27 luty 2021, 16:02:30

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Szkoła

Zaczęty przez Funky, 06 październik 2008, 16:31:57

heros65

29 listopad 2009, 14:24:52 #60 Ostatnia edycja: 29 listopad 2009, 19:40:38 by heros65
Z kolegami to ja mogę się spotkać po szkole i zagrać w nogę.Chodzi mi też o to  kiedy wy wstajecie do szkoły bo ja muszę wstać o 5:50.

m2reily

6.30 pobudka i na 8.00 na zajęcia idzie wytrzymać:-) 
Zapraszam na opowieści ze świata Nowej Warszawy
http://legendynowejwarszawy.pl/

heros65

Ja pobudka 5:50.Lekcje zaczynają się 6:45.Powrót ze szkoły 12:55.

Roy_v_beck

widzę tacy tutaj ludzie co wcześnie wstawać lubią, jak lekcje na 8.15 miałem, na początku wstawałem o 05:58 żeby zdążyć, ale to się wszystko przesuwało i pod koniec 3 klasy była 6:58. A i tak się nie wysypiałem. Do dzisiaj się nie wysypiam.

król P

Ja lubię szkołę i nawet dobrze mi idzie bo w czwartej klasie dostałam czerwony pasek,nie mam dużo koleżanek ani kolegów.Ale szkołę lubię, czasami gdy mamy mieć sprawdzian nauczyciele odwołują go w ostatniej chwili.Nauczyciele nie są srodzy lecz odwrotnie.Najbardziej lubię z przedmiotów szkolnych matematykę , technikę i wiele innych...

Al Bundy

Niezbyt lubię chodzić do szkoły, ale bardzo dobrze się uczę i mam dużo kolegów, oraz koleżanek. :)

król P

Jeśli chodzi o mnie to ja wstaje o 7.00 , a lekcje zaczynają się o 8.00

Hydro

It's a funny world we live in.

król P

Tak, a czemu to cię zdziwiło?

Altair

:D sarkazm mode off...

JaRo II

 Trochę już zapomniany temat, ale wart wypowiedzenia się. Ja osobiście nie nawidziłem chodzic do szkoły, praktycznie od samego początku, ale po kolei...

Podstawówka- zdecydowanie dziś właśnie te czasy wspominam najlepiej. Miałem dużo kolegów, klasa była zgrana. dziś pozostał sentyment, zdjęcia, wspomnienia,szkoda, że kontakty z kumplami ne utrzymały się do dnia dzisiejszego.

Gimnazjum- tu zaczęły się schody. Nie wspominam tego dobrze, miałem tragiczną klasę, mało chłopaków, same dziewczyny (to powinno byc plusem, a było wręcz przeciwnie). Nie mniej gimnazjum miało swoje plusy:
- poznałem trzech kumpli, z którymi do dziś się spotykam,
- w dużej mierze to właśnie w gimnazjum zdobyłem mnóstwo komiksów kupując od starszych kolegów,
Poza tym gimnazjum nie jest warte wspominania.

Liceum- niestety, to było najgorsze. Klasa nie była zupełnie zgrana, wszyscy kopali pod sobą dołki, donosili nauczycielom, obgadywali, dzielili się na grupy... totalny debilizm i sajgon. Ten okres wspominam najgorzej i nie lubię do tego powracac. Poza tym miałem bardzo niesympatycznych nauczycieli- typową bandę nadętych bufonów, źle się czułem w tej szkole. Mile wspominam tylko wyjazd klasowy do rzekomo nawiedzonego dworu- naprawę było fajnie, wszyscy się opili, po tej imprezie myślałem, że może klasa się zmieni, no cóż, tak się nie stało.

