11 Lipiec 2020, 05:54:30

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Star Trek

Zaczęty przez Huntersky, 11 Maj 2009, 16:34:36

Huntersky

11 Maj 2009, 16:34:36 Ostatnia edycja: 11 Maj 2009, 16:41:29 by Huntersky

Fanem nigdy nie byłem, widziałem parę odcinków klasycznego serialu i Voyagera. Niemniej zachęcony trailerami, opiniami,  Abramsem i Peggiem postanowiłem pójść do kina.

Uważasz, że po IJ4 kino przygodowe umarło, Nowa Trylogia SW była słaba, a Transformers głupie? Zapraszam na Star Trek.
Cytat: FilmwebFilm "Star Trek" to opowieść o początkach największej przygody wszech czasów, to niezwykła historia podróży młodej załogi na pokładzie statku kosmicznego U.S.S. Enterprise. W czasie tej wyprawy wypełnionej akcją, humorem, ale też i walką z czającym się w kosmosie niebezpieczeństwem, młodzi rekruci muszą znaleźć sposób na powstrzymanie zagrażającego ludzkości zła.

Losy galaktyki znajdują się w rękach Jamesa Kirka (Chris Pine), wiecznie spragnionego przygód chłopaka z Iowa, oraz Spocka (Zachary Quinto), którego wychowało społeczeństwo odrzucające wszelkie emocje. Żywioł i rozum. Instynkt i rozsądek. To niezwykłe partnerstwo będzie jedyną siłą, która ocali załogę przed niewyobrażalnym niebezpieczeństwem i pozwoli dotrzeć tam, gdzie nikt inny nie miał odwagi.


Film sponsorują słowa ,,humor", ,,efektowność", ,,lekkość" i ,,epickość". Ale największym plusem są postacie i gra aktorów. Naturalni, kiedy trzeba - zabawni i charyzmatyczni. Chris Pine i jego Kirk to strzał w dziesiątkę. Jest to typowy zawadiaka, który na każdym kroku dostaje w mordę, jest lekkomyślny, aby na końcu okazać się urodzonym dowódzcą i bohaterem. Nie sposób go nie lubić i mu nie kibicować. Spock to Spock, Quinto jest zimny i wygląda jak trzeba. Na osobną wzmiankę zasługuje Simon Pegg, który jest świetny (jak zwykle) jako Scotty. W ogole obsada jest dobrana wyśmienicie. Miło też ponownie zobaczyć Leonarda Nimoya.

Akcyjka jest konkretna, emocjonująca i dobrze zrealizowana. Efekty specjalne...no właściwie nie są specjalnie, ot, standard, ale trafiają się niezłe ujęcia, w abramsowym stylu. Muzyki też bym arcydziełem nie nazwał, ale kilka niezłych motywów ładnie uzupełniało obraz.

Podsumowując: Najlepszy film przygodowy ostatnich lat.
9/10
<br />http://huntersky.deviantart.com<br />WHATTUP, BIOTCH! - Harrison Ford

Mihcim

Nooo to juz jestem przekonany ze spokojnie moge sie wybrac do kina dzieki Huntersky ; )

Gieferg

Mój kontakt z uniwersum Star Treka zaczął się od serialu Next Generation, potem obejrzałem pierwsze cztery filmy kinowe i na tym się skończyło - przez ostatnie blisko 15 lat nie miałem ze Star Trekiem żadnej styczności, a na film wybrałem się zachęcony zwiastunami i pozytywnymi recenzjami. No i nie żałuję - bawiłem się bardzo dobrze (a żona nawet lepiej).

Nowy Star Trek w całkiem zgrabny sposób łączy modne ostatnimi czasy restartowanie serii z bardziej tradycyjną kontynuacją - całkiem mi się to połączenie podobało, niby mamy historie opowiadaną na nowo ale pozostającą w związku z tym co widzieliśmy wcześniej. J

est to po prostu kawał solidnego, przygodowego sf i choć w zachwyt nie popadam to chętnie obejrzę to ponownie i postawię na półce, a także z przyjemnością wybiorę się na kolejną część.

