Autor Wątek: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza  (Przeczytany 1133 razy)

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3243
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« dnia: 18 Lipiec 2018, 11:41:34 »


Już niedługo minie 10 lat od premiery Mrocznego Rycerza... tzn. premiera światowa miała miejsce już 14, a w Stanach dzisiaj, ale Polska ma swoją rocznicę dopiero 8 sierpnia. W związku z tym chciałbym stworzyć taki temat, gdzie możemy podzielić się wspomnieniami o tym gdzie widzieliśmy film, jak, ile razy, czy Wasz odbiór jakoś się zmienił od tego czasu, jak również możemy tutaj porozmawiać o dziedzictwie filmu - w jaki sposób zmienił świat kinematografii i czy w ogóle to według Was zrobił. Sam zauważyłem kilka niepokojących tekstów z okazji tego 10-lecia, z którymi prawie w ogóle się nie zgadzam:
http://screencrush.com/the-dark-knight-10th-anniversary-impact-influence/?utm_source=sailthru&utm_medium=referral&utm_campaign=newsletter_4572277
https://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/dark-knight-changed-movie-business-but-at-what-cost-1126942

Wydaje się, że wiele redakcji widzi w Mrocznym Rycerzu film, który na niedobre zmienił oblicze kina. Ja tego szczerze mówiąc nie widzę. Na pewno wpłynął na Człowieka ze stali, ale poza tym i kilkoma dobrymi filmami akcji, takimi jak Skyfall, nie widzę jakiegoś super dziedzictwa, które zniszczyłoby kino. Jeśli chodzi o porażkę i śmierć DCU, to wynikało to raczej z próby nieudolnego naśladowania Marvela (no i oczywiście z powodu Snydera), a nie sugerowania się tonem trylogii Nolana (który i tak był znacznie lżejszy niż BvS). Ton nigdy nie jest problemem. Jakość filmu nią jest.

Sam o swoich przemyśleniach napiszę coś 24 lipca, czyli 10 lat po tym jak pierwszy raz zobaczyłem film. ALe jak ktoś ma coś ciekawego do dodania to proszę śmiało.

PS. Pisałem do Heliosa i Multikina czy nie zrobiliby powtórki, albo chociaż maratonu trylogii w dniu 10 rocznicy, ale napisali, że jest na to marna szansa niestety. Jest jakiś problem z dystrybutorem, który nie chcę ponownie wydać kopii na tą okazje.
PS2. Może zmiana loga na stronie głównej by się przydała na ten czas?
« Ostatnia zmiana: 18 Lipiec 2018, 12:19:10 wysłana przez LelekPL »

Offline Funky

  • Pomocnik bohatera
  • ****
  • Wiadomości: 1178
  • Gentleman
    • Zobacz profil
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #1 dnia: 19 Lipiec 2018, 02:00:52 »
"Mroczny Rycerz" to nie tylko kawał dobrego kina ale i część mojego życia. Pamiętam jak wyczekiwałem na ten film, każdy news i zdjęcie były dla mnie na wagę złota. No i radosne podejście do tego zmieniło się wraz ze śmiercią Heatha Ledgera i pewnymi wydarzeniami w moim życiu (niezbyt optymistycznymi) które miały miejsce po polskiej premierze ale samą produkcją żyłem jeszcze z dobry rok. Na pewno jest to jeden z moich ulubionych filmów który jednak wywołuje pewien smutek i przygnębienie. Dzisiaj najbardziej irytuje mnie to że za dużo scen działo się w świetle dnia przez co film stracił w porównaniu do Begins. Ale po "TDKR" (ach ten Bane i rewolucja w Gotham) jest to moja ulubiona część w trylogii.

Offline Leon Kennedy

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3913
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #2 dnia: 19 Lipiec 2018, 02:21:19 »
To już 10 lat minęło, a wydaje się jakby to było wczoraj... Co mogę rzec o filmie, dalej jest świetny i jeszcze przez wiele lat się nie zestarzeje. Klasyka gatunku, która wyznaczały noww trendy wśród adaptacji komiksowych, po prostu klasa sama w sobie.

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3243
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #3 dnia: 19 Lipiec 2018, 21:56:36 »
Klasyka gatunku, która wyznaczały noww trendy wśród adaptacji komiksowych

To jest dokładnie to o czym pisałem. Czy aby na pewno wyznaczył nowe trendy? Poza Człowiekiem ze stali nic innego nie przychodzi mi do głowy... może Chronicle. Budowanie uniwersum znacząco przebiło hermetyczne podejście Nolana do historii komiksowych... i nie tylko.

