25 Marzec 2019, 13:45:48

Aktualności:

Trwają zmiany na forum. Z czasem zostanie udostępniony styl bardziej odpowiadający klimatowi BC.


MOJE ULUBIONE FILMY

Zaczęty przez Juby, 16 Czerwiec 2009, 20:43:09

Juby

Cóż, nie chcę krytykować, bo to twoja lista, twój gust, więc dyplomatycznie napiszę, że sam ułożyłbym taką listę zuu--upełnie inaczej ;)

@Leon - rotfl ;D
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Na liście jest 37 pozycji. To chyba normalne, że ułożyłbyś taką listę inaczej.

Z resztą masz letterboxd i możesz taką listę sam zrobić.

Leon Kennedy

Cytuj@Leon - rotfl


Trza się czasem pośmiać, prawda?  ;D

Juby

17 Styczeń 2019, 16:09:21 #168 Ostatnia edycja: 18 Styczeń 2019, 08:33:30 by Juby
@Lelek, take it easy. Masz super nowy awatar, szczera pochwała ode mnie :*

Nie mam czasu na zrobienie takiego rankingu na letterboxd, ale na pewno numerem #1 byłby pierwszy miliarder, czyli Titanic.
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Titanic ponad Mrocznego rycerza? Albo Jurassic Park? Albo Toy Story!? :P To... dość szokujące, nawet jak na takiego fanboya Camerona. O ile filmy od 5-15 są dość luźno ułożone to pierwsza czwórka jest absolutnie nie do ruszenia.

Juby

CytujTitanic ponad Mrocznego rycerza?



Titanic to trzygodzinna definicja magii kina, bezbłędne arcydzieło, jeden z najlepszych filmów wszech czasów, jakiego miałem przyjemność oglądać. Oczywiście po tak wielkim sukcesie, dośc szybko (jakoś w marcu 2018) zaczął się na niego hejt, że "dla dziewczyn", "dla nastolatek", że "ckliwe romansidło", bo "Rose, Rose - i tak przed 2h, co to za scenariusz?". Cóż, nie rusza mnie to. Widziałem film podczas premiery tv w Polsacie, później kolejne kilka razy, ostatnio na Blu-ray i jest to dla mnie niezachwiane 10/10. Nie dostrzegam żadnych, nawet najmniejszych wad.

TDK pewnie były na #2, albo Toys Story 3. Dalej Infinity War, lub Jurassic Park, choć ten drugi miliard przekroczył po wznowieniu, więc nie wiem czy brałbym go pod uwagę. Na pewno wysoko byliby też drudzy Piraci.

Najgorsze z miliardem - to by dopiero była lista, chyba z 10 filmów z tego grona oceniłem na 5, lub mniej.
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Titanic to naprawdę dobrze zrobiony romans, ale jest niesamowicie stereotypowy z bardzo jednowymiarowymi postaciami i zdecydowanie za długi. Jedna z najgorszych ról DiCaprio i Winslet z resztą też. Ckliwość i romantyczność mi nie przeszkadza, lubię je, ale nie widzę w tym filmie nic poza dobrze zrobionym standardowym romansem.

No i czemu nie mogła posunąć swojego tyłka na tych drzwiach :P

Wszystkie filmy, które mam wyżej znacznie lepiej prezentują swoje postacie i fabularnie są niezmiernie bardziej ciekawe. Jedyne co Titanic robi lepiej od nich wszystkich to właśnie historia miłosna, bo żaden z nich na tym się specjalnie nie skupia (chociaż miłość Andy'go do zabawek jest bardziej wzruszająca... no i Pepper i Tony mają lepszą chemię).

Co do słabych filmów to się zgadzam. Jest cała masa filmów na tej liście która nie wiem w jaki sposób zarobiła tyle kasy. Transformersi, Piraci, Alicja, F8, Fallen Kingdom czy Incredibles 2 mnie bardzo szokują. Frozen już nie bo to Disneyowa księżniczka, i o ile film mi się nie podobał to rozumiem czemu podobał się dzieciom, a piosenki ma niesamowicie chwytliwe.

Juby

Ty mówisz "niesamowicie stereotypowy", a ja klasyczny romans. Choć nie przepadam za zbyt długimi filmami (np. Lawrence z Arabii mnie trochę zmęczył) to nigdy nawet przez sekundę nie czułem, żeby Titanic był za długi, wręcz przeciwnie, ma idealny pacing + widziałem sceny wycięte (również odrestaurowane na Blu-ray) i poza innym zakończeniem (wolę kinowe, takie jak jest) z chęcią obejrzałbym wersję rozszerzoną do blisko 220 minut.

DiCaprio i Winslet w Titanicu - uwielbiam, nie mam zastrzeżeń. Leo był tu lepszy niż w filmie, za którego zgarnął Oscara (w sumie, w spokojnie 10 filmach był lepszy, ale reklama i nagonka, że wciąż nie ma Oscara zadziałały).

CytujWszystkie filmy, które mam wyżej znacznie lepiej prezentują swoje postacie i fabularnie są niezmiernie bardziej ciekawe.