Z rzeczy które mi nie przypadły do gustu:

- przerysowany, na siłę zabawny i ogólnie z d*py Scotty
- wygląd wnętrza statku - zwłaszcza wszelkich maszynowni, które kojarzyły mi się bardziej z Titanikiem niż USS Enterprise (choć przyznam, że nie pamiętam jak to wyglądało w starszych filmach)
- trochę po macoszemu traktowany czarny charakter
- brak klasycznych motywów muzycznych


Ocena to mocne 7/10 (w porywach nawet 8, ale to się rozstrzygnie po seansie na DVD)
http://filmozercy.com/ - wydania Blu-ray & DVD - promocje/dyskusje/recenzje

El Cornetto

- brak klasycznych motywów muzycznych - no tak, cała końcówka to jeden wielki main theme z lat 60tych. Nie mówiąc już o tym, że każdy film miał zupełnie inną muzykę.

- - wygląd wnętrza statku - zwłaszcza wszelkich maszynowni, które kojarzyły mi się bardziej z Titanikiem niż USS Enterprise (choć przyznam, że nie pamiętam jak to wyglądało w starszych filmach) - wierz mi, gorzej :]

Gieferg

Cytuj- brak klasycznych motywów muzycznych - no tak, cała końcówka to jeden wielki main theme z lat 60tych. Nie mówiąc już o tym, że każdy film miał zupełnie inną muzykę.


Dobra, brak za*ebistych motywów Goldsmitha z Motion Picture  (żadnej innej muzyki ze Star Trek nie pamiętam), teraz lepiej? :P

Cytujwierz mi, gorzej :]


No ok, ale mogli to zrobić lepiej bo miałem wrażenie że oglądam wnętrze jakiejś współczesnej nam fabryki, a nie statku kosmicznego.

http://filmozercy.com/ - wydania Blu-ray & DVD - promocje/dyskusje/recenzje

El Cornetto

Jeżeli chodzi o muzykę Goldsmitha - to owszem. Dla mnie to Bóg wszelkich soundtracków. :]. Ogólnie The Motion Picture to najlepszy Trek jaki powstał. O!

Gieferg

Własnie mam zamiar go sobie teraz przypomnieć, a potem, o ile nie okaże się, że okazął się dla mnie niestrawny (15 lat temu mi się nawet podobał - to był jeden z pierwszych filmów jakie sobie nagrałem na VHS), przyjdzie kolej na powtórkę z pozostałych filmów (przynajmniej tych w których są Kirk i Spock), jakoś mnie tak seans w kinie do tego zmotywował.
http://filmozercy.com/ - wydania Blu-ray & DVD - promocje/dyskusje/recenzje

Debart

Jako urodzony Trekker, byłem na filmie i... nie mam wciąż recenzji. Wciąż nie jestem przekonany na odpowiednimi słowami, które by opisały film i moje wrażenia. Ogólnie - umarł Trek, nie żyje Trek. Czy też jak mówił jeden ze sloganów "To nie jest Trek twojego ojca". Stanowczo nie. Ale czy to źle? Nie wiem. Dla mnie 8/10

Przyłączam się do narzekań na muzykę i maszynownię. Klasyczna maszynownia trekowa w każdym serialu wyglądała jak duża serwerownia z rdzeniem warp w centrum. Maszynownia w jedenastym filmie przypominała mi hutę stali.. Próbuję się pocieszać, że "dawna" maszynownia gdzieś tam była, ale nie załapała się na film, a my oglądaliśmy jedynie "industrialne" zaplecze. Niemniej czuję lekki niesmak po tym. Tak samo nie wiem czy się ludzie zachwycają jeżeli chodzi o Scottiego. Gorszy był jedynie niemrawy Sulu...Pozostała część załogi świetnie, "Sylar" wykonał dokładnie to czego po nim oczekiwałem i na plus zaliczam świetną kreację Kirka, szczególnie doceniam jego transformację.

Umarł Trek, niech żyje Trek!

Gieferg

13 Maj 2009, 16:37:06 #8 Ostatnia edycja: 13 Maj 2009, 16:58:25 by Gieferg
CytujTak samo nie wiem czy się ludzie zachwycają jeżeli chodzi o Scottiego


Scotty w tym filmie był jak wrzód na zdrowym ciele. Gość nie pasował mi ani do roli, ani do filmu ogólnie, rola była przeszarżowana i wkurzająca - jak się pojawiał czułem się jakby mi ktoś wylewał kubeł zimnej wody na głowę - zupełne wyrwanie z klimatu filmu, równei dobrze mógłby się tam pojawiać Rowan Atkinson. Niech lepiej gościu wraca do tych swoich komedyjek w stylu Hot Fuzz i nie pcha się tam gdzie pasuje jak pięść do twarzy. A Sulu - cóż, Sulu był ok bo nie wkurzał. Ogólnie cała załoga oprócz beznadziejnego Scotty'ego wypadła dobrze, ze szczególnym wskazaniem na Spocka i McCoya.