! No longer available


Tutaj jest jeszcze bardzo fajny film z mnóstwem ciekawostek. Zbiera praktycznie wszystkie drobne informacje na temat filmu. I muszę przyznać, że były dwie rzeczy o których nawet ja nie wiedziałem, a to już jest imponujące.

Offline Juby

  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 2560
    • Zobacz profil
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #4 dnia: 20 Lipiec 2018, 09:40:16 »
Wszedłem sobie na BatCave (ostatnio nie miałem na to zbyt wiele czasu) właśnie żeby zerknąć, czy z okazji 10-lecia pojawił się jakiś news na stronie, lub udekorowano ją jakoś w TDK. Szkoda, że rocznica przeszła bez echa, ale fajnie, że Lelek pilnuje i założył taki temat. ;)

Odnośnie wpływu filmu (Filmwebowy facebook dwa dni temu podniecał się, że TDK zmienił kino), TDK na pewno miał spory wpływ na kilka serii kinowych, inni twórcy kopiowali stylistykę / formułę / podejście Nolana do swoich projektów, ale po 10-latach chyba już przestano zapożyczać z TDK. Jednak jedna zmiana w dzisiejszym kinie jest niepodważalna - Nolan jako pierwszy reżyser filmu fabularnego użył kamer IMAX do kręcenia wybranych scen w tym formacie, co wśród dzisiejszych blockbusterów stało się bardzo popularną praktyką. Gdyby nie TDK, wiele filmów wyglądałoby dzisiaj inaczej.

The Dark Knight powróci do kin z okazji swojego dziesięciolecia. Nie, my nie będziemy mogli go obejrzeć jeszcze raz na dużym ekranie, powróci jednie do czterech IMAXów w USA, w limitowanej dystrybucji od 24 sierpnia.
https://deadline.com/2018/07/the-dark-knight-tenth-anniversary-to-be-celebrated-with-imax-70mm-release-comic-con-1202428496/

Coś od siebie napiszę w weekend, lub tak jak Lelek w dniu, w którym po raz pierwszy film zobaczyłem (8 sierpnia), bo czuję że będzie to bardzo długi i bardzo emocjonalny wpis, przy którym nie chcę odwalić pańszczyzny.
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3243
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #5 dnia: 20 Lipiec 2018, 11:44:51 »
Wszedłem sobie na BatCave (ostatnio nie miałem na to zbyt wiele czasu) właśnie żeby zerknąć, czy z okazji 10-lecia pojawił się jakiś news na stronie, lub udekorowano ją jakoś w TDK. Szkoda, że rocznica przeszła bez echa, ale fajnie, że Lelek pilnuje i założył taki temat. ;)
No szkoda, że na stronie głównej daliśmy ciała

Offline Johnny Napalm

  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 1731
    • Zobacz profil
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #6 dnia: 22 Lipiec 2018, 17:43:40 »
Spokojnie, jeszcze nikt nie dał ciała. Przecież, jak wszyscy wiemy, premiera w Polsce odbyła się 8 sierpnia 2008 roku. Świętowanie amerykańskiej premiery byłoby lekkim falstartem. Najwięcej osób przecież na naszym forum obejrzało film najwcześniej w drugim tygodniu sierpnia 2008 r.

Pamiętam jeszcze niemal lincz na forum BC usera, który publicznie chwalił się oglądaniem TDKR przed polską premierą z kamerki skitranej w kinie. Oczywiście parę osób pewnie zobaczyło film w tym samym czasie, kiedy odbyła się premiera w USA, ale to był jakiś promil procenta.

THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3243
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #7 dnia: 22 Lipiec 2018, 21:45:41 »
Czy tym użytkownikiem nie był Funky, a nie linczującym Juby (vel Batman)?

Offline Funky

  • Pomocnik bohatera
  • ****
  • Wiadomości: 1178
  • Gentleman
    • Zobacz profil
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #8 dnia: 22 Lipiec 2018, 23:48:57 »
Na TDK byłem w śp Silver Screenie Gdynia (dwa razy), tak długo czekałem na ten film że nie mogło być mowy o żadnej kinówce. To Skyfall nagrany kamerką widziałem bo wolałem 20 złotych wydać na ''Wysokie Okno'' Raymonda Chandlera w antykwariacie ;D

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3243
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #9 dnia: 22 Lipiec 2018, 23:52:13 »
Ale JN pisał o The Dark Knight Rises w 2012. Ale rzeczywiście, z Wami to chodziło o jakiegoś Bonda. "Afera" z TDKR to chyba z tym trollem Manigoldo czy coś takiego była.

