24 listopad 2020, 08:11:51

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wątki - Juby

1
Uniwersum Batmana / Three Jokers
29 wrzesień 2020, 15:06:25


Batman: Three Jokers to długo wyczekiwana, limitowana miniseria (trzy księgi, każda po 48 stron) wydana w powiększonym formacie imprintu DC Black Label.

O co chodzi? W wydanym w 2015 roku Justice League #42 (bądź przez Egmont w Polsce albumie Liga Sprawiedliwości, Tom 7: Wojna Darkseida, część 1), Batman skorzystał z mocy krzesła Mobiusa, która dała mu dostęp do wszechwiedzy. Zadał pytanie o prawdziwe nazwisko Jokera, a szokującą odpowiedzią na nie było "Jest ich trzech". Była to zapowiedź historii, którą napisał Geoff Johns. Za ilustracje odpowiadają Jason Fabok oraz Brad Anderson, stali współpracownicy Johnsa. Batman: Three Jokers powstawało przez blisko 3 lata i w końcu trafiło do sprzedaży w tym roku: księga pierwsza 25 sierpnia, księga druga dzisiaj, a księga trzecia zapowiedziana jest na 27 października.

Opis:
Cytuj30 lat po tym, jak "The Killing Joke" zmienił komiks na zawsze, "Batman: Three Jokers" ponownie analizuje mit kim lub czym jest Joker i co stanowi sedno jego ciągłej walki z Batmanem. Najlepiej sprzedający się pisarz wg New York Timesa, Geoff Johns i zdobywca nagrody Eisnera, Jason Fabok, łączą siły, aby opowiedzieć ostateczną historię Batmana i Jokera!

Po latach oczekiwania ta epicka historia wreszcie się ukaże: dowiedz się, dlaczego jest trzech Jokerów i co to oznacza dla trwającej od dziesięcioleci bitwy między Mrocznym Rycerzem a Księciem Zbrodni. W tej potężnej, emocjonalnej historii Batman, Batgirl i Red Hood – wszystkie dawne ofiary Jokera – wspólnie pracują nad rozwiązaniem tajemnicy, niepodobną do jakiejkolwiek z którą wcześniej mieli do czynienia!

Kilka słów o każdym z Jokerów od Jasona Faboka:
CytujNajwiększym z nich jest Joker Złotej Ery, którego nazwaliśmy "Jokerem kryminalistą" (Criminal Joker). Jest tym który praktycznie się nie uśmiecha. To nawiązuje do "Batman #1" z 1940 roku, gdzie są te przerażające panele, na których się nie uśmiechał, a potem są przerażające panele z dużymi uśmiechami i tak dalej. Zdecydowaliśmy się skupić na nieuśmiechniętej części co jest o wiele bardziej przerażające. To zimna, wyrachowana wersja Jokera, przestępczy geniusz.

Następnie mamy "błazeńskiego Jokera" (Clownish Joker), jak go nazywamy. Jest to klasyczny Joker z lat czterdziestych i pięćdziesiątych, więc wszystko z nim związane jest pogodniejsze, głośniejsze i bardziej ckliwe – jak wielkie gagi, które wydarzyłyby w komiksach z lat 50. Takie rzeczy były bardzo zabawne.

Później mamy współczesnego Jokera, którego nazywamy "Jokerem komediantem" (Comedian Joker). To Joker z "Zabójczego Żartu". Jest bardzo psychotyczny i po prostu zły. Zawsze się uśmiecha i rechocze. Dużo czerpałem z tego, jak Brian Bolland narysował go w tych klasycznych historiach.

Każdy z nich jest inny. Jednak każdy z nich wydaje się być częścią innych wersji Jokera. To właśnie sprawia, że ​​tajemnica jest jeszcze zabawniejsza.

Przykładowe strony, nawiązujące do klasycznej historii The Laughing Fish z Detective Comics #475 z 1978 roku (PPM + Open image in new tab).



Zestaw okładek wydań zeszytowych (ostatecznie do sprzedaży trafi co najmniej 16):



Co więcej mogę dodać? Od lat mam przesyt Jokera i nie przepadam za współczesnymi komiksami. Jednak na ten wyjątkowo czekam. Wszystko, co do tej pory na jego temat przeczytałem brzmi zachęcająco, ilustracje wyglądają znakomicie, a pierwsze opinie, z którymi się spotkałem głoszą, że Johnsowi wyszedł bardzo dobry kryminał z Batmanem, czyli coś, co lubię najbardziej. Premiera wydania zbiorczego planowana jest na koniec tego roku. Ja czekam na wersję PL od Egmont, która (mam nadzieję) pojawi się już w 2021.

