02 grudzień 2020, 23:30:00

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Batman v Superman Ultimate Edition

Zaczęty przez Leon Kennedy, 14 czerwiec 2016, 12:10:02

Leon Kennedy

Rozszerzona wersja już ponoć wyciekła i stąd też mamy parę nowinek odnośnie tejże wersji. Dodam od razu, że są to dość optymistyczne wieści. W skrócie w pełnej wersji film dużo zyskuje  :) Oby to wszystko okazało się prawdą...

http://naekranie.pl/aktualnosci/wyciek-wersji-rozszerzonej-batman-v-superman-czym-rozni-sie-od-wersji-kinowej-886439

PS: Nie wiem  czy warto było zakładać osobny temat, ale jakby co to proszę scalić  ;)

Juby

Przeczytałem ten news o różnicach i przy jednym z punktów wybuchłem śmiechem:
CytujWallace Keefe to bohater, który w wersji kinowej okazał się zamachowcem samobójcą. Wysadził się podczas przesłuchania Supermana przez komisję senacką. Okazuje się, że Wallace nie był ani samobójcą, ani zamachowcem. Ta wersja wyjawia, że Lex Luthor podłożył bombę w jego wózku bez jego wiedzy. Sam wózek został stworzony z tego samego metalu, co kule z Afryki. Do tego bomba została opakowana ołowiem, dzięki czemu Superman nie mógł tego dojrzeć swoim rentgenowskim wzrokiem. Lois Lane podczas swojego śledztwa odkrywa, ze Wallace nie chciał się zabić, gdy odnajduje świeże zakupy w jego domu. W nim też podłożono kompromitujące materiały wybuchowe. Senator Finch podczas tego przesłuchania chciała wyjawić prawdę o Luthorze, ale zdała sobie sprawę, że ten ją przechytrzył i temu doprowadził też do wybuchu.

:D

Nie potrzebuje nawet sekundy nowego materiału, absolutnie nic nie musieli tutaj dodawać, żeby było jeszcze jaśniejsze, że koleś nie wiedział że w wózku ma bombę. Już podczas oglądania wersji kinowej to była najoczywistsza oczywistość.

Reszta zmian brzmi nieźle, zwłaszcza punkty 1 i dwa ostatnie, czyli głównie te rozszerzające sceny akcji i sceny z Supermanem.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Ten ca?y w?tek z Wallace'm nadal jest bez sensu. Co to niby mia?o da?? Ani to nie wrobi Supermana, ani go nie zrani :P Jedyne jak Lex na tym zyska? to zabicie senatorki (kolejnej zb?dnej postaci), ale równie dobrze móg? j? otru? zamiast cz?stowa? sikami.

Jeden z wi?kszych problemów jaki ja mia?em z tym filmem, czyli Batman, i tak nie zostanie odratowany przez dodatkowe sceny.

Ale mo?e chocia? troch? poprawi to wizerunek Supermana.

Juby



"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Juby

05 lipiec 2016, 14:12:27 #4 Ostatnia edycja: 12 maj 2020, 11:51:59 by Juby
Powtórka BvS w Ultimate Edition, która jest jedyną słuszną wersją tego filmu i do innej nie planuję wracać! Bo owszem, jednak planuję zakup na Blu-ray i kolejne powtórki w przyszłości.



Nowa wersja dodała sporo materiału i to dobrego materiału. Śledztwo Lois zostało poszerzone, dzięki czemu nie wydaje się już postacią, której scenariusz na siłę stara się znaleźć jakieś zajęcie, ona je ma. Śledztwo Clarka i w ogóle wszystkie nowe fragmenty z nim też przydają się do lepszego zaprezentowania tej postaci. Dzięki temu w końcu możemy zobaczyć scenę, w której postać Marthy zostaje wprowadzona do tej historii (rozmowa przez telefon), a nie pojawia się z czapy z minutowej rozmowie z Supermanem na farmie w środku filmu. Poszerzenie akcji na pustynni, wątków czarnoskórej dziewczyny z przesłuchania, kolesia w pierdlu, którego oznaczył Batman - wszystko to pomaga w o wiele lepszym przedstawieniu knowań Luthora, jego wrabianiu Supermana, oraz zrozumieniu skąd niepewność i nienawiść przeciw niemu wśród ludzi. Dodana scena ze Steppenwolfem powinna pojawić się już w kinie(!) skoro ma zapowiadać wroga dla Ligii Sprawiedliwości, no i dzięki niej lepiej możemy zrozumieć co bredzi Lex za kratkami i czemu Bruce chce zebrać pozostałych meta-ludzi. Mimo ponad 30 minut dłuższego metrażu, to ta wersja ma lepsze tempo, pokazywanie wątków różnych postaci jest lepiej wyważone i nie ma tylu problemów montażowych.