Offline Funky

  • Pomocnik bohatera
  • ****
  • Wiadomości: 1178
  • Gentleman
    • Zobacz profil
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #10 dnia: 23 Lipiec 2018, 00:00:47 »
Aj uciekła mi lierka "R", a co do TDK to chciałbym zobaczyć film dokumentalny na temat tej produkcji, wywiady z twórcami, aktorami i pokazanie jak najwięcej materiałów z Heathem Ledgerem. Najlepiej coś w stylu "Crystal Lake Memories" (to o serii Friday The 13th) o całej trylogii.

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3243
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #11 dnia: 23 Lipiec 2018, 00:12:46 »
Uuuu Funky. Przywołujesz Crystal Lake Memories. Fajny dokument... ale nawet się nie umywa do Never Sleep Again! Ponad 4 godzinny dokument i znacznie ciekawszy o Koszmarze z Ulicy Wiązów.

Taki dokument po latach powinna mieć każda seria filmowa... ale na to trzeba by było poczekać z jakieś 15 lat jeszcze. Taki dokument po latach o trylogii to byłoby coś. Jak wyglądał Bale'a po zdjęciu kostiumu, materiały zza kulis, opowiadania o wpadkach, zagrożeniach, itd. Też bym oglądał.

Ale ja nadal najbardziej bym chciał serię gier w stylu Arkham, dziejącą się w świecie trylogii Nolana. Odtowrzenie wydarzeń i dodanie kilku wątków, wraz z oryginalnymi aktorami to by było marzenie!

Offline Juby

  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 2560
    • Zobacz profil
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #12 dnia: 08 Sierpień 2018, 09:12:31 »
Sam o swoich przemyśleniach napiszę coś 24 lipca, czyli 10 lat po tym jak pierwszy raz zobaczyłem film.

Przegapiłeś ;D


Zgodnie z zapowiedzią, z okazji dziesiątej rocznicy polskiej premiery Mrocznego rycerza, kilka luźnych myśli / refleksji na temat filmu z mojej strony. Piszę dzisiaj, bo to 8 sierpnia, czyli dokładnie 10 lat temu po godzinie 11:00, odbył się mój pierwszy seans tego kinowego hitu.

Są filmy które uwielbiamy, są też takie, które kochamy najbardziej na świecie, a także takie, które dla nas nie są po prostu filmami. Są czymś więcej. Częścią naszego życia, kawałkiem historii, czymś dla nas niezwykłym. Do tej ostatniej kategorii zaliczyłbym Mrocznego rycerza, na widok którego w mojej głowie uruchamia się specyficzne uczucie nostalgii i napływają wspomnienia z wielu lat.
Ale po kolei, od początku. . .

29 lipca 2005 roku wyszedłem z kina Przedwiośnie w Płocku z pokazu Batman - Początek. Dzieło Christophera Nolana zwaliło mnie z nóg, od razu stając się absolutnie jednym z moich najukochańszych filmów. Niewiele seansów w swoim życiu wspominam tak dobrze jak ten, absolutnie pokochałem TEGO Batmana i jeszcze przed końcem projekcji wiedziałem, że będę czekał na jego kontynuację. Nie wiedziałem wtedy jeszcze jak bardzo, bo dopiero w ostatniej scenie Nolan zaserwował mi zakończenie, które podniosło mój poziom adrenaliny do stratosfery. Mowa oczywiście o tym ujęciu:


Karta Jokera spowodowała u mnie niespotykaną dotąd przy zakończeniu jakiegokolwiek filmu ekscytację, co w połączeniu z jednym z ostatnich akapitów artykułu lipcowego FILMu (była w nim mowa o planowanych dwóch sequelach z Jokerem i Dentem) ugruntowało pozycję kolejnego Batmana jako najbardziej oczekiwanego przeze mnie filmu. Jednak w przypadku "The Dark Knight" trudno mi mówić po prostu o oczekiwaniu. Z TDK było to coś innego, coś co sprawiło, że TDK bez sekundy zawahania wymieniam jako najbardziej wyczekiwany film mojego życia! Poza genialnym Początkiem i jego doskonałym zakończeniem, wpływ na to miały jeszcze dwa czynniki.

