06 Sierpień 2020, 00:31:38

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Wasze ulubione/oglądane seriale.

Zaczęty przez Silent Dark, 24 Lipiec 2008, 14:45:13

Night_Wing

19 Luty 2018, 05:03:02 #240 Ostatnia edycja: 19 Luty 2018, 17:23:23 by Night_Wing
Ted Kaczynski i James Fitzgerald - główni aktorzy widowiska, które sami wykreowali, uzależnieni od relacji między sobą, w tym sensie że i agent FBI i Ted, na pewnym etapie życia stali się dla siebie inną niż wszystkie inspiracją. "Manhunt Unabomber" to serial, który dla nikogo spośród stron i postaci produkcji, nie skończył się dobrze. Apelacja do wyroku Kaczynskiego, która rozciągała się na całe antenowe ,,45 minut" serialu miała zaskakujący przebieg. Zaskakujący o tyle, że otaczała ją aura totalnej obojętności. Oczywiście, jeśli zeznania ofiar, które przeżyły zamachy bombowe Unabombera i zeznania krewnych zabitych podkreślone przez nich po przyznaniu się do winy Teda, były prawdziwe, tzn. były zgodne z tym, co było w rzeczywistości, czyli wykorzystane za zgodą rodzin ofiar itp., to było to wzruszające. Lecz paradoksalnie również czułem sympatię i współczucie do Teda Kaczynskiego. Chciano mu dopiec za to co zrobił, zniszczyć i zdewastować psychicznie i fizycznie, ale co najgorsze nikt nie chciał go wysłuchać, dać prawa do reprezentowanie samego siebie. Jesteśmy posłusznymi, zapędzonymi do koryta trybikami. Służącymi dla postępu technologicznego i ogólnego rytmu rozwoju Cywilizacji Ludzkiej. Szokujące, ile było w tym prawdy. Spójrzmy na dzisiejszy świat.


LelekPL

Cytat: LelekPL w 01 Listopad  2017, 13:49:37
1) Też zacząłem oglądać Mindhuntera. Obejrzałem 5 odcinków i na razie mi się podoba. Pierwsze dwa odcinki są bardzo dobre, ale mało wciągają (a zaskakująco są nakręcone przez Finchera), ale potem serial nabiera struktury i wiadomo o czym dokładnie jest.

2) Co do innych seriali zacząłem też oglądać The Orville i Star Trek Discovery. Dwa Star Trekowe seriale, z których The Orville jest o niebo lepszy, mimo fatalnych recenzji, których kompletnie nie rozumiem.

Tzn. rozumiem, że ktoś mógłby potraktować The Orville albo jako marną podróbkę Star Treka, albo mało śmieszną parodię, ale problem polega na tym, że ten serial nie jest ani tym, ani tym. Jest humorystycznym podejściem do Star Treka.  Nie jest jego parodią, ale zawiera w sobie więcej humoru. Jednocześnie nie ukrywa co "podrabia", a robi to BARDZO dobrze.

Lepiej niż ST Discovery (tak w ogóle to STD to fatalny skrót :P ), które po dwóch pierwszych odcinkach przestałem oglądać. Główna bohaterka jest tak nieznośna, że nie mogłem tego kontynuować. Bardzo żałuję, że Michelle Yeoh nie była główną bohaterką, bo ona wypadła świetnie. Kiedyś jeszcze do niego wrócę, na parę odcinków, żeby w ogóle zobaczyć ekipę Discovery, ale nie tak szybko.

4) Wcześniej widziałem jeszcze American Vandal, który GORĄCO POLECAM. Jest to parodia seriali dokumentalnych o prawdziwych zbrodniach, typu Making a Murderer, Jinx czy podcastu Serial. Jednak tutaj "zbrodnią" jest narysowanie kilku fiutów na samochodach na szkolnym parkingu. Brzmi idiotycznie, bo tak ma być. Pierwsze odcinki są pełne absurdu, ale bardzo pozytywnego. A potem fabuła wciąga tak, jakby to była prawdziwa zbrodnia. Jeszcze raz, POLECAM!!!

