06 Czerwiec 2020, 23:13:08

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Szkoła

Zaczęty przez Funky, 06 Październik 2008, 16:31:57

Funky

Ok a więc każdy z nas w życiu musiał to przejść lub nadal to przeżywa w postaci studiów. Jak wspominacie czasy podstawówki i liceum. Zapraszam do dyskusji :)

Ja ze swojej strony dodam tylko że nauka w szkole zawsze trudno mi szła. A szczególnie matematyka gdzie pamiętam zawsze ledwo miałem dwójkę :P Miło wspominam czasy kiedy chodziłem do pierwszych trzech klas SP. Dzieciaki nie były jeszcze tak chamskie no i miałem wspaniałą wychowawczynię :) Później było dużo gorzej, łobuzeria dokuczała tym grzeczniejszym a szkoła nic z tym nie robiła tylko przepuszczała do nastepnej klasy  ::) W gimnazjum to samo a Liceum to była porażka i kosztowało to mnie trochę zdrowia...

Hydro

Och, podstawówkaa :( Tak, pierwsze trzy klasy były istną sielanką, zabawą i w ogóle. Miałem też bardzo miłą i sprawiedliwą wychowawczyni. Kolejne trzynie były już takie dobre, pełno chuliganów itp., ale ja zawsze jakoś miałem spokój i mi szło. Najlepszy byłem z poslkiego i angielskiego. Z matmą gorzej ;) W gimnazjum przekonałem się, że skłamałem mówiąc, ze podstawowka to piekło na ziemi i ze chce iść wreszcie do gimnzajum... cóż no dzieciak byłem ;) Obecnie jestem w 3 liceum, poprzednie dwie licealne to katorga... ale już po 3 klasie stuudia, na które czekam z niecierpliwością :P
It's a funny world we live in.

(A)nonim

Gimnazjum to jest porażka totalna. Najlepsze było liceum zdecydowanie, dobra atmosfera w szkole jest bardzo ważna.
Też zawsze byłem kiepski z matmy (i fizyki), z resztą sobie dawałem radę. Ogólnie po za niejednym niemiłym doświadczeniem szkołę wspominam bardzo miło, w końcu było się dzieckiem i było łatwiej. Ale to i tak jest zło konieczne.
A studia u mnie mają bardzo mieszane uczucia.
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

UnMortal

Mówcie, co chcecie, ale najfajniej było w przedszkolu. Człowiek żył bez stresu, był nieświadomy wielu rzeczy, taki szczery i prostoduszny. Człowiek jako dziecko był prawdziwy. Dobrze to wspominam. Potem polazłem do podstawówki, gdzie nauczyłem się nawiązywać prawdziwe kontakty z rówieśnikami. W gimnazjum poznałem, co to brak tolerancji, ale i w nie tak dużym stopniu, żeby powiedzieć, że życie dało mi kopa. Ot, wreszcie zobaczyłem, że świat dzieli się na ludzi i taborety z przeważającą ilością tych drugich. Teraz jestem w liceum i tu chyba każdy zaczyna naprawdę uczyć się tolerancji. W liceum - w przeciwieństwie do gimnazjum - jeszcze nie słyszałem negatywnych komentarzy w stosunku chociażby do moich włosów czy bytu.
Have you ever danced with the devil under the pale moon light?

Firm

Nie lubie szkoły. Drażni mnie wstawanie rano, siedzenie na lekcjach i brak czasu na cokolwiek (kończe o 16, jestem w domu na 17 zanim zjem i się naucze jest 21). Jesem w 2 liceum i mam świetną szkołę ale nigdy za nią nie przepadałem. Najgorsze są końce trymestrów gdzie mam 11 sprawdzianów tygodniowo.

(A)nonim

Spoko potem szkołę zamienisz na pracę. ;)
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

van hellsing

Funky'emu współczuję utraty zdrowia w gimnazjum i Firmowi obecnej katorgi. Moje króciutkie
podsumowanie:
podstawówka - raj. W klasie byłem z najlepszym przyjacielem, bardzo fajni nauczyciele, nauka szła mi bardzo dobrze i nikt się do mnie nie przypieprzał. W gimnazjum się zaczęło:
rozłąka z przyjacielem, fajnych nauczycieli było o wiele mniej, nauka szła mi o wiele słabiej i każdy zaczął się do mnie przypierda*ać - o byle co: rodzice o oceny -  mimo, że lepszych nie mieli, nauczyciele - nie przynoszę wszystkich książek do szkoły. A nich przychodzą do pracy z 6-13 kg-owym tornistrem, ciekawe, czy wtedy byliby tacy wygadani. Jakby co: święty nie jestem, ale inni też są godni uwagi. Na szczęście teraz jest trochę lepiej, bo problemy mogę mieć tylko z fizyką z chemia. (uffffffff)

