The Movie. Nie jest tak dobra jak sam film, ale zawsze wybija się na tle tych trzech amerykańskich historyjek z Marvela US. Nie wiedziałem, że tak wcześnie pojawił się Galvatron i Ultra Magnus. Szkoda tylko, że nie było zaprezentowanej tej fajnej sceny z filmu w całości z przemienienia Megatrona w Galviego.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...