29 listopad 2020, 02:05:47

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Ulubione kiczowate filmy

Zaczęty przez LelekPL, 17 październik 2017, 21:48:04

LelekPL

17 październik 2017, 21:48:04 Ostatnia edycja: 18 październik 2017, 21:18:20 by LelekPL
Solo: A Star Wars Story

Tytuł od razu przypomina mi:


Pamiętam jak podekscytowany oglądałem ten film ze względu na Micheala Jordana. Z resztą bardzo lubiłem te beznadziejne filmy akcji z lat 90-tych typu Anioł Ciemności, TC 2000, Robot Jox czy Nemesis.

Funky

17 październik 2017, 22:57:57 #1 Ostatnia edycja: 18 październik 2017, 21:20:20 by LelekPL
Który z tych filmów jest najbardziej kiczowaty i beznadziejny?. Lubię kino klasy b (nawet c,d,e,f... ;) ) i z chęcią obejrzałbym coś wyjątkowo słabego.

LelekPL

17 październik 2017, 23:12:21 #2 Ostatnia edycja: 18 październik 2017, 21:18:56 by LelekPL
TC 2000, zdecydowanie :D

Za to Anioł Ciemności to tak naprawdę całkiem fajny film.

Night_Wing

18 październik 2017, 20:09:18 #3 Ostatnia edycja: 18 październik 2017, 21:19:05 by LelekPL
"Filmy klasy B" to dość dziwne i ironiczne określenie , które powstało popkulturowe eony lat temu, gdy suma opinii rzeszy niezadowolonych widzów, odnośnie danego dzieła była tak krytyczna, że od razu ów kinowy twór zaczęto uważać za coś bezsensownego, kiczowatego, pozbawionego w miarę dobrej fabuły i spójnej prawdziwej gry aktorskiej. Produkcje klasy B, a nie ma sensu dalej tego ciągnąć i nazywać ich: klasy C,D,E itd. cechowały - i cechują się do dziś -niski budżet, kosmiczne, nawet powiedziałbym groteskowe w stosunku do przewodniego gatunku filmu: pomysły scenariusza oraz sam gotowy, zmontowany produkt, którego często sama scenografia, kostiumy, efekty specjalne  nadają - mówiąc po chłopsku - w całości filmu ten nietypowy charakter. Nie lubię określenia "klasy B" odnoszącego się do ,,teoretycznie" słabego kina, które bywa i tak w porównaniu do topowych obleganych w kinach produkcji, czymś wybitnym.  Nie obrażając waszych gustów, w moim odczuciu Film "Sharknado 4" jest oskarowym klasykiem w stosunku do marnego "Botoksu" Vegi. To tylko przykład i to jeden z wielu.

Fani specyficznych niskobudżetowców z ogryzkową fabułą i pomysłami w scenariuszu jakby wyrwanymi z jądra ciemności lub równoległego wszechświata, łączmy się! Dlatego też, przekazuję  wam kilka tytułów, które powinniście  obejrzeć by wzbogacić wasz umysł wrażeniami z "filmów klasy B", jeśli wolicie tak je nazywać. Oto one:

Wiklinowy Koszyk (1982)
http://www.filmweb.pl/film/Wiklinowy+koszyk-1982-99657

Atak Pomidorów zabójców (1974)
http://www.filmweb.pl/film/Atak+pomidor%C3%B3w+zab%C3%B3jc%C3%B3w-1978-39232

Kobieta Wąż (1966)
http://www.filmweb.pl/film/Kobieta-W%C4%85%C5%BC-1966-120804

Mordercze klowny z kosmosu (1988)
http://www.filmweb.pl/film/Mordercze+klowny+z+kosmosu-1988-93854

Mega Shark vs. Mecha Shark (2014)
http://www.filmweb.pl/film/Starcie+potwor%C3%B3w-2014-697119

I wiele, wiele innych

Kaz

18 październik 2017, 21:10:00 #4 Ostatnia edycja: 18 październik 2017, 21:19:16 by LelekPL
Cytuj"Filmy klasy B" to dość dziwne i ironiczne określenie , które powstało popkulturowe eony lat temu, gdy suma opinii rzeszy niezadowolonych widzów, odnośnie danego dzieła była tak krytyczna, że od razu ów kinowy twór zaczęto uważać za coś bezsensownego, kiczowatego, pozbawionego w miarę dobrej fabuły i spójnej prawdziwej gry aktorskiej.