Dziś dobrze wspominam tylko podstawówkę, z gimnazjum mam tylko  kilka miłych wspomnień, zaś liceum to totalna porażka. Nigdy nie lubiłem się uczyc, nie nawidziłem szkoły- powiem tak- zawsze buntowałem się przeciwko temu co uważam za głupie, a szkoła dla mnie to szczyt głupoty. Uczą debilizmów, zupełnie nikomu do życia nie potrzebnych.
Uczyłem się słabo nawet bywało tak, że ledwo przechodziłem. Nie zależało mi na ocenach, tylko na tym, żeby to skończyc i miec za sobą. Nigdy też nie miałem świadectwa z paskiem, z czego jestem szczerze dumny :D

Najważniejsza jest klasa, wszystko od niej zależy. Jeżeli są ludzie zgrani, to nawet dla nich chce się iśc, aby się pośmiac, pogadac, no ale dziś trafic na udaną klasę/ grupę nie jest łatwo.

Kruciótko podsumowując- mimo problemów udało mi się przechodzic z klasy do klasy, z maturą też się udało. Od 2007 roku mam z tym całym syfem spokój i na jakieś poważniejsze studia raczej się nie wybieram ;)
Na początku duże Jot, a pomiędzy małym 'a' i 'o' znak Robina rozświetla to = JaRo

m2reily

Szkołę wspominam pozytywnie, szczególnie liceum. Klasy miałem w sumie zgrane mniej lub bardziej, ale sam byłem i chyba nadal jestem lekkim outsiderem, więc zbyt dużej wagi do tego nie przywiązywałem. Najgorsze jednak było przerabianie w kółko tego samego materiału. Gimnazjum kończyło się na powiedzmy XX leciu międzywojennym, żeby w liceum zaczynać wszystko od starożytności, chyba jakiś kretyn układał ten program.               
Zapraszam na opowieści ze świata Nowej Warszawy
http://legendynowejwarszawy.pl/

Funky

Cytujchyba jakiś kretyn układał ten program

W reżimowym ministerstwie są sami idioci. A tak BTW w czasach 1 klasy Gimnazjum w mojej szkole było niezłe ciśnienie na temat wstąpienia Polski do Eurokołchozu tzn pardon do Unii Europejskiej. Muszę przyznaż że gdyby zmienić flage UE na flagę kraju Rad to przeniósłbym się do czasów PRL-u. Polska szkoła nic sie nie zmieniła, wciąż upolityczniona tylko teraz rozkaz z góry jest aby zajmować się tematyką Unijną...

Al Bundy

Ja do szkoły wstaje o 7.50. A lekcje zaczynają się o 9.00.

