21 Sierpień 2019, 22:47:08

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


SPOILERY - wrażenia po seansie The Dark Knight Rises

Zaczęty przez kelen, 26 Lipiec 2012, 11:33:37

MikiZiom

Dobra, temat stary jak ?wiat i równie mocno zakurzony :D Moje pytanie do?? nietypowe. Wie kto? jak si? nazywa aktor/posta? tj najemnik Bane'a , który na pocz?tku przywozi go do samolotu, go?? z brod?, w scenie w barze z gubernatorem i Selin? strzela? z budynku (schodów) ze snajperki do policjantów. Nosi? na sobie taki pas z pociskami do karabinu. Kojarzy kto??

kelen


LelekPL

Josh Stewart, gra on postać która nazywa się Barsad - kolejne nawiązanie do A Tale of Two Cities

Night_Wing

"Mroczny Rycerz powstaje", jako finał trylogii braci Nolanów, okazał się dla mnie bardzo istotną, ze względu na kreację dwóch charyzmatycznych sylwetek, gdzie powiązane są one ze sobą przez ścigający ich psychikę mrok, produkcją. Niesamowitym jest to, jak z nabuzowanego sterydami, przerośniętego do nieludzkich rozmiarów typowego, komiksowego Bane'a, stworzono takiego Bane'a, któremu przyświecał jakiś cel, poświęcenie, konkretna misja. Z produkcji z 2012r. Można wynieść następujący wniosek. Ten Bane, któremu przyporządkowano postać czarnorynkowego handlarza, okrutnego z krwi i kości najemnika, pod którego ,,skórą" kryła się warstwa konkretnych, nakierowanych na cel emocji, czyli zawierzenie jednej jedynej misji jaką było skierowanie na Gotham City sądu ostatecznego, to Bane, który do Kanonu Filmowego DC pasuje perfekcyjnie, a do wizji Nolanów jeszcze lepiej. Można było aż zadrżeć przed potęgą Bane'a, poczuć jego sykliwy, przepuszczany przez ,,kaganiec" głos. Hardy, jak to w jego przypadku bywa, do tej roli przygotował się znakomicie. Żelasty, solidny wygląd najemnika: plecy z karkiem tworzące zbitą rombowatą masę, brak włosów na głowie, wściekłość i zawziętość wyzierające z oczu oraz najważniejszy z tego wszystkiego: siarczysty, ale i złośliwy głos, to potwierdzają.

Styl prezentowania problematyki Batmana przez braci Nolan i wizji, która się za tym kryje absolutnie do mnie nie przemawiają. Wyjątkiem są jedynie postać Jokera z "Mrocznego Rycerza" z 2008r. oraz konflikt idei, celów, czyli głęboko zakorzeniona potyczka nie tylko na ,,pięści", ale i na słowa pomiędzy Bane'em a Batmanem, co bylo widoczne w drugiej części filmu z 2012 roku. To było niesamowite, wręcz ujmujące, jak Bane tłumaczył Wayne'owie, że on jako zamaskowany mściciel Gotham jedynie zapoznał się z mrokiem, otoczył się kokonem z niego zrodzonym. Natomiast Bane mówił o sobie jako o tym, który powstał z mroku, który się w nim narodził. Niestety jego śmierć jako obrońca Talii al Ghul wyglądała tak, jakby Nolanowie nie wiedzieli co z tą postacią dalej zrobić, ot niewytłumaczone, jakby przeznaczone tylko do filmowych ,,extras" ucięte ,,odejście" Bane'a. W finale trylogii mrok tkwił w duszach dwóch najważniejszych postaci widowiska, a nie w samym połkniętym przez występek, społeczny upadek oraz anarchię mieście Gotham, które w kwadrologii Batmana (1989-97) zostało ujęte fenomenalnie; aż czuć było lekko fantastyczną, mityczną i pompatyczną atmosferę.

