02 marzec 2021, 06:16:50

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Bondy

Zaczęty przez Q, 21 styczeń 2008, 14:44:53

Q

Wsłuchawszy się w słowa pasują one do tego co zaprezentowano w zwiastunie, ale sama piosenka nie porywa i brak w niej bondowskiego pazura i jakiegoś mocniejszego brzmienia.

Ostatnio w kinach puszczają zwiastun nowego Bonda i robi on jeszcze lepsze wrażenie, więc nawet bardziej smętna piosenka nie przeszkadza.

Co do czołówki, to chciałbym by wrócili do stylu jakie prezentowały prace Maurice'a Bindera, bo w sumie ostatnie z nich nie specjalnie zapadałby w pamięć.
What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Red Robin

A ja przyznam, że sama piosenka mi się podoba!
Jednak zgadzam się, że z charakterem tutaj nie ma szoku ale sam tekst jest na duży plus mimo, że do samego Bonda to aż tak mi nie pasuje.
"Wystarczy jeden zły dzień..."

Juby

Auć!

Chińska premiera nowego Bonda odwołana

No to z mojej prognozy box office'owej dla filmu odjąłbym teraz dobre $100 mln. :P


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Red Robin

Jeżeli się nie mylę to już wcześniej krążyły takie plotki o problemach odnośnie premiery tego filmu w Pekinie, a jednak okazało się to prawdą.
Ciekawe gdzie w takim razie obsada filmu pojawi się na premierze.
"Wystarczy jeden zły dzień..."

Juby

25 luty 2020, 16:18:51 #829 Ostatnia edycja: 27 luty 2020, 08:27:41 by Juby
Finałowy plakat (i jego polska wersja):



Plus nowa zapowiedź:

Fukunaga potwierdził, że najnowszy Bond będzie osadzony pięć lat po wydarzeniach ze Spectre.

EDIT:
Nowy Bond najdłuższym w hsitorii - czas trwania wynosi 163 minuty!


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Q

Były opóźnienia w produkcji i zmiany daty, teraz kwestia koronawirusa sprawiła, że premiera przesunięta została na listopad.

https://twitter.com/007/status/1235248760260874241
What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Juby

O ku**a!! Sytuacja bezprecedensowa. I moim zdaniem słuszna decyzja, nie ze względu na box office, bo sami fani o to prosili. Przez zamknięte kina w Chinach, Korei, we Włoszech, wielu fanów nie miałoby okazji obejrzeć teraz filmu. Krok podjęto późno, bo film skończony, kawałek na czołówkę opublikowany, ale sądzę, że zyskają na tym zarówno fani, jak i producenci.

Gorzej, że Bond był jedyną premierą, na jaką byłem pewny, że się wybiorę aż do lata! Teraz nie wiem, chyba nie mam na co iść i może braku laku wybiorę się na WW84. :-[


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Ja na Bonda nawet i tak bym nie szedł, ale szkoda. Mam nadzieję, że nie pozamykają kin w Polsce bo w samym marcu mam ochotę iść na CO NAJMNIEJ 3 filmy (Niewidzialny człowiek, W lesie dziś nie zaśnie nikt i Ciche miejsce 2), co po fatalnym lutym w którym nie było na co iść kompletnie, wygląda na świetny miesiąc dla kinomaniaków. Jest jeszcze film o SKłodowskiej, interesująco wyglądający Bloodshot czy Mulan... i to też tylko w marcu.