Pierwszym był internet! Najpierw kafejki internetowe, pobliska biblioteka i lekcje informatyki. Właśnie wtedy, szukając info o BB i jego kontynuacji, jakoś pod koniec 2006 roku, bądź już w 2007, odnalazłem swoją ukochaną stronę internetową, BatCave.stopklatka.pl, która wówczas wyglądała tak:


#najlepsza #wciążtęsknię #prawdziwyBatCave

W sierpniu 2007 roku - w końcu - udało się mi i braciom przekonać rodziców na założenie internetu w naszym domu. Wtedy już było po mnie. Zostałem maniakiem, który śledził TDK na każdym kroku, codziennie, gdzie tylko się dało. Nie tylko po raz pierwszy w swoim życiu miałem możliwość nadzorowania procesu powstawiania oczekiwanego filmu i jego kampanii reklamowej, ale również robiłem to w większości przez najlepszą stronę poświęconą Batmanowi, której klimat, pasja twórców i znajomości zawarte poprzez komentarze, a później forum, są dla mnie nie do opisania. Praktycznie co roku znajdują się jakieś filmy, na które czekam, na niektóre tak bardzo, bardzo, z wypiekami na twarzy. Jednak powtórzenie tego klimatu, tych dwunastu miesięcy, które towarzyszyły mi przy oczekiwaniu na TDK jest po prostu niemożliwe, to zupełnie inna skala. Tam każdą wolną chwilę, każdego dnia, całą swoją uwagę koncentrowałem na TDK i na przemyśleniach, czego mogę się w nim spodziewać. Wstawałem odliczając dni do premiery i zasypiałem myśląc, że kolejny dzień czekania za mną. Z takiej "manii" chyba już wyrosłem. :P

Drugim czynnikiem była wcześniej wspomniana przeze mnie kampania promocyjna. W moich oczach The Dark Knight był najlepiej wyreklamowanym filmem wszech czasów!! Pomijam już zjawiskowe zwiastuny, fantastyczne plakaty, bannery, spoty telewizyjne, zdjęcia promocyjne i że wszystko to dawkowano nam z idealnym tajmingiem, bo to się zdarza. Rzadko, bo rzadko, ale zdarza, raz na kilka lat przy jakimś filmie-wydarzeniu. TDK miał jednak coś, czego nie mieli inni, a nawet jeśli kilka filmów również to oferowała, to nie na takim poziomie. Kampania wiralowa! Kampania, dzięki której nie byliśmy bierni, a braliśmy udział w odsłanianiu kolejnych materiałów promocyjnych na stronach whysoserious.com, rorydeathkiss.com, czy ibelieveinharveydent.com. To, w połączeniu z odcinkami Gotham Tonight oraz konwencją Nolana, który w swoich filmach chciał nas przekonać, że TO Gotham i CI bohaterowie mogliby naprawdę istnieć, dało piorunujący efekt.

Pamiętacie gnijącą dynię?

Spoiler for Hiden:

Albo odsłonięcie tej fotografii z linijką tekstu Jokera? (nie mogę odnaleźć wersji na YT, ale jeszcze poszukam)


"And tonight you're gonna break your one rule!"

Co roku pod koniec października sięga mnie ogromne poczucie nostalgii z nimi związane. Zawsze będąc wieczorem na cmentarzu, wspominam tę płonącą dynię i to jak mocno czekałem na film i TEGO Jokera! Brakuje mi nawet słów, żeby opisać te uczucia, emocje towarzyszące temu wszystkiemu. One co roku do mnie wracają, w mniejszym stopniu, ale wciąż są dla mnie aktualne. Dziewczyna jest już zmęczona tym, że co roku o tym wspominam. ;D
Gdyby ktoś chciał przejrzeć materiały z kampanii wiralowej TDK, odsyłam do dwóch poniższych linków:
! No longer available

http://www.42entertainment.com/work/whysoserious
http://www.moviechronicles.com/batman-dark-knight/batman-promotional/why-so-serious/page/5/
http://www.whysoseriousredux.com/home.htm

W końcu przyszło lato, a moje oczekiwanie prawie dobiegło końca. Jedyne kino w Płocku było w przebudowie (od marca 2006, otwarto je dopiero 1 stycznia 2009), więc nie miałem możliwości pójść na TDK "u siebie". Na szczęście, tego lata wyjeżdżaliśmy rodzinnie na wakacje do Gdańska gdzie było Cinema City. ;) Pechowo ominąłem pokazy przedpremierowe (czego bardzo żałowałem, bo była okazja żeby iść już 3 sierpnia) i czekałem dłuuugi tydzień, na ostatni dzień naszego wyjazdu. Rodzice specjalnie ze względu na mnie postanowili zostać aż do ósmego, żebym razem z tatą i braćmi mógł pójść na pierwszy możliwy seans TDK, jeszcze przed wyjazdem do domu. Reszta - jak to się mówi - jest historią. ;)

