Autor Wątek: Co w Marvelu piszczy?  (Przeczytany 76875 razy)

Offline porculven

  • Obywatel Gotham
  • *
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #645 dnia: 22 Czerwiec 2017, 10:43:44 »
Miałem styczność i ciekawie wychodzi ta wyższa kategoria wiekowa :) Mi się podoba

Offline Leon Kennedy

  • Mod Team
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3836
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #646 dnia: 07 Lipiec 2017, 02:42:01 »
Szlag i pech w jednym... X Men vs Avengers trzy tomowe wydanie, a ja zostałem tylko z pierwszym, bo jakoś nie potrafiłem reszty zakupić. Nigdy nie było :/

Offline Johnny Napalm

  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 1693
    • Zobacz profil
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #647 dnia: 04 Styczeń 2018, 20:50:12 »

Kilka słów na temat ostatniego albumu „Marvel Now!”
Po „Śmierci Wolverine’a” spodziewałem się naprawdę wiele, może nawet zbyt wiele, stąd lekkie rozczarowanie. No, ale jak tu się nie rozczarować, kiedy ten tytuł miał przejść do historii, wejść do kanonu przygód Wolviego przy okazji kopiąc dupska wszelkim krytykom.
Tak świetnie jednak nie było. Głównym problemem jest zwyczajnie słaby scenariusz Charlesa Soule’a. Facet w stopce jest przedstawiony jako nowojorski scenarzysta, muzyk i adwokat. Pytanie co wykonuje zawodowo, a co tylko hobbystycznie.

Jolly Roger w temacie o Star Wars napisał jak hipotetycznie (ale niestety wielce prawdopodobnie) powstał scenariusz do tego filmu. W przypadku „Śmierci Wolverine’a” było chyba podobnie.
Szychy z Marvela zebrały się i uradziły kto i co ma być w takim pamiętnym komiksie. I tak: kto jest największym przeciwnikiem Logana? Sabretooth? Jest! Viper? Jest! Deathstrike? Melduję się! Ogun też jest. Nuke? Nooo… może nie jest głównym wrogiem, ale za to fajnie wygląda i jest obrzydliwie amerykański. Dalej – muszą być nawiązania do przeszłości Wolverine’a. Coś o Japonii koniecznie, no i musi być powrót do projektu X. Czyli nic oryginalnego, tylko powrót do sprawdzonych historii z dawnych lat.

Kogo i czego brakowało? Jakiegoś nawiązania do pierwszej historii z Hulkiem i Wendigo, a przede wszystkim Jubilee! Kurczę, przecież to właściwie córka Wolviego. Jej pojawienie się tutaj mogło wnieść jakiś ładunek emocjonalny do całej historii, ale nie. Jest za to Kitty Pryde, która chyba nigdy nie była za blisko związana z Loganem. Dodatkowo jest tak narysowana, że ani trochę nie przypomina Żydówki, raczej Irlandkę. Rysunki w albumie w ogóle są dużo gorsze niż w „Staruszku Loganie”, narysowanym przecież tą samą ręką Steva McNivena. W „Staruszku był świetny, a tu nie. Brakowało tu jakiejś płynności kreski.
No dobra, mniejsza z ilustracjami, bo i tak są one na poziomie znacznie wyższym niż to co obecnie serwuje Marvel.

Rysunki komiksu nie zawaliły tylko lichy scenariusz. Ta cała historia nie ma jakiegoś tempa. Wolverine pomiędzy mordobiciami odhacza te swoje kluczowe spotkania z wcześniej wymienionymi postaciami. Tak jakoś bezpłciowo. Najgorszy jest jednak finał opowiadania. Motywacja głównego przeciwnika jest zwyczajnie śmieszna. Poza tym to nie on
Spoiler for Hiden:
stworzył Broń X, a był tylko pomocnikiem Profesora,
a poza tym wydawało mi się, że
Spoiler for Hiden:
dr Cornelius
zginął wcześniej w
Spoiler for Hiden:
historii z Omegą Red.
Ale tu mało co się trzyma kupy.
Sama śmierć głównego bohatera jest jakaś naiwna i nie robi wrażenia. Ostatni fighter jest jakimś nie znanym mi bliżej nołnejmem. Reakcja Logana na ostatnie posunięcie jego głównego adwersarza jest zwyczajnie głupia. Dlaczego on
Spoiler for Hiden:
nie poprzecinał pazurami samych rurek doprowadzających adamantium, tylko rzucił się bezmyślnie na główny zbiornik?
Sam finał nie jest porywający. Ot, odbył się i tyle.

