19 Wrzesień 2020, 02:28:10

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Nasze recenzje komiksów z Batmanem

Zaczęty przez Juby, 19 Lipiec 2009, 22:01:54

Rado

Heh, Funky, akurat w ramach mojego nadrabiania zaległości ostatnio właśnie przeczytałem ten tom z Kapelusznikiem. Generalnie bardzo mi się podobało. Szukam i szukam w pamięci jakiś innych historii z Jervisem i sobie przypomnieć za bardzo nie mogę, tylko gościnne i krótkie występy. Wychodzi więc na to, że jest to najlepszy komiks z Mad Hatterem jaki czytałem. Jak dla mnie rewelacyjnie ukazany psychol i mimo niewielkich rozmiarów potrafi być niebezpieczny również fizycznie, ale przede wszystkim umysłowo. Zresztą, patrząc po scenarzyście to nic dziwnego, że ten komiks się udał. Gregg Hurwitz ma rękę do złoczyńców. Polecam też poprzedni tom tej serii, gdzie moim zdaniem równie dobrze ukazał postać Scarecrowa. No i jest jeszcze jego autorstwa "Penguin: Pain and Prejudice", które z kolei uważam za najlepszą historię z Pingwinem, ale to tylko niestety po angielsku póki co.

Juby

06 Maj 2020, 20:25:31 #286 Ostatnia edycja: 06 Lipiec 2020, 16:03:48 by Juby


Jak możemy przeczytać w krótkim wstępie, Batman: Szalona miłość i inne opowieści to zbiór wszystkich komiksów o Mrocznym Rycerzu, w których swoje ręce maczali Paul Dini i Bruce Timm - twórcy kultowego serialu animowanego o Batmanie z lat dziewięćdziesiątych. Chyba nie muszę dodawać, dla kogo w głównej mierze kierowana jest ta lektura. ;)

Rozważałem kupno tego komiksu zaraz po premierze, ale przejrzałem go w empiku i zawahałem się ze względu na bardzo prosty styl rysunków (no i oczywiście wysoką cenę). Ostatecznie zdecydowałem się umieścić go w koszyku przy niedawnych zakupach i ku mojemu zaskoczeniu, zbiór prac duetu Dini / Timm okazał się najlepszym z czterech komiksów, które wówczas kupiłem. Nie przeszkadzały mi rysunki, choć brakuje im szczegółów tła i klimatu serialu animowanego. Nie przeszkadzał mi nierówny poziom poszczególnych opowiadań (pierwsze jest zdecydowanie najlepsze). Właściwie to żadne problemy, czy to strony wizualnej, czy scenariuszowe, nie mają znaczenia, gdy czyta się taką rozrywkę. A tym właśnie jest ten zbiór opowiadań: krótką, niezobowiązującą rozrywką.

Jestem w tym przypadku najdalej od obiektywizmu jak tylko się da, bo wychowałem się na Batman TAS, uwielbiam ten świat i bardzo łatwo mi go sprzedać. Między innymi dlatego Batman: Szalona miłość... weszło mi tak gładko i przyjemnie, bo czyta się to tak, jak lata temu oglądało się kilka odcinków animowanego Batmana nagranych z Polsatu na kasetę. No, może trochę przesadzam, bo klimat i poczucie nostalgii na pewno nie sięgnęły u mnie aż takiego poziomu, ale jeśli oglądaliście animowanego Batmana i lubicie ten świat, historie z tego zbioru komiksów powinny dostarczyć wam solidnej dawki rozrywki.





Przy Przeklętym nie będę lał tyle wody. Miałem do niego trochę ambiwalentny stosunek podczas czytania, ale ostatecznie oceniam go pozytywnie, bo choć nie jestem fanem horrorów (a jest nim ten komiks - horrorem rated-R), ani fanem postaci z Justice League Dark (Constantine'a, Swamp Thinga, Zatanny, itd.) i nie lubię retconowania przeszłości Batmana (wątek rozpadającego się małżeństwa Thomasa i Marthy Wayne'ów), to całość przeczytałem w niespełna godzinę bez zgrzytania zębami. Główna w tym zasługa płynnej narracji i wspaniałej warstwie wizualnej. Zdaję sobie sprawę, że mnóstwo tu pracy komputera, której nie lubię w komiksach, ale w przypadku tak znakomitych, realistycznych i odpychających malunków, z tak gęstym klimatem, łatwo mi było to ignorować.



