18 styczeń 2021, 01:57:46

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Nasze recenzje komiksów z Batmanem

Zaczęty przez Juby, 19 lipiec 2009, 22:01:54

Leon Kennedy

05 listopad 2020, 10:16:13 #330 Ostatnia edycja: 05 listopad 2020, 12:01:18 by Leon Kennedy
Oba tomy Kinga dotarły. Wcześniej się im nie przyglądałem i dopiero teraz w sumie zauważyłem, że okładka jest miękka i objętościowo też trochę mniejsze, to i cena idzie w dół. Zastanawiam się nad poszukaniem 3 tomu w jakiejś księgarni, jeśli będzie wtedy otwarta 🙃 Na allegro wychodzi ciut  drożej niż w samym sklepie. Od 4 tomu nie wiem jak tam ceny wyglądają.

LelekPL

Last Knight on Earth przeczytane. I cóż, Snyder nadal "w formie". Pierwsza część naprawdę świetna, cały czas kombinujesz co się tak naprawdę dzieje i ta historia Cie po prostu wciąga i chcesz wiedzieć jaki autor ma na to pomysł... i okazuje się, że jak zwykle przekombinowany. Nie chcę pisać, że nie ma pomysłu na zakończenie, bo cała historia ma ręce i nogi, jest w tym jakaś myśl i logiczna kontynuacja kreacji postaci (w przeciwieństwie do tego filmowego Snydera). Jednak Scott nadal nie potrafi satrysfakcjonująco zakończyć swoich opowieści. Nawet jego zdecydowanie najlepszy komiks, najbardziej kultowy, czyli Trybunał nie ma dobrego zakończenia, ale tamto przynajmniej nadal pozostało w sferze uniwersum Batmana. Tutaj mamy po raz kolejny rozszerzenie do apokaliptycznych rozmiarów sytuacji, znowu mamy całą Ligę i jest to naprawdę nudne już jeśli chodzi o obecne komiksy. Pamiętam jak kiedyś zobaczenie Batmana i Supermana na jednej stronie wydawało się wydarzeniem, a teraz? Meh.

No i się zagalopowałem... ale tak naprawdę o pozostałych dwóch częściach nie chce mi się nawet pisać. Są jakieś speed burze, Omegi, Darkseidy, właściwie wszystko poza klimatem. To nawet nie jest dobry postapokaliptyczny komiks typu Old Man Logan.

Szkoda, bo po raz kolejny SNyder wie jak przykuć Twoją uwagę od pierwszych stron.

Juby

18 listopad 2020, 14:28:55 #332 Ostatnia edycja: 20 listopad 2020, 11:54:06 by Juby
Mogę podpisać się pod twoją opinią. Jest to kolejna, którą czytam, gdzie autor chwali początek, ale był rozczarowany rozwiązaniem / zakończeniem.



Znakomite historie w czerni i bieli sprawiły, że nabrałem ochoty na coś krótszego z Batmanem, ale w kolorze. Sięgnąłem po Batman: Najlepsze opowieści, którego krótko recenzowałem już w lutym i przeczytałem Noc łowcy - ulubiony komiks z Człowiekiem-Nietoperzem Michaela Uslana (jeśli jesteś fanem Batmana i nie wiesz o kim mowa, to jest ten moment, w którym powinieneś spalić się ze wstydu). Ta historia to klasyk z 1974 roku, w którym Batman ściga i rozbija szajkę rabusiów bez wypowiedzenia przy tym choćby jednego słowa. Rysunki trochę już trącą myszką, sporo tu dymkowej ekspozycji, ale biorąc pod uwagę rok powstania, całość nadal robi pozytywne wrażenie, nie wydaje się być reliktem minionych czasów. Bardzo dobrze było przeczytać coś skupiającego się głównie na Brucie i jego traumie, chciałbym aby kiedyś w filmie śmierć jego rodziców była pokazania nie poprzez retrospekcję, bądź bezpośrednią scenę zabójstwa w Crime Alley, a właśnie przez smutek w oczach Batmana, kiedy widzi podobne wydarzenia dziejące się przed nim.