To tylko jedna z teorii, istnieje również taka, że określenie "B" było stosowane w kinach samochodowych, kiedy to emitowano dwa filmy. Film "A" to był ten z nieco większym budżetem, natomiast "B" to ten z niemal zerowym. Czytałem, że Roger Corman strasznie się denerwuje, gdy nazywa się go królem kina klasy b, gdyż jak twierdzi ów producent, wielu ludzi nie rozumie znaczenie słowa "kino klasy B"

Cytujktóre powinniście  obejrzeć by wzbogacić wasz umysł wrażeniami z "filmów klasy B", jeśli wolicie tak je nazywać. Oto one:

Oj bidna ta lista, i Kobietę Wąż na początek nikomu bym nie polecał, bo to nie typowo "b klasowy" film, a Pomidory to celowa zgrywa.

Funky

Niedawno widziałem na ATM Rozrywka fragmentu filmu "Łowcy Dziewic" (Test Tube Teens from the Year 2000). Jest to komedia sci-fi w połączeniu z lekką erotyką i cóż fabuła, aktorstwo oraz stroje jest na cudownie niskim poziomie. Serialem który zapamiętałem jako bardzo słaby a przy tym mega zabawny jest seria "Tajemnice Klika" opowiadający o małym urządzeniu które powoduje orgazm u ludzi ;D. Jako pornos był bardzo dobry zresztą tak samo dobrze sprawdzał się jako idiotyczna komedia.

LelekPL

Ja chyba najbardziej śmiałem się na jakimś horrorze z dentystą. Teraz nawet nie pamiętam jak się nazywał. Ale obiecał nie zabijać laski, jeśli będzie nitkowała zęby, czy coś takiego ;)

Co do filmów tandetncyh, to jednak lata 90-te u mnie pod tym względem królowały. Nie dość te sci-fi akcyjniaki, to jeszcze przeróżne filmy karate z Billy Blanksem czy nawet sequele Kickboxera.

Funky



Całkiem przyzwoity horrorek, bardziej obrzydliwy niż straszny ale sama historia miała swój potencjał. A laska powiedziała mu że będzie myć zęby trzy razy dziennie i nie tknie słodyczy :P (niestety nie uszedłbym z życiem bo myję dwa razy dziennie i co chwila jem coś słodkiego :P)

LelekPL

Może coś takiego. Pamiętam jak jeszcze na stancji mieszkałem i spaleni to oglądaliśmy. Dawno się tak nie śmiałem jak na tej scenie ;)

jakura

1. Wied?min
2. Batman i Robin
Obu bohaterów uwielbiam, Ale tych filmów nie umiem traktowa? na powa?nie, tylko w?a?nie jako kicz😊
3. Krzyk sowy - nie pami?tam z tego filmu nic poza tym, ?e wywar? na mnie bardzo ?le wra?enie, a ?e z moj? byli?my wtedy po kilku drinkach to wspominam to jako mega kicz
Powiedzieli mi, że nie da się tego zrobić. Odpowiedziałem maniakalnym śmiechem.

Funky


Choda Boy sidekick Orgazmo

Przypomniał mi się film twórców South Park "Orgazmo", parodia filmów super-hero z lekkimi akcentami pornograficznymi. Masa gagów, niesmacznych żartów i Ron Jeremy jako jeden z przeciwników głównego bohatera. Świetna komedia która rozbawia mnie do łez.

