28 listopad 2020, 03:57:32

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Nasze recenzje komiksów z Batmanem

Zaczęty przez Juby, 19 lipiec 2009, 22:01:54

szymqw2

chris3z8 zgadzam się w 100% co do Morrisona. Tylko problem jest taki że on napisał naprawdę dobrego Batmana teraz chce przeczytać jego Gotyk bo ta opowieść podobno też jest okej więc nie wiem co mu się stało. Co do Trójcy, jeśli czyta się jako całość dość sympatyczna opowieść nie czuć patosu czy monumentalności wg mnie. Jeśli czyta się dla samego Batsa i jego relacji z pozostałą dwójką cóż... Wagner zrobił z Batmana trochę dupa a Superman patrzy na niego dość pobłażliwie na zasadzie niech się dziecko pobawi zabawkami a jak coś dam se rade. Taki ważenie odniosłem po lekturze jeśli ktoś ma inne to proszę się wypowiedzieć. Rysunki tam za to są serio na plus całkiem jasne kolorowe i dobrze dobrane.

chris3z8

13 listopad 2016, 15:20:41 #241 Ostatnia edycja: 15 listopad 2016, 14:19:35 by chris3z8
Masz na my?li ,,Arkham Asylum''? Czyta?em dawno temu, i to chyba jedyna praca Morrisona zwi?zana z Batmanem, która nie powodowa?a u mnie md?o?ci i poczucia, ?e trac? czas, cho? nadal uwa?am, ?e Morrison nie pasuje mi do koncepcji nietoperza. Wol? Snydera, je?li chodzi o sposób kreacji postaci. ,,Trójca'', z tego co widz? i czytam - mieszane opinie. Problem z tym komiksem maj? osoby, je?li kto? jest fanem danej postaci - a pozosta?ej dwójki, niekoniecznie, i wtedy faktycznie powstaje k?opot, ?e nie jeste?my zadowoleni na tyle, aby czerpa? z niego przyjemno??, ale skoro to pocz?tki wielkiej trójcy, tak czy tak zerkn?, poniewa? pisa? go Matt Wagner i uwa?am, ?e jest ca?kiem solidnym scenarzyst?. Dam mu szans? :)

Post Merge: 15 listopad  2016, 14:19:35

W?a?nie ?ykn??em 2 tomy ,,Batman i Robin v.2'' - run Petera Tomasi. Ciesz? si?, ?e go nie zignorowa?em. O ile pierwsza wersja nie zach?ci?a mnie do ?ledzenia serii - tak tutaj jestem usatysfakcjonowany. Damian Wayne, nie spodziewa?em si? tego, da si? polubi?! - w ko?cu nie jest tylko m?cz?cym dzieciakiem my?l?cym o swojej ,,zajebisto?ci''. Nareszcie mam poczucie, ?e Robin jest przydatny, a nie pi?tym ko?em u wozu. I mimo, ?e Damian ma swoje humorki, bo taki charakter odziedziczy? po matce (a w zasadzie przez wpojone mu zasady), jest osob?, która wzbudza coraz wi?ksze zaufanie z ka?dym zeszytem. Wida? konkretne zmiany, bo ojcostwo Bruce'a ewoluuje i naprawd? zaczyna si? troszczy? o bat-rodzink?. Dosta?em duet, który dzia?a i jest wspania?y, bo nic tak nie zbli?a, jak wspólne dzia?ania ojca i syna. Dosta?em komiks, który nie tylko ma fajnego batka, ale i ciekawego Robina, który pomimo wielu niedoskona?o?ci - zaczyna mi si? jawi? jako godny nast?pca Batmana, je?li tylko b?dzie kroczy? w stron? nauk Bruce'a.

Kurcz?, nie chce si? rozpisywa?, ale ta historia z New52 podoba mi si?, cho? czyta?em równie? niepochlebne opinie, ale nie czaj? zarzutów. Dostajemy du?o akcji, zbli?amy si? do relacji Batmana z jego Robinami, Nightwingiem czy Red Hoodem. Du?o niewymuszonej uwagi skupia w?a?nie na korelacji pomi?dzy przebranymi ,,synami'' Batmana, a prawdziwym pierworodnym Bruce'a Wayne. Dobrze umotywowani przeciwnicy Batmana tylko powoduj? ch??, aby zagl?da?, co b?dzie dalej, jak si? rozwinie ta niezwyk?a relacja mi?dzy ojcem, a synem, który sprawia k?opoty, ale chcia?by by? bohaterem jak jego starszy. Czytam dalej, bo jest intryguj?co. ;)

Johnny Napalm

Śmierć w rodzinie.

