28 listopad 2020, 03:16:45

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Wasze ulubione/oglądane seriale.

Zaczęty przez Silent Dark, 24 lipiec 2008, 14:45:13

Rado

Z HBO ostatnio ogarnąłem "Outsidera" z Mendelsohnem i Batemanem i bardzo mi się podobało. Adaptacja książki Kinga. Śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa dzieciaka. Moim zdaniem wciągająca rzecz.

Z Netflixa skończyłem niedawno pierwszy sezon "Ozark", gdzie również gra Jason Bateman. Na pewno będę oglądał dalej. Fajne motywy. Momentami kojarzy mi się to z "Breaking Bad" chociaż też nie do końca.

Z listy, którą utworzyłeś oglądałem też kilka rzeczy i np. "Czarne Lustro" uważam za jeden z moich ulubionych seriali w ogóle.

Niedawno też przerobiłem "OA" z Netflixa i byłem tym oczarowany, szczególnie drugim sezonem. Ciężko napisać o czym jest ten serial, ale dla mnie to taki nieoszlifowany diament i do tego mocno niedoceniony.

LelekPL

Dzięki za polecenia. Myślałem nad Ozarkiem i chyba rzeczywiście po niego sięgnę. Dużo osób go chwali. Zresztą podobnie jak Narcos, ale akurat kartele mnie mało interesują.

O Outsiderze słyszałem mieszane opinie, ale lubię tą tematykę, więc może też dam mu szanse.

Z tych rzadziej oglądanych naprawdę chcę Wam polecić Wielkie kłamstewka, Ostatni taniec i American Vandal. Dramat, dokument i komedia. Wszystkie naprawdę mega wciągające.

Funky



@Lelek Polecam ci serial I Am the Night, świetny kryminał w klimacie neo-noir inspirowany prawdziwymi wydarzeniami,  Dr George Hodel był lekarzem gwiazd w Hollywood w latach 40 (oraz artystą o ogromnym IQ) którego syn (emerytowany detektyw LAPD) po latach oskarży o najsłynniejsze morderstwo w mieście Aniołów. Co prawda sam serial nie dotyczy tego wydarzenia a bardziej poszukiwaniem własnego "ja" głównej bohaterki i jej relacji z Hodelem (naprawdę nigdy się nie spotkali w życiu) ale przytłacza klimatem i psychopatią Doktora. Jak lubisz nierozwiązane zagadki kryminalne to polecam ten film https://www.youtube.com/watch?v=Nkw2f-71oL8  (fragment o Hodelu od 18:48).

LelekPL

No proszę, może zerknę sobie. Dzisiaj dwa kolejne odcinki Ostatniego tańca, więc mam już plan na wieczór, ale w najbliższym czasie postaram się zobaczyć chociaż jeden odcinek.

Funky

15 maj 2020, 00:17:36 #259 Ostatnia edycja: 15 maj 2020, 00:25:36 by Funky


Jestem po pierwszym odcinku serialu dokumentalnego Los Angeles - Miasto Demonów którego gospodarzem jest słynny pisarz "hardboiled" James Ellroy. Ogląda się to wyśmienicie, Ellroy który sam w sobie jest oryginalny i ekscentryczny opowiada o największych skandlach, morderstwach (zamordowano mu matkę w wieku 10 lat) i seryjnych mordercach. Dla fana kryminałów, a w szczególności fana kina noir, literatury hardboiled jest to pozycja obowiązkowa. Czyli coś dla mnie :P

10/10

LelekPL


Funky

6 Hot Spot Homicide (2011)
5 The Dark Side of Hollywood (2011)
4 Dames and Delinquents (2011)
3 L.A. Serial Killers (2011)
2 The Scandal Rags (2011)
1 Dead Women Own Me (2011)

https://www.youtube.com/watch?v=7D-oqQHJcs0 "Kult martwych kobiet" Wszystkie odcinki są na YouTube