Jeśli ktoś z was już czytał, proszę o NIESPOILEROWE opinie. ;)
2
Uniwersum Batmana / Batman Black & White
23 wrzesień 2020, 08:54:19
Batman w czerni i bieli to kultowa antologia krótkich historii z Człowiekiem-Nietoperzem w klimacie Noir, które jak sama nazwa wskazuje zostały wykończone wyłącznie czarnym tuszem. Pierwsze historie cyklu BLACK & WHITE zostały opublikowane w 1996 roku, kolejne publikowane w różnych seriach w latach 2000-2004 i ostatnie w latach 2013-2014. 9 września DC Comics ogłosiło powrót do Batman: Black & White, o czym możecie poczytać tutaj.

Z zeszytami serii Batman: Black & White polscy czytelnicy po raz pierwszy mieli okazję się zetknąć już w 1997 roku dzięki wydawnictwu TM-Semic. Ich dwa Wydania Specjalne (1/97 i 2/97) zawierały wszystkie 20 opowieści wydanych w USA w 1996 roku (każdy tom po dziesięć historii, oba liczyły równo 100 stron i kosztowały 5,50 zł).

Po tym, jak w sierpniu 2002 roku w Stanach Zjednoczonych opublikowano zbiorcze wydanie kolejnych historii Black & White (pierwotnie wydawanych w serii Batman: Gotham Knights, marczec 2000 - czerwiec 2001), na przypomnienie polskim fanom przygód Mrocznego Rycerza w tej formie pokusiło się wydawnictwo Egmont. We wrześniu i listopadzie 2003 roku na półki polskich sklepów trafiły kolejne dwa wydania zawierające 21 nowych czarno-białych opowieści (oba w cenie 9,90 zł).

Poniżej prezentacja dotychczasowych zeszytów w miękkiej oprawie (zdjęcie znalezione w sieci).



Czemu zakładam taki wątek na forum akurat teraz? Powodem jest oczywiście dzisiejsza premiera Batman Black & White w limitowanej serii Batman Noir od Egmont. Dwa tomy w ponadprzeciętnym formacie zawierają wszystkie dotychczasowe historie wydane w USA, czyli aż 104 opowieści + ponad 50 stron materiałów dodatkowych (galerie plakatów i szkiców oraz okładek i statuetek) rozłożonych na oba tomy. Na swoje egzemplarze wciąż czekam, więc jeszcze nie mogę pochwalić się wrażeniami, ale wczoraj wieczorem pojawiła się =prezentacja na Filmożercach i cóż mogę do niej dodać - obie cegły robią wrażenie!

3
Ogólnie o Batmanie / Dzień Batmana
19 wrzesień 2020, 18:48:27
Nie mogę znaleźć takiego tematu na forum (jeśli jest, proszę moderatorów o przeniesienie tego posta).

19 września jest międzynarodowym Dniem Batmana. Z tej okazji wydawnictwo Egmont przygotowało dla fanów ciekawą promocję, o której możecie przeczytać tutaj.

https://swiatkomiksu.pl/strona-glowna/aktualnosci/art,761,dzien-batmana.html

Niestety dziś jestem poza domem i w żaden szczególny sposób nie świętuję tego dnia, jak na fana przystało. A jak wy obchodzicie Dzień Batmana? ;)
4
Bat-Filmy / The Flash (Flashpoint?) (2022)
27 sierpień 2020, 09:17:02


Czwarta największa ikona DC nie miała szczęścia do wersji filmowej. Zamiast zrealizować z nim solowy film, Warner Bros. postanowiło wprowadzić go w gościnnym występie do Batman v Superman... A później ponownie w Suicide Squad... Aż w końcu Flash zaliczył swoją największą rolę w 2016 roku w... Zwiastunie do Justice League. :P

Po JL i kolejnym cameo, tym razem w serialowym cross-overze Crisis on Infinity Earths (rany, Ezra wystąpił jako Flash więcej razy niż Tobey Maguire jako Spider-Man, choć jego czas ekranowy pewnie nie przekracza 30 minut!) Warner być może W KOŃCU wie co chce zrobić z tą postacią. I bynajmniej nie zapowiada się to na jego "solowy" film.

Po wielu datach premiery (pierwsza planowana była na rok 2018) i wielu, naprawdę wielu zmianach scenarzystów i reżyserów (których nikt nie spamięta) zapowiada się na to, że w końcu doczekamy się filmu "The Flash" (albo "Flashpoint", w sieci pojawiają się sprzeczne informacje) 3 lipca 2022 roku. Scenariusz jest już gotowy, reżyserem projektu od dłuższego czasu pozostaje Andy Muschietti, twórca horrorowego hitu It.

Czemu słowo solowy zamknąłem w cudzysłowie? Bo według informacji z ostatnich tygodni, w tym oficjalnych z DC FanDome, Flash ma otworzyć filmowe multiwersum DC, w którym spotka wielu innych superbohaterów, m.in. Batmana granego przez Michaela Keatona oraz Batmana Bena Afflecka! Poniżej grafika przedstawiająca Barry'ego w nowym kostiumie i Pana, którego nikomu tutaj nie muszę przedstawiać.