Steelbook Blu-Ray "Mroczny Rycerz powstaje" kupiłem, tak, jak ująłem to wyżej - ze wzglęcu na sylwetkę Bane'a, początkowo wewnętrznie skłóconego ze sobą, przytłoczonego Jamesa Gordona, który w świetnym godnym tej postaci stylu, podniósł się przygnieciony buciorem okrutnego najemnika R'as al Ghula oraz przez piękną, czyli pasującą do wizji Nolanów, pełną etosu walki i kultu siły postaci, muzykę filmową, którą skomponował Hans Zimmer.

Ach, ten film był cudownym doświadczeniem; do ponownego i ponownego obejrzenia. Moja ocena niniejszej produkcji: 9/10



Juby

Powtórka trylogii zakończona. Wczoraj po raz szósty obejrzałem The Dark Knight Rises (nie wliczam w to wielokrotnego powtarzania ulubionych scen) i jak można porównać z tym, co napisałem w poprzednich recenzjach (1, 2, 3), moje zdanie niewiele się zmieniło przez te siedem lat. TDKR jest dla Batmanów Nolana tym, czym Na krańcu świata dla Piratów z Karaibów, czyli ewidentnym spadkiem jakościowym po dwóch świetnych częściach (tyle że wynikał on z innych powodów). Uwielbiam Bane'a Hardy'ego, uwielbiam Anne Hathaway w roli Seliny (najlepsza postać kobieca w filmach z Batmanem od czasów Burtona), Bale jest moim ulubionym filmowym Batmanem (nie pamiętałem, że w tej części znowu dobrze przypakował do roli, fizycznie wygląda chyba najlepiej ze wszystkich części), film ma znakomitą muzykę, zdjęcia, efekty wizualne, uwielbiam wiele pojedynczych scen, w tym ostatni montaż, który jest satysfakcjonującym zakończeniem całej trylogii (o czymś takim marzyłem przez kilka lat oczekiwania na film).



Szkoda, że Nolan nie przypilnował reszty, która po drodze często potrafi zażenować. Raz Rises wydaje się spektakularnym widowiskiem, pełnym ogromnych planów, tysięcy statystów, imponującej realizacji scen akcji, po którym widać blisko $250 milionów budżetu, by za chwilę wyglądać na film porzucony, jakby Nolan był zmęczony Batmanem po tych dziewięciu latach pracy nad trylogią i na kilka miesięcy przed premierą machnął na wszystko ręką mówiąc: "Zmontujcie to tak, żeby trwało poniżej 165 minut i niech leci, ludzie i tak będą zadowoleni." Nie potrafię inaczej wytłumaczyć statystów zasypiających, kiedy powinni umierać, najemników którzy potykają się o własne nogi w scenach walk, czy też zielonych drzew liściastych, które pojawiają się w tle, gdy akcja filmu rozgrywa się w zimę! David Fincher siedziałby nad postprodukcją tygodniami, byleby każde ujęcie było perfekcyjne, korzystając przy tym chociażby z setek niewidocznych dla oka efektów komputerowych. Nolan olał szczegóły. TDKR od początku atakuje widza wieloma złymi pomysłami, a odkąd Bane porywa zarząd Wayne Enterprises robi się niemiłosiernie durny. Potrafiłbym przymknąć na to oko, gdyby chociaż realizacja była tip top (bo emocje są, a nudy brak), tak jak przymykam oko na absurdy Armageddonu Michaela Bay'a, lub piątej i szóstej części Szybkich i wściekłych (uwielbiam!). Tak jednak nie jest, w oczy rzuca się kiepski montaż, zbędny IMAX, nachalne PG-13 i nietrafione decyzje scenarzysty / reżysera. W TDK też było kilka dziwnych decyzji, np. brak reakcji ludzi na wyjeżdżający ze ściany banku autobus szkolny, z tym że poprzedniej części mogłem wszystko wybaczyć, bo historia była rewelacyjna, Batmana tyle ile potrzeba, akcji toczących się w nocy też. W TDKR batmanowy klimat wyparowuje, klisz (nie tylko gatunku) jest co nie miara, w Gotham wieje pustką, a Batmana jest zdecydowanie za mało (reszty drugoplanowych postaci z poprzednich części w sumie też). Żeby nie widzieć problemów tego filmu, zbyt często musiałbym wyłączać mózg, a oczy mrużyć w ten sposób...