5) Ogólnie w planach do oglądania mam w kolejności zainteresowania:
1) The Orville
2) Punisher
3) Mindhunter
4) Defenders
5) Lore
6) The Expanse
7) The Leftovers
8 ) The Confession Tapes
9) Atlanta
10) Curb Your Enthusiasm
11) Star Trek Discovery
12) UnREAL
13) The Menendez Murders

Orville i Mindhuntera skończyłem. Byłem z obu BARDZO zadowolony. Nie mogę się doczekać na kolejne sezony! Defenders CHYBA obejrzałem do końca... ale na boga, nie jestem w stanie nic wam o tym powiedzieć. Pamiętam chyba tylko co się stało z DareDevilem, ale jak i co i kiedy i gdzie... no kompletnie nic nie zostało mi w pamięci. Pamiętam tylko, że był słaby. Punishera, na którego tak bardzo czekałem, obejrzałem chyba z 5 odcinków i odpuściłem. Spory zawód po naprawdę dobrym drugim sezonie DareDevila. Odpuściłem sobie Netflixowych bohaterów i nie dziwię się Feigiemu, że nie chce ich w uniwersum. Do Star Trek Discovery wróciłem na jeszcze jeden odcinek i sobie też darowałem. The Expanse też obejrzałem dwa odcinki i postacie są tak tak mało interesujące, a świat tak słabo zakreślony, że również sobie darowałem, bo nie wiedziałem kto zna kogo i o co chodzi - nie żeby było jakieś specjalnie skomplikowane, po prostu nic mnie nie obchodziło z tego co jest na ekranie.

Reszty nawet nie tknąłem.

Zacząłem oglądać jednak Modern Family i tutaj duży plus. Mam kolejny serial komediowy, który mogę oglądać! TAK JEST!

Night_Wing

Mimo, że gusta zawsze pozostaną gustami dziwnym jest fakt, że skoro obracamy się w sferze Uniwersów Komiksowych i ich adaptacji oraz uwielbiamy popkulturę science-fiction, fantasty itp. i to w stopniu dorównywalnym geekowskiej pasji, to zaczynamy nie doceniać tego, co prezentują nam różni serialowi czy filmowi twórcy. "Punisher", "Daredevil", "The Defenders", "The Expanse" to kiepskie seriale? To tak złe produkcje, że opuszcza się je po kilku odcinkach i od razu miesza z błotem? Chyba żyjemy w innym... alternatywnym świecie. "The Expanse" na ten przykład, nasyciał każdą komórkę mojego ciała doszczętnie, tak jakbym chciał więcej i więcej tego widowiska, bo jako serial ma on w sobie spory wydźwięk polityczny i dystopijny. Przy tak rozwiniętej ludzkości, a z perspektywy technologii wygląda to pięknie: wielopoziomowe gargantuiczne stacje kosmiczne, pas asteroid, okręty stron toczących konflikt, mimo to wciąż liczy się władza, wpływy, polityka. Gwiazd sięgną tylko ci, którzy będą mogli sobie na to pozwolić. Ludzkość jako cywilizacja traci powoli znaczenie. W "The Expanse" będzie się ona rozwijać, tak jak jej zagra... polityczna góra.

Szanuje wasze decyzje i serialowe wybory. W końcu nasze niektóre geekowskie myśli dają upust na forach, a przecież po to fora służą.  ;D

Night_Wing

Czas przygotować nasze mózgownice na ,,hardcore", którego nie powstydziliby się nawet Deadpool i Lobo; czas na coś co, jak wielu oglądających podobne widowiska mówi: nie można oglądać na trzeźwo. Przygotujmy się więc na: "Paradise PD"





"Paradise PD", to nowy, niemoralny, pikantny, łamiący wszelkie zasady etyki, różnych norm i idei, dzięki którym powstają typowe seriale animowane, mające w sobie trochę kąśliwej ironii, cynizmu oraz odpowiednio specyficznej niezależności, jak np. "Family Guy" czy "American Dad", serial od twórców "Brickleberry", który niedawno zadebiutował na platformie "Netflixa". Po zapowiedzi "Paradise PD", którą moje ,,paczałki" ujrzały na youtube, i które to prawie wyskoczyły z orbit na znak reakcji niniejszego materiału prezentującego w skrócie o co w tym widowisku chodzi, powiem tylko tyle: poziom ludzkiego zdeprawowania sięgnie tu jakiejś bezdennej mega-otchłani. :D  :D  Kategoria 16+ dla "Paradise PD" to mało powiedziane... Kto wie, może przebije to schizoidalność "Brickleberry"!