Komiks można kupić, żeby wyrobić sobie własną opinię. Moim zdaniem scenariusz jest za płytki i tak jakby napisany przez fanboya, a nie profesjonalnego scenarzystę.

THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Offline Johnny Napalm

  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 1693
    • Zobacz profil
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #648 dnia: 06 Luty 2018, 01:39:25 »
Widzę, że dyskusja w tym temacie jest rozgrzana do czerwoności – zresztą tak samo jak w innych topicach. No trudno, może ktoś to przeczyta. Jak nie, to trudno.

Za mną lektura Daredevil'a od Hachette z kolekcji Superbohaterowie Marvela. Rzecz, którą można łyżkami jeść. Taka jest dobra.

Ten komiks jest wprost rewelacyjny. Polecam go każdemu, nawet osobom nieprzepadającym za originami danych postaci. W wersji Millera i Romity Juniora początki Matta Murdocka, jako zamaskowanego mściciela, są przedstawione w sposób nowatorski a przede wszystkim świeży. Frank Miller po prostu rozumie postać Daredevila. Sposób narracji w tej opowieści powinien być wzorem dla wielu scenarzystów. Historia jest poprowadzona w sposób niezwykle płynny i wciągający. Miller umiejętnie wciąga czytelnika w tą fabułę. Stopniuje napięcie, nie od razu sprzedając wszystkie swoje najlepsze karty.
Ten album jest przeciwieństwem obecnych trendów panujących w komiksach Marvela. Czyli krótko mówiąc – tandetnego efekciarstwa, nadużywania scen akcji, tuszowania braków scenariuszowych nagromadzeniem zbędnych postaci, epatowania dosłownie przedstawioną przemocą.
Jak ktoś potrafi pisać scenariusze – niczym Miller w najwyższej formie – to obędzie się bez wyżej opisanej tandety.
Moim zdaniem, kto uwielbia mrocznego, dojrzałego Batmana z ludzkimi problemami, ten powinien sięgnąć również po ten album. Naprawdę warto! Taki typ czytelnika nie powinien być nim w najmniejszym stopniu rozczarowany. Gorąco polecam!

Jeszcze jedno słowo na temat tego wydania. Polecam go również Czytelnikom pamiętającym jego pierwsze wydanie od TM-Semic z 1995 roku. Wydanie z Mega Marvel zostało naprawdę w sporym stopniu wykastrowane z kilku fajnych stron. Ogólnie nie zmieniają one odbioru całości, ale jednak trochę ich żal. Szczególnie double-splash page przedstawiającymi Matta i Sticka "tańczących w bladym świetle księżyca" pomiędzy budynkami Nowego Jorku.



THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Offline Night_Wing

  • Przypadkowy obrońca
  • **
  • Wiadomości: 239
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #649 dnia: 06 Luty 2018, 10:33:27 »
Szukając komiksowych inspiracji, przypadkowo natknąłem się na wydanie Loeba i Sale'a - jeden z numerów należących do serii ,,kolorowych" , świetnych historii marvelowskich herosów, a był to :  "Spider-Man - Niebieski". Komiks w Polsce ukazał się za pośrednictwem wydawnictwa "Mucha Comics".  Poniżej moja recenzja niniejszej narracji obrazkowej, gdzie w wyjątkowy sposób podkreślono to, jak barwa odzwierciedla charakter, czasami upór, radość czy smutek bohatera.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4635992/spider-man-niebieski/opinia/44191641#opinia44191641

Twoje zdanie na temat wydania "Daredevila" od Hachette i  moje niezwykłe geekowskie doświadczenie ze "Spider-Man - Niebieski", nakłoniło mnie do zainteresowania się komiksem :"Daredevil - Żółty". Mam nadzieję, że dyskusja na forum trochę ruszy, gdyż dla takich rzeczy po prostu warto poświęcać swój czas.