Funky

Widziałem Spectre i...jest bardzo przeciętnie, co prawda Craig to wciąż robot z jedną miną i jednym zachowaniem ale widzę minimalną poprawę względem poprzednich filmów. Świetne zdjęcia (święto zmarłych w Meksyku, walka w pociągu) dużo zróżnicowanych lokalizacji i wspaniała Monica Belluci (szkoda że tak mało ) to największe zalety filmu. Fabuła była bardzo przewidywalna i liczyłem na lepszego Blofelda i to absolutny dramat co pokazał Waltz. Miałem ogromny niedosyt i miejscami się nudziłem. Typowy akcyjniak bez większego polotu i  gdyby to nie był Bond szybko zostałby zapomniany. Daję wymuszone 6/10 bo lepiej mi się to oglądało niż Skyfall. Seria potrzebuje całkowitego resetu i pokazania czegoś świeżego i nowego a nie politycznie poprawnej złowrogiej organizacji białych kołnierzyków. Trailer do No Time To Die nie napawa mnie optymizmem i dostaniemy klona dwóch ostatnich produkcji. W świecie filmowych szpiegów wygrywa Ethan Hunt przynajmniej lepiej się bawię przy Mission Impossible i  mają ciekawsze historię.

Juby

Pełna zgoda odnośnie Mission: Impossible. Trzy ostatnie części były dużo lepszymi Bondami od trzech ostatnich Bondów, a samo M:I jest obecnie najlepszą serią kina akcji na rynku. Jeśli nie widziałeś Funky, polecam ci jeszcze Kryptonim U.N.C.L.E. - bdb Bond bez Bonda, myślę że ci się spodoba (spy movie toczący się w latach 60-tych). :)

W kwestii Spectre wklejam moją recenzję po kinowym seansie:

Cytat: Juby

Pamiętacie poważnego, realistycznego Bonda, którego można było zranić? Który po akcji na lotnisku w Miami miał rany na twarzy, a po walce w hotelu Casino Royale był cały we krwi i musiał się opatrywać przed lustrem? Bonda, który o mały włos nie zginął otruty, którego losem mogliśmy się przejmować, bo był człowiekiem w realistycznym świecie, uwikłanym w intrygę, w którą można było uwierzyć? Tego Bonda już nie ma i nie powróci. Był jeszcze przez chwilę w Quantum of Solace, było go odrobinę w Skyfall. W Spectre (nie rozumiem nieprzetłumaczenia tytułu i nazwy organizacji w samym filmie!) Bonda cofnięto o 45-50 lat, odgrzewając stare schematy i kopiując elementy z naiwnych i przestarzałych Bondów z Connerym, które mógłbym puścić sobie na Blu-ray, gdybym chciał oglądać kolejny raz to samo. Znowu ci sami wrogowie i tajne bazy ukryte na całym świecie.

Bond w Spectre skacze, biega, lata, walczy i sypie żartami jak niegdyś Roger Moore. Może spaść z walącego się budynku, rozbić się samolotem, samochodem, a i tak nic mu nie jest. To samo z jego przeciwnikami. Ile by nie bił Bautisty, podpalał go, rozbijał na nim wazony, ten nie ma na sobie ani kropli krwi. Blofeld (o boże, co za zbędny twist i niepotrzebny powrót do tego przereklamowanego przeciwnika Bonda) potrafi przeżyć wybuch granatu obok siebie, a także wybuch całej swojej bazy (jak on to przeżył?) z zaledwie jedną blizną, której oczywiście nie opatrzy i dzień później chodzi z nią like-a-boss, bo producenci uznali, że będzie wyglądać "cool". Pamiętacie jak Q w poprzednim filmie powiedział Bondowi, że w MI6 nie bawią się już w wybuchowe długopisy? Tutaj się bawią. I w wybuchowe zegarki i supersamochody. Tak więc mamy starego, efekciarskiego Bonda lat 60. i 70. w XXI wieku z dzisiejszymi efektami. Nie takiego Bonda z Craigiem chciałem oglądać. Po co wracać do początków i znowu grać to samo? A powiązanie rodzinne Bonda z Blofeldem to tak słaby zabieg rodem z opery mydlanej, że zacząłem się zastanawiać czy to ten sam świat, w którym toczyło się Casino Royale, czy może Szybcy i wściekli 6?