Krótka opinia - Uwielbiam TDK!! :D Jednak nie będę ukrywał, kinowy seans przyniósł mi małe poczucie rozczarowania. Czemu? Cóż, hajp był tak ogromny, a rewelacyjne recenzje spowodowały, że moje gargantuiczne oczekiwania wystrzeliły jeszcze wyżej, na orbitę(!), przez co spodziewałem się arcydzieła wszech czasów. A tu proszę, film bardzo mi się podobał, ale... trochę mniej od Batman - Początek.
Przez długi czas walczyłem z tym uczuciem i oszukiwałem się, że jednak wolę TDK. Sądziłem, że rozczarowałem się z własnej winy, bo zbytnio się napaliłem oraz - jako że były to moje początki w internetach i popełniłem wtedy wiele błędów - zaspoilerowałem sobie lwią część filmu, oglądając wszystkie dostępne fotki z planu, przecieki, materiały reklamujące i czytając wszelakie plotki. TDK i tak mnie nie raz zaskoczył, ale takiego błędu nie popełniłem już nigdy! Po latach jednak przestałem siebie winić, bo przecież film powinien się bronić, nawet gdy znamy jego kluczowe elementy. Doszedłem do wniosku, że wolę BB z innych powodów, a TDK też jest znakomitym kinem, tylko z drobnymi problemami, których w BB nie dostrzegam. Gdy wyjdę z siebie, stanę obok i przeanalizuję na chłodno co Nolan umieścił w TDK, jaką jego film opowiada historię, jakich zawiera bohaterów, itd. - to powinien być absolutnie najlepszy film świata w moich oczach! Niestety, te drobne skazy nie dają mi spokoju. Szkoda, że Chris nie toleruje wersji rozszerzonych / specjalnych, bo takowa mogłaby naprawić większość mini-problemów jakie mam z TDK i wtedy - kto wie? - może uznałbym jego wyższość nad BB..?

W każdym razie, po dziesięciu latach i bodajże 11 pełnych seansach TDK (jednym w kinie, jednym w okropnej wersji TS, dwóch w bardzo, bardzo słabiej jakości screenerze, kilku na DVD i ostatnim na Blu-ray) oraz wielu, wielu powtórkach ulubionych scen, moja ocena filmu na Filmwebie to 10/10 z serduszkiem i nie sądzę, aby w tej kwestii miało się coś zmienić.

Podsumowując, The Dark Knight to dla mnie więcej niż film. To kawał historii, mojej młodości, mnóstwo wspomnień - przede wszystkim tych pozytywnych, ale też negatywnych (do dziś wspominam wstrząs spowodowany śmiercią Heatha Ledgera i do dziś czuję wstyd gdy wracam pamięcią do swoich gówniarskich komentarzy pod "50 prawdami objawionymi o TDK" na KMFie). To film, dzięki któremu poznałem masę wspaniałych ludzi w sieci (z większością wciąż mam kontakt), który sporo mi pokazał w kinie superhero, i nie tylko. Film dla mnie ważny, którego kocham mimo dostrzegalnych skaz i cichego głosiku w kąciku głowy, że to czy tamto można było zrobić inaczej / minimalnie lepiej. To drugi najlepszy moim zdaniem film z moim ulubionym superbohaterem... Batmanem... Mrocznym Rycerzem.


« Ostatnia zmiana: 08 Sierpień 2018, 20:02:36 wysłana przez Juby »
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Offline LelekPL