Fanem Flasha nigdy nie byłem, a na film przestałem czekać dawno temu, gdy czytałem o kolejnych problemach produkcyjnych. Jednak ostatnie rewelacje całkowicie zmieniły moje podejście. Ze względu na obu Batmanów nie mogę się doczekać!
5
Pierwszy interaktywny film animowany o Batmanie. Wczoraj zadebiutował trailer.


Premiera na Blu-ray i w wersji cyfrowej jesienią 2020 roku. Więcej info tutaj:
http://www.batcave.com.pl/2020/07/zwiastun-interaktywnego-filmu-animowanego-dc-showcase-batman-death-in-the-family/
6
Dziwię się, że przez tyle lat nikt nie założył takiego wątku na forum. The Dark Knight Returns Franka Millera to kultowa opowieść o Batmanie, która uchodzi za jedną z najlepszych, a może nawet za najlepszą powieść graficzną z udziałem Człowieka-Nietoperza jaka kiedykolwiek powstała. TDKR zrewolucjonizował nie tylko image "Mrocznego Rycerza" i na stałe przybił do niego ten przydomek, ale wpłynął też na cały świat komiksu oraz tego, jak postrzega się dziś historie obrazkowe.

Właśnie skończyłem czytać wszystkie tytuły wchodzące w skład tej serii i postanowiłem pokrótce opisać swoje wrażenia z lektury.



Wydany w 2016 (a w Polsce dzięki wydawnictwu Egmont w 2018) roku prolog kultowego Powrotu Mrocznego Rycerza Franka Millera opowiada o ostatniej misji Człowieka-Nietoperza z Gotham City, po której porzucił swoją krucjatę przeciwko przestępczości na 10 lat. W tym krótkim tomie Frank Miller i Brian Azzarello postanowili przybliżyć moment, w którym 45-letni Bruce Wayne zaczyna zdawać sobie sprawę ze swojej śmiertelności, swojego wieku, zmęczenia i braku nadziei na lepszą przyszłość.

Do pomysłu tego prequela podchodziłem sceptycznie. Zazwyczaj gdy twórca postanawia stworzyć prequel swojego dzieła, które obrosło kultem, kończy się niemałą kompromitacją, jak chociażby mieszanie przyjęty Prometeusz Ridleya Scotta. W tym jednak przypadku Frank Miller miał u mnie-czytelnika łatwiej, bo o ile uwielbiam filmowego Obcego, tak nigdy nie byłem fanem The Dark Knight Returns, więc i bezcześcić nie było tutaj czego. Trudno mi jednak ocenić, czy ze swojej próby wyciśnięcia jeszcze jednej historii z tego świata wyszedł zwycięsko, czy też nie. Ostatnia krucjata jest bowiem komiksem zbędnym, nie wnoszącym nic do całego kanonu, a nawet powiedziałbym, że dość nijakim.

W języku angielskim jest takie słowo "forgettable", co możemy przetłumaczyć jako niewart zapamiętania. Tak najprościej opisałbym moje wrażenia po przeczytaniu tego komiksu. Sięgnąłem po niego dosłownie dwa dni temu, a już dziś niespecjalnie pamiętam o czym on opowiadał. Byli w nim Batman i Robin, był Joker (oczywiście, jakże mogłoby go nie być, nawet gdy jest zbędny), byli Killer Croc, Poison Ivy, tajemnicze zabójstwa bogaczy i zakończenie-cliffhanger, które miało sugerować los jednej z postaci, który sprawił, że Bruce Wayne podjął decyzję o zaprzestaniu przebierania się za wielkiego nietoperza i zwalczania przestępców z Gotham. Tyle. Mało tu treści, mało świeżości, lepiej traktować go jako przystawkę do prawdziwego wydarzenia w świecie komiksu, aniżeli jako danie główne.

Na pochwałę na pewno zasługują rysunki Johna Romity Juniora, który udanie imituje przerysowaną kreskę Franka Millera, a także odniesienia w sposobie narracji, takie jak duża ilość paneli zawartych na jednej stronie, czy ekspozycję zawartą w informacyjnych programach telewizyjnych. Lubię pooglądać komiksy, ale w przypadku dość nieprzyjemnego stylu tej serii, wolałbym ciekawszą historię, a Ostatnia krucjata niestety broni się w głównej mierze formą, nie treścią.





Daruję sobie opis i wypisanie zasług tego komiksu, bo podejrzewam że pisanie ich po ponad trzydziestu latach od jego premiery byłoby równie efektywne, co wywarzanie otwartych drzwi. Zacznę więc od tego, że nie przepadałem za Powrotem Mrocznego Rycerza, przez lata uważałem go wręcz za komiks przereklamowany. Myślę, że było to spowodowane warunkami, w jakich pierwszy raz po niego sięgnąłem. Pobrałem skan wydania Egmontu z 2002 roku. Nie dość, że owe wydanie skopano fatalnym tłumaczeniem autorstwa pana Tomasza Kreczmara - przez nie często trudno było mi zrozumieć co ja właściwie czytam - to jeszcze musiałem to robić siedząc przy komputerze, czego osobiście nie znoszę. Nie cierpię czytać komiksów z ekranu! Przez to męczyłem się nad tą historią bardzo długo i kończyłem ją ze sporym poczuciem ulgi.