To w sumie tyle. Żeby nie było tak słodko, "Ultimate Edition" nie naprawia największych bolączek tego zmarnowanego filmu.

Przede wszystkim - jest za długi. Paradoksalnie, bo w dłuższej wersji jest lepszy, ale i tak za długi. Za dużo tu wątków i postaci: śledztwo Lois i tego pocisku, śledztwo Bruce'a za "Białym Portugalczykiem", działania Lexa, śledztwo "Pani Prince" (inaczej w filmie się do niej nie zwracają), problemy Supermana, historie mniej ważnych postaci, których jest od groma, niebywale zbędna amazońska wojowniczka bez imienia, która pojawia się w filmie tylko by wyreklamować swój przyszły film, film o Lidze Sprawiedliwości, oraz tureckie linie lotnicze, a także wszelkie gościnne występy i ester eggi. Film trwa ponad 3 godziny i jest zdecydowanie zbyt męczący. Nie pomaga mu mała ilość akcji, które w dodatku są bardzo słabe, większość jest spektakularnie głupia (tytułowy pojedynek powinien się skończyć z 10 razy i to zwycięstwem Supermana, lub przerwaniem walki) i nie wzbudzają u mnie większych emocji.

Drugim najpoważniejszym problemem BvS jest niezrozumienie postaci. Snyder zrobił z Batmana ciągle wkurzonego mordercę (lubię Afflecka w tej roli, ale do Keatona i Bale'a mu bardzo daleko, może z innym scenariuszem i innym reżyserem będzie lepiej). Supermana zmarnował całkowicie i nie wiadomo dokąd go prowadzi - a przecież Cavill nie jest złym aktorem, a rola Kal-Ela nie wymaga nie wiadomo jakich umiejętności. Ponownie, Henry z lepszym scenariuszem i innym reżyserem mógłby być świetnym Supermanem, a tak, sromotnie ustępuje Christopherowi Reeve'owi. Rozbrajające jest tez to, co Snyder zrobił z Jimmy Olsenem i wytłumaczenie jego roli. Zamiast młodego fotografa w DailyPlanet pokazano tajnego agenta CIA, który ginie po 3 minutach na ekranie, bo "...nie było dla niego miejsca w tej historii". TO TRZEBA BYŁO GO W OGÓLE NIE ROBIĆ! Tak jak w pierwszej części. A miejsce dla Wonder Woman w tym filmie było? Nie wydaje mi się, a i tak jest wciśnięta.

Jednak pomarańczą wśród mandarynek jest tutaj Luthor. Zrozumiałbym, gdyby Snyder znudzony ciągle tym samym Lexem we wszystkich filmach postanowił odejść od komiksowego pierwowzoru i zrobić coś nowego.. ale Luthora takiego jak w komiksach albo serialu animowanym nigdy na dużym ekranie nie było! Po co było go zmieniać w to coś? Jesse Eisenberg szarżuje w najgorszy możliwy sposób, gra OOOoooogromnego psychola, bardziej przypomina Jokera niż Luthora, no i nie ma żadnej sensownie nakreślonej motywacji (coś tam tylko raz wspomina o bijącym go ojcu). Jest dziwacznie, poniekąd komicznie zagranym miliarderem, który w co drugiej scenie musi opowiadać "mój ojciec to, mój ojciec tamto, mój ojciec siamto". Totalnie nie podoba mi się ta interpretacja tej postaci. Filmu oczywiście nie ratują dwa poboczne czarne charaktery: KGBeast'a nie znam i jest tu nijaki, a Doomsdaya mogłoby w ogóle nie być, wybrałbym kilku innych przeciwników w jego miejsce.