When where you run, when where you hide, I'll see that place through from your eyes
Who will survive, let's get in on and find it out

Funky

Zdrowie (psychiczne) utraciłem w Liceum :( Cóż jedyny z tego taki plus że mam dobre zadatki na Batmanowego villiana. Dręczony za młodu a później wyrasta jakiś Riddler lub Joker 8) A tak na poważnie to Polska szkoła pod względem dyscypliny LEŻY. Nauczyciele wśród uczniów nie mają żadnego autorytetu a inni uczniowie którzy sa słabsi psychicznie lub fizycznie są traktowani jak śmiecie. Kompletnie bez szacunku, ale wierzę że Polska szkoła kiedyś zmieni się na lepsze...

van hellsing

Cytat: Funky w 07 Październik  2008, 22:11:42
wierzę że Polska szkoła kiedyś zmieni się na lepsze...

Chyba w spotach reklamowych
When where you run, when where you hide, I'll see that place through from your eyes
Who will survive, let's get in on and find it out

Funky

Cóż jedynie nadzieja nam pozostała. Chociaż podobno nadzieja jest matką głupich to jedynie to nam pozostało...

van hellsing

Cytat: Funky w 07 Październik  2008, 22:28:48
Chociaż podobno nadzieja jest matką głupich


Staram się to zastąpić wiarą.
When where you run, when where you hide, I'll see that place through from your eyes
Who will survive, let's get in on and find it out

Funky

Na dzień dzisiejszy w to nie wierzę. A jedynie mam nadzieję że kiedyś będzie lepiej.

(A)nonim

Nie jest znowu tak źle.
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

vincent

Podstawówkę wspominam miło, miała ona jakiś tajemniczy klimat. Chociaż w 4-6 klasie zaczęło się 'przypieprzanie' o nic ze strony silniejszych rówieśników, to jednak było tam fajnie.
Koszmar zaczął się w gimnazjum. Po prostu koszmar. Za każdym razem, gdy szedłem do szkoły bolał mi ze stresu brzuch (a to znowu ktoś będzie chciał spuścic wpierdol za nic, a to znowu jakieś prześmiewki, że hip hopu nie słucham i że mam w dupie piłkę nożną).
Gimnazjum mnie zniszczyło po prostu i zostawiło ślad na mojej psychice chyba już do końca życia. Do teraz mam ten pieprzony ból brzucha, nawet gdy dzieje się coś mniejszej wagi (ot chocby trzeba się przesiąśc z autobusu na autobus).
Staram sobie jakoś z tym radzic i nie ześwirowac. Czasami mam chęc zemsty na tych pojebach z gimnazjum.. tak wielką chęc.
Liceum było jak balsam. Po prostu raj. Miałem dobrą klasę, wspaniałych ludzi i tam trochę odżyłem i nauczyłem sobie radzic z innymi ludźmi. I chociaż to była wspaniała terapia, to jednak wszystkiego we mnie nie zagoiła. Do dziś mam problemy ze sobą. Raz jestem nieśmiały, raz rozgadany jak nigdy.
Teraz są studia. Tu też są wporządku ludzie, poznałem ich całą masę i chyba troszkę mi to pomogło. No, ale studia ocenię, gdy je skończę.
Pozdrawiam wszystkich.
Sorki, za brak niektórych polskich znaków, coś mi się pokaszaniło z klawiaturą.
Moje opowiadania o Batmanie:

ADRENALINA

Z JASKINI NIETOPERZA

Firm

Ja powiem tak w klasie jestem chyba jedyną osobą, którą lubią wszyscy albo nie mają ze mną problemów. Moja szkoła jest trochę inna bo jesteśmy z nauczycielami na ty itd. ale ma wysoki poziom, w którym wymagana jest nauka. Nie przepytują, rzadko robią kartkówki, sprawdziany są ale to od ciebie według nich zależy czy siię będziesz uczył czy nie. Ja sie uczę, codziennie. Nie cieszy mnie to ale mam nadzieje, że dzięki temu będzie mi troche łatwiej.