Oceny trylogii:
Batman Begins - zdecydowane 10/10 i nie chcę pamiętać mrocznego okresu, kiedy coś mi odbiło i obniżyłem mu ocenę
The Dark Knight - słabsze 10/10, ale też dyszka, bo Ledger jest genialny i zbyt ważny jest to dla mnie film, abym ocenił go niżej
The Dark Knight Rises - 7/10, bo jestem niepoprawnym fanem Batmana, a od czasu BB także Nolana. Gdyby nie to, byłoby 1-2 pkt. niżej
.......................................................................
Trylogia - 9/10 (był potencjał na najwyższą ocenę i najlepszą trylogię ever, ale trzecia część za dużo napsuła)


No to do następnej powtórki za kilka lat. Kto wie, może na lepszym sprzęcie (większym tv i w UHD)? :)
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

CytujThe Dark Knight Rises - 7/10, bo jestem niepoprawnym fanem Batmana, a od czasu BB także Nolana. Gdyby nie to, byłoby 1-2 pkt. niżej

Powiedzmy dwa punkty i wtedy byłoby już 5/10 czyli taki średnio słaby film... Samo widowisko najbardziej trąci niektórymi scenami jak wszyscy policjanci do kanałów czy Gacek przenoszący się z miejsca na miejsce w ekspresowym tempie, ale aktorsko, klimat i napięcie
jest fantastyczne!!! Starcie Batmana z Banem również bardzo satysfakcjonujące. Wystarczyło trochę lepiej dopracować pewne elementy i byłoby ekstra! Aż dziwne to, bo film powstawał najdłużej z całej trylogii.

Juby

Wszystkie powstawały mniej/więcej tyle samo, ale najdłużej chyba pierwszy film. Chyba, że chodziło ci o okres zdjęciowy, wtedy owszem, TDKR miał najdłuższy.
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Johnny Napalm

Moim zdaniem uczciwa ocena. W ogóle uważam, że ludzie za często szarżują z dawaniem dziesiątek. Dziesiątka to film naprawdę wybitny, a nie tylko bardzo dobrze zagrany, z bardzo dobrymi efektami, itd. Czy scenariusze nawet TDK lub BB były tak bardzo genialne? Nie wydaje mi się.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby

10/10 oznacza dla mnie maksymalną ocenę w skali 1-10 i nic ponad to. Nie ma czegoś takiego jak film obiektywnie "wybitny", nie czekam z maksymalną oceną dla filmu doskonałego, bo doskonałość jest kwestią subiektywną. Jeśli ktoś twierdzi, że ocenia w skali 1-10, ale nie wystawia dziesiątek, to sorry, ale nie ocenia w skali 1-10, tylko w skali 1-9. 10/10 rezerwuję dla filmów ulubionych, a BB i TDK do takich należą. Pierwszy Batman Burtona zresztą też, ale z maksymalną oceną wstrzymam się do powtórki.

Scenariusze BB i TDK miały mniejsze, lub większe problemy, ale ginęły one w gąszczu zalet, tj. świetnej reżyserii, precyzyjnej realizacji, ogromnego ładunku emocji, itd. ;)
"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Juby

"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

CytujScenariusze BB i TDK miały mniejsze, lub większe problemy, ale ginęły one w gąszczu zalet, tj. świetnej reżyserii, precyzyjnej realizacji, ogromnego ładunku emocji, itd. ;)

W sumie jak większość filmów, bo w każdym wybitnym dziele mogą i pojawiają się pewne problemy duże czy małe. Ważne, że jako całość prezentują się po prostu świetnie.