Night_Wing

Jak to się mówi, nie ma to tamto, wrzucam mały update seriali, które w specyficznej rodzajowości animacji superbohaterskiej obecnie oglądam. Na pierwszy ogień idzie wyborne "Green Lantern: The Animated Series (2012 - 13)"; ów obraz uważam za jedno z najważniejszych dla postaci Hala Jordana dzieł mało czy wielkoekranowych - dzieł jego losy, z Uniwersum DC, adaptujących. Mimo iż nie do wszystkich przemawia wysmakowana, lekko eksperymentalna grafika wektorowa, w tym przypadku generowana komputerowo, warto podkreślić, że taki ,,trójwymiar" właśnie, w animacji najlepiej uwydatnia cechy dynamiki pojedynków Zielonych Latarni z Czerwonymi Latarniami czy innymi zagrożeniami, lub wzmacnia ogólną fizyczność postaci, ich aktywność w różnych dziedzinach życia etc. Tego rodzaju techniki ,,rysowania rzeczywistości" przydatne są przy dynamicznych ujęciach, nic wiecej - statyczne, martwe tło, nawet emocjonalność czy mimika twarzy wypisane w ruchach sylwetek ludzkich czy innych kreacji, niestety, przy systemie grafiki komputerowej, cóż, po prostu się nie sprawdza. Fabularnie, w "Green Lantern: The Animated Series", rzecz ma się nieco lepiej niż aspekt wizualny. To już zupełnie inny biegun, inna bajka; zacząłem tzw. Akt drugi serialu, czyli odcinki od 14 - 26: zmagania bohaterów z mega-złolem, Anty-monitorem; Hal Jordan dołącza do ekipy "Korpusu Zielonych Latarni" strzegących przed złem całego Wszechświata, a sektor 2814 zostawia... Guy Gurdnerowi etc. Po 14 obejrzanych odcinkach, animacji stawiam ocenę: 8/10.

"Spider-Man: The Animated Series (1994-98)", ponadczasowa klasyka wśród kreskówki superbohaterskiej. Dzieło kanoniczne, wchodzące w skład Panteonu animacji adaptujących rzeczywistość komiksowych Uniwersów. Za kilka dni, ponownie, któryś raz w dziejach mojego fanowskiego żywota, od pierwszego do ostatniego odcinka, zacznę z mocą zaangażowania oglądać słynne przygody animowanego Spidey'a sprzed 25 lat. O tak! Z mojej perspektywy, wartość oceny dla tej animacji, co by nie było, co by się zdarzyło zawsze będzie taka sama, bezcenna, nieokreślona. 10/10 w nocie dla kreskówki będzie symboliczne, bo pisać abstrakcyjnie dużych liczb przed 10 w tym zapisie się nie opłaca.

Zostańmy przy płaszczyźnie superbohaterskiej opowiadania historii w fabule, wątkach, postaciach, i nieważne czy filmach, serialach aktorskich, kreskówkach etc. Liczy się ów motyw i kontekst multum tworów audiowizualnych, których w tej specyfice ostatnimi czasy jest całe mnóstwo. Dlatego zatrzymam się przy małoekranowym produkcie od stacji "CW", która kiedyś, jak było dobrze i cudownie, czyli ,,dawno, dawno temu w Galaktyce", gdy istniał tylko "The Flash" i "Arrow", zapowiadała się na coś mocno rewolucyjnego w tym względzie - coś, co wprowadzi nam jakość superbohaterskości, wprost z wielkiego ekranu na świat seriali. Tak było... do czasu, rzecz jasna. Obecnie, wiele, wiele sezonów, i wiele seriali później, sytuacja wygląda zgoła inaczej: krutaczne pokiełbaszenie i jeden kiblownik do potęgi entej. Tak prezentuje się całe sławetne landrynkowe "CW". Z mojego punktu widzenia broni się jedynie "The Flash", który 19-tym odcinkiem 6-ego sezonu wyemitowanym około tydzień temu z kawałkiem, zakończył swój tegoroczny bieg, oraz "DC's Legends of Tomorrow", o którym chciałbym co nieco wspomnieć, i który w najbliższej przyszłości wyrasta na faworyta wśród produkcji od "CW". Z tym tytułem akurat jestem od lat (całe "Arrowverse" z wyjątkiem "Arrow", na którym stanąłem przy 14 odcinku pierwszego sezonu - i pamiętam to do dziś - oglądam bardzo uważnie, od początku), jednak sezon 5-ty, który również będzie miał się ku końcowi, bo został finałowy 14-ty odcinek, którego emisja odbędzie się jutro, to sezon diabelnie wywrotowy, bardzo, ale to bardzo tulący w sobie tą buntowniczość, anarchii, którą prezentuje. Pomysły na fabułę, rozpisanie roli postaci - tu nie ma bohatera, który centralizowałby oś wydarzeń, w tym przypadku 5-ego sezonu, wokół siebie. Gary, Ava, Mick Rory, Sara Lance, czy parający się w sprawach okultystycznych John Constantine - każdy z nich na przestrzeni 14 odcinków (epizod nr 00 był pierwszym prawdziwym odcinkiem 5-ego sezonu "Legend" - taka w związku z Crossoverem Arrowverse obowiązuje, teoretycznie, numeracja) ma równoważne w stosunku do czasu ekranowego i zaangażowania swojej postaci znaczenie. Finał 5-ego sezonu przed nami. W tym cyklu odcinków było wszystko. Bez względu na finał serii "DC's Legends of Tomorrow", za te 15 ostatnich odcinków postawię serialowi ocenę: 8,5/10. I oby przyszły rok dał jeszcze bardziej odjechany sezon!