Nowa nadzie... Tzn. Przebudzenie mocy bez grama oryginalności, którego główna bohaterka umie wszystko i wychodzi jej wszystko, też? :P
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Też... bo Rey jest w tym filmie lepiej skontruowana niż w TLJ - ma konkretny "character arc", w którym musi pozbyć się strachu i podążyć za swoim powołaniem, przygodą. Jej umiejętności są dyktowane mocą i oczywiście przesadzone w porównaniu z tym co widzieliśmy w poprzednich filmach, ale jej charakter jest już jak najbardziej testowany w tym filmie... a ona i tak jest najmniej ciekawą postacią w tym filmie.

Mamy wątek Finna, który jest czymś kompletnie nowym w filmach o SW. Mamy rewelacyjną wersję starszego Hana Solo, który musi poradzić sobie z porażką rodzicielską i stawić jej czoła. No i oczywiście Kylo Rena, który jest emo-zły na swoich rodziców, ale jak retro-aktywnie pokazało nam TLJ, jednak miał do tego powody. No i nadal walczy z siłą jasnej strony mocy. TFA było z założenia mieszanką sequela i rebootu, aby przedstawić Gwiezdne Wojny nowej generacji fanów. Założeniem filmu była powtórka Nowej nadziei, ale znane nam postacie wcześniej zdążyły jednak ewoluować i idealnie wpasowują się w naturę sequelową tego filmu. JJ już po raz kolejny pokazał, że potrafi odświeżyć serię w interesujący sposób. Zrobił to już, co prawda lepiej, ze Star Trekiem, ale tutaj również mu to wyszło. To, że Rey mieszka na Jakku to nie było tylko bezmyślne powtarzanie pochodzenia Luke'a i Anakina z piaszczystej planety. To był zawsze zamysł kreatywny. Tak, aby te filmy się ze sobą "rymowały" tak jak to powiedział Lucas.

Czy film jest idealny? Oczywiście, że nie. Jest sporo typowych dla Abramsa niedopowiedzeń, jest sporo świetnych pomysłów, które nie są dostatecznie pociągnięte, ale jest to świetny film przygodowy, z ekscytującą akcją, dobrą dawką humoru i charyzmatycznymi postaciami.

Night_Wing

Czego byśmy nie zrobili, jak bardzo byśmy przetrząsnęli wszystko dookoła i tak nie cofniemy tego, że "Marvel" w porównaniu do "WB/DC" realizował gorsze jakościowo i o rzędy wielkości mniej animacje pełnometrażowe; nawet ostatni, już dorastający do rangi ikony "Spider-Man: Uniwersum" od "Marvel/Sony Pictures Animation" nie naprawi takiej zatęchłej sytuacji.



"Marvel" nie dorówna - gdzie tam dopiero mowa o prześcignięciu mistrza - "Uniwersum DC" w produkcji, i seriali animowanych, i filmów pełnometrażowych adaptujących historie komiksowe. "WB/DC" tworzy filmy i seriale animowane w oparciu o emisję w TV lub o sprzedaż na DvD i Blu-Ray. Budżet ,,każdorazowej" produkcji współpracujących ze sobą studiów jest stosunkowo niski przy - uśredniając - porządnie rozpisanej fabule, świetnej reżyserii, zatrudnianiu rysowników i grafików, którzy współcześnie, dzięki odpowiednim programom komputerowym potrafią stworzyć mające ten swój styl, tę głębię i tę dokładność w kreowaniu każdej linii znaczącej kontur, ruch postaci, elementy przestrzeni lub akty dewastacji i licznych eksplozji, rysunki. "Marvel", natomiast, jedynie może pochwalić się ostatnio emitowanym w kinach "Spider-Man: Uniwersum" i kreskówką "Avengers: Assemble", która i tak powoli zaczyna, z racji pokiełbaszenia, schodzić do ery dinozaurów i jaskiniowców ,,ługa-buga".

Z tego wszystkiego nie mogę zapomnieć o ostatnio obejrzanym "Death of the Superman (2018)", który potwierdza to, co nakreśliłem wyżej. W tym jakże poruszającym dziele - ostatnie jego minuty mogły chwycić człowieka, gdzieś bardzo głęboko, wewnątrz własnego ja i wycisnąć z niego szczere wzruszenie - wszystko było tam gdzie być powinno: piękna wyrazista animacja, ryzykowna, ale w rezultacie bardzo dobrze pomyślana obsada aktorów użyczających głosów do poszczególnych postaci produkcji; dopełniająca całość, ale i będąca osobną dynamiczną, mającą w sobie etos bohaterski i dramat ilustracją, muzyka, oraz wprawianie w ruch samych narysowanych i odpowiednio wypełnionych ,,światłem", kompozycją ,,cienia" itp. scen walk. Jedynie dodam tyle, że za 2 dni obejrzę sobie kontynuację "Death of the Superman (2018)", "Reign of the Supermen (2019)", w którym cierpki niczym pieprz i sól, świat, pozbawiony Supermana będzie miał kilku pretendentów do objęcia jego miana tudzież arcyważnej roli... Cholibka! Nie można na zawsze uśmierć "Człowieka ze Stali"! Ale o tym filmie napiszę innym razem.

Moja ocena "Death of the Superman": 9,5/10