Tylko po co w tym wszystkim znowu Joker? Nie mogli wymienić go na innego przeciwnika Batmana? Naprawdę, daliby sobie z nim spokój na jakiś czas. Mam go dość. :P


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Juby

11 Maj 2020, 18:51:20 #287 Ostatnia edycja: 18 Maj 2020, 17:13:01 by Juby
Dziś bardzo krótko, bo komiksy każdy zna, wszak wyszły u nas ponad dwie dekady temu.



Ja dopiero teraz miałem okazję przeczytać je po raz pierwszy. Klimat jaki niesie za sobą stary papier i zapach komiksów TM-Semic jest nie do opisania, choć nie ukrywam - po przeczytaniu dziesiątek wydań od Egmont z ostatnich kilkunastu lat, trochę szkoda mi było, że nie wyszły na gładkim papierze i z nowszą, bardziej czytelną czcionką. Niemniej, sama treść nie rozczarowała.

Pierwszy zbiór Batmana w czerni i bieli podobał mi się najbardziej. Kilka historii robi super wrażenie, nie tylko dwubarwną formą, charakterystycznymi kreskami, ale i dojrzałymi fabułami. Zdecydowanie najbardziej podobało mi się Ich dwoje Bruce'a Timma, które niedawno przeczytałem również w Szalona miłość i inne opowieści (wersja lekko pokolorowana, co wygląda troszkę gorzej, ale za to z lepszym tłumaczeniem).

Część druga była na podobnym poziomie, choć jedna historia trochę mnie wymęczyła (Czym skorupka za młodu nasiąknie... - o martwym kocie), a drugą znałem już z wydania specjalnego Zabójczego żartu, tylko w lekkim kolorze, w którym lepiej się prezentowała (Niewinny człowiek). Najlepiej wspominam Łatwą robotę Matta Wagnera, choć w sumie prawie wszystkie stoją na podobnym, bardzo wysokim poziomie. Dobrze mi się czyta takie zbiory krótkich, ale treściwych opowiadań.

Batman: Halloween o dziwo (bo uwielbiam duet Leob/Sale) podszedł mi najmniej, ale to chyba dlatego, że druk mocno się już "sprał", przez co patrzenie na niego, w porównaniu z czarno-białymi historiami, nie sprawiało mi takiej przyjemności, wręcz przeciwnie, co chwilę sobie uświadamiałem, że chciałbym to przeczytać jeszcze raz, wydane przy współczesnych standardach. Na szczęście miło się zaskoczyłem, bo kupiony przeze mnie dwa dni wcześniej Batman: Nawiedzony Rycerz zawiera w sobie te dwie Halloweenowe historie (o czym nie miałem pojęcia! ;D), więc okazja do powtórki i większego docenienie tego komiksu już niebawem. ;)

Nie będę oceniał poszczególnych historii zawartych w tych trzech zbiorach (za dużo by tego), moje opinie w punktach wyglądają następująco:

dla obu części Black & White

dla Batman: Halloween (na razie)

oraz dla "Two of a Kind" Bruce'a Timma, które uważam za kolejną genialną historię o Dwóch Twarzach / ze świata Batman TAS!


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Juby

18 Maj 2020, 16:52:29 #288 Ostatnia edycja: 18 Maj 2020, 17:07:00 by Juby
Cytat: Juby w 11 Maj  2020, 18:51:20 dla Batman: Halloween (na razie)



Nie myliłem się z tym "na razie". ;) Niesamowite jak znacząco może zmienić się odbiór wraz z czytaniem różnych wydań niemal tego samego komiksu. Nowy gładki papier, czytelniejsza czcionka, wyrazistsze kolory i od razu - choć dwie z tych historii przeczytałem dosłownie kilka dni wcześniej - czytało mi się je dużo lepiej w Batman: Nawiedzony Rycerz z 2012 roku. Wydanie Egmontu zawiera też trzecią, najobszerniejszą historię, starcia Batmana ze Strachem na wróble. Nawet nie wiecie jaką radość sprawiła mi strona, na której ewidentnie wzorował się Nolan przy swoim pierwszym Batmanie (-Crane! - Profesora Crane'a nie ma w tej chwili...)! :D

Nie chcę oceniać i porównywać poszczególnych historii, bo wszystkie trzy mi się podobały. Fajnie jest przeczytać takie opowieści o Batmanie, w których Mroczny Rycerz spotyka raczej rzadziej występujących w komiksach przeciwników, jak Mad Hatter, czy nawet Scarecrow (nie czytałem z nim dużo). Dobrze też wiedzieć, że powstają historie takie jak te, w których to nie Batman jest najważniejszy, tylko Bruce Wayne. Czy to zaplątując się w wątek romantyczny z tajemniczą kobietą, czy nie mogąc opędzić się od demonów przeszłości. Przy wszystkich tych sprawach towarzyszy mu Alfred, którego często spłaszcza się do bycia tłem w jaskini nietoperza - nie gdy komiks tworzy duet Loeb/Sale. Naprawdę świetna rzecz, polecam.