Offline Night_Wing

  • Przypadkowy obrońca
  • **
  • Wiadomości: 239
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #650 dnia: 09 Luty 2018, 10:01:52 »
Słowo obiecane zostało dotrzymane. Kupiłem drugi już dla mnie komiks z ,,kolorowej" serii Loeba i Sale'a :"Daredevil - Żółty". Dorwałem się do niego, jak łakomczuch do świeżych pączusiów z piekarni. Doświadczanie tego wydania było, jak w przypadku "Spider-Mana: Niebieskiego", narkotycznym doznaniem, nieziemskim ,,zjazdem". Ciężki, surowy komiks, pełen emocji i przykładu świetnego dostoswania barwy danej postaci do rysunku i kreślonej historii. Żółty kolor wpleciono instynktownie, uważnie, tak by zadziałać na podświadomość czytelnika i nadać komiksowi emocjonalnej głębi.

Moja recenzja "Daredevila: Żółtego" poniżej:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257321/daredevil-zolty/opinia/44550425#opinia44550425

Offline Leon Kennedy

  • Mod Team
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3836
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #651 dnia: 19 Kwiecień 2018, 07:59:08 »
Od czasu kolekcji DC marvel poszedł w odstawkę i prędko się to nie zmieni. Czy to dobrze czy źle ciężko stwierdzić  ;)

PS: Night Wing słowna z Ciebie osóbka, a Daredevil jest w dechę  :P

Offline Night_Wing

  • Przypadkowy obrońca
  • **
  • Wiadomości: 239
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #652 dnia: 19 Kwiecień 2018, 12:33:52 »
Leon, niedługo zabieram się za "Spider-Man: Władza" od Mucha Comics. Zobaczymy, jak stary, wyzuty z emocji, styrany ,,bohaterstwem" Spider-Man poradzi sobie z wyzwaniami. Komiks o tyle specyficzny, że pokazuje nam Parkera w dość dalekiej przyszłości, w tym sensie, że jego wiek mógłby wskazywać na to, że teoretycznie wiele, ale to bardzo wiele w Uniwersum Marvela się wydarzyło.

"Spider-Man: Władza: będzie moim kolejnym komiksem od "Mucha Comics", zamiast ,,kolorowej", poruszającej serii Tima Sale'a i Loeba. Zobaczymy, co z tego eksperymentu wyniknie.


Offline Leon Kennedy

  • Mod Team
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3836
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #653 dnia: 19 Kwiecień 2018, 19:46:26 »
Bardzo fajna okładka  :D

Offline Night_Wing

  • Przypadkowy obrońca
  • **
  • Wiadomości: 239
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Co w Marvelu piszczy?
« Odpowiedź #654 dnia: 20 Kwiecień 2018, 16:46:14 »
Nie ukrywam, że z tym komiksem oprócz genialnie wyglądającej okładki wiążę coś jeszcze. A mianowicie mam nadzieję, że ta historia będzie na równi sentymentalna, ciężka i przytłaczająca w odbiorze wartości, które reprezentuje heros przez samego herosa. Chcę, by to było emocjonalnie zimne, szlamowate i zduszone, gdyż ,,nieco starszy" Peter Parker ma na swoich barkach masę wzlotów i upadków, wiele strat i powrotów. "Spider-Man: Władza" jest o wiele ważniejszym komiksem dla świata Marvela, niż można byłoby z początku przypuszczać. Wzniosłe bohaterskie czyny, odpowiedzialność, poświęcenie rozumiane są przez pryzmat typowego, pełnego sił herosa, najlepiej w młodzieńczym i dorosłym wieku. Tymczasem Peter w tym wydaniu, jest kimś jak "Old Man Logan", choć to trochę inna sytuacja niż ta u Wolverine'a, ale wiadomo w czym u Parkera rzecz.