Lubię klasycznego Bonda, bo był niezłą rozrywką. Ale ten film nią nie jest, bo jak na kino akcji bywa strasznie nudny, jest ewidentnie za długi, a same sceny akcji są bardzo słabe. Otwarcie w Meksyku, które efekciarsko zaczyna się jednym długim ujęciem (po co?) jest niespecjalne, a Mendes powinien się zdecydować czy chciał pokazywać akcję w helikopterze, czy zebrany tłum statystów na meksykańskim placu. Ostatnie dwie minuty, kiedy pojawia się muzyka trochę nadrabiają. Na kolejną akcję trzeba czekać z pół godziny i jest słabiutka. Mowa o pościgu w Rzymie, który przeplata się z rozmową z Moneypenny i jest wypchany gagami po brzegi. Totalny meh. To samo pościg samolotem za samochodami w Alpach. Jedynie walka w pociągu się broni (choć nie wiem jak Bautista ich w nim odnalazł?), ale popsuto ją durnym gagiem na koniec i następną sceną (kiedy Bond i Swann poszli się bzykać walnąłem ogromnego facepalma). Ucieczka z bazy Blofelda to śmiech na sali. Najpierw zegarek (przewidywalne), potem Blofeld pozwolił blondynce podejść do Bonda (serio?), metalowe węzły na OO7 same się rozpięły żeby miał łatwiej uciec, a potem wybiegł i rozwalił wszystkich bez zadrapania! Na żenujący finał szkoda mi komentarza. Był jeszcze gorszy niż przeładowany finał w Furious 7 i totalnie nie wiem po co Blofeld przylatywał do tego Londynu (chyba tylko po to żeby dać się złapać).

Scenariuszowo jest przeciętnie. Fajnie, że postacie M, Moneypenny i Q nie siedzą tylko w swoich pokojach, tylko odgrywali jakieś role. Gorzej, że ich perypetie i przewidywalny wątek C strasznie spowalniały film. No i romans z doktor Swann. Gościnny występ Bellucci łatwo przegapić, główną kobietą Bonda jest Léa Seydoux i... zaśmiałem się kiedy powiedziała do Craiga "Kocham cię". Słabiutko napisany wątek miłosny, w ogóle nie zwróciłem uwagi kiedy się niby w sobie zakochali? Przez to zakończenie było strasznie nieprzekonywujące.

Film bezpośrednio kontynuuje Skyfall (choć jest od niego słabszy pod każdym względem), ale kiepsko wraca do CR i QoS. Nie wyjaśniono czemu Quantum to teraz Spectre, Mr White nie jest bezwzględnym mordercą wyśmiewającym MI6, tylko tatusiem, który chce odkupić swe winy, a wspomnień o Vesper, Greenie i Silvie mogłoby nie być (aczkolwiek fajnie wypadły na niezłej czołówce). No i wszystko to jest naciągane jak guma w gaciach grubasa: Bond przez 3 filmy spotykał osoby, która jak się okazało były powiązane z człowiekiem, który był kiedyś "bratem" Bonda - co za telenowela!

Całość trochę wybrania obsada, humor i kilka momentów. Za to 4/10 i miejsce w czołówce najgorszych filmów o agencie OO7.

PS To będzie pierwszy Bond z Craigiem, którego na blu-ray na pewno nie kupię! Oglądanie jego trzech poprzedników to przyjemność i w przypadku Skyfall prawdziwa uczta dla oczu, a Spectre nawet wizualnie nie daje rady. Zdjęcia są przeciętne i strasznie szaro-bure.

^ Z tym że widziałem kilka scen, kiedy miało premierę telewizyjną na TVP ze dwa lata temu i moje zdanie na jego temat jest... jeszcze gorsze.