Tim Sale nie jest twórcą, którego prace łatwo pokochać. Gdy po raz pierwszy spotkałem się z jego rysunkami, czytając Długie Halloween niemal 10 lat temu, miałem bardzo mieszane odczucia. Wychowałem się na historiach z Detective Comics oraz Batman z przełomu lat 80/90-tych, w których rysunki były dokładne i starały się dość wiernie odzwierciedlać prawdziwy świat. Tim Sale ma zupełnie inne podejście, wyolbrzymia, tworzy bardzo przerysowanych bohaterów, gra światłem i cieniem, tworząc kadry, które albo są głównie skąpane w czerni, albo w bieli, a przez to wydają się nazbyt oszczędne w szczegóły, niedbałe. Jednak z kolejnymi komiksami tego twórcy, po które sięgnąłem, takiej jak Batman: Mroczne zwycięstwo, czy Batman: Nawiedzony Rycerz, nie tylko przyzwyczaiłem się do jego stylu, ale pokochałem go bezgranicznie. Dzisiaj z czystym sumieniem mógłbym umieścić go na podium moich ulubionych rysowników Batmana.

Co takiego jest w jego pracach? Chyba właśnie te bardzo charakterystyczne zabiegi, jak dokładne rozplanowanie otoczenia i wszystkich elementów z nim związanych sprawiających, że Gotham, czy jakiekolwiek inne miejsce, wydaje się żywe. Takich jak twarze skąpane w cieniu, gdy widać tylko jasne szkła od okularów, zza których nie sposób dostrzec oczu. Ta dynamika sylwetek fruwających między budynkami - niewielu artystów potrafiło uchwycić Batmana i Catwoman w takim sposób, w jaki robi to Tim. Jako kinoman powiedziałbym, że Sale łączy w swoim ołówku cechy takich twórców jak Sergio Leone, który miał oko do charakterystycznych (delikatnie rzecz ujmując) twarzy i idealnie skomponowanych kadrów, a także Rogera Deakinsa, który jak nikt w kinie potrafi grać światłem i cieniem.

Legendy Mrocznego Rycerza są zbiorem różnych prac tego twórcy, w których możemy podziwiać jego styl oraz to jak rozwijał się na przestrzeni lat. Znajduje się w nim 10 komiksów, składających się na pięć historii, z których każda jest inna i każda na swój sposób znakomita. Widać, że Sale ma oko do współpracowników, odpowiedzialnych za scenariusze do tych komiksów. Nie ważne czy tworzyli opowieść składającą się z dwóch zeszytów bez nawet jednego kadru z Batmanem, czy 12-stronicową historię randki Człowieka-Nietoperza z Catwoman, czytało mi się je (i oglądało) z niezwykłą przyjemnością.

Wydanie Legend od Mucha Comics zasługuje na same pochwały. Wprawdzie na okładce znalazłem wpadkę (z tyłu w słowie Halloween brakuje jednego "L"), ale wykonanie komiksu jest wzorowe: okładka, papier, tusz - nic, do czego mógłbym się przyczepić. Poza historiami, które tu skompletowano, dodano również interesujący wstęp, komentarze Tima Sale'a, który prowadzi nas po tych komiksach oraz procesie ich powstawania, a także galerię okładek, które tworzył do serii takich jak Detective Domics i Batgirl na początku XXI wieku. Trudno mi sobie wyobrazić, aby można było zmieścić tu coś więcej i wydać to lepiej. Pozycja obowiązkowa dla fanów Mrocznego Rycerza i rysownika Seattle.