A co Wy na to?

Trailer do "Paradise PD", z polskim napisami:

https://www.youtube.com/watch?v=uv2pAHhjfyA

Night_Wing

A'propos ?wietnego serialu, odpowiadaj?cego zamys?om politycznym jak i fantastyczno-naukowym, "The Expanse:

Pono? szanowny "Amazon" uratowa? "The Expanse", co zapewne w przysz?ym poskutkuje czwart? seri?, wypuszczon? gdzie? na platformie internetowej. Nie mog? wyj?? z podziwu dla tej produkcji; nie dawno zako?czy?em trzeci sezon. Kwestia  znaczenia i pochodzenia protomoleku?y nurtowa?a mnie niezmiernie, i w ko?cu w 13-tym, ostatnim odcinku trzeciego sezonu serialu, wszystko wokó? pocz?tkowo nieznanej formy ?ycia, która mia?a sta? si? broni? do ostatecznego zwyci?stwa której? ze stron w "Uk?adowej Wojnie Domowej" si? w miar? dobrze wyja?ni?o. Pier?cie?, który stworzy?a Protomoleku?a okaza? si? Portalem do innego wymiaru, albo skrótem czasoprzestrzennym do innej cz??ci wszech?wiata b?d? do innego Uniwersum. Z wypowiedzi Holdena zrozumia?em, i? Protomoleku?a, jak i sam Miller zreszt?, przekazali mu, ?e Protomoleku?a jest pozosta?o?ci? innej istniej?cej miliardy lat Cywilizacji, któr? zniszczy? jaki? kataklizm b?d? inne nieznane zagro?enie. I teraz w 4 sezonie zamiast ,,wa?y? jeszcze wi?cej Bigosu" w Uk?adzie S?onecznym, ludzko?? b?dzie musia?a stawi? czo?a tej nieznanej sile. Protomoleku?a to dopiero pocz?tek!

A Wy, czekacie na sezon 4 "The Expanse"? Czy wiadomo co? konkretnego o dalszych losach tej produkcji?

Leon Kennedy

Nie oglądam danego serialu. Więc nie mam bladego pojęcia. Ostatnio za to ogl mini serial z Jimem Carreyem, a mianowicie Kidding, który zaś jest na autentycznych faktach. Nie mam ochoty rozpisywać się o czym o opowiada, ale Jim zawsze jest świetny i tutaj nie jest inaczej, a że gościu już rzadko gra, to każdy jego fan musi to zobaczyć. Od sobie dodam, że serial porusza dość istotne rzeczy, zaś główna postać jest nietuzinkowa i elektryzująca, polecam.

LelekPL


Night_Wing

Ponoć w połowie października rusza 3 sezon "Daredevila"!

Marzy mi się drugi sezon "Mindhunter" - świetnego serialu psychologiczno-detektywistycznego od "Netflixa"; zresztą ciężko tu o jednoznaczne gatunkowe przyporządkowanie dla tego tytułu! Ta produkcja wypatrasza, tłamsi naszą wiedzę o tym kim jest psychopata, jak myśli, jak działa!

