20 styczeń 2021, 23:00:05

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


V jak Vendetta

Zaczęty przez vidmo, 05 kwiecień 2008, 19:32:55

Victor

Wachowscy mieli budzet. Nie wybacze jednak tym panom tak okrutnego pobicia świetnego pomyslu jak Matrix. Pierwszy świetny, drugi do przezycia ale ostatnia cześc wolala o pomste do nieba.
I niestety ta pompatycznośc i sypanie banalami pozostala im w kreowaniu V.
Fire walk with me...

Grim Knight

Moze dlatego, ze pierwszy Matrix byl zerzniety ze scenariusza Morrisona, a pozostale dwa sami musieli pisac?
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

Victor

heh :)
Tutaj nie musieli nawet ukrywac, ze zzynają :)
Fire walk with me...

Grim Knight

Nie musieli nawet dawac Moore'owi w lape- i tak zbojkotowal ich projekt :D
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

(A)nonim

No jezeli chodzi o Matrixa to pierwsza cześc jest genialna z zako?czeniem w stylu komiksowego V jak Vendetta: coś sie ko?czy coś sie zaczyna.
Drugą  i trzecią cześc mozna obejrzec dla rozrywki, ale tak to sie czuje niesmak, bo te filmy są plytkie i niepotrzebne.
Coś jak TDKR i TDKSA, chociaz w tym drugim to nawet rozrywki nie ma. ;D
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

Grim Knight

Jak mówie- brawa nalezą sie panu od oryginalu.
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

(A)nonim

A to znacie?
http://www.youtube.com/watch?v=iZZCTgu8BJI
David J, koleś z Bauhausu zrobil muzyke wraz z Moorem, do tekstu piosenki z komiksu. Genialne!
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

Grim Knight

Pamietam, jak sam kiedyś skomponowalem muzyke do tego na fortepian .....Szata?ski Kabaret!
"Okrutny ?wiat... Nabi?e? bro?. U?pi?e? go, dziurawi?c skro?. To nie jest zemsta, bracie od ko?yski. To moja praca- zabójcy. Artysty."

Anarky

Czytając temat zastanawiam się o czym my dyskutujemy o filmie czy o komiksie ?
Jeśli o tym drugim fabularnie jest niemal tak dobry jak film, choć w niektórych momentach pewne wątki są nieco inne (chociażby zakończenie) a samemu komiksowi brakuje akcji. Jednak nie w tym rzecz, rzecz w tym że po przeczytaniu komiksu jeszcze bardziej polubiłem V. W nieco innym też kształcie przeżyłem niemal to samo co oferował mi film, a skoro go cenie to nie pozostaje mi nic innego jak cenić również komiks.

Ja wam pokażę!

Mel

V, V, V... Jedna z moich ulubionych postaci i ulubiony komiksowy "bohater" tuż obok Jokera. Oczywiście, nie przez uśmiech, który zdobi oblicza obu panów, ale raczej przez to, że obaj są czymś w rodzaju symboli, które są dla mnie lepszą pożywką niż złożony i pseudo ambitny portret psychologiczny. A co do samego komiksu, to myślę, że jest nie do porównania przez filmowy pryzmat. Film, to film, a szczególnie braci Wachowskich. Uproszczony, przycięty i brakuje też tego klimatu, jakim wypełnił komiks Moore. Co prawda, może film bardziej trafił do dzisiejszej widowni niż sam komiks, który jest dziełem szaroburej Anglii lat 80, ale szkoda jednak, że w filmie główną ideę i samą puentę spłaszczono do granic możliwości na rzecz wymogów dzisiejszego widza.

Anarky

Przede wszystkim też systemowo czy tez politycznie jest inny, film Wachowskich jest jednak pod tym kątem jest bardziej uwspółcześniony i lepiej do mnie trafia. Komiks czyta się trudno, co nie oznacza że cel jaki postawił sobie V i jaki uświęca środki do mnie nie przemawia. Śmiem wręcz twierdzić że niekiedy zgadzam się z jego poglądami i popieram to co robi. Umarł jako męczennik, by innym otworzyć oczy i by ci ludzie dokończyli jego dzieło. Jokera i V łączy przede wszystkim teatralność i styl, niekiedy zakończony wielkim punktem kulminacyjnym - czyli wielkim buum. Osobiście trochę żałuje że całość historii zamyka się tylko w 10 komiksach, ale z drugiej strony może to i lepiej. Kto wie czy dziś gdyby seria toczyła się dalej, nie została by sknocona.
Ja wam pokażę!

Mel

CytujUmarł jako męczennik, by innym otworzyć oczy i by ci ludzie dokończyli jego dzieło.
Taki Dżizas - terorist.

Szkoda właśnie, że to Wachowscy zajęli się produkcją, bo Ci zazwyczaj są prawdziwymi mordercami klimatu i originu...Może nie tyle co uwspółcześnili samego V, jak i sytuacje, a raczej zrobili z tego popcornową papkę, która jest łatwa do przełknięcia nawet przez najbardziej zasiedziałe przed Familiadą warzywo. Niestety, mogło być lepiej, ale w efekcie film jest tylko średniakiem w stosunku do genialnego pierwowzoru.

Roy_v_beck

Eeee, mimo wszystko film opiera się na masie dialogów, wiec jak na mój gust nie jest źle. Wachowscy całkiem fajnie to pokazali, akcja niezła. To że komiks rządzi, nie podlega wątpliwości. Literacki pierwowzór jest o wiele lepszy. "V" ma dłuższe monologi, śledztwo tego detektywa jest rozleglejsze, więcej informacji o tym obozie się dowiadujemy i masa innych detali. No i zakończenie jest inne, myślę że lepsze.

Anarky

Cytat: Mel w 12 lipiec  2010, 19:59:07
Taki Dżizas - terorist.

Tak, porównał bym go do Jezusa ale wole nie bo zaraz ktoś mi zarzuci bluźnierstwo

Wachowscy moim zdaniem poradzili sobie całkiem dobrze z ekranizacją komiksu, nie tylko uwspółcześniając i zmiemiając nieco wątki. Również dlatego że nie poszli w takie efektowne kino jak w Matriksie, zrobili całkiem przyjemny i porywający film. Bynajmniej nie typowy popcorn i komercyjną produkcją, a bardziej taką która jest hołdem dla komiksowego pierwowzoru. Porównując zakończenia, wole jednak to z filmu (jest bardziej epickie).
Ja wam pokażę!

Mel

No właśnie moim skromnym zdaniem te zakończenie jest zbyt spektakularne i banalne jak pochody armii w Korei Północnej. Ta cała wyniosłość i przerost formy nad treścią...Wszystko to wydało się być takie nierealne, wyreżyserowane wraz z podstawieniem statystów, a zaś w komiksie mamy ukazane to od strony psychologicznej i w aspekcie możliwości jednego człowieka, który zważając na teatralność i na skuteczność nie przesadził z efektami doktryny.

CytujBynajmniej nie typowy popcorn i komercyjną produkcją, a bardziej taką która jest hołdem dla komiksowego pierwowzoru.
Bynajmniej nie hołdem, bo sam Moore nie za bardzo był zadowolony z tego co odwalili Bracia. Rozumiem go całkowicie. Może to właśnie przez filmowego V mówię "nie" dla wszystkich filmowych adaptacji Moorowych dzieł. Są pewne granice, a klimat wg Alana Moora niech lepiej nie przekracza kart komiksów.