06 Czerwiec 2020, 00:28:32

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Batman

Zaczęty przez Leon Kennedy, 22 Styczeń 2008, 11:13:09

(A)nonim

Okulary przeciwsłoneczne pewnie tak tylko do jednej sceny, a to się nieraz zdarzało w komiksach.
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

Leon Kennedy

Pisząc, że tego jeszcze nie było... Miałem bardziej na myśli: filmy, seriale, bo tam sobie nie przypominam Jokerka w okularkach ;).

Mel

Zdarzyło się raz w tym serialu z lat 60 ;)

A tak, to niemal w co drugim komiksie ma na nosie wylansowane brylki a'la blues brothers.

Leon Kennedy

A no tam to możliwe... Widziałem raptem parę odcinków.

(A)nonim

Kiedyś w TAS chyba też miał okularki. W The Batman miał na pewno w odcinku w którym podawał się za Batmana, wtedy kiedy parodiował Clarka Kenta.
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

Mel

W TASie? Miał w "Harlequinade" i w "The strange secret of Bruce Wayne"

Leon Kennedy

W Tasie w ogóle sobie nie mogę przypomnieć. Chodź w tym drugim odcinku Mel chyba faktycznie masz rację ;) Co do The Batman... Nie widziałem tego odcinka! Zapodajcie tytuł.

(A)nonim

"The Laughing Bat"
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

Anonimowy

Ah wspaniały film. Właśnie z nim i z TASem rozpocząłem swoją przygodę z Batmanem). Pierwszy film z gackiem który widziałem, i który odbudował jego wizerunek po Batman: The Movie. Film zaczyna się w świetny i klasyczny sposób, Batman łapie rabusiów i słyszymy wspaniałe "I'm Batman". Wiadomo że film trochę odbiega od komiksu, ale cóż. Tim Burton skupił się na zrobieniu dobrego filmu, a nie wiernej adaptacji, i udało mu się to. Sam klimat jest wspaniały, ten gotyk, mrok i baśniowość. Keaton jako Batman jest świetny, widać to w jego oczach, te skupienie... Ale czy Keaton/Batman jest ikoną tego filmu? ano właśnie nie. Jack Nicholson jako Joker/Jack Napier przyćmił głównego bohatera swoja niesamowitą kreacją. Burton tej postaci dorobił nazwisko, które miało być ukłonem dla Alana Napiera, jednak czy Tim nie powinien oddać hołdu innej osobie? (wiadomo kogo mam na myśli). Oczywiście i "kobiety bohatera" w tym filmie nie zabrakło. Fajnie że wykorzystali właśnie Vicky Vale. Wracając do Keatona, to pokazał również że jest świetnym aktorem, mimo że grał głównie w komediach, a tu proszę jakiego dał nam Bruce'a Wayne'a. Co mi nie odpowiada w obsadzie? zdecydowanie czarny Dent (Chociaż Williams zagrał bardzo dobrze) i Gordon (To jest pomyłka). Nie ma żadnej współpracy między Gordonem a Batmanem, jaka jest w Batmanach Nolana. Gordon jest słaby w Burtonowskich Batmanach, ale w Batman Forever jest jeszcze gorszy... Natomiast od strony technicznej to jak na tamte czasy jest świetnie. Zwłaszcza moją uwagę przykuwa fenomenalny Batmobile, świetnie pasuje do konwencji. Tylko kostium... eh naprawdę słaby. Zniekształcone logo nietoperza, i zero możliwości żeby Batman ruszał głową. Do plusów filmu na pewno muszę zaliczyć niesamowitą scenografie, świetną obsadę, aktorstwo na wysokim poziomie. Szkoda tylko że jest parę głupot i minusów takich jak Joker jako morderca Wayne'ów, czy niemożność poruszania głową przez Batmana.

