27 listopad 2020, 20:44:36

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


JLA Adventures: Trapped In Time (2014)

Zaczęty przez DeadlySmoke, 07 czerwiec 2014, 23:44:14

DeadlySmoke


Kreskówka zaczyna się od momentu walki Ligi Sprawiedliwych z Lex Luthorem i Legionem Zagłady.
Powyżej zamieściłem plakat, na którym widać całą Ligę Sprawiedliwych plus dwie postacie.
Karate Kid Oraz Dwanstar.
Nie chcę zbytnio zdradzać  fabuły, iż domyślam się, że wiele osób mogło tego nie oglądać, skoro nikt nie założył tematu.

Mamy walki w kosmosie między innymi Supermana z Bizzaro do tego dołacza Cyborg - Batman Oraz Robin  Wypada to całkiem fajnie jest sporo BOOM BOOM. Ogólnie uważam, że walki wypadły całkiem dobrze.

"Solomon Grundy Zmiażdży Cudowną Panią". Tak powiedział, kiedy złapał Wonder Woman w swoje wielkie łapsko.

Mamy cofanie się w czasie wiem wiem obity temat, ale tutaj jest to, inaczej pokazane. Bo wiem za pomocą klepsydry, w której jest uwięziony Wędrowca Czasu.

Najbardziej podoba mi się Robin i jego teksty lub to, jak przedrzeźnianie Batmana.
I przede wszystkim jego potyczka z Karate Kid i Dawnstar. Wygląda efektownie, ale zapewniam, że uśmiech wam się pojawi na twarzy, a to za sprawą Dawnstar i jej pokojowego nastawienia.

Najbardziej mnie denerwuje głos Batman słuchając go odczuwałem, że oddaję się właśnie czynnością wypróżniającym.
Ostatni taki najbardziej rażącym mnie punktem jest czas pięćdziesiąt dwie minuty. Lecz z końcówki można wnioskować, że będzie ciąg dalszy.

Może i nie jest to kreskówka z najwyższej półki. Ale warto po nią sięgnąć w wolnym czasie .

Leon Kennedy

Zakładadając ten temat przypomniałeś mi o tej animacji. Trza nadrobić zaległości.

Jon

Akurat brak Kevina Conroya to najmniejszy problem tego filmu. Jeszcze przebolałbym kartonowych bohaterów, głupie dowcipy czy bezsensowną kriogenikę, ale nie wybaczę robienia z widza idioty. Polecam scenę, w której przebrani za wieśniaków Solomon Grundy i Cheetah przekonują Kentów do oddania im świeżo znalezionego w rakiecie Kal-Ela.  Rozumiem, że słowo Adventures nie pojawiło się w tytule przez przypadek, ale pewne zagrywki powinny pozostać w domenie Loony Toons czy Disneya. Frustracja byłaby dużo mniejsza gdyby film okazał się spinoffem jakiegoś infantylnego serialu, jak np. Batman vs. Dracula. Tu cios przyszedł jednak praktycznie znikąd.

,,Jedyne co mnie łączy z pornografią, to nieosiągalne marzenie o świecie, w którym wszystkie pragnienia zostaną zrealizowane"<br /><br />Kurt Vonnegut 11.11.1922- 11.04.2007

kelen

Przepraszam za offtopic, ale witaj z powrotem po 5 latach :D

DeadlySmoke

15 czerwiec 2014, 23:32:50 #4 Ostatnia edycja: 15 czerwiec 2014, 23:54:58 by DeadlySmoke
Cytat: Jon w 15 czerwiec  2014, 12:09:15
Akurat brak Kevina Conroya to najmniejszy problem tego filmu. Jeszcze przebolałbym kartonowych bohaterów, głupie dowcipy czy bezsensowną kriogenikę, ale nie wybaczę robienia z widza idioty. Polecam scenę, w której przebrani za wieśniaków Solomon Grundy i Cheetah przekonują Kentów do oddania im świeżo znalezionego w rakiecie Kal-Ela.  Rozumiem, że słowo Adventures nie pojawiło się w tytule przez przypadek, ale pewne zagrywki powinny pozostać w domenie Loony Toons czy Disneya. Frustracja byłaby dużo mniejsza gdyby film okazał się spinoffem jakiegoś infantylnego serialu, jak np. Batman vs. Dracula. Tu cios przyszedł jednak praktycznie znikąd.



Kreska mi się bardzo podobała w tej kreskówce. Innymi słowy nie lubię, kiedy wszystko ocieka miodem i jest przesłodzone aż się wylewa z ekranu. Ale to widome każdy ma inny gust. (Broń boże nie odbierz tego jako krytykę twojego gustu).
Co do przebieranki, o której wspomniałeś.
-Może Kentowie byli w szoku dlatego oddali przyszłego Clarka. (Można to tak tłumaczyć).
-Salomon Grundy trochę przypomina swoją posturą wiejskiego chłopa, który cały czas robi w polu.
-Można to tłumaczyć też tym, że Kentowie nie wiedzieli o istnieniu takich postaci jak Salomon Grundy czy Cheetah. I skąd mieli wiedzieć, że była podróż w czasie spisek o usunięcia całej Ligi. ITD.
No tak, ale tu rozbija się kapsuła zjawia się wiejska para i wmawiają Kentą, że to ich dziecko.
Wiadome w filmie taka akcja, by nie przeszła, ale to kreskówka robiona pod kątem dzieci, a nie dorosłych facetów.
Osobiście pochodzę do tego na luzie nie szukam w tym drugiego dna oraz większych morałów, które mogłyby mi coś dać w życiu codziennym. Pozdrawiam. D.S.
                                                                                                                                                         

Leon Kennedy

Nie miałem zbyt wielkich oczekiwań po tej niespodziewanej animacji i z tego też powodu historyjkę dość oklepaną zaliczam mimo wszystko na plus... Z drugiej strony zastanawia mnie czemu Luthora tak po prostu pozostawiono w tej brei lodu na zasadzie kto chce niech se dotknie...