31 Marzec 2020, 22:00:41

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Co w Marvelu piszczy?

Zaczęty przez (A)nonim, 07 Maj 2009, 12:37:45

8azyliszek

Punisher był dobry. Czarna Pantera. Anihhilators. A-Force zabawny i fajny komiksik. Ale przyznam, że trochę za dużo rzucili feministycznych tytułów w tej części. A u nas to się jeszcze zagęściło, bo Egmont przyblokował Avengersów, Strange'a i Logana. Kapitan Hydra to kolejne międlenie wokół Kosmicznej Kostki. I ogólnie mi się nie podoba ta fabuła bo jest wtórna. Ale to zawsze coś - komiks ledwo 3-letni i prowadzący do kolejnego eventu.

Ale mam nadzieję, że rozumiecie, że ten McFarlane od Egmontu powstał teraz tylko i wyłącznie dlatego, że wyszła Kolekcja Spider-Mana. To już norma, że TK wie co Hachette będzie wydawać wcześniej niż my, więc na szybko robi dubelki 3 miesiące przed Hachette. To samo było w zeszłym roku z Conanem - nagle sobie Egmont o nim po 14 latach przypomniał. Ale ponieważ uwalili WKKDC, to za cholerę nie ma i nie będzie od nich Kingdome Come. Co jest zupełnie nielogiczne, skoro wznowili Potwora z Bagien. Ale znowu - tylko dlatego, że miał być w Kolekcji.


Johnny Napalm

Może i tak jest, jak piszesz, że Egmont robi to z czystą premedytacją. Ten McFarlane jest jednak naprawdę zacny, tzn. oprócz pierwszej otwierającej historii - Cierpienia. Nigdy nie byłem fanem tej historii jak i kolejnej z Hobgoblinem i Ghost Riderem. Trochę tu faktycznie za dużo okultyzmu i chyba jakiegoś podjarania się przez Todda czarną magią. Od razu powiem, jeszcze nie kupiłem ale chyba to zrobię, mimo niechęci do tych opowiadań, bo później jest dużo lepiej. Historia z Wendigo i Wolverinem, ale też cholernie mroczna. Coś ten McFarlane widział wtedy tylko samo zło na świecie. No i dlatego część z X-Force wypada w tym albumie nad wyraz rubasznie.

Ale dość gadania o tym co kupię lub nie. W sierpniu Egmont wypuści coś wspaniałego, co na 100% zakupię.



Pierwsze X-meny rysowane przez Jima Lee. No muszę to mieć!Egmont zyskał w moich oczach. Heh, zaraz 8azyliszek powie mi, że TK wiedział o planach Hachette związanych z wydawaniem historii z mutantami. No i będzie smutno. :-\
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Rado

CytujTrochę tu faktycznie za dużo okultyzmu i chyba jakiegoś podjarania się przez Todda czarną magią.

Widać co mu w głowie siedziało jeszcze zanim zrobił Spawna.

Nie wiem czy Johnny jeszcze wpada na forum, bo chciałem się własnie o to wydanie X-men zapytać. Też chciałem kupić, ale słyszałem, że jest to album strasznie poszatkowany. Brak jakiejś spójnej fabuły, tylko wyrywkowe historie, czasem niezrozumiałe, a umieszczone tutaj dlatego, że rysował je Jim Lee. Jeśli to prawda, to trochę szkoda, bo jak już mam kupić to wolę też jakąś historię do tego.

Mr.G

W świecie "superhero" zawsze szczególnie ceniłem sobie historie, które nie są aż tak "super". Wiecie, walka nie tyle z kosmicznymi multiwymiarowymi najeźdźcami, ale raczej z bardziej przyziemnym brudem - gangi, narkotyki, przemoc seksualna, tego typu sprawy. Jakkolwiek w świecie Batmana raczej o takowe nietrudno (choć też nie obraziłbym się o więcej), tak już u mojego ex aequo ulubionego Spider-Mana są one szczególnie pożądane. Dlatego naprawdę dobrze czytało mi się Zło, które ludzie czynią. Może nie jest to komiks z najbardziej wartką akcją i zaskakującymi rozwiązaniami fabularnymi, ale porusza dosyć ważne kwestie i przypomina, że także w świecie supermocy i kostiumów też największym wrogiem może być zwykła ludzka podłość. Komiks godny polecenia zwłaszcza tym, którzy chcą lepiej poznać postać Felicii Hardy - jej wątek został wyeksponowany nie mniej niż jej dekolt na większości kadrów i zarówno jedno, jak i drugie jest mocną stroną komiksu ;) Właściwie to ona jest tu główną bohaterką, przyćmiewając nieco samego Pajączka, ale w niczym nie przeszkodziło to w nawiązaniu wiarygodnej chemii pomiędzy nimi i do tego głębszej niż po prostu flirt dwojga goniących się po dachach fanów trykotu. Nie, tutaj nasi bohaterowie są już dojrzalsi, dojrzała także ich relacja.

Rado

O, to ciekawe. Też oglądałem ten komiks, bo od czasu do czasu mam ochotę na jakiegoś Spideya. Ostatecznie nie kupiłem, bo gdzieś słyszałem, że komiksy Kevina Smitha są takie same jak jego humor, filmy i w zasadzie wszystko inne czyli rubaszne, specyficzne i nieraz obrzydliwe.