Ocena: 10/10

Anarky

06 Marzec 2010, 14:12:39 #69 Ostatnia edycja: 06 Marzec 2010, 14:52:10 by Anarky
Niemal doskonały film o Batmanie, który rozpoczyna się wspaniałą muzyką Elfmana. Pierwszy raz film oglądałem kilkanaście lat temu, jako młody człowiek. W modzie były wtedy kasety VHS, ale to szczegół. Muszę przyznać że scena z dwoma bandytami zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a zwłaszcza to słynne "I'm Batman". Człowiek nietoperz, któremu nie straszne kule.Ten styl, ten mrok, ten magnetyzm który przyciąga uwagę i wreszcie ten kostium. To było coś wielkie, co sprawiło że oto dziś jestem tu gdzie jestem i pisze to co pisze. Michael Keaton świetnie wcielił się w Batmana, głównie ze względu na mimikr twarzy i to spojrzenie oczywiście. Jako Bruce Wayne nie jest playboyem, a raczej zagubionym bogaczem (ekscentrykiem) w wielkim świecie. Uważam że dobrze wypadł kostium i brak możliwości poruszania głową ma swój urok. Najbardziej jednak w pamięci zapada pojazd, człowiek marzy by pokierować Batmobilem. Jack Nicholson jako Joker, jest chyba jeszcze lepszy. Ze zwykłego gangstera, zmienia się w maniaka z zaburzeniami psychicznymi i z upiornym śmiechem. ''Jack is dead, my friend. You can call me... Joker'', scena w której to pada najdobitniej obrazuje ową przemianę. Trzeba również dodać że pomysł by to Joker był odpowiedzialny za śmierć rodziców głównego bohatera, należy do do równie udanych. Batman chce ocalić miasto przed Jokerem, ale szuka również zemsty. Dzięki temu wydaje się że walka tych dwóch postaci ma podwójne podłoże i jeszcze bardziej mobilizuje Mrocznego Rycerza do działania. W tle wydarzeń w filmie mamy też Gotham City, gotyckie i mroczne. Idealne miejsce by zbudować dodatkowy klimat dla obioru i samej postaci Batmana. Pojawia się też specyficzny humor, który wiele dodaje samemu filmowi.Na początku wspomniałem że film Tima Burtona jest niemal doskonały, bo oczywiście przyczepić do Denta i Gordona. Jednak jakby nie patrzyć są to postacie drugoplanowe, nie odgrywające w samym filmie wielkiego znaczenia. Można również czuć nie dosyt, bo w filmie jednak więcej jest Jokera niż Batmana. Jednak film bezapelacyjnie zaliczyć należy do obowiązkowych pozycji dla każdego BatFana.

Na koniec reklama Diet Coke
http://www.youtube.com/watch?v=dhvTUhqJR5M


Ja wam pokażę!

MJ

Móg?by kto? jeszcze raz wrzucic concept art Joker'a?
Codziennie nie wypada mój dzień, niezmiennie chce wyjść z mroku lecz mrok nie chce wyjść ze mnie...

Funky

Proszę bardzo MJ


MJ

Dzięki, faktycznie taki Scarecrow, ale może inaczej by się prezentował w filmie, kto wie.
Codziennie nie wypada mój dzień, niezmiennie chce wyjść z mroku lecz mrok nie chce wyjść ze mnie...

Anarky

Albo złowieszczy Harry Potter, głownie za sprawą okularów i szalika.
Ja wam pokażę!

Cowboy

Ten film naprawdę jest nieśmiertelny. Oglądam go co pewien okres czasu i mimo upływu lat on dalej trzyma klasę. Jest to mój drugi ulubiony film o Mrocznym Rycerzu. To gotycki i baśniowe Gotham City naprawdę do mnie przemawia tworząc tym samym niesamowitą kreację Batmana. W ogóle Burton to jeden z moich ulubionych reżyserów. "Batman", "Batman Returns" "Planet of the Apes", "Beetlejuice" to zdecydowanie jego najlepsze filmy. Ale dość o Burtonie - w tym filmie dostaliśmy również pierwszą "poważną" (choć nie wiem czy w przypadku Jokera to dobre określenie)... może po prostu uznajmy że wreszcie na ekranie Joker trochę brutalnie poszalał czego nie mogliśmy doświadczyć w "Batman The Movie", ani w serialu z Westem, i tym jeszcze starszym. Bez pewnej motywacji lub przypomnienia sam sobie tego filmu nie odpalę na DVD, ale z pewnością dzięki temu postowi jeszcze dzisiaj go obejrzę Uśmiech. Podsumowując - genialny film, na mojej osobistej pozycji ulubionych bat-filmów zajmuje drugie miejsce.
"The Bat-Man swiftly picks up the paper that the...
murderer stole from Steven Crane's safe..."