Przeczytałem ten tytuł wczoraj. Nie zabrało mi to dużo czasu, ponieważ album jest zwyczajnie krótki. Co prawda, dosztukowano do tej książeczki jeszcze historię o początkach Jasona Todda – kurde, to był kiedyś blondyn! – ale i tak grzbiet komiksu jest bardzo chudy.
Historia jest prosta, nieskomplikowana i ogromnie przewidywalna. Jak na rok swojej premiery niczym raczej nie imponowała. Motywacje postaci są banalne. Joker po prostu wykonuje brudną robotę. Nie ma w tym żadnej finezji. Równie dobrze mógł dokonać jej byle jaki łotr z universum Batmana. No, ale musiał być to Joker, aby tylko doliczyć do swojego dossier kolejną zbrodnie na Bat-rodzinie.

Podsumowując – prosta fabuła, proste dialogi i oczywiste zakończenie historii.
Motywacja prawdziwej matki Jasona pozostawia wiele do życzenia. Kobiety bywają zmienne, ale żeby aż tak? Joker jest zwykłym oprychem, działającym z pobudek finansowych. Batman i Robin – najwięksi detektywi w Gotham, a biorą pod uwagę, jako potencjalną matkę Jasona, Lady Shive. Szkoda, że w gronie prawdopodobnych matek Robina nie było jeszcze murzynki, bo pewnie i ją jeszcze by sprawdzali ci wielcy detektywi.

Motyw polityczny, który pojawił się w komiksie, jest żałosny. Ameryka nie lubiła wtedy tak Iranu, że aż się zbłaźniła tym wątkiem w albumie. To było niepotrzebne i komicznie przerysowane.

Rysunki jak rysunki. Nic specjalnego, ale także trzymają średni poziom. Szkoda, że Mignola trzasnął tu jedynie okładki, bo mogło wyjść z tego coś o wiele bardziej interesującego.

Ogółem, można przeczytać, ale d... nie urywa. :-X
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby

Zastanawiam się nad kupieniem jakiegoś nowego komiksu z Batmanem. Przed filmem Snydera, z chęcią zapoznałbym się z Ligą sprawiedliwości. Mam jednak dwa pytania:
1. Czym różni się JL od JLA (skład wygląda niemal identycznie, są Batman, Superman, Wonder Woman - tylko to się dla mnie liczy)?
2. Czy ktoś czytał już tę serię wydawaną przez Egmont? Jakaś rekomendacja, bo o wiele bardziej ciekawi mie ta wersja od tej, którą napisał Johns?


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Z tego co ja wiem to niczym się nie różnią. JLA to po prostu inna nazwa na JL.

Rarian

JLA i JL kiedyś były de facto używane zamiennie, w NEW52 jedna ekipa działa pod egidą rządową (JLA), druga to trójca + Flash, Cyborg, Aquaman i reszta gromadki.

Co do komiksów wydanych w Polsce - JLA od Morrisona to klasyk, ale ma wszystkie przywary komiksów z ekstremalnych lat dziewięćdziesiątych. Wszystko jest over the top (łącznie z ilustracjami) i tak bardzo superhero jak tylko może być. No i mamy masę morrisonowych nawiązań do golden i silver age co pewnie nie każdemu się spodoba. Nadto, te tomy to raczej zbiory opowiadań niż jedna historia z ciągłością fabularną.

Ja osobiście w kwestii komiksów o Lidze polecam raczej JL z NEW52 od Johnsa. O samej inicjatywie można mówić różne rzeczy, ale akurat to co wychodziło spod pióra Geoffa trzyma poziom. Pierwszy tom, jak i następne prowadzące do eventu Wieczne Zło są naprawdę niezłe. Na pewno czytało się to dużo lepiej niż to co serwuje obecnie Bryan Hitch w Rebirth i mimo wszystko lepiej niż run Morrisona, który trochę już trąci myszką.

LelekPL

Rzeczywiście, w New 52 rzeczywiście Steve Trevor prowadził inną JLA... Była z resztą też znacznie ciekawsza Justice League International... No, ale tak czy siak, jeśli chodzi o te komiksy, o które Juby się pytał to akurat różnicy nie ma.

Jeśli jako fan Batmana chcesz poczytać JL to ja komiksów Johnsa kompletnie nie polecam. Nie umie korzystać z tej postaci ani trochę. Z resztą ogólnie te komiksy były mocno przeciętne.

Nie wiem jak teraz w Rebirth, przestałem czytać.

Tower of Babel Morrisona jest fajne, albo klasyka jak Kingdom Come. Poza tym, nie czytałem za dużo komiksów z Ligą. Zawsze mnie ten koncept nudził.

Juby

Dzięki za odpowiedzi.

JL od Johnsa nie chcę. 1. Ufam Lelkowi, że facet nie czuje postaci Batmana. 2. Po widzianych z nim wywiadach/materiałach jakoś kolesia nie lubię. 3. Nie podoba mi się tam trochę podobna do anime kreska i wygląd niektórych postaci z New52 (Superman).

CytujCo do komiksów wydanych w Polsce - JLA od Morrisona to klasyk, ale ma wszystkie przywary komiksów z ekstremalnych lat dziewięćdziesiątych. Wszystko jest over the top (łącznie z ilustracjami) i tak bardzo superhero jak tylko może być. No i mamy masę morrisonowych nawiązań do golden i silver age co pewnie nie każdemu się spodoba. Nadto, te tomy to raczej zbiory opowiadań niż jedna historia z ciągłością fabularną.