Lata później wpadłem na pomysł, aby swoją pracę licencjacką napisać na temat tego kontrowersyjnego tłumaczenia. Dokonałem analizy porównawczej tłumaczenia z 2002 roku, nowego przekładu Tomasza Sidorkiewicza z 2012 oraz oryginału. W tym celu musiałem przeczytać The Dark Knight Returns kolejne dwa razy - w języku angielskim i w nowym wydaniu, które sprezentowała mi mama. Tak więc, dopiero w 2015 roku udało mi się przeczytać tę historię jak należy - trzymając porządne wydanie w swoich rękach. Z perspektywy czasu cieszę się, że tak się stało, bo byłem starszy i lepiej mogłem zrozumieć z jak wielkim dziełem mam do czynienia. Nie powiem, że je pokochałem, ale na pewno doceniłem i zacząłem bardzo szanować.

W tym tygodniu przeczytałem Powrót Mrocznego Rycerza po raz czwarty i nadal podtrzymuję kilka swoich zarzutów w jego kierunku. Nie przepadam za tak przesadzonymi pomysłami, jak wysłanie bezbronnego burmistrza do przywódcy mutantów, któremu nawet nie nałożono kagańca (zawsze mnie irytuje absurdalność tej sytuacji). Nie przepadam za Batmanem odstawiającym Ethana Hunta z serii Mission: Impossible (przebieranie się za starą babcię, lub detektywa policji). Nie lubię też brzydkich rysunków Franka Millera, mimo klimatycznej kolorystyki i wyrazistego stylu. No i wciąż uważam - choć nie jestem pewny, czy to wada - że to komiks ciężki do czytania: dużo paneli, dużo tekstu, dużo brutalnych obrazów.

Niemniej, absolutnie rozumiem zasłużoną renomę tego dzieła. Nie będę wymieniał oczywistych zalet i ogromu fantastycznych scen tej czteroczęściowej powieści graficznej, które cytowano w filmach fabularnych nieskończoną ilość razy. Podpiszę się jedynie pod każdą opinią stwierdzającą, że jest to jedyna w swoim rodzaju, dojrzała, mroczna opowieść o Batmanie, którą każdy fan Człowieka-Nietoperza powinien znać.





Zanim sięgnąłem po DK2 naczytałem się sporo negatywnych opinii na jego temat. Spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, że kontynuacja Powrotu Mrocznego Rycerza jest najgorszym komiksem z Batmanem jaki powstał! Mocno się więc zdziwiłem, gdy skończyłem pierwszą z trzech jego części, a ta bardzo mi się podobała.

Akcja The Dark Knight Strikes Again rusza z miejsca trzy lata po wydarzeniach z The Dark Knight Returns. Tym razem nie tylko Gotham City, ale cały świat chyli się ku upadkowi. Kiedy inni superbohaterowie nie robią nic, lub mają związane ręce, do akcji ponownie rusza staruszek w masce nietoperza i czarnej pelerynie.

Punkt wyjściowy kupiłem bez problemu. Przemianę Carrie Kelley w Catgirl również. Sposób prowadzenia historii, z jednej strony podobny do poprzednika (udane przejście w media nowego millenium, wiadomości połączone z programami erotycznymi oraz adresy e-mail, które były wtedy nowością), z drugiej bardziej przejrzysty i pozwalający szybciej chłonąć historię. Podobał mi się również budowany suspens oraz pierwsze pojawienie się Mrocznego Rycerza, którego w pełnej krasie możemy podziwiać dopiero na ostatniej stronie pierwszego rozdziału. Ochoczo z marszu wziąłem się za rozdział drugi i... wszystko się posypało.

Mroczny Rycerz kontratakuje gna. Gna na złamanie karku i w przeciwieństwie do poprzednika, którego akcja toczyła się długie tygodnie, wygląda na wydarzenie odgrywające się już, teraz, nie dając należycie odetchnąć bohaterom (i czytelnikowi, chyba że sam zrobi sobie przerwę). Bohaterom, których jest zdecydowanie za dużo i nie mają zbyt wiele do roboty. Tytuł kontynuacji to "The Dark Knight Strikes Again", ale równie dobrze można by go zastąpić "The Justice League Returns", bo tak gościnny występ w pewnym momencie zalicza tutaj Batman i tak dużą rolę odgrywają inni superbohaterowie DC, tacy jak Wonder Woman, Atom, Superman, Flash, Plastic Man i wielu innych. Nawet Catgirl występuje częściej od swojego mentora.

