07 Sierpień 2020, 23:56:42

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Kultowe filmy Sci-Fi i Horror z lat 50-tych i 60-tych.

Zaczęty przez Night_Wing, 14 Maj 2018, 19:53:36

Night_Wing

Na "Batcavie" otwieram nowy wątek, a warto, bo o dziedzictwie kinowego sci-fi i horror powinno się rozmawiać, dzielić się opiniami i informacjami. Dlatego też na początek coś z lat 50-tych, coś, co stało się po części prowodyrem ku dalszej ewolucji fantastyczno-naukowej kinematografii; a jest to: "Inwazja porywaczy ciał"  z 1956r., czyli z tego samego okresu, w którym wyemitowano "Zakazaną Planetę" z Leslie Nielsenem.

"Inwazja porywaczy ciał" to świetne, wciągające kino, z przykładem tego, z perspektywy współczesnego widza, jak taki gatunek jak Sci-fi rozwijał się na przestrzeni dziesiątek lat, mając na swojej drodze wiele przeszkód. Zamysłem filmu nie należy się przejmować, w tym sensie, że miałby kreować produkcję na sztampową, nudną itp. Nie. Ów filmowy klasyk jest płynnie zmontowanym, z prostymi niezbyt skomplikowanymi planami kamery, dziełem. Na ,,brak" efektów specjalnych, ówczesny sympatyk kina Sci-fi z elementem tajemnicy i dreszczyku, znajdzie lekartswo w fabule "Inwazji porywaczy ciał", a ta stopniowo nabiera kolorytu. Na początku, teoretycznie nie dzieje się tu nic bardzo porywającego, ot, zmiana osobowości niektórych osób w małym miasteczku, gdzie toczy się główna akcja. Lecz im więcej znajomych głównych postaci zaczyna przejawiać brak emocji, typowe jak u ograniczonej Sztucznej Inteligencji zimno, wyrachowanie, a przed oczami jest tylko logika, to cała produkcja nabiera odpowiedniego do gatunku i charakteru filmu tempa. Coś od czego rozum tężeje, coś co może widza przestraszyć w niniejszym filmie to ta prosto ukazana sytuacja, gdzie obce istoty opanowały małomiasteczkową społeczność i inne tereny również, w taki sposób, że nie ma żadnego rozróżnienia z kim możemy mieć do czynienia, czy z człowiekiem, czy z ,,podmieńcem". "Inwazja porywaczy ciał" to dodatkowo czarno-biała, szara produkcja, bez koloru, co jest niczym lekarstwo na technologiczne uzależnienie widzów. Ten film bez dwóch zdań zobaczcie koniecznie!


Funky

Z takich kultowych produkcji kojarzę tylko słynny "Plan 9 z kosmosu" ze statkami kosmicznymi na sznurkach oraz "Wioskę przeklętych" z aryjskimi dziećmi o przerażającym spojrzeniu. O ile ten pierwszy film to klasyka kiepskiego kina i przy okazji niezła komedia to drugi film jest dla mnie nijaki i mało straszny.

Night_Wing

"Wioska Przekl?tych" z lat 50-tych to swoisty pierwowzór do filmu o tym samym tytule z 1995r., którego zaszczytu wyre?yserowania dost?pi? John Carpenter. Dzie?o Carpentera to Remake, i to - jak wiadomo na okres, w którym powsta? - w kolorze, wi?c efektu strasznych bezimiennych, trupioszarych aryjskich dzieci, jak w oryginale, nie by?o. O "Wiosk? Przekl?tych" z 1995 roku zahacz koniecznie, ze wzgl?du na , je?li Ci? to interesuje, rol? Marka Hamilla i Christophera Reeve'a - by?ego odtwórcy Supermana lub z racji porównania czego? klasycznego do jego remake'u.

Czym? absolutnie kultowym pod wzgl?dem nieumiej?tno?ci podej?cia do tworzenia filmów sci-fi, nawet jak na lata 50-te jest przyk?ad "Planu 9 z kosmosu", o którym wspomina?e?, gdzie fakt faktem papierowe czy plastikowe spoki UFO zwisa?y na widocznym sznurku. A je?li nie ogl?da?e? "Zabójczych Ryjówek" z 1959 r. , to szczerze polecam! Niby w legendzie temu dzie?u przypisany jest horror, ale porównuje si? go do Prometeusza kiczowatych produkcji.  ;D