Mr.G

Toy Story powróciło. Matrix powraca. Nawet Władca Pierścieni w jakimś serialu? Od dawna żyjemy i pożyć jeszcze będziemy musieli w erze okopywania tego, co kiedyś się udało. Zwykle patrzymy na te pomysły niechętnie, bo  i zwykle okazuje się, że to nie wypala. Podobne wrażenia wywołała we mnie wieść o serialowym przywróceniu jednego z tych filmów, które geniuszami kina może nie były, ale na którym się wychowałem i do którego mam ogromny sentyment. Pamiętacie oryginalne Karate Kid?
Serial wydawany przez YouTube, odcinki po 20 minut, z oryginalnym składem raczej zapomnianych aktorów, a pierwszy zwiastun sprawiał wrażenie czegoś jakby sitcomu. Pomyślałem, że wyjdzie z tego jakiś żart. A wyszła Cobra Kai.
Trudno mi ocenić serial obiektywnie, ale jeśli komuś bliska była historia Daniela LaRusso, drzewka bonsai i malowanie płotów, to powinien być zachwycony. Cobra Kai wspaniale uszanował dziedzictwo oryginału i w ogóle mocno hołduje latom 80-tym, tworząc jednocześnie zupełnie świeżą historię, a głównym jej bohaterem czyniąc - na co nigdy bym nie wpadł - głównego łobuza Karate Kid, Johny'ego Lawrenca. Właśnie on jest najlepszym punktem serialu, tak przekonywająco staroświecki, z prostymi zasadami na ten uparcie komplikowany świat, ale nieradzący sobie ze smartphonem i współczesnym językiem. W końcu ktoś, z kim chcesz się utożsamiać w czasach seriali o nastolatkach szukających swojej seksualnej tożsamości w trudnym świecie LQBT.
Pierwszy sezon skupia się przede wszystkim na tym, jak minione lata wpłynęły na bohaterów oryginału i co zamierzają z tym dalej zrobić. Niegdysiejszy dupek bierze się w garść, a ktoś, komu kiedyś kibicowałeś, niejednokrotnie okazuje się dupkiem. A może to tylko wina garnituru? Tu już nie ma jasnego podziału na dobrych i złych. Jest za to dużo świetnej zabawy, nostalgia do lat 80-tych i czuwający nad wszystkim duch Pana Miyagiego.
Sezon drugi to już nacisk nowe pokolenie. Miguel co raz bardziej nadaje się na superbohatera, a Robby co raz mocniej irytuje. Dochodzi wielu innych, a wraz z nimi ich własne sprawy, ale nieważne kim by byli, w kilka tygodni dochodzą do perfekcji w karate, więc najnowszy sezon wychodzi jako połączenie Beverly Hills 90210 z Mortal Combat. Nie jest już tak przemyślany jak pierwszy i miewa się wrażenie, że trochę to się kręci w miejscu, ale za to z odcinka na odcinek mamy co raz lepsze sceny walki, a finał - choć fabularnie byłoby się do czego przyczepić - jest kawałkiem naprawdę porządnej bijatyki.
Wymaga odrobiny przymrużenia oka, ale nie wymaga za to zbyt wiele czasu, więc warto poświęcić mu uwagę. Jeśli miło wspominasz Karate Kid - pozycja obowiązkowa. Mały serial o wielkim sercu.

Night_Wing

"Mindhunter", sezon 2, "Orville" z Sethem MacFarlane'em, od początku, jako dość specyficzne spojrzenie na seriale space fantasy / space opera pokroju "Star Trek" itp. Tak prezentuje się serialowa całość, którą mam właśnie na swoim ,,tematycznym oku". "Orville" dopiero przede mną, jednak "Mindhunter" z połową epizodów drugiego sezonu, już za mną; w tym przypadku, jak na standardy adaptacji relacji wybitnego agenta FBI, profilera psycho-kryminalistycznego Johna Douglasa zawartej w książce o tym samym tytule, co serial jest bardzo, ale to bardzo dobrze, choć pewne niedociągnięcia występują, jednakże są one raczej na korzyść w kierunku tego, co może przekazać małoekranowe widowisko. Aspekt dramatyczny bohaterów serialu jest świetnie wpleciony w sam rytm fabularny produkcji, co pokazuje, że czysto-techniczne elementy związane ze ściganiem seryjnych morderców, nawet badanie ich psyche, modus operandi i sygnatury, nie zalewają całej treści, którą serial może nam pokazać. Zawód agenta FBI i psychokryminologa w jednym, tropiącego zabójców, notorycznych dewiantów i okrutnych morderców jest niebezpieczny, zarówno dla tego kto tą ciężką, istotną dla społeczeństwa profesję wykonuje, jak i dla jego bliskich. Właśnie to odczuwają Holden Ford i Bill Tench w serialowym "Mindhunterze". I tak rozwijany serial musi się podobać. Bo netflixowski "Mindhunter" potrafi przerazić, przytłoczyć i zszokować tym, jak ukazuje się to, co człowiek drugiemu człowiekowi może uczynić, że ostateczną formą władzy nad drugim człowiekiem jest pozbawienie go życia.