Osobny akapit muszę poświęcić stronie wizualnej. O ile rysunki Franka Millera z pierwszego Mrocznego Rycerza nie są w moich guście, tak przyzwyczaiłem się do nich i nie potrafię odmówić im fantastycznego klimatu. W kontynuacji Miller posunął się o krok dalej, tworząc paskudne ilustracje, a wyrazistsze kolory nakładane na komputerze sprawiają, że nawet klimat gdzieś wyparował. To bez wątpienia jeden z najbrzydszych komiksów jakie kiedykolwiek oglądałem.

Mroczny Rycerz kontratakuje, ale niekoniecznie triumfuje. Im dalej w las, tym gorzej, czego najlepszym przykładem jest niesatysfakcjonujące rozprawienie się z głównymi antagonistami (nie będę go jednak zdradzał, przeczytajcie i poznajcie je sami). Krytyka jest jednak sporo przesadzona w moich oczach, bo gdyby był to naprawdę tak zły komiks, to czy przeczytałbym wydanie Egmontu (liczy 256 stron) praktycznie za jednym zamachem? Dla mnie to po prostu średniak.





Co Frank Miller mógł zrobić po głośno krytykowanej, mieszanie przyjętej przez fanów kontynuacji jego kultowego dzieła? Odczekać kolejne 15 lat i udowodnić, że jeszcze może stworzyć coś świetnego w wymyślonym przez siebie komiksowym uniwersum. Przy tym zadaniu musiał nie tylko poprawić się względem poprzednich przygód Mrocznego Rycerza, ale też jakoś wybrnąć z zakończenia, które sam zgotował. Zadanie było trudne, ale razem z Brianem Azzarello (drugim scenarzystą) udało im się mu sprostać.

Batman: Mroczny Rycerz - Rasa Panów zaczyna się blisko trzy lata po pokonaniu Lexa Luthora i Brainiaca, w świecie w którym nie wiadomo czy Bruce Wayne nadal żyje. Jeśli tak, ma już 61 lat i nie może być tym żwawym Batmanem, który ponownie pojawił się na ulicach Gotham City, aby nie dać spokoju przestępcom. Reszta superbohaterów się rozeszła, a Superman zapadł w długi, lodowaty sen. Ziemię czeka jednak nowe zagrożenie, które jest fantastycznym rozwinięciem jednego z wątków poprzedniej historii, i które zmusza superbohaterów do ponownego działania.

Jestem zachwyconym tym komiksem. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się przysiąść do tak grubego zbioru (wydanie Egmont liczy blisko 400 stron) i przeczytać go jednego dnia, robiąc zaledwie kilka krótkich przerw. Frank Miller naprawił niemal każdy problem, jaki miałem z jego poprzednim Mrocznym Rycerzem. Batman znowu jest tu postacią pierwszoplanową, jego relacja z Carrie rozwija się, a pozostali bohaterowie nie występują dla samego pojawienia się, tylko odgrywają kluczowe, przemyślane role w całej historii. Jak już wcześniej wspomniałem, zaskakującym, fantastycznym pomysłem jest również grupa antagonistów, którzy nie dość że są dobrze umotywowani i doskonale pasują do tego świata oraz panującej w nim sytuacji, to także stanowią ogromne zagrożenie, jeszcze większe niż Brainiac i Lex Luthor razem wzięci. Czasami trudno jest przebić skalą poprzednika, ale Frankowi Millerowi się to udało.

Sposób narracji to doskonałe rozwinięcie stylu poprzedników. Nadal otrzymujemy ekspozycję o działaniach bohaterów "z ich myśli", a o tym, co się dzieje na świecie poprzez telewizyjne programy informacyjne oraz talk-shows. Dodano do tego jeszcze konwersację dwóch przypadkowych świadków, którzy piszą ze sobą o niezwykłych wydarzeniach z Gotham na jakimś czacie (a może to smsy?). Nie ma tak dużo paneli i tekstu napchanych na każdej stronie jak w przypadku Powrotu Mrocznego Rycerza, dzięki czemu możemy poświęcić więcej czasu na przyjrzenie się ilustracjom i szybszemu przewertowaniu całej opowieści.

Strona graficzna to kolejny mocny punkt tej 9-częściowej historii. Za narysowanie The Dark Knight III: The Master Race odpowiedzialny był Andy Kubert - jeden z moich ulubionych rysowników komiksów o Batmanie. Potrafił on nie tylko bezbłędnie podrobić styl Franka Millera, aby jego Mroczny Rycerz pasował do dwóch poprzednich, ale także uczynił go lepszym, dokładniejszym, ładniejszym. W moich oczach Rasa Panów to bez dwóch zdań najlepiej prezentujący się wizualnie tytuł sagi Franka Millera o Człowieku-Nietoperzu.