Spoiler
czy tam nie było paskudnego błędu, kiedy to Enterprise  rusza z Wolkana na napędzie warpowym, a kilka minut później Kirk zostaje wywalony na tą lodową planetę, z której gołym okiem widać Wolkan? Biorąc pod uwagę jaki dystans statek powinien pokonać przez ten czas to raczej dośc dziwne, ale może coś źle pamiętam.
[Zamknij]
http://filmozercy.com/ - wydania Blu-ray & DVD - promocje/dyskusje/recenzje

Debart

Moje przeoczenie! McCoy najlepiej odwzorowuje oryginał z całej ekipy. Nadto jest świetnie napisany, nawet wizualnie jest podobny, brakuje mi słów uznania dla tej kreacji. Udało się zachować delikatną równowagę między ironicznym, dowcipnym i moralizatorskim aspektem "pierwszego" lekarza Gwiezdnej Floty. Brawa!

Narzekam na Sulu, gdyż był zbyt barwny. Oryginał nawet mówił jak robot;) i ogólnie rzadko kiedy wyróżniał się z całej ekipy. A tu nagle mamy z nim pojedynek na miecze godny innej gwiezdnej sagi(...).
Spoiler
Najchętniej bym wyciął całą tą scenę z wiertłem z filmu (każdą!) i zastąpiłbym to jakimiś torpedami z czerwoną materią. Byłoby ciężej dyskutować z logiką takiej broni. Każdy widział z jaką łatwością udało się rozwalić to wiertło małemu stateczkowi! Aż dziw że na Wolkanie nikt nie wykazał się odpowiednim refleksem tylko z wolkańskim spokojem obserwowali, jak ktoś im się wkopuje do jądra planety;)
[Zamknij]


Wracając jeszcze do Scottiego; tragedią jest jeszcze ten futrzak co mu towarzyszy:/ Tak jakby Abrams pozazdrościł Lucasowi Jar Jar Binksa (Pozdro Jacson^^). Rozumiem, że intencją ekipy było wprowadzenie dodatkowej postaci nastawionej na komedię. Ale powiedzmy sobie uczciwie, Checov w zupełności wystarczał! Tym bardziej, że został napisany tak, że był śmieszny i nie drażnił, ba, pasował do oryginału, mimo braku podobieństw fizycznych. Mechanik był, jak napisano wyżej z trochę innej bajki.
Spoiler
Niemniej, dla mnie najlepszym dowcipem filmu, podkreślę ponownie że czuje się trekkerem, była kwestia Scottiego na temat teleportacji psa admirała Archera. Niestety, na sali byłem jedynym, który zrozumiał typowo fanowski dowcip i wyszedłem na debila, śmiejąc się samotnie do rozpuku!
[Zamknij]



Gieferg

Im dłużej się nad tym filmem zastanawiam i im więcej o nim czytam tym głupszy mi się wydaje:

Spoiler

- Gwiezdna flota wysyła na misję załogi złożone praktycznie z samych kadetów (bo cała właściwa flota akurat jest zajęta).
- Spock wywala Kirka ze statku na lodową planetę - posunięcie nieco dziwne i jakby nie na miejscu, nie wystarczyło go zamknąć? Czy aby za coś takiego nie nalezałoby Spocka postawić przed sądem?
- na Vulcanie nie ma żadnej obrony, nie są w stanie nic zrobić wobec zagrożenia, z którym (jak później w filmie widac) może sobie spokojnie poradzić jeden mały statek
- głowny villain mści się na Spocku za to, że ten nie zdołał uratować jego planety mimo że ten ostatni robił zdaje się co mógł w dodatku poważnie ryzykując życiem
- organizując akcję ratunkową na pokład wrogiego statku wysyła się... dwóch ludzi, przypadkiem są to ci którzy aktualnei dowodzą statkiem...
- dość zabawnie wygląda jak kadeci mianują się to kapitanem to pierwszym ofcierem i każdy słucha ich rozkazów
- Nero w zasadzie zamiast detonować kolejne planety mógłby skasować gwiazdę, która w przyszłości zniszczy jego planetę.

[Zamknij]


Na wiele podobnych kwiatków zwracają uwagę ludzie w komentarzach na IMDB.