Night_Wing

"Przedziwna Planeta Ziemia" od National Geographic Channel, to 10-odcinkowy serial dokumentalny, tak barwny, impresyjny, tak ukazujący w niezaprzeczalnie widowiskowy sposób piękno życia na Ziemi, że nie da się nie polecić tej produkcji każdemu widzowi uwielbiającemu materiały dokumentalne, głównie omawiające zjawiska przyrodnicze zachodzące na trzeciej od Słońca, położonej w strefie przyjaznej życiu, planecie. Serial zrealizowano w oparciu o zastosowanie drobiazgowo dokładnych technik pracy kamery, manipulacji obiektywem, przysłonami, i to czasami w zjawiskowym tempie - w szczególności ujęć w mikroskali, gdzie wchodzimy w ten świat, zanurzamy się w niego, jakbyśmy byli jego składową, oraz makroskali, łączącymi się płynnie z wizualizacjami graficznymi, które ukazują procesy fizyczne i biochemiczne w zupełnie innym świetle. Serial omawia najważniejsze aspekty życia na Ziemi, z perspektywy istoty ludzkiej, obywatela planety, który powinien docenić piękno błękitnego ciała niebieskiego, na którym egzystuje. Każdy z 10 epizodów produkcji zatytułowany jest nazwą określonego zjawiska / aspektu charakterystycznego dla Ziemi, wiążącego z nią egzystencję człowieka. Ważny jest tu punkt widzenia astronautów, którzy są stałym wątkiem każdego odcinka. Omawiają oni - pod względem emocjonalnym, uczuciowym, intymnie metafizycznym, ograniczając naukowo-techniczne zjawiska - z ich położenia, jako specjaliści, którzy zawieszeni 400 km nad kulistą wypukłością Ziemi spędzili w przestrzeni kosmicznej na MSK setki dni, każde z takowych zjawisk. Bo patrząc się w dół, na olbrzymią, będącą teatrem życia, naszą cudowną planetę, opiekunkę i nasz dom, astronauci ci widzą rzeczywistość w zupełnie innej skali, traktując wtedy samo życie i różne jego aspekty z wyjątkową rezerwą, respektem, a Ziemię, jako coś o innej kategorii egzystencji. Warto dodać, że gospodarzem serialu jest Will Smith, który stanowi jedną z linii narracji. Wprowadza oglądających w temat i stanowi coś na miarę pomostu łączącego historie przedstawiane przez astronautów z omawianym ziemskim zjawiskiem itp. Tworzy się z tego charakterystyczna emocjonalna esencja, którą ,,doprawia" przedstawienie sylwetek astronautów - obywateli kosmosu, od klatki piersiowej w górę, na czarnym tle, w szarych zciszonych, nostalgicznych barwach. To najpiękniejszy serial dokumentalny jakiego doświadczyłem w życiu, ze względu na montaż, wybór pleneru do zdjęć, same zdjęcia i praca kamery: efekty kadrowania, ujęcia - kontrast mikro i makroskali, oraz ze względu na niesamowite piękno opowiadania zamierzeń każdego z odcinków samym tylko obrazem... Nieprawdopodobne, brawurowe! Jednak minusem, ale dość nikłym "Przedziwnej Planety Ziemi" jest opieranie jednej ścieżki narracji serialu na postaci hollywoodzkiej gwiazdy, Willa Smitha. Wiedza nie była tutaj atutem, nie wypływały stąd niewiadomo jak zatrważające i szokujące informacje czy kłębowisko danych. Produkcji wystawiam więc ocenę: 9/10

Polecam serial każdemu. Czyste emocjonalne piękno. Spieszmy się szanować Ziemię!