To może być niepopularna opinia, ale trzeci rozdział opowieści o powracającym z emerytury Mrocznym Rycerzu przebił w moich oczach wszystkie poprzednie tytuły tej serii, nawet ikoniczny The Dark Knight Returns z 1986 roku. To widowiskowa opowieść nie tylko o Batmanie, ale o kilku ważnych postaciach DC, które muszą się czegoś o sobie nauczyć, aby ocalić swój świat. Świat ludzi, których większość przedstawiona jest tak, że zaczniemy zadawać sobie pytanie - czy warto ich ocalić?

7
Jedno z obecnych wydarzeń komiksowych w świecie Batmana, zapoczątkowane wraz z serią Dark Nights: Metal Scotta Snydera i Grega Capullo w 2017 roku. W Polsce Egmont opublikował już 3 tomy Batman: Metal oraz Batman, który się śmieje, tom 1 (tom drugi wyjdzie na jesieni).

DC właśnie opublikowało mapę Mrocznego Uniwersum, z którego pochodzi Batman, który się śmieje. Po kliknięciu przeniesiecie się do wersji interaktywnej na oficjalnej stronie wydawnictwa.



Ktoś z was już czytał Metal, lub Batmana, który się śmieje? Warto się zapoznawać, bo porysunkach i przeczytaniu opisów jakoś nie nabrałem ochoty (nie moja bajka)?
8


Trzy lata temu pracowałem w empiku, gdzie dysponowaliśmy trzema tomami tej serii i mogłem je bez problemów przeczytać po godzinach. Pytałem nawet tutaj o wasze opinie na jej temat, ale niestety jakoś się nie złożyło żebym je przeczytał. Wiedziałem jednak, że w 2020 - moim roku nadrabiania zaległości komiksowych - na pewno będę chciał w końcu sięgnąć po tę serię. Ostatnio nadarzyła się niezła okazja dzięki ofercie na OLX - pierwszy tom za jedynie 30 zł - a przedwczorajsze ogłoszenie reżyserskiej wersji Justice League Snydera nakręciło mnie na sięgnięcie po coś z komiksową Ligą. Przysiadłem do tego tomu i jakoś tak wyszło, że przeczytałem cały. :)

Krótko - to komiks dla mnie! Uwielbiam klimat 90s, uwielbiam takie over-the-top historie i uwielbiam kreskę z tamtych lat. Bo to jest główna zaleta tej serii - strona wizualna. Choćby nie wiem jak niedorzeczne znajdywałyby się w nich fabuły, mogę siedzieć i przyglądać się tym ilustracjom godzinami. Fantastyczne prace! Bije brawa nie tylko dla rysowników, ale też osobom nakładającym tusz, no i przede wszystkim kolorystom, którzy sprawili, że od pierwszego widoku okładki do samego końca, komiks nie pozwala oderwać od siebie oczu.

Warstwa fabularna nie dorównuje wizualnej, ale też nie jest tak nieczytelna i przesadzona jak się obawiałem. Czytając te historie (pierwszy tom zawiera więcej niż jedną, do czego wrócę za chwilę) czułem jakbym cofnął się do czasów Toonami na Cartoon Network i oglądał kilka odcinków Ligi Sprawiedliwych bez granic. Wally West w niczym nie ustępuje Barry'emy Allenowi w roli Flasha, a Kyle Renner jako Green Lantern (do wczoraj nie miałem pojęcia że był ktoś taki, znałem jedynie Hala Jordana i Johna Stewarta) jest super i ma doskonałą chemię z najszybszym człowiekiem na Ziemii. Ich relacje były drugą najlepszą rzeczą w tym komiksie. Pierwszą oczywiście Batman. ;) Gant Morrison udowadnia, że Człowiek-Nietoperz, będąc jedynie super wyszkolonym facetem w kostiumie (który prezentuje się tu wybitnie! właśnie takiego Batmana uwielbiam), jest ważnym członkiem Ligii, który radzi sobie nawet gdy dochodzi do zagrożenia globalnego, czy to ze strony kosmitów, aniołów, czy nawet magii. Z reszty JLA najmniej okazji do wykazania się miała do tej pory Wonder Woman, której rola w zasadzie ogranicza się do kopania tyłków (a jej jędrne pośladki są przez innych kilkukrotnie komentowane ;D). Liczę, że to się zmieni w kolejnych tomach, które jeszcze w tym miesiącu, a najpóźniej na początku przyszłego, planuję postawić na półce. :)

Okej, posłodziłem, teraz pora na odrobinę pieprzu. Po wczorajszej lekturze mam 2 problemy z tą JLA.
Pierwszy to zawartość wydania Egmontu. Czemu nie publikowali tej serii zamkniętymi fabułami? Myślę że tak byłoby wygodniej, a tak w pierwszy tom wstawili chyba dwa amerykańskie trade'y, przez co pierwsze 4 odcinki opowiadają jedną historię (ponownego powstania JLA), a kolejne już inna + dorzucono jeden odcinek dodatkowy.
Drugi problem to brak wyjaśnienia "nowego Supermana". W pierwszych czterech odcinkach jest to stary, dobry Kal-El, tylko z dłuższymi włosami (mullet jak u Mela Gibsona w Zabójczej broni). Podejrzewam, że taki wygląd Supermana utrzymywał się po jego zmartwychwstaniu po Śmierci Supermana. W piątym odcinku JLA pojawia się jednak w nowej odsłonie, i wygląda tak!!