Jak już jestem przy Luthorze to przypomnę fakt autentyczny - TEN FILM JEST GŁUPI! Ale to tak głupi, że aż inne głupie filmy wypadają przy nim mniej głupio. I nie pisze tu o rekordowo szybko wystrzelonej atomówce w finale, o folderze Luthora, który ponazywał i powymyślał loga członkom Ligii sprawiedliwości, ani o żadnym innym idiotyzmie, o których pisałem już w swojej recenzji prosto po wyjściu z kina. Przy powtórce dostrzegłem kolejną dawkę głupot, których pewnie jest tam jeszcze niezła kopalnia. Moje ulubione, związane z Luthorem:
1. W filmie pada tekst, że ograniczono wybuch Kapitolu, pokrywając wózek Keefe'go ołowiem. Nie wiem ile by się zmieściło w tym wózeczku, ale wybuch był taki, jakby załadowali do niego cysternę z nitrogliceryną! Ciekawe jak by pierdykło bez warstwy ołowiu? Może to była atomówka? :P
2. Luthor w ciągu jednego dnia został: złapany, oskarżony, skazany, osadzony (nazywany jest "więźniem + nr") i ogolony na łyso (jakie więzienia tak robią? chyba tylko Fiorina 161 Furia) w ciągu JEDNEGO DNIA! Już jako łysy jest umieszczony na fotce w gazecie, którą czyta Perry o wydarzeniach z Metropolis i Gotham sprzed jednego dnia, a Batman gadał z nim jeszcze przed pogrzebem Clarka! XD

Wciąż nie podobają mi się odpychające swoją komputerowością efekty CGI (niech Snyder w końcu założy jakieś okulary i zadzwoni po IL&M), nijaka muzyka (poza motywami z MoS jedynym charakterystycznym motywem jest ten Luthora, reszta to pompatyczne, za głośne i silące się na budowanie dramatyzmu pierdy instrumentów), nieciekawe sceny akcji, zdjęcia też są nieszczególne, no ogólnie wszystko to w czym Człowiek ze stali był świetny, BvS nie jest. To zmarnowany potencjał i okropnie popsuty film.

Po powtórce podwyższam ocenę do 5/10 ale myślę, że byłoby przynajmniej oczko niżej, gdybym nie był tak wielkim fanem Batmana, fanem Man of Steel i fanem Cavilla.


Ostatnia kwestia, bo jest tak jak przypuszczałem. Czy ktoś mi powie, za co ta eRka? Zero nagości, zero papierosów, zero narkotyków, poziom przemocy taki sam jak w kinie. W "Ultimte Edition" pada jeden "fuck" - dopuszczalny w PG-13 (mogą paść nawet dwa) - i dodano trochę krwi przy strzelaninach + plama krwi w walce Batmana z najemnikami pilnującymi Marthę. Nawet ubiegłoroczny Marsjanin z Mattem Damonem dostał PG-13 (co po seansie solidnie mnie zaskoczyło), a BvS eRkę! Gratulację MPAA, znowu się popisaliście.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Cytat: Juby w 05 lipiec  2016, 14:12:27
Jak już jestem przy Luthorze to przypomnę fakt autentyczny - TEN FILM JEST GŁUPI!

Mam nadzieję, że to jakiś żart albo coś w tym stylu? :P

Juby

No oczywiście, ze żart. ;) Często tak mówię, podśmiewając się z niegdysiejszych lektorów, którzy mówili tak przed filmami opartymi na faktach.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

kelen

CytujGratulację MPAA, znowu się popisaliście.

Była mowa, że jest jakaś ograniczona ilość na długość "intensywnych" scen walk i akcji i ta wersja Ultimate ją trochę przebiła. Rzeczywiście dziwny warunek, ale jednocześnie ciekawy, przypadkowy chwyt marketingowy.

LelekPL

Obejrzałem... na raty, ale obejrzałem. Sam nie wiem czy film naprawia moje problemy związane z Batmanem, bo ja już tego całego "genialnego planu" Luthora nie rozumiem. Może jest ktoś w stanie mi to wyjaśnić?

Czy jemu chodziło o to, żeby wrobić Supermana w wybuch w Kapitolu? Bo przecież chwilę później w wiadomościach mówią, że to ten kaleka był zamachowcem. Tak czy siak, ten wybuch w jakiś sposób powoduje złość Batmana i zdecydowaną chęć zabicia Supermana... ALE CZEMU? To naprawdę nie ma sensu, ale jeśli chce za to zabić Supermana to przynajmniej przestaje być rasistą bez powodu, tak jak wcześniej mi się wydawało... a jest po prostu idiotą z debilnym powodem. Niby poprawa :P

Jeśli chodzi o resztę... to mi się oglądało gorzej niż wersję kinową. Fakt, jest zdecydowanie lepiej zmontowany... ale sceny, które dodali, kompletnie nie poprawiają filmu, ani problemu słabo rozbudowanych postaci. Skupiają się na wątku, który był najmniej interesujący i potrzebny w tym filmie - śledztwo Lois. Dodając jeszcze bardziej niepotrzebny wątek śledztwa Clarka o Batmanie, które jest kompletnie zbyteczne, skoro Superman potem i tak walczy z Batmanem nie ze względu na różnice poglądowe, tylko z powodu szantażu

Także, jasne, montaż jest lepszy i to jest na plus... ale i tak już nudny film jest niestety dłuższy o niepotrzebne 30 minut.