Po lekturze Watchmen i 1/3 V for Vendetta, nabrałem ochotę na więcej Alana Moore'a. Przypomniałem sobie, że ostatni raz Zabójczy żart z oryginalną kolorystyką Johna Higginsa czytałem ponad 11 lat temu, jeszcze w wersji zeskanowanej, na komputerze. Skoro już mam wydanie fizyczne, trzeba było to zmienić. :)



Swoją recenzję The Killing Joke pisałem już w 2009 roku (i aktualizowałem w 2012), więc nie będę się rozpisywał. Napiszę tylko, że po przeczytaniu go po raz trzeci (a może już czwarty?), przy większej znajomości komiksów oraz prac Alana Moore'a, doceniam go jeszcze bardziej, a większość moich uwag sprzed ponad dekady jest nieaktualna. Tak, Batmobile nadal mi się nie podoba; tak, geneza Jokera z "jednym złym dniem" nie jest dla mnie w 100% przekonująca (pewnie przez to, że najpierw poznałem wersję z filmu Tima Burtona, którą uważam za lepszą, bo o wiele łatwiej jest mi uwierzyć w transformację kogoś "złego" w prawdziwego szaleńca, aniżeli w taką przemianę kogoś, kto do tej pory uchodził za poczciwego nieudacznika życiowego). Reszta jest perfekcyjna, lub bliska perfekcji. Batmana wcale nie jest za mało, odważny scenariusz wciąż mnie zachwyca, doskonałe prace Briana Bollanda również, a dwuznaczne zakończenie, które do dziś interpretuje się na kilka sposobów sprawia, że dzieło to jest czymś więcej niż 46-stronicową zeszytówką (o takich nie rozmawia się nawet 32 lata od jej wydania). Maksymalna ocena, i to nie ze względu na kultowy status tego tytułu.



Starsza kolorystyka w większości wygrywa z tą naniesioną przez Bollanda, ale wydanie od TM-Semic ma sporo niedociągnięć (także w tekście, wyłapałem kilka okropnych pomyłek). Wiem, że Egmont uwielbia wydawać kilka tytułów z Batmanem w nieskończoność, więc po cichu liczę, że skoro wydali już wersję Deluxe (wznawianą co najmniej dwukrotnie), a także wersję Batman NOIR, to kiedyś doczekam się również oryginalnego wyglądu The Killing Joke, ale na kredzie i z nowym tłumaczeniem. Fajnie by było. :)


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

Batman tom 2 'Jestem Samobójcą'. Fajnie się to czyta po runie Snydera ( zostały mi dwa tomy do przeczytania, a tylko 10 do zamówienia), jest w miarę lekko, czasem padnie jakiś żarcik, a po środku tego wszystkiego nasz mroczny Gacek. Jego dość pokręcona relacja z Catwoman nabiera niezłych rumieńców. Kotka jest super, a jej przeszłość szokująca, chodź raczej ciężko było w to uwierzyć, ale po jej jednej akcji wydawało mi się to możliwe, chodź dalej mało prawdopodobne. Podobał mi się też Bane bez swojego venomu, a zdanie o łamaniu komuś kręgosłupa pada dość często 🙃 Dla mnie to solidne 7.5/10 I zaraz zabieram się za 'Jestem Bane'.

Rado

Cytat: Juby w 18 listopad  2020, 14:28:55przeczytałem Noc łowcy

Bardzo fajny remake tej historii zrobił Darwyn Cooke. Klimat uchwycił podobny moim zdaniem, a i rysunki już tak nie rażą starością - aczkolwiek mi akurat i tak nie przeszkadzają.

Ja ze swojej strony przeczytałem niedawno "Batman: Cacophony" Kevina Smitha. Ogólnie bez szału, momentami nawet spoko. Na tyle mi się podobało, że na pewno kiedyś wezmę się za sequel. Narracja Nietoperza wyszła nieźle, główny przeciwnik mnie zaciekawił, ale Smith to po prostu musi sobie robić jaja na każdym kroku, a jakby raz czy dwa odpuścił, to wyszłoby moim zdaniem lepiej. Przykładowo scena z Zsaszem, gdy zamordował małżeństwo i idzie do pokoju zabić teraz śpiące dzieci. Do tego idzie tam nago. Terror straszny, no ale Zsasz to Zsasz. Jednak trzeba najpierw zrobić świeże blizny po małżeństwie, ale nagle Victor spostrzega, że nie ma już miejsca na nowe okaleczenia. Co robi? Zauważa w lustrze swojego penisa i próbuje tam "wykonać" cięcie. Popsuło mi to lekko klimat całej sceny. Podobnie jak Joker dobrowolnie wypinający się do seksu analnego, ale tego nie będę już opisywał. Wygląda to tak samo głupio jak brzmi.