Mihcim

Szkoła w Anglii. Rozpisze się bo chciałbym wiedzieć co o tym sądzicie : )
A więc dzisiaj miałem spotkanie z Matką,Dytektorem Szkoły i dyrektorem mojego roku (10).
Dlaczego było to spotkanie? No i tak zaczyna się moja Historia.
Na początku byłem zły na lekcjach Angielskiego. To były małe incydenty ale szkoła odebrała je jako poważny problem. Potem zaczeły się incydenty z muzyki. To były już no średnie incydenty. Wysyłany z klasy a potem z powrotem do środka i siedziałem cicho.
Miałem rozmowe (sam na sam) z moją dyrektorką roku. Powiedziała mi że mam się zachowywać na lekcjach muzyki i Angielskiego. No i na lekcjach muzyki przestałem się źle zachowywać. Na Angielskim jednak dalej byłem złyyyy. (To są incydenty które miały miejsce 3 miechy temu). Moja Pani od Angilka gadała z mamą (1 miech temu) i po tej rozmowie na wszystkich lekcjach byłem super : )
3 tygodnie temu miałem w szkole zastępstwo na Religii dziewczyna miała uczyć w tej szkole (była młoda). Za mną jednak stał parszywy wysoki grubasek który moim zdaniem nie lubi obcokrajowców. Pani zadała koledze z tyłu pytanie. Odwróciłem się żeby się i wystawiłem ręke i symulowałem głosem bicie serce. Nauczyciel grubasek się na mnie dziwnie patrzył. Po zrobieniu CAŁEJ swojej pracy grubasek powiedział żebym się z nim spotkał w gabinecie nauczycielskim na lunchu. (W angli jest tak: 2 lekcje -> break -> 2 lekcje lunch-> dwie lekcje -> koniec. A to miało miejsce na drugiej lekcji) Powiedziałem że spotkam się z nim w tym miejscu. Na 4 lekcji przyszedł pod moją klase (anglik) wyszedłem z klasy i grubasek zaczął wołać "Michał!" powiedziałem "już ide ide". Jak wyszedłem z budynku szybko poszłem coś zjeść i powiedzieć dziewczynie dlaczego nie spędze z nią lunchu. Dyrektor mnie wyłapał i kazał czekać w Gabinecie. Musiałem czekać na grubaska ale musiałem jeszcze posprzątać wszystkie krzesła w holu. (Jest dość spory) pewna nauczycielka podeszła do mnie i nazwała mnie dorbym sługą szkoły. Zagryzłem zęby i nie słuchałem jej. Musiałem zostać po szkole i grubasek kazał mi pisać przeprosiny dla niego. Po powrocie do domu mama powiedziała mi że dzwonił do niej grubasek i mówił jej że podobno Nauczycielka która miała uczyć w szkole Religii ma teraz obawy czy powinna uczyć w tej szkole i podobno była zapłakana. Dziwne jest to że po szkołe siedziałem w holu gdzie mam widok na gabinet dyrektora i widziałem ją wychodząc z gabinetu uśmiechniętą : )
W zeszły czwartek na lekcji Informatyki (nauczyciel jest mężem mojej Dyrektorki roku) nauczyciel kazał mi wyjść z tej "dziwnej strony" (byłem na Bat Cave) powiedziałem Nie. Powiedział że mam wyjść znowu a ja znów powiedziałem nie. Wysłał mnie na zewnątrz. Powróciłem do klasy kiedy ten zaczął być bardzo zły na całą klase wtedy powiedziałem co myśle a było to tak " To nie szkoła... to obóż treningowy" Zdanien nauczyciela powiedziałem  " To nie szkoła ... to Pie*****ny obóz treningowy". Dwie ostatnie lekcje spędziłem w domu ze swoją dziewczyną która skończyła szkołe. Zostałem złapany w domu przez nauczycieli grubasek i dyr roku.  Zaprowadzono mnie do szkoły i powiedziano mi że mój związek z moją dziewczyną wpływa na moje zachowanie. ( że co?! ) Wykluczono mnie ze szkoły na dwa dni ( na piątek i poniedziałek )
Od Dziewczyny dowiedziałem się że do jej matki dzwoniła dyr mojego roku. Dzisiaj miałem spotkanie z Dyr szkoły i dyr roku i moją mamą i ja : )
Było to gadanie że jestem na Final Warning ( czyli 1 incydent poważny i spadam :/ )
Kiedy pokazano mi kartke z incydentami myślałem że wybuchne śmiechem. Było ich 26.
24 Incydenty na 26 były drobnymi Incydentami. Na początku zaczeli mi pokazywać "Wielkie" incydenty z:
Angielski (już o tym rozmawiałem z nauczycielem i się dobrze zachowuje)
Muzyka ( to samo co na wyżej)
Religia    ( CO?!  to mnie totalnie ździwiło!!)
Skargi od rodziców   ( połowa ludzi w szkole nie nawidzi mnie za to że jestem Polakiem )
Ale co mnie jeszcze bardziej wkurzyło to jest to: Tak wyglądała lista 26 incydentów Ale pokarze wam tylko 2 incydenty z okresu 3 tygodni.
Typ                  Przyczyna                   Kara
Wulgaryzmy       Powiedział "fucking"      Wydalenie ze szkoły na 2 dni
Brak                  Brak                         Kara po szkole

A więc co o tym sądzicie? Ja myśle że nauciele są rasistowcy chcą mnie jak najszybciej usunąć ze szkoły i wpychają swój nos to mojego związku ; /
\m/