Ocena to nadal 5/10, ale coraz bardziej łaskawe 5/10. Myślę, że bardziej skłaniam się do 4/10.

PS. Oglądałem z dziewczyną i się mnie spytała czy na ten film w ogóle ktoś chodził do kina (bo tak jej się nie podobał). A ja na to, że zarobił całkiem nieźle, lepiej niż kilka starszych filmów, jak np. Batman & Robin z Clooneyem. A ona na to: "nie, ja to jednak już wolę Clooneya" :P

Leon Kennedy

A ja nie. W?tek Clarka bym ?wietny i dostali?my prawdziwy powód jego pierwszej wizyty w Gotham. Co do wybuchu Kapitolu, to Luthor chcia? sprz?tn?c t? babk? wykorzystuj?c krzywdy tego go?cia, który obwinia? Supermana. Sam Clark mia? jeszcze bardziej si? tym wszystkim za?ama?. Zas Bruce'a mia?o to utwierdzi? w przekonaniu, ?e gdzie Kal tam ?mier?... A jako rasista jako? nie mog? go postrzega?. Same nowe sceny daj? du?o temu filmowi, jest ciekawszy i m?drzejszy dzi?ki nim, a o monta?u nawet nie wspominaj?c! Ta wersja jest jedyn? s?uszn? i mog?aby dobi? do miliarda.

PS: W ko?cu plan Luthora jak i ?ledztwo Lois ma sens! Zw?aszcza Luthor.

LelekPL

Cytat: Leon Kennedy w 18 lipiec  2016, 03:34:55
Wątek Clarka bym świetny i dostaliśmy prawdziwy powód jego pierwszej wizyty w Gotham.

Ale co tam świetnego było? I kompletnie na nic się nie przekłada, bo koniec końców te sceny nie mają żadnego znaczenia (tutaj widać, że ten film pisało dwóch różnych scenarzystów). Po prostu nienaturalnie wydłużają za długi film.

Cytat: Leon Kennedy w 18 lipiec  2016, 03:34:55
Co do wybuchu Kapitolu, to Luthor chciał sprzątnąc tą babkę wykorzystując krzywdy tego gościa, który obwiniał Supermana.

To akurat było bardzo zrozumiałe już w wersji kinowej. Ale czemu to powoduje chęć zabicia Supermana... nadal nie rozumiem. Tak samo wątpię, aby planem Lexa było "załamanie" Supermana.

Cytat: Leon Kennedy w 18 lipiec  2016, 03:34:55
PS: W końcu plan Luthora jak i śledztwo Lois ma sens! Zwłaszcza Luthor.

Dla mnie ma równie duży sens co poprzednia wersja (czyli nadal brak), a śledztwo Lois jest jeszcze bardziej zbyteczne. No ja nie mogę wytrzymać jak bardzo bezsensu jest ten wątek. "Kto stoi za tym wszystkim?" No, kur***, po co to widzom skoro wszyscy wiedzą, że to Lex. Ok, postacie muszą się o tym jakoś dowiedzieć... Ale czy trzeba na to poświęcać połowę trzy godzinnego filmu, którego tytuł to "Batman v Superman"?

Q

Wersji rozszerzonej nie ogl?da?em, ale spraw? z bomb? interpretuje tak.

Lex, od wielu miesi?cy manipuluje Wallace'm, który w wyniku dzia?a? Supermana powa?nie ucierpia?. Robi z niego koz?a ofiarnego i przy okazji osob?, której Bruce nie zdo?a? pomoc i na dodatek eliminuje pani? senator. Wayne uratowa? go z gruzów, ale poprzez dzia?ania Lexa nie zdo?a? mu pomóc. W jego odbiorze dzia?ania Supermana sprawi?y, ze dobry cz?owiek si?gn?? dnia.

Przy okazji okazuje si?, ?e Superman nie jest w stanie uratowa? osób, które s? w jego otoczeniu. Czy mo?na nazwa? go bohaterem skoro nie udaje mu si? zapobiec wybuchowi bomby pod jego nosem.

Bruce od dawna szykuje si? na ?miertelny pojedynek. Jest gotów zgin?? by wyko?czy? Supermana, bo jest przekonany, ?e mimo wszystko jego dzia?ania przynosz? wi?cej szkód ni? po?ytku, a wybuch w Kapitolu to kolejny argument.