  • Moderator
  • Miejska legenda
  • *****
  • Wiadomości: 3243
    • Zobacz profil
    • Mój facebook
    • Email
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #13 dnia: 08 Sierpień 2018, 22:36:17 »
Kiedy pierwszy raz oglądałem Mrocznego Rycerza, wiedziałem, że właśnie zobaczyłem coś szczególnego. Moja opinia na temat filmu nie zmieniła się ani trochę przez te wszystkie lata. Żeby jednak dobrze to wyjaśnić, muszę najpierw wspomnieć o Batman Początek. Widziałem go w kinie w 2005 r, kiedy to po raz pierwszy oglądałem nowy film o Batmanie jako dorosła osoba, i dość symbolicznie otrzymałem najbardziej dojrzałe podejście do tej postaci i jego mitologii, które absolutnie powaliło mnie na kolana swoimi zdjęciami, aktorstwem, fabułą, zwrotami akcji i realnością, które po tylu latach jest według mnie źle rozumiane w kategoriach filmów Nolana. Reżyser trylogii powiedział to o swoim pierwszym filmie: “We’re able to do what I always wanted to do, which was to have a relatively recognizable world where Batman is an extraordinary element.” ("Jesteśmy w stanie zrobić to, co zawsze chciałem zrobić, czyli stworzyć stosunkowo rozpoznawalny świat, w którym Batman jest niezwykłym elementem.") I to są słowa, które zawsze miałem w głowie, gdy oglądałem jego komiksowe filmy - nie są one oparte na rzeczywistości. Są pełne niemożliwych wydarzeń, z odrobiną magii Hollywood i komiksów, będąc jednocześnie osadzone w świecie, który jest wierny temu, co znamy, który jest rozpoznawalny. W moim odczuciu połączyło to co najlepsze z obu światów, i dlatego zwróciłem się ku tej wizji świata Batmana w przeciwieństwie do innych. Batman Początek między innymi sprawił, że wróciłem do komiksu i ponownie zacząłem oglądać filmy z superbohaterami po wielu latach przerwy, ale również zahipnotyzował mnie do tego stopnia, że ​​stałem się wielkim fanem Christophera Nolana. W tym samym tygodniu, w którym zobaczyłem jego pierwszy film o Batmanie, zobaczyłem również Memento (wiem, że byłem trochę spóźniony, nawet wtedy, ale lepiej późno niż wcale), który wcześniej wydawał mi się "pretensjonalnym, artystycznym filmem" ze zwiastunów. Ależ się myliłem! Chociaż nie jestem fanem Śledząc, Bezsenności i Dunkierki, muszę podziękować Batmanowi za to, że przedstawił mi jednego z najlepszych reżyserów wszechczasów, o którym mógłbym nigdy nie usłyszeć, gdyby nie Batman Początek.

A więc... trzy lata później dostaliśmy Mrocznego Rycerza - film, który przez długi czas był najbardziej wyczekiwanym filmem w moim życiu (aż do czasu jego kontynuacji) - to był film, który po prostu trzeba było zobaczyć i w żadnym wypadku mnie nie zawiódł. Aczkolwiek, pamiętam, że gdy oglądałem go po raz pierwszy, wiedziałem że nie jest równie dobrym FILMEM O BATMANIE jak jego poprzednik, jednak jednocześnie był po prostu lepszym FILMEM. Wciąż jest to dla mnie prawdziwe stwierdzenie, bo pomimo tego, że uwielbiam Batman Początek za to, że skupił się na głównym bohaterze, a nie jego wrogach, to Mrocznego Rycerza uwielbiam za podkreślenie świata Gotham City według Nolana. Widzimy przeróżne części miasta i wydaje się one prawdziwą metropolią w której żyją prawdziwe postacie. Bruce Wayne wciąż posiada świetną (i bardzo niedocenianą) oś fabularną, ale jest to bez wątpienia jedyny film z tej serii, w którym to złoczyńcy mogą naprawdę błyszczeć. A przecież to jest jedna z największych zalet bat-uniwersum - złoczyńcy są równie ekscytujący jak bohater, jeśli nie bardziej. W filmie czasem zdarza się, że mają więcej racji od głównego protagonisty i na pewno nie dziwi mnie to, że ktoś mógłby utożsamiać się bardziej z poglądami Jokera czy Harveya. To sprawia, że ​​sam film jest lepszy, ponieważ skoro my, widzowie, mamy takie odczucia, to rozumiemy również postacie, które zadawałyby się z Jokerem w tym filmie. Różnica pomiędzy bohaterem a złoczyńcą zaciera się najmocniej w już klasycznej scenie przesłuchania, w której w oczach Batmana widzimy, że przez ułamek sekundy nawet on zaczyna rozumieć księcia zbrodni i jego poglądy.

O ile pierwszy film był testem Bruce'a Wayne'a pod względem stworzenia legendy i symbolu, którego będą bali się przestępcy, kontynuacja jest testem jego wytrzymałości, zarówno fizycznej, jak i mentalnej, i nie można było znaleźć lepszego egzaminatora niż Joker. Nie ukrywam, że Mroczny Rycerz jest moim ulubionym filmem wszechczasów. Ma pewne wady, jasne. Ba, czasami zdarza mi się myśleć, że gdyby nie Batman, moja ulubiona postać z dzieciństwa, to to nie byłby nawet najlepszy Nolan, ponieważ uważam, że Interstellar jest jego prawdziwym arcydziełem. Gdyby nie ta postać, którą zawsze, jeszcze za czasów filmów Tima Burtona, uwielbiałem, Mroczny Rycerz nadal otrzymałby ode mnie idealną ocenę 10/10 (co jest ogromnym osiągnięciem w moich oczach, ponieważ jest bardzo mało filmów, którym wystawiłem taką ocenę). Ale skoro jednak przedstawia losy mojego ulubionego superbohatera, to to winduje ten film na szczyt mojej listy ulubionych filmów wszechczasów.