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Juby



Na przestrzeni lat spotkałem się ze sporą ilością bardzo pozytywnych opinii na temat tego komiksu, podobno uchodzącego za jeden z najlepszych wydanych u nas przez TM-Semic. W końcu udało mi się go upolować w rozsądnej cenie na OLX i dziś przyszła do mnie (do pracy) paczka. Tak się zdarzyło, że akurat miałem luźniejszy dzień w robocie, więc ukratkiem przeczytałem go z marszu. :)
Ogółem spoko. Bardzo mroczna historia, super klimat, fantastyczne rysunki Kierona Dwyera (rysował coś jeszcze z Batmanem?), dostatecznie wciągające śledztwo, brak dłużyzn, i nawet Riddler - którego od lat nie trawię - wypadł tutaj zaskakująco dobrze jako główny antagonista. Jedyne czym jestem lekko rozczarowany to brak efektu "wow", ale podejrzewam, że wynika on z braku sentymentu z mojej strony (nigdy wcześniej nie miałem styczności z tym komiksem).



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

Jedna z moich ulubionych historii z Edwardem w roli głównej. Do tego świetny klimat, tajemnica... Bardzo się cieszę, że i sam posiadam go w swojej kolekcji, oczywiście wydanie tm - semic 🙂

Funky

Pamiętam jak czytałem ten komiks z dziesięć lat temu w PDF-ie, mroczna historia w której Riddler jest pokazany jako psychopata. Jeden z najlepszych TM-Semiców.

Rado

Czytałem ostatnio też, ale w oryginale. W Semicu wycięli chyba ze dwie czy trzy strony. Nie są jakoś mocno wpływające na fabułę, ale wizualnie są niezłe np. wycięli całostronicowy rysunek walczącego Batmana z "zombie".

Juby

I to jest informacja, która powinno trafić bezpośrednio na stronę komiksu na BatCave. ;) Czytając wczoraj na wewnętrznej stronie okładki na podstawie jakich komiksów powstał ten zeszyt, od razu pomyślałem, że coś tutaj mogło wylecieć, żeby się zmieścić do 68 stron.

@Rado
Masz możliwość cyknąć fotki tych nieobecnych w polskim wydaniu stron i wrzucić je tutaj?


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Rado

Sure. Może wrzucę też okładki przy okazji, bo może ktoś nie zna. Oryginalnie ta historia wyszła w trzech zeszytach jak wiadomo. Jedną mamy oczywiście w naszym wydaniu od Semica, a pozostałe dwie to:





A te dwie wycięte strony to:




Leon Kennedy

Cytujwycięli całostronicowy rysunek walczącego Batmana z "zombie".

Jak mogli coś tak pięknego wywalić? 😆

Logan

To była norma w TM-Semicu. Zobaczcie jak pocięte zostało Lonely place of Dying. Pamiętam, ze takze z ostatecznego starcia brucea z jean-paulem w Wayne manor z Knightsend wycięli dwustronnicowy kadr przedstawiający bruca unikającego batarangow azbata. Może nieistotne strony dla opowiesci ale fakt oddaje jak bardzo musieli kombinować, żeby zmieścić się w zalozonej objętości.

Funky

Ok odświeżyłem sobie ten komiks i jest rewelacyjnie!. Jest tajemnica, okultystyczna ceremonia i mroczne Gotham. Riddler jest taki jak uwielbiam czyli sadystyczny i bawiący się cała sytuacją. Minusem jest że trzeba być mocno skoncentrowanym i czułem się tak jakbym czytał książkę a nie komiks. Z finałem miałem mieszane uczucia i nie mam pojęcia czy cała ta sytuacja wynikała z psychopatii Edwarda czy był opętany przez tego demona (komiksy trzeba czytać kiedy jest się wypoczętym :P ). 8/10

Johnny Napalm

Czy już kiedyś nie odbywała się dyskusja na temat tego komiksu i stron, które zostały z niego odrzucone? Może się mylę.

Oczywiście nie oznacza to tego, żeby dyskusje na jego temat nie trwały, bo komiks jest świetny.

Zasadnicze pytanie, Rado. Gdzie kupiłeś oryginał, w którym roku, czy jest na kredzie z dobrą gramaturą i remasteryzowanymi kolorami? Kurczę, kiedyś już o to nie pytałem?  :-\


@Logan, niestety pewnych prawideł nie przeskoczysz. Komiks w sumie ma się dzielić przez 4 i nikt tego nie może zmienić.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Rado

Zeszytowego oryginału nie mam, tylko przedruk w tomie "Batman The Caped Crusader volume 3". Ktoś kiedyś na Allegro wystawił za pół ceny lub nawet mniej. Cały tom jest na dobrej jakości offsecie i chyba z oryginalnymi kolorami, aczkolwiek tutaj nie jestem pewien.

https://www.dccomics.com/graphic-novels/batman-the-caped-crusader-vol-3