Rzeczywiście czuje się rękę scenarzystów Transformers...
http://filmozercy.com/ - wydania Blu-ray & DVD - promocje/dyskusje/recenzje

El Cornetto

Ech, wiele z tego da się wytłumaczyć, tylko trzeba jednak trochę w Treku siedzieć, albo pomyśleć.

Spoiler

- Gwiezdna flota wysyła na misję załogi złożone praktycznie z samych kadetów (bo cała właściwa flota akurat jest zajęta). - Jakbyś nie zauważył każdy z nich przeszedł specjalne przeszkolenie. Flota poszła cała dlatego ze wszczęto ''czerwony alarm'' i każdy żołnierz został zmuszony do wylotu na statek. Mało tego, zostali przydzieleni do niższych stanowisk [poza Spockiem, ale on jak wiadomo - jest inny] a jedynie dzięki własnej inteligencji i szczęściu wspięli się wyżej.
- Spock wywala Kirka ze statku na lodową planetę - posunięcie nieco dziwne i jakby nie na miejscu, nie wystarczyło go zamknąć? Czy aby za coś takiego nie nalezałoby Spocka postawić przed sądem? - Kirk nie był oficjalnie członkiem Enterprise. Mogli by go zabić i nic by się nie stało, bo Kirk i tak złamał już regulamin za który pewnie groził mu sąd wojskowy.
- na Vulcanie nie ma żadnej obrony, nie są w stanie nic zrobić wobec zagrożenia, z którym (jak później w filmie widac) może sobie spokojnie poradzić jeden mały statek. - Tak, na Vulcanie nie ma żadnej obrony dlatego ze Vulcan jest planetą w 100% pokojową, nie posiadającą żadnej broni.
- głowny villain mści się na Spocku za to, że ten nie zdołał uratować jego planety mimo że ten ostatni robił zdaje się co mógł w dodatku poważnie ryzykując życiem - Wszystko wynikło przez złe zrozumienie się. Spock owszem robił co mógł, ale też spieprzył sprawę i opóźnił przybycie Nero na planetę Romulus. O to poszło.
- organizując akcję ratunkową na pokład wrogiego statku wysyła się... dwóch ludzi, przypadkiem są to ci którzy aktualnei dowodzą statkiem... - Ok, to jest głupota.
- dość zabawnie wygląda jak kadeci mianują się to kapitanem to pierwszym ofcierem i każdy słucha ich rozkazów. - Spock nie był kadetem. Spock odsłużył bodaj 20 lat na Enterprise, ale ponieważ jest Volcaninem starzeje się znacznie wolniej i dlatego wygląda jak kadet.
- Nero w zasadzie zamiast detonować kolejne planety mógłby skasować gwiazdę, która w przyszłości zniszczy jego planetę. -  Jak chcesz zniszczyć gwiazdę z takiej odległości? :]
[Zamknij]

Gieferg

19 Maj 2009, 23:10:54 #12 Ostatnia edycja: 19 Maj 2009, 23:21:51 by Gieferg
Nie ma chyba sensu zakładać oddzielnego tematu dla starszych filmów, więc nieco z innej beczki:

Zacząłem ostatnio powtórkę ze Star Trekami i jak dotąd:

Star Trek: The Motion Picture

zacząłem oczywiście od pierwszego filmu, który był jednymz pierwszych filmów jakie nagrałem sobie na VHS wieki temu (w dodatku knocąc coś z ustawieniami, tak, że film miałem nagrany bez kolorów i pamiętałem go przez to jako czarno-biały). Star Trek: The Motion Picture to pierwszy z długiej serii filmów kinowych spod znaku ST, a spośród tych, które widziałem (pierwsze cztery) chyba najbardziej się wyróżniający swoim tempem i klimatem - film jest po prostu wolny. Akcja toczy się do przodu z szybkością kulawego żółwia, dłużyzny nieraz dają się we znaki (jak chocby scena gdy Kirk i Scotty lecą na pokład Enterprise i przez jakieś 5 minut   mamy okazję podziwiać statek z każdej możliwej strony), a fabuła jest dośc prosta i chyba tylko w jednym momencie ma miejsce całkiem fajne zaskoczenie. Mimo to jakoś lubie ten film i mam ochotę obejrzeć go znowu mimo że dopiero co go widziałem (DVD już w drodze).