Jeśli chodzi o moje ulubione momenty z filmu to prezentują się następująco:
1. Przesłuchanie

Świetne nawiązanie do Gorączki Michaela Manna, tylko, że zamiast podziwiania Pacino i De Niro, możemy podziwiać Jokera i Batmana, granych przez równie utalentowanych aktorów u szczytu swoich możliwości. Świetna praca kamery, świetnie budowane napięcie i emocje.
! No longer available


2. Zakończenie

Przy temacie muzycznym stworzonym przez James Newtona Howarda dla Dwóch Twarzy, nadal przechodzą mi ciarki. "Lie! Like I lied" Niesamowicie przedstawiony upadek bohatera oraz ostateczne poświęcenie prawdziwego obrońcy Gotham.
! No longer available


3. Napad na bank

Jedno z najlepszych i najbardziej pamiętnych otwarć filmu w historii. Doskonale przedstawia nam modus operandi Jokera. Jest jednocześnie piekielnie dobrze nakręcone.
! No longer available


4. Hong Kong

Batman poza Gotham to coś co jest bardzo rzadko spotykane w filmach, ale tutaj sceny szybowania w Hong Kongu zapierają dech w piersiach, a to w jaki sposób rozprawia się z ochroniarzami Laua i używa rzeczywistej technologii CIA jest dla mnie esencją tego co potrafi Batman.
! No longer available


5. Harvey i Joker w szpitalu

Poziom aktorstwa jest w tej scenie na niesamowitym poziomie. Oczywiście Heath Ledger jest niesamowity, ale Aaron Eckhart radzi sobie w tej scenie równie dobrze. Oboje improwizują z najwyższą łatwością, a spotkanie wrogów Batmana to często okazja to niezwykle ciekawych dialogów i kontrastu różnych punktów widzenia, którym często przyświeca ten sam cel.
! No longer available


Plus: Scena z ołówkiem.

Co tu dużo dodawać? Była prawdziwym szokiem przy pierwszym seansie i do dzisiaj jednocześnie bawi i przeraża. Świetny mały moment w filmie.
« Ostatnia zmiana: 08 Sierpień 2018, 22:48:11 wysłana przez LelekPL »

Offline H. Harket

  • Obywatel Gotham
  • *
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
Odp: The Dark Knight: 10 lat Mrocznego Rycerza
« Odpowiedź #14 dnia: 08 Sierpień 2018, 23:46:49 »
Tak, to zdecydowanie właściwy wieczór, by coś tu napisać.

Nie widziałem "Batmana Początku" w kinie. Nie żebym nie mógł. Ale, u licha, to było pół mojego życia temu, byłem gówniarzem, u którego poważne zainteresowanie światem superhero dopiero gdzieś tam kiełkowało, więc nie czułem ogromnego na to parcia, a nawet jeśli, to gdy nie miało się pod ręką starszego brata gotowego czytać napisy na ekranie, wizyta w kinie była wyzwaniem. A kiedy w końcu obejrzałem gdzieś jakoś "Początek", nie pojmując jeszcze idei rebootów, myślałem tylko o tym, że przecież to bez sensu, przecież wydarzenia z tego filmu nie pasują do "Batmana" Burtona. Tak, sądziłem iż "Początek" jest prequelem "Batmana"  ::)

Ale nadeszły kolejne lata. W Hollywood zaczął dojrzewać "Mroczny Rycerz" Christophera Nolana, a spora część mojej osobowości razem z nim. Miło mi się czytało Twoje wspomnienia, Juby, bo odnalazłem tam sporą dozę siebie. Wygląda na to, że Ty fanem Batmana byłeś dużo wcześniej, ale u mnie dopiero wtedy ten bohater zaczął wyprzedzać wszystkich innych, by w końcu na bardzo długo zostawić resztę daleko w tyle. Oh, nie znali w moim środowisku większego fana. Tych, którzy coś tam kojarzyli o Batmanie, biłem na głowę i czułem się w tym niepokonany. Aż zawędrowałem tu...  I wciągnęło mnie na dobre. Te emocje związane z kolejnymi newsami! Chłonąłem każdą informację, również bezrefleksyjnie rozwijając paski ostrzegające przed spoilerami - nauczka na całe życie. A kampania reklamowa? Nie, to nie była reklama, to było jakieś cholerne uniwersum, w którym żyliśmy! Śledziłem strony internetowe gothamskich taksówek, czytałem o wrażeniach szczęśliwców, którzy otrzymywali torty z ukrytymi wewnątrz telefonami (pamiętacie to?!  :D) i uwierzyłem w Harveya Denta.
Tak, ta ostatnia kwestia wymaga rozwinięcia. "Mroczny Rycerz" napędził moje zaangażowanie nie tylko w ten portal, ale też w zapomniane już nieco miejsce zwane... naszą-klasą. Tam odkryłem jego "podziemia" w postaci fikcyjnych kont, nieograniczone możliwości wcielania się w swoich ulubieńców. I tak oto stałem się Harveyem Dentem, zachęcającym przypadkowe osoby - zarówno konta realne, jak i nie - do wspierania mojej kampanii. I wiecie, że miało to odzew? Mnóstwo ludzi zapewniło mnie o swoim poparciu, a czasem nawet znalazł się ktoś bardziej w temacie, kto prosił o poradę prawną lub zażartował, bym w przyszłości uważał z połowiczną opalenizną, czy coś w ten deseń ;] Gdzieś tam znalazł się w końcu jakiś Bruce, jakaś Rachel, jakiś Joker i spędzaliśmy miłe chwile na naszym skromnym role-play'u. Swoją drogą, jeśli ktoś z was to czyta, ujawnijcie się!  ;) A wszystko to - wyobraźcie sobie - jeszcze przed filmem, wszystko napędzane samą ogromną siłą jego produkcji i kampanii reklamowej. Tak naprawdę nie znaliśmy przecież większości tych bohaterów, przecież wiedzieliśmy tyle, co wyczytaliśmy w newsach, mieliśmy tylko domysły i marzenia rozpalone tym, co działo się w sieci. Tego chyba nie powtórzył nigdy żaden znany mi film, żadna produkcja nie była tak istotna, tak namacalna, tak emocjonująca przed jej ukończeniem. Pamiętam nawet, że po filmie czułem się w obowiązku zmiany wizerunku na nk. "To że w filmie Harvey stał się zły, nie znaczy, że i Ty musisz" - napisała mi nawet pewna Supergirl, nie potrafiąca już się dogadać z nowym ja.
Co więcej, to w końcu przestała być to tylko zabawa. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, jak diametralny wpływ na moje życie miał "Mroczny Rycerz". Gdybym bowiem nie stał się Harveyem Dentem, nie spotkałbym tam w cyberprzestrzeni, ukrytej pod avatarem wampirzycy ze starej gry komputerowej pewnej ślicznotki z drugiego końca kraju, z którą spędziłem kilka miłych lat życia. Właściwie nigdy nie podziękowałem za to panu Nolanowi, robię to więc teraz - dzięki. Naprawdę wielkie dzięki.
Jak wiele związków narodziło się na gruncie tego filmu? Jak wiele upadło? Połączył nas Batman, lecz nigdy nie obejrzeliśmy go razem w kinie. Po raz pierwszy spotkaliśmy się po "Mrocznym Rycerzu", postanowiliśmy już się nie spotykać na chwilę przed jego "Powstaniem".

Jeszcze w gimnazjum nauczyciel polecił nam napisać list do siebie o byle czym. Przechował je, dał do odczytania chyba w kolejnym roku. Pamiętam, że fragment poświęciłem "jakiemuś aktorowi z filmu o kowbojach-gejach, który będzie Jokerem i dziwnemu motorowi, którym będzie jeździł Batman" - tyle wiedziałem pisząc ów list. Gdy go zaś odczytywałem, film o "kowbojach-gejach" był już jednym z moich ulubionych, znałem doskonale nazwisko wymienionego aktora, a nawet datę jego śmierci.
Jednak wspomnijmy też czasem, że film pochłonął dwie dusze. Kaskader w scenie z Tumblerem, o ile dobrze pamiętam.

Tyle o mnie. O fanie narodzonym wraz z Mrocznym Rycerzem. O tym, który - jak lubiłem wówczas o tym myśleć - jako pomniejszy Harvey Dent dołożył coś od siebie do świata tego filmu.
A sama produkcja? Pierwszy raz w życiu usłyszałem w kinie oklaski i do dziś żałuję, że byłem zbyt nieśmiały, by się do nich przyłączyć. Dzisiaj, gdy niekiedy klaszczę w kinie, zawsze trochę klaszczę dla dzieła popełnionego przez Christophera Nolana. Bo takie filmy należy oklaskiwać - więcej dodawać nie trzeba.

"...które dla nas nie są po prostu filmami. Są czymś więcej. Częścią naszego życia, kawałkiem historii, czymś dla nas niezwykłym." - Juby dobrze to określił, niczego lepszego nie napiszę. Chyba ten sam film mamy na myśli.


Ale nie wmówicie mi, za żadną cholerę, że to już 10 lat.