Niezłe zdjęcia (ale skopane okropną kolorystyką), scena otwierająca i starcie z Bautistą w pociągu - to jedyne plusy tego gniota. Reszta jest niesamowicie nudnym, durnym akcyjniakiem, zawieszonym w dwóch sprzecznych konwencjach (z jednej strony chce wrócić do klasycznej bondowości, z drugiej chce być kolejnym de dark najtem). Wszystkie poprzednie oficjalne Bondy widziałem co najmniej po 2-3 razy i z chęcią obejrzałbym je ponownie (pierwsze 3 Bondy z Craigiem nawet mam na Blu-ray i wracam do nich regularnie). Spectre nie powtórzyłem i powtarzać nie zamierzam. Dla mnie to najgorsza odsłona tej blisko 60-letniej serii. :-\


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Funky

Zauważyłem że nie potrafię się cieszyć Bondami jako filmami akcji. Casino Royale broni się świetną fabułą i klimatem (wiadomo Ian Fleming) mimo że Bond jest w tym filmie zimnym mordercą o twarzy KGB-eisty. To następne części próbują się silić na oryginalność a są zwykłymi akcyjniakami bez większej oryginalności. Przede wszystkim powinni zrezygnować z postaci Blofelda i Widma, Nawet u Fleminga wypadało to słabo i było bez polotu. Bond powinien wrócić do czegoś naprawdę nowego bez odwoływania się do starych koncepcji w nowej odsłonie. Moim marzeniem jest aby Bonda cofnąć do lat 50 i zrobić z tego bardziej ambitne kino szpiegowskie gdzie walczyłby z Sowietami i czerpać więcej materiału z książek Fleminga. Lub pokazać w większym stopniu zagrożenie terrorystyczne ale to chyba nie możliwe ze względu na polityczną poprawność (Islam) i tego że twórcy chcą mieć jak najwięcej forsy i żadnego bojkotu ze strony grupy religijnej.

Juby

Mocne otwarcie Tenet w UK chyba sprawiło, że MGM już nie planuje ponownego przekładania premiery. Wczoraj pojawił się nowy plakat do No Time to Die a jutro ma zadebiutować nowy zwistun.



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Q

Szkoda, że ostatnie plakaty takie bez pomysłu, sylwetka aktora i tyle.

W USA na premierę "Tenet" też co raz więcej kin otwierają, więc wygląda, że już kolejnych przekładanych dużych premier być nie powinno. Bo czy lepiej wypuścić teraz, czy za kilka miesięcy, gdzie już robi się tłoczno.

Ciekawe co pokażą w nowym zwiastunie, bo w sumie ostateczny już wypuścili przed planowaną pierwotną premierą w kwietniu?
What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Juby

Też się zastanawiam i nawet nie wiem czy oglądać, bo pierwszy trailer z grudnia pokazał mi wszystko, czego potrzebowałem (stawiam się w kinie w dniu premiery).

Plakaty do filmów z Bondem w ostatnich latach to loteria. Skyfall miało klimatyczny teaser poster, a później same kiepskie zlepki. Spectre od początku raczyło nas reklamą swetra :P i jedynie IMAX poster z czaszką robił niezłe wrażenie. Nie czas umierać trafiło się kilka niezłych plakatów, jak galeria character posters oraz ten do kin IMAX (z Craigiem na motorze), ale reszta z wczorajszym na czele - szkoda gadać. ::) Najgorsze plakaty do filmów o Bondzie to te, po których nie jesteśmy w stanie stwierdzić, który film reklamują. Craig z smokingu na tle logo OO7 - gdyby nie tytuł, uznałbym że to niewykorzystany poster do Skyfall, albo Spectre. Zero charakteru, nic z konkretnie TEGO filmu.

Jest i polska wersja. Polska premiera 20 listopada (szkoda, liczyłem że będzie tydzień wczesniej).



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Johnny Napalm

Funky, Spectre zobaczyłeś dopiero niedawno? Tak wywnioskowałem z twojej wiadomości, ale może czegoś nie zrozumiałem i miałeś na myśli to, że obejrzałeś ten film ponownie teraz. Zastanawiam się tylko i wyłącznie nad tym, ponieważ odbieram ciebie jako zdeklarowanego fana filmów z Bondem. Taki poślizg byłby dla mnie niezrozumiały u ciebie.

Ja mówię, że dla mnie to jest taki film, który wpada i wypada po jego obejrzeniu. Nic specjalnego, ale chyba nigdy nie oczekiwałem żadnych rewelacji od tego typu produkcji.

THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...