Skoro Egmont dodał na koniec odcinek specjalny, galerię amerykańskich okładek, a także wstęp i opisy twórców, to mogli też dodać jakąś wzmiankę, skąd ta zmiana, gdzie się dokonała i co wnosi do tej postaci? Zaakceptowałem ją bez zadawania tych pytań, bo zdaję sobie sprawę, że wielu rzeczy z komiksów DC nie znam, ale po zakończeniu lektury naszła mnie myśl, że jednak przydałoby się wyjaśnienie, skąd TEN nowy Superman~? ??? Ktoś wie?
9
Justice League / Zack Snyder's Justice League
18 kwiecień 2020, 17:17:21
http://filmozercy.com/wpis/warner-nie-chce-pracowac-ze-snyderem-i-nie-wyda-jego-ligi-sprawiedliwosci

Podobno stosunki na linii Warner-Snyder nie zmieniły się przez te 3 lata, w Warnerze nie chcą z nim już w ogóle współpracować, a tzw. "Snyder Cut" nigdy nie ujrzy światła dziennego.

EDIT: A jednak!
10
Sądzę, że jest to komiks na tyle ważny w naszym kraju, że zasłużył na osobny wątek na forum.



Mowa oczywiście o komiksowej adaptacji filmu "Batman" Tima Burtona z 1989 roku. Warner Bros. zgodziło się na pomysł stworzenia komiksowej adaptacji filmu, aby dołączyć ją do kupowanych przez widzów, kinowych biletów na film, co miało zwiększyć zyski. Scenariusz napisał Denis O'Neil, genialne rysunki na podstawie tysięcy movie stills wysyłanych mu z Anglii narysował Jerry Ordway, a całość kolorami wykończył Steve Oliff.

Tutaj sporo o historii tego znakomitego komiksu, który sprzedał się na całym świecie w ponad 400 tyś. egzemplarzach.
https://www.syfy.com/syfywire/tim-burtons-batman-movie-became-a-comic-book

To szczególny komiks dla polskich fanów, albowiem był on pierwszym w historii naszego kraju komiksem z Mrocznym Rycerzem! Wydało go oczywiście TM-Semic, jako pierwszy, 68-stronicowy numer zeszytowy 1/1990 w grudniu 1990, a także Wydawnictwo książkowe "Linia", również pod koniec 1990 roku (wersja klejona w kartonowej okładce).
Może istnieć jeszcze trzecie wydanie, bo umieszczał takowe na zdjęciu swojej kolekcji użytkownik HUDY, ale nie mam pewności, czy było ono polskie, a HUDY od dawna nie odpowiada na pw. :|

Dla mnie również jest to komiks szczególny, bo był pierwszym komiksem z Batmanem jakiego: 1) trzymałem w swoich rękach, 2) przeczytałem, 3) postawiłem na półce (otrzymaliśmy go z bratem od naszego wujka, miał oba polskie wydania, ten od TM-Semic mam po dziś dzień). Mimo skrótowości, uważam go za równie dobry, a może i lepszy(!) od filmu Burtona (na pewno wygrywa z nim w kilku miejscach) i najlepszą komiksową adaptację filmu jaką czytałem (a trochę się tego przetoczyło przez moje ręce).

Nie było o tym newsa na BatCave, ale 26 listopada ubiegłego roku w USA zdecydowano się na wznowienie tego komiksu w 144-stronicowej wersji Deluxe. Poniżej prezentacja nowego, nie-do-końca-udanego, wydania oraz porównanie z klasyczną zeszytówką od TM-Semic.

Czcionki, logo nietoperza nie z tego filmu oraz nowa kolorystyka zdecydowanie na minus, ale nie ukrywam - gdyby Egmont zdecydował się wydać to wznowienie w naszym kraju, na pewno bym kupił. Jestem fanem tej adaptacji, posiadam trzy egzemplarze (przez krótki czas miałem nawet 4). :)

Okładki z USA (miękka i sztywna) oraz PL:


Jeśli ktoś chciałby wyrazić swoją opinię na temat tego klasyka, albo podzielić się swoją historią z nim związaną, zapraszam do dyskusji.
11


https://www.comicbookmovie.com/batman/batman_animated/batman-the-animated-series-is-getting-a-tie-in-comic-in-april-called-the-adventures-continue-a173222

Na kwiecień szykuje się komiksowa kontynuacja serialu animowanego z lat 90-tych. Więcej info w linku powyżej.
12
Ogólnie o Batmanie / 80 lat Batmana
10 kwiecień 2019, 08:44:34
Może przydałby się na forum wątek, w którym piszemy swoje przemyślenia, lub wrzucamy ciekawe artykuły / video z okazji obchodzonego w tym roku 80-lecia istnienia Mrocznego Rycerza? ;)

Na początek, oficjalne Wszystkiego Najlepszego od aktorów / twórców związanych ze światem Batmana, prosto z kanału DC.