Night_Wing

"Night of the Comet" z 1984r., którego trailer obejrzałem, a o filmie dowiedziałem się zupełnie przypadkiem, zaintrygował moje gusta. W niniejszej produkcji lekko zaskoczył mnie motyw post-apo, który przedstawia całe miasta skąpane w po-atomowej promieniującej żarem atmosferze. Zapowiedź filmu nie ukazuje zbyt wiele, kreuje tylko młodych ludzi, którzy albo nie są pogodzeni z zagładą ludzkości stąd zachowują się dziwnie, albo mają odczucie, że skoro tylko garstka ich przeżyła, to dlaczego mieliby nie mieć świata dla siebie.

https://www.youtube.com/watch?v=pdH8NQbvOKo - - trailer

Nie wiem czy jest to film "klasy B" pod względem scenariusza, efektów graficznych, gry aktorskiej - czyli wszystkiego, co składa się na produkcję pod jej jakościowym i merytorycznym wyznacznikiem; czy jest to obraz, który powstał ze skąpych funduszy.

Na "Noc Komety" nastawiam się pozytywnie, z lekką przewagą neutralności, jak na film post-apokaliptyczny, bo ów gatunek  nie jest to prosty w skutecznej realizacji i zawsze dobrym przyjęciu przez widzów kinowy obraz.

Kaz



Jeśli jesteśmy przy kinie post-apo, to polecam film "New Barbarians". Produkcja pochodząca ze słonecznej Italii w reżyserii Enzo G. Castellari, mentora Tarantino, jest typową jak na tamte czasy tanią "zrzyną" Wojownika Szos, który świetnie sobie radził we Włoszech. Film przedstawia nam świat po wybuchu bomby atomowej, gdzie ludzie podzieli się na grupy a jedną z nich są Templariusze, którzy w imię zemsty za wybuch mordują pozostałych ludzi (?). Głównym bohaterem jest postać o imieniu One, który zostaje analnie zgwałcony przez wcześniej wymienią homoseksualną sektę. Po udanej ucieczce nasz protagonista dołącza do grupy Nadira (w tej roli jak zwykle niesamowity Fred Williamson), który zamierza położyć kres Templariuszom.

I Nuovi Barbari, to typowa tandetna włoska podróbka hollywoodzkiego hitu, w filmie uświadczymy tandetne efekty specjalne, trochę ciekawej akcji oraz nieprzeciętnej gry aktorskiej. Film polecam jako ciekawostkę.

Night_Wing

"Night of the Comet", który miałem obejrzeć, zdecydowałem się i jednak obejrzałem. Ten specyficzny post-apokaliptyczny film w ogólnym odbiorze nie wyglądał aż tak źle. Miasto Aniołów, które okalała czerwonawa, jakby lekko rozżarzona poświata, jak nieboskłon gdy słońce za miliardy lat zamieni się w Czerwonego Olbrzyma, dość dobrze dostosowano do fabuły widowiska. Metropolię świeciła pustką, a widok nie zwłok ludzkich leżących bezwładnie na betonowej drodze, co mogło się takim wydawać z oddali, tylko kupka ubrań, którą przykrywał ceglany pył - czyli pozostałość z człowieka po uderzeniu komety w ziemię, wykreowana została w możliwy do zaakceptowania sposób. Z taką ideą post-apokaliptycznego obrazu nie miałem jeszcze do czynienia. To, że ludzie zamieniali się w Zombie i sama obecność tajemniczej ,,pozarządowej" Organizacji sprawiała, że  to akurat było chyba w tym wszystkim najdziwniejsze. Nie widziałem w tym żadnego totalnego kiczu nad kiczem. To było przyjemne, 8/10

Leon Kennedy

Ostatnio nadrobiłem "Noc Komety". Całkiem udana wizja apokalipsy, chodź pierwsza połowa ciut nudzi, tak całość jest dość przyjemna. Kto lubi takowy gatunek powinien zobaczyć.