Leon Kennedy

25 listopad 2020, 16:12:36 #335 Ostatnia edycja: 25 listopad 2020, 18:04:26 by Leon Kennedy
Batman Tom 3. Jestem Bane. Komiks jest przepakowany efektowną, szybką i brutalną akcją, przeplataną co chwilę rzucanym 'Jestem Bane' i ależ to było piękne! Zwłaszcza gdy przy końcu Gacek rzucił swoje 'Jestem Batman' 😂 Sama historia oczywiście do wybitnych nie należy. Bane leci do Gotham po "swojego"  Psycho Pirata mszcząc się na Gacku, jego rodzinie i przyjaciołach. I już na początku widzimy, że to nie przelewki gdy powiesił trio Robinów, jak rozumiem jeszcze żyli gdy ich Batek znalazł w jaskini, prawda? A rozmowa w kawiarni? Mistrzostwo 👻. King dalej mnie nie zawodzi. Jest lżej, zabawnie, szybko i krawawo, ale gdy trzeba! Nie ma niepotrzebnego epatowania brutalnością czy krwią, a i powagi zdecydowanie mniej. Całość to po prostu szybkie tempo z przymrużeniem oka i jak dla mnie sprawdza się wyśmienicie.

Rado

Leon, nie przewróciłeś oczami na scenie nastawiania kręgosłupa?

Ode mnie o "Zabójczym Uśmiechu" bez spoilerów. Jestem ciekaw czy ktoś z Was czytał? Kupiłem sobie też obracany ekspozytor do prezentacji albumów. Początki ustawiania były ciężkie co można zobaczyć po napisach, heh.


Shadow of the Bat

Format twoich filmów bardzo mi odpowiada. Tzn podoba mi się skupienie na przedmiocie (dosłownie i w przenośni) jakim jest komiks i pokazywanie go poprzez przewracanie stron. Skrypty które piszesz też są ok, żarciki lądują z telemarkiem. Ale...są też problemy. Po pierwsze mówisz zbyt monotonnie i ponuro. Brzmi trochę jakbyś sam próbował naśladować głos Batmana. Do tego ta ponurawa muzyka sprawia, że całość wypada dość depresyjnie. Dobrze byłoby to trochę "rozjaśnić" i powiedzieć to tak żeby było słychać energię w twoim głosie. Dałem lajeczka i subika, a w przyszłości może nawet kliknę w dzwoneczek.;)

Juby

28 listopad 2020, 19:22:55 #338 Ostatnia edycja: 28 listopad 2020, 22:36:41 by Juby
Nie planuję czytać tego komiksu, mam dosyć zielonowłosego clowna. Jedynie Three Jokers z jego udziałem planuję kupić, ale to dopiero na wiosnę.

Mi głos Radka i nastrojowa muzyka kelena odpowiadają + w nowych recenzjach nie ma już wpadek, jakie zdarzały się jeszcze jakiś czas temu. :)
A video klasycznie oglądałem do samego końca i miałem bekę z przewracającego się komiksu. Dałem lajka na facebooku (konta na YT nie mam).


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Shadow of the Bat

CytujDałem lajka na facebooku (konta na YT nie mam).

Wystarczy konto na gmailu.

Leon Kennedy

30 listopad 2020, 16:32:09 #340 Ostatnia edycja: 30 listopad 2020, 16:43:17 by Leon Kennedy
CytujLeon, nie przewróciłeś oczami na scenie nastawiania kręgosłupa?

A to tak nie działa? 😜 Srup dup i lecimy dalej. Równie zabawne co ujeżdżający samolot Gacek.

PS: Dziś poszło zamówienie DC Nieumarli!! DC, Zombie, Batman 💜💜💜💜

Juby

Cytat: Funky w 11 wrzesień  2020, 18:48:07

Batman Gotyk

Będąc w Gdyńskiej bibliotece wziąłem ten komiks ot tak żeby cokolwiek przeczytać z Batmanem i spodziewając się przeciętnej historii natrafiłem na jedną z najlepszych przygód Batmana!. Fabuła i klimat to największe zalety tego komiksu, mamy okultyzm, zdemoralizowanych mnichów, Szatana, tajemniczego pana Szepta oraz klasycznych gangsterów z Gotham City. Nie lubię jak przeciwnika i Batmana łączy jakaś osobista więź (wyjątek to Two-Face) tak w tym przypadku jest to rewelacyjne posunięcie (szkoła Bruce`a). Klimat jest jak z najlepszego horroru i czułem się jakbym śledził historię Nosferatu lub Draculi w Gotham City. Niestety o ile fabularnie wszystko się sprawdza (no ok jedynie klimat siada kiedy Batman jest w Austrii i rozmawia z mnichem) to rysunki są bardzo nierówne. Bardzo niedokładne i chaotyczne co w połączeniu z chłodnymi barwami mnie męczyło. Na szczęście wszystko wynagradza scenariusz i jest to najlepszy komiks jaki przeczytałem od czasu "Długiego Halloween"

9/10

Właśnie skończyłem czytać i mogę podpisać się pod większością opinii Funky'ego. Może nie jestem aż tak zachwycony fabułą, bo horrorowe klimaty to nie moje klimaty, a akcja czasami postępuje tak szybko, że było blisko żebym się pogubił, ale oryginalność historii i klimat z gotyckim, monumentalnym Gotham zdecydowanie zrobiły na mnie pozytywne wrażenie.