A tutaj tribute z CBS, który przypomniał mi, że pierwszy komiks z Batmanem ukazał się w Amerykańskich sklepach 30 marca 1939 roku, czyli 11 dni temu minęło dokładnie 80 lat.
13
Bat-Filmy / Batman: Hush
28 marzec 2019, 08:47:32
Czyli długo oczekiwana przez fanów, animowana adaptacja serii Jepha Loeba i Jima Lee, wydawanej w latach 2002-2003 (u nas w dwóch tomach wydanych przez Egmont w 2005 i 2006 roku oraz w 2016 jako pierwsze dwa numery Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics od Eaglemoss Polska).

IGN właśnie opublikowało pierwsze zdjęcie i. . .


. . . mój osobisty hajp spadł praktycznie do zera. :( O ile historia przedstawiona w Hushu ma swoje małe problemy, tak uwielbiam wracać do tego komiksu ze względu na doskonałą stronę wizualną. Powyżej widzę zdjęcie kolejnej okropnej animacji za $3,5 mln, która najwyraźniej nie będzie przenosić wyglądu bohaterów prosto z komiksu, tylko dostosuje je do innych animacji DC Universe Original Movie. Ochyda. :P

Czekam na trailer i datę premiery, ale coś mi mówi, że będzie lipa i sam nie wiem, czy chcę to oglądać.
14
Inne filmy i seriale / The LEGO Movie
21 luty 2019, 10:03:02


Nie znalazłem takiego wątku, a chyba warto go mieć na forum, skoro w filmach jedną z zabawniejszych postaci jest Batman. :)

Pierwszą część widziałem w kinie, moją recenzję prosto po seansie możecie znaleźć tutaj. Powtórzyłem ją w kwietniu 2016 i choć to znakomita (wizualnie) animacja z masą świetnych żartów, jej przesłanie i akcję z żywymi aktorami zaliczam na duży minus. Film ma kiepski replay value, dlatego zmniejszyłem jego ocenę na Filmwebie na 6/10.



Wczoraj zabrałem dziewczynę na fajnie zapowiadający się sequel i... trzyma poziom pierwszej część. Wizualnie jest super, humor - zwłaszcza odniesienia do kina, popkultury i świata Batmana - jak i jego postać są świetne, ale nic tu nie ma sensu, a ostatnie pół godziny wymaga już jakiejś dawki alkoholu, żeby się dobrze bawić. Również oceniam na 6/10 a niektóre teksty Batmana zostaną ze mną na dłużej. "Mroczny Rycerz po tym nie powstanie." ;D
15
Ja będę w kinie już w środę, na dwa dni przed oficjalną premierą, więc jeśli Q nie miałby nic przeciwko to mogę napisać recenzję i podesłać do weryfikacji. ;)

No chyba że z uprawnieniami do dodawania newsów mam też możliwość samodzielnego dodania recki na stronę.
16
Jak zapowiedziałem, tak zrobiłem. Oto wątek, w którym oceniamy nasze ulubione sekwencje akcji z udziałem Batmana w jego aktorskich filmach. Na pierwszy ogień rzucam sceny akcji z Batmana Tima Burtona. Do każdej dorzucam clip i krótki opis, jakby ktoś nie wiedział o co chodzi. ;)


AKCJA #1: "Jestem Batman"
Czas trwania: 2:25'
Streszczenie: Na dachu jednego z budynków w Gotham skrywa się dwóch złodziejaszków, którzy właśnie napadli wracającą do domu rodzinę. Bandyci zostają zaatakowani i unieszkodliwieni przez Człowieka-Nietoperza.
Moja opinia: Kwintesencja Batmana! Scena wprawdzie jest krótka, skromniutka i pretekstowa, ale wszystko w niej zagrało. Batman walczący na dachu z dwójką zbirów to obraz wyjęty żywcem z jego pierwszego komiksowego występu tego bohatera z 1939 roku, przerażenie w oczach bandziorów i scenografia to uczta dla oczu, a ujęcie opadającej na drugim planie sylwetki nietoperza było jednym z najbardziej zapadających mi w pamięci w dzieciństwie.
Ocena: 5 gacków


AKCJA #2: AXIS
Czas trwania: 6:28'
Streszczenie: Jack Napier zostaje wystawiony przez swojego szefa podczas kradzieży