Rado

Na HBO GO wylądował "Potwór z Bagien". Dałem szansę, obejrzałem jak dotąd 7 odcinków (z 10) i jako wielki fan komiksowego "Potwora" Alana Moore'a jestem zadowolony. Spodziewałem się czegoś pokroju późnego Arrowa, Supergirl czy jakiejś innej kupy tej kategorii, ale serial daje radę. Oczywiście umownie "daje radę" bo to i tak jest wszystko w serialowej klasie B lub C, ale jako fan service sprawdza się nieźle. Szczególnie jeśli podobał się komiks. I podobnie jak własnie komiks, serial utrzymany jest w konwencji horroru z kilkoma nawet całkiem dobrze zrobionymi scenami brutalności. Sam Potwór jest raczej tłem dla fabuły, jest go stosunkowo mało na ekranie, ale to nawet wychodzi na dobre. Scenariusze czerpią trochę od Moore'a, a trochę dodają od siebie. Szkoda, że serial anulowany po pierwszym sezonie. Szczególnie patrząc jakie serialowe crapy komiksowe się nadal utrzymują.


Night_Wing

Na dudy zakwakane! Na Brodę Odyna! Na... wszystko co można jeszcze wzniośle zawołać! Stało się nieuniknione! "The Last of Us" przenosi się na mały ekran, stając się kolejną produkcją, nad którą pracę rozpocznie niedługo stacja HBO. Za scenariusz, teoretycznie, odpowiada Craig Mazin, jeden z twórców "Czarnobyla"!

A kto według mnie byłby wytrawnym, godnym sylwetki, charakteru i osobowości Joela, z Uniwersum "The Last of Us"?

Gerard Butler jest tego typu aktorską osobistością, która naprawdę jeśli chce, to potrafi grać bohatera negatywnego, skomfliktowanego, czy dramatycznego albo i kogoś na miarę post-apokaliptycznego wykolejeńca losu, renegata i przywódcy jakiejś ocalałej grupki, dla której byłby i wsparciem i głosem przewodnim zarazem. Mało tego, Butler ma wzrost odpowiedni wzrost i tężyznę fizyczną idealną do roli Joela. Twarz aktora najbardziej potrafi wyrazić twarde emocje, podobne do męskiej postaci z gry, w którą mógłby się wcielić. Zdaje się na własną intuicję i doświadczenie, wynikające z oglądania filmów z udziałem Gerarda Butlera, i tych wielkich hitów i tych cichych, mało znanych produkcji. Po prostu, nie widzę lepszego kandydata niż on. Hugh Jackmana nikt nie zatrudni. To nie przejdzie. Zbyt duża oczywistość; sam aktor nie pozwoli sobie na ewentualną klapę, gdyby serial nie okazał się tak dobry.



Red Robin

No proszę, Kto by sie spodziewał  ;D
Aż mam ochotę sobie przypomnieć grę z 2013 roku
"Wystarczy jeden zły dzień..."

LelekPL

07 Maj 2020, 21:31:55 #254 Ostatnia edycja: 07 Maj 2020, 21:39:10 by LelekPL
Pewnie jest tu sporo osób z kontami na różnych streamach. Co polecacie?

Z produkcji Netflixa polecam:
Ostatni taniec (rewelacyjny serial o ostatnim sezonie Jordana w Bykach)
Czarne lustro
Stranger Things (zwłaszcza pierwsze dwa sezony)
Mindhunter
American Vandal
Making a Murderer
Miłość jest ślepa (jedyny reality show, ale bardzo wciągający)
Tiger King
Slasher (dobry horrorowy serial)
After Life (dopiero zacząłem oglądać)

No i oczywiście Breaking Bad, Friends i Community z tych pożyczonych przez Netflixa.

Na HBO lubię:
The Jinx (REWELACYJNY dokument!)
Gra o Tron
Wielkie kłamstewka (super wciągający!)
Czarnobyl
Detektyw
Watchmen (chociaż jeszcze nie skończyłem)
Kompania braci
Pozostawieni

I pożyczone Modern Family.

Ogólnie to szukam czegoś dobrego z True Crime, dobry thriller, dobry horror albo dobrą komedię. Co polecacie?