Jedną z największych zalet jest muzyka - Goldsmith stworzył prawdziwe arcydzieło, a soundtrack z tego filmu z miejsca wskoczył do mojego top-10 najlepszych/ulubionych ścieżek dźwiękowych, szkoda, że twórcy kolejnych częsci uznali, że muzykę zrobi już kto inny i że nie ma być ona utrzymana w tym klimacie co muzyka z The Motion Picture...

waham się między 7 a 8/10 zobaczymy po kolejnym seansie.

Star Trek II: The Wrath of Khan

Film jest zupełnie inny niż The Motion Picture, na pewno szybszy, na pewno łatwiejszy w odbiorze, na pewno się aż tak nie wlecze...ale czy lepszy? Nie wydaje mi się. Co ciekawe, wrażenia mam podobne jak 15 lat temu kiedy to również trzy kolejne Star Treki (II, III i IV) nie robiły na mnie większego wrażenia. Film niby ogląda się fajnie, przynajmniej do pewnego momentu, ale jakieś to takie bez smaku.

Irytuje nieco głowny zły i jego ekipa, którzy to osobnicy wyglądają jakby się urwali z Conana Barbarzyńcy, daje się we znaki brak znakomitej muzyki Goldsmitha i niestety Horner nie daje rady go zastąpić - dodatkowo w pewnym momencie miałem wrażenie że słysze muzykę z Aliens...no cóż, nie od dzisiaj wiadomo że Horner znany jest z kopiowania samego siebie. Niższy niż w przypadku TMP budżet też daje o sobie znać - efekty specjalne chwilami nie dają wręcz przestać myślec o tym, że to...no własnie...efekty, do tego przestarzałe i kłujące w oczy. Obronną ręką wychodzi natomiast obsada, a właściwie to częśc obsady, a konkretnie tylko załoga Enterprise znana już z serialu i TMP, reszta niestety wyraźnie odstaje i nie jest zbyt przekonywująca.

ogółem nieco naciągane 6/10 (bo mimo wszystko film się nieźle ogląda) ale jeśli to miała być jedna z lepszych częsci to aż się boję zabierać za te gorsze...
http://filmozercy.com/ - wydania Blu-ray & DVD - promocje/dyskusje/recenzje

El Cornetto

Cytujefekty specjalne chwilami nie dają wręcz przestać myślec o tym, że to...no własnie...efekty, do tego przestarzałe i kłujące w oczy.

Wszystkie modele to te wzięte z TMP. Większość ujęć Enterprise to kopie albo niewykorzystane fragmenty TMP. :P

Gieferg

CytujWszystkie modele to te wzięte z TMP. Większość ujęć Enterprise to kopie albo niewykorzystane fragmenty TMP.


Sporo ujęc owszem i tym nie mam wiele do zarzucenia (poza tym oczywiście że są skopiowane). Ale już ujęcia z udziałem drugiego statku i końcowa bitwa raczej skopiowane nie były i wyglądały po prostu słabiutko. Poza tym to co robiło największe wrażenie w TMP to bynamniej nie Enterprise a V'ger, a jego tu akurat nie ma :P
Posted on: 20 Maj  2009, 01:11:28

 Star Trek III: The Search for Spock

Trzecia część ST pozytywnie mnie zaskoczyła, film okazał się być bardziej wciągający od poprzednika, a pewna dawka humoru sprawiła że oglądało się go przyjemniej - ot takie przyjemne kosmiczne kino przygodowe. Nie rzucały się też specjalnie w oczy braki w efektach specjalnych, dodatkowo głowny przeciwnik ( w tej roli znany z Powrotu do Przyszłości i Rodziny Addamsów Christopher Lloyd) wypadł o niebo lepiej niż Khan w STII (no a poza tym lubię Klingonów). Zmiana odtwórczyni roli Saavik na plus (nie żebym miał coś przeciwko poprzedniczce ale kojarzyła mi się za bardzo z rolami w "Północ Południe" oraz "I kto to mówi" i nieco wybijała z klimatu).

Mogę chyba powiedzieć , że oglądając częsc trzecią jakoś bardziej wczułem się w klimat Treka i teraz tym bardziej nie mogę się doczekać by zabrać się za ciąg dalszy. Nawet muzyka Hornera jakoś bardziej mi się podobała choć znowu dały się słyszeć podobieństwa do Aliens.
Do częsci czwartej ST muzykę zrobił Rosenman, autor nieszczesnego score'a do Robocopa 2 - jestem już przygotowany na najgorsze...

Ocena - mocne 7/10
http://filmozercy.com/ - wydania Blu-ray & DVD - promocje/dyskusje/recenzje