Największym zgrzytem są rysunki. To, że nie jestem fanem Klausa Jansona byłoby grzecznym określeniem - ja zupełnie nie trawię jego prac, są najzwyczajniej brzydkie. To przez jego rysunki nigdy nie kupiłem komiksowej adaptacji Terminatora 2, choć jestem fanem zarówno arcydzieła Jamesa Camerona, jak i komiksowych adaptacji filmów. Gotyk prezentuje się wprawdzie lepiej od T2, jednak żałuję, że nie narysował go Tim Sale, wtedy moja ocena mogłaby być o cały punkt wyższa.



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

Dc Nieumarli. Liczyłem na ten komiks, na niezłą historię, szalone tempo, śmierć która nie patyczkuje się z nikim... I to wszystko dostałem. Gdy giną potrafi zakręcić się łezka w oku. Zwłaszcza gdy on robi dalej to co robił. Niesie nadzieję dla nas wszystkich do samego końca, piękne. Same zombiaczki to bardziej wersję z 28 dni później, czyli tak nie do końca trupy, ale jednak trupy 👻 Rysunki pierwsza klasa. Czekam na kontynuację. Jason będzie szalał 🤟

Juby



Kupiłem to wydanie ze względu na polecenia go przez Rado. Z początku nie byłem przekonany, bo widziałem już kilka wersji Batmana w przyszłości (ileż można wałkować podobne pomysły?), a kreska Paula Pope'a mnie nie przekonywała. Cieszę się jednak, że dałem mu szansę. Czteroczęściowa historia Batmana w alternatywnym roku 2039 szybko mnie wciągnęła, a specyficzny styl rysowania bohaterów nie tylko nie przeszkadzał, on mnie w końcu do siebie przekonał. Ilość szczegółów powala, a kolorystyka nadaje temu komiksowi szczególny klimat, do którego z całą pewnością będę chciał kiedyś wrócić. No i postać Batman jest tu wspaniała - nie nieśmiertelna i posiadająca za pazuchą odpowiedni gadżet w odpowiedniej chwili, który zawsze wyplącze go z kłopotów. To detektyw, który wykorzystuje swoje umiejętności do rozwiązania sprawy i walki ze złem, który naraża życie i często ledwo z nim uchodzi. Potrzebuje czasu żeby dojść do siebie, potrzebuje sojuszników w nierównej walce z zagrożeniem. Postać Mrocznego Rycerza przedstawiono tu doskonale i za to...



Oceniłbym może nawet wyżej, bo wydanie prezentuje się doskonale, zawiera kilka bonusowych historii i sporo materiałów dodatkowych, ale sam "Rok 100" był dla mnie troszkę nieczytelny. Np. brakowało mi jasnej sceny ekspozycji tłumaczącej jakim cudem Bruce nadal jest Batmanem (choć minęło sto lat od jego pojawienia się w Gotham) i kim są jego blond-pomocniczki (momentami czułem jakbym zaczął czytać tę historię w środku i nie zdołałem już wyłapać kilku słów wstępu).


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Mr.G

O, lubię Rok 100.
Cytat: Juby w 21 grudzień  2020, 10:06:47No i postać Batman jest tu wspaniała - nie nieśmiertelna i posiadająca za pazuchą odpowiedni gadżet w odpowiedniej chwili, który zawsze wyplącze go z kłopotów.
Takie właśnie przedstawianie Batmana do mnie przemawia. Szczególnie kwestia gadgetów, o której wspomniałeś zapadła mi w pamięć - "głupie" zawiśnięcie na linach w szybie windy (a może szybie wentylacyjnym? Już nie pamiętam.) było dla Mrocznego Rycerza wyzwaniem, wysiłkiem, realistyczną barbaniną z tymi wszystkimi sprzączkami i zapięciami. I to mi się podobało! A gdy biegł po dachach, niemalże słyszało się metalowy szczęk całego sprzętu, którym był obładowany. W końcu jego pas nie był nieskończenie pojemny.
Fakt, fabuła pozostała miejscami troszkę niedopowiedziana, co dawało poczucie jakby komiks był oderwany od jakiejś większej całości, ale za to nadrabiał klimatem. I chyba taki był główny cel tego albumu  pokazać ten dziwny Rok 100, nie wdając się w zbyt wiele szczegółów.
No i Robin. Do dziś to chyba moje ulubione przedstawienie tego bohatera - pomocnik, ale raczej od naprawiania sprzętów i wspierający "zdalnie" zamiast latać za Batmanem po mieście.