To mnie akurat BARDZO zachęciło. Zwłaszcza info, że to nie ciągła historia i po dowolnym tomie będę mógł sobie odpuścić. Mam możliwość darmowego wypozyczenia i przeczytania tomów 2-4, więc na razie kupiłbym tylko pierwszy.

Jeszcze jedno pytanie: Czyli nic nie stracę czytając tom3 bez znajomości pierwszego i drugiego, albo drugi bez znajomości pierwszego, itd.? I czy wiadomo jest ile tomów JLA jeszcze planuje wydać Egmont?


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Rarian

To, że Johns nie czuje postaci Batmana to akurat rzecz powszechnie znana niestety, więc jeśli chcesz czytać JL z perspektywy Batmana to może Cię mocno zawieść. Z drugiej strony tych "swoich" bohaterów; Hala Jordana, Shazama, Flasha, nawet Supka czuje niesamowicie, ogólnie gość jest mistrzem pisania humorystycznych i lekkich bohaterów, rozpisywania ich dialogów i relacji w znakomity sposób :). No ale "nie umie w Batmana" zupełnie, tutaj Morrison góruje, w końcu jest autorem bodaj najlepszego runu z Batmanem ever.

Co do kreski to akurat nie idzie się zgodzić; Jim Lee to klasa sama w sobie, jeśli czytałeś Husha to poczujesz się jak w domu. Na kreskę narzekałbym raczej w JLA Morrisona, bo tam mamy szarżę stylistyczną, gigantyczne klaty i biusty i wszystko co te lata 90te mają do zaoferowania.

Co do momentu rozpoczęcia to tak, zasadniczo możesz zacząć od drugiego tomu.

Johnny Napalm

Zagłada Gotham

Komiks kupiony niby na doczepkę, przy okazji kupowania innych albumów, a stało się to za namową znajomego sprzedawcy, który rzekł, że to też jest niezłe. No i wziąłem to w ciemno.

Od razu powiem, że ten komiks do mnie nie przemówił i niczym nie zainteresował. Żeby nie było, nie jest on bardzo zły. O nie. Na tle typowej pulpy, czy ostatnio prezentowanych zeszytów z JL, no to wręcz jest dobry. Nie obroniłby się jednak z solowym Mignolą. Tu coś poszło nie tak.

Zagłada Gotham jest po prostu zbyt chaotycznie napisana. Nie ma tu przejrzystości fabuły. Gdzieś po drodzę zagubiona zostaje ta mignolowska mroczna atmosfera. No i nie ma napięcia.

Dodatkowym elementem chaosu w komiksie są rysunki. O w mordę! Dawno nie widziałem tak dziwacznie rozplanowanych kadrów. Taki miszmasz. Samycch rysunków nie mogę zrozumieć. Wydaje mi się, że Troy Nixey potrafi rysować proporcjonalnie i z większą dbałością o szczegóły, ale zwyczajnie mu się nie chcę albo kiedyś założył sobie to, że będzie miał taką stylówe i już.
Te jego płaskie profile postaci, dziwaczne nosy i oczy, które są blisko siebie osadzone - no jest na czym oko zawiesić.
Szczególnie pierwszy zeszyt razi nieanatomicznymi postaciami, później jest lekka poprawa.
Czy warto kupić ten album? Mimo wszystko chyba tak. Po pierwsze, na jego grzbiecie jest namalowana środkowa część twarzy Aquamana... He, dobra, żartowałem.
A na serio, nie jest to typowy akcyjniak, jest tu więcej czytania, a sama historia jest bardziej skomplikowana np na tle takiej Ligi. Twórcy również w ciekawy sposób posłużyli się większością postaci z Bat-świata. No i nie było Jokera, co jest plusem.
Wybór należy do Was. Ciao!
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...



Johnny Napalm

CytujBatman: Ostateczna rozgrywka

Recenzja fajna, chociaż nazbyt ascetyczna. Bez wątpienia to przedstawienie komiksu nie zdradza żadnych ważnych wątków z fabuły i jest schludnie napisane, jednak brakuje mi twojej własnej opinii o tym komiksie, której nie zauważyłem. Ewentualnie, jest ona zbyt słabo zaakcentowana, jak dla mnie. Trochę jak mechaniczna recenzja jakiegoś Empika. Popraw to.  :)
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...


Night_Wing

Nie chcę spojlerować, więc przesyłam link do mojej recenzji odnośnie Superman / Batman: Władza absolutna - tom 3. Komiks dokładnie przeczytany i zanalizowany, a zrobię to jeszcze z miliard razy! To mnie urzekło i zachwyciło. Zapraszam do dyskusji!

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/307215/superman-batman-wladza-absolutna/opinia/40517182#opinia40517182