What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Juby

Cytat: Leon Kennedy w 18 lipiec  2016, 03:34:55
PS: W końcu plan Luthora jak i śledztwo Lois ma sens! Zwłaszcza Luthor.

A mogę spytać jaki sens? Lex chce żeby Superman został znienawidzony przez ludzi i zabity (albo przez Batmana, albo przez Doomsdaya) ponieważ... No właśnie. Czy poza JEDNYM ZDANIEM że bił go ojciec i wtedy coś tam zrozumiał, ma on jakąkolwiek motywację dlaczego robi to co robi i skąd wie to co wie (a wie praktycznie wszystko, nawet to, na którą noc Batman zaplanował walkę z Supermanem).


Q - wielkie dzięki za objaśnienia. Tak jak i Lelek, totalnie nie rozumiałem o co w tym chodziło, ale twoja wersja brzmi rozsądnie. To wciąż pokazuje jak naciąganą motywację do walki ma Batman, ale jakiś sens jest.


Cytat: LelekPL w 17 lipiec  2016, 21:37:41
Ocena to nadal 5/10, ale coraz bardziej łaskawe 5/10. Myślę, że bardziej skłaniam się do 4/10.

Same here.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

LelekPL

Cytat: Q w 18 lipiec  2016, 16:02:44
Wersji rozszerzonej nie ogl?da?em, ale spraw? z bomb? interpretuje tak.

Lex, od wielu miesi?cy manipuluje Wallace'm, który w wyniku dzia?a? Supermana powa?nie ucierpia?. Robi z niego koz?a ofiarnego i przy okazji osob?, której Bruce nie zdo?a? pomoc i na dodatek eliminuje pani? senator. Wayne uratowa? go z gruzów, ale poprzez dzia?ania Lexa nie zdo?a? mu pomóc. W jego odbiorze dzia?ania Supermana sprawi?y, ze dobry cz?owiek si?gn?? dnia.

Przy okazji okazuje si?, ?e Superman nie jest w stanie uratowa? osób, które s? w jego otoczeniu. Czy mo?na nazwa? go bohaterem skoro nie udaje mu si? zapobiec wybuchowi bomby pod jego nosem.

Bruce od dawna szykuje si? na ?miertelny pojedynek. Jest gotów zgin?? by wyko?czy? Supermana, bo jest przekonany, ?e mimo wszystko jego dzia?ania przynosz? wi?cej szkód ni? po?ytku, a wybuch w Kapitolu to kolejny argument.

Jest to JAKIE? t?umaczenie... ale nadal nie widz? zwi?zku przyczynowo-skutkowego w jego logice. Równie dobrze móg?by wini? siebie za to, ?e nie zaopiekowa? si? swoim pracownikiem. By? jeden winny - Wallace. Wed?ug mnie jedyne co powinno w nim ruszy? to dowiedzie? si? sk?d Wallace zmie?ci? taki ?adunek w takim wózeczku i kto mu w tym pomóg?. Przej?? si? zabitymi. Zabicie Supermana powinno mimo wszystko by? jedn? z ostatnich rzeczy na jego li?cie. No i je?li od pocz?tku by? nastawiony na zabicie Supermana, a ta akcja po prostu przela?a czar? goryczy... no to wracamy do argumentu rasizmu/uprzedzenia i Batmana chc?cego zabi? Supermana tylko ze wzgl?du na zniszczenia w Metropolis, które on chcia? powstrzyma? i nie mia? z nimi nic wspólnego. Czyli nadal wielka kupa.

Q

Superman tak nieumiej?tnie powstrzymywa? Zoda tworz?c wi?ksze spustoszenie, ?e Batman od pocz?tku traktuje go jak kosmit?, który tak naprawd? nie dba o ludzi. Nie postrzega go jako osoby, która dorasta?a na Ziemi. Widzi w nim zagro?enie, które trzeba wyeliminowa?. Kto b?dzie pami?ta? ile razy z?apa? Jokera, ale wyko?czenie Supermana - to b?d? pami?ta?.

Dla Bruce'a nie jest istotne, ?e bomba by?a w wózku Wallace'a, w tym przypadku chce zaj?? si? tym od kogo wszystko si? zacz??o czyli Supermanem.


Co do Lexa. To zapewne chce si? pozby? Supermana lub Batmana, w zale?no?ci od rezultatu starcia, dlatego, ?e nie chce mie? pod nosem ?adnego z bohaterów, które mog? pokrzy?owa? jego niecne zamiary. Jakby ?atwiej mu by?o dzia?a?, gdyby nie by?o superbohaterów.
What was the point of all those push-ups if you can't even lift a bloody log?

Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)