A teraz, cóż, coś z materii seriali opartych na faktach, nie tylko z gatunku horroru, thrillera etc., ale przede wszystkim z gatunku fantastyki naukowej, gdzie istotniejszy jest pierwiastek naukowy sprawnie łączący się z atmosferą, klimatem śledztwa, motywami szpiegowskimi. "Project Blue Book", było minęło, i szkoda, bo właśnie ów małoekranowy twór niedawno zakończył swój serialowy bieg. Mówiąc ,,zakończył" mam na myśli finał drugiego sezonu serialu, który niedawno miał miejsce na polskim oddziale kanału "History Channel / History Channel 2". Całość 10 odcinków drugiej serii również i ja obejrzałem. To były o jakieś 30 % lepsze epizody niż w przypadku pierwszej serii: o wiele bardziej dynamiczne w opowiadaniu wydarzeń samą narracją, umiejętnością tworzenia wątków UFO i innych nadnaturalnych zjawisk opartych o prawdziwe, niewyjaśnione przypadki wszystkiego tego, co mogłoby się kryć za pojęciem UFO, USO etc., co badał Josef Allen Hynek w latach 50-tych poprzez prowadzenie rządowego projektu: Błękitna Księga. Co ciekawe, drugi sezon serialu zakończył się zjawiskowo dobrym cliffhangerem. Z mojej perspektywy ocena całości dwóch sezonów "Project Blue Book" wygląda następująco: 9/10.

LelekPL

Wyszły trzy pierwsze odcinki drugiego sezonu The Boys. Ktoś już oglądał pierwszy sezon? Jak dla mnie najlepszy serial superbohaterski jaki mieliśmy. Chociaż nie będę ukrywał,. przez większość nie potrafiłem przebrnąć - Daredevila widziałem tylko drugi sezon. Gotham i Punishera tylko połowę pierwszego. A z serialami takimi jak Umbrella Academy, Flash, Arrow czy Legion widziałem jeden albo dwa odcinki. Jedyne, które obejrzałem w całości lub w całości do tej pory to Smallville, Watchmen i właśnie The Boys.

Zabawny, pokręcony i tematyczny. Świetnie potrafią dodać trochę wymiarowości nawet nikczemnym superbohaterom, a i nasi bohaterscy The Boys też nie są tacy bohaterscy. Ale serial i tak należy głównie do Homelandera. Aktor, który go gra jest świetny i przerażający jednocześnie. Bardzo dobra rola, ale też świetnie zagrana.

Poza tym ostatnio oglądałem jeszcze... i mogę polecić: Upload, Space Force i The Twilight Zone. Pierwsze dwa to seriale twórcy The Office, ale dla tych, którzy spodziewają się tego samego nie będzie to udany czas. Są mniej komediowe i bardziej nastawione na dłuższą narracje fabularną niż odcinkowe przygody. Jednak nadal można się dobrze ubawić (scena z kosmiczną małpą i psem jest bezcenna w Space Force), ale też przeżyć wraz z bohaterami emocjonalne wzloty i upadki w ciekawym środowisku - pierwszy w cyfrowej przyszłości znanej z odcinka serialu Black Mirror, San Junipero, a drugi w wydawałoby się absurdalnej sekcji służby wojskowej. Twilight Zone to natomiast kontynuacja kultowego serialu, który trzyma w większości poziom. W większości bo jak w każdej antologii trafiają się lepsze i gorsze odcinki, ale te złe nie są nigdy słabe, a dla tych dobrych warto oglądać.