Night_Wing

"Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" z 1951r. już dzisiaj będzie najstarszym z obejrzanych przeze mnie filmów Sci-Fi, zwłaszcza tych kultowych, które wyrzeźbiły podwaliny pod dalszy rozwój tego gatunku.
I jeszcze ten czarno biały obraz produkcji, który ostatecznie podkreśliłby mistrzowsko szum elektrostatyczny, a tego by brakowało. Ten film to przykład zwycięstwa idei ,,kontaktu" człowieka z obcą istotą nad nie wiadomo jak potężnymi efektami specjalnymi. Czcionka, z której stworzone zostały duże, rozlane, jak z komiksu litery kreujące tytuł filmu są tak niesamowite, że jak widziałem je na trailerze, to wiem, że gdy będę oglądał "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" z 1951r. to poczuję się niczym widz doświadczający tego obrazu na jego premierze, przeszło 60 lat temu.
;D ;D :D
https://www.youtube.com/watch?v=51JoEE_znyI

Funky

Najlepsza jest ?cie?ka d?wi?kowa Bernarda Herrmanna z tym ''kripi'' zawodzeniem które wydaje Theremin. Jedna z najlepszych prac legendarnego kompozytora. A do filmu zniech?ca mnie ta bieda wersja Cyklopa z kreskówki X-Men ;)

Night_Wing

Właśnie obejrzałem "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" z 1951r. i muszę stwierdzić, że jest to piękny, jak na tamte czasy moralnie i graficznie film, czyli zrobiony w klasycznej wersji czarno-białej.
Rozwój
Spoiler
energii atomowej na Ziemi stanowił poważne wyzwanie dla równowagi życia w Układzie Słonecznym i Galaktyce Drogi Mlecznej. Dlatego Klaatu - jeden z bohaterów filmu, który był kimś pokroju ,,intergalaktycznego Strażnika Miejskiego" wraz ze swoim towarzyszem srebrno-matowym Gortem odwiedzali te planety, w których Cywilizacje osiągały coraz większy rozwój technologiczny i odkrywały źródła energii, które w ,,niepowołanych rękach" mogłyby zmienić życie na Ziemi w jałową pustkę, a egzystencję we Wszechświecie co najmniej  lekko zachwiać.

Klaatu Barada Nikto - ta fraza brzmiała tak inteligentnie w niniejszym filmie, że aż chce się tego słuchać non-stop. Podobne zdanie wypowiedział Ash, w którymś z filmów z cyklu "Evil Dead" (Polecam serial "Ash vs Evil Dead" - genialnie groteskowo-horrorowe widowisko)
[Zamknij]

Night_Wing

Pchany w nurt filmów sci-fi, praojców dzisiejszych przesyconych - ale nie mówię, że złych i beznadziejnych - efektami specjalnymi najbardziej ,,wypasionego" sortu, wysokobudżetowych hollywoodzkich produkcji, zdecydowałem się na obejrzenie kolejnego z ,,klasyków" filmowych lat 50-tych: "Bestia z głębokości 20 000 sążni". Sam tytuł tego dzieła może lekko odpychać, ale i zaciekawić, zaintrygować. Jak wiemy, lata 50-te i ten ich sentyment do odważnego nazewnictwa kinowych produkcji; ach, te czasy. Zresztą zdziwić można się jeszcze bardziej, gdy w pierwszych ujęciach filmu, kilka jego klatek zaczyna dumnie prezentować czarno białą charakterystyczną tarczę studia "Warner Bros", co poświadcza jedno: produkcję i dystrybucję tego filmu przez to przedsiębiorstwo.

Jak na obraz z 1953.r, "Bestia z głębokości 20 000 sążni" urzeka wspaniałą animatroniką ,,godzillowatej" kreatury - przerośniętego jaszczura o grubych jak tarcze, wystających z grzbietu, od ogona aż do linii brwi, kryzach. Ruch stwora, którego spoczywającego w głębokiej zapadlinie pod lodowcem obudził wybuch atomowy, był jak na rok, w którym został wydany film, czyli technologia, efekty specjalne - tu wybuchy w makro i mikroskali, makiety i m.in. mozolne nakładanie zdjęć ,,poruszanych" przez specjalistów figurek czy kukieł klatka po klace, i stosowane typy kamer, pierwszorzędnym świetnie zaaranżowanym widowiskiem, z ciekawie opowiedzianą fabułą, mimo wielu luk w scenariuszu i zbyt płytkich wątków, ale o tym spoilerować już nie zamierzam.

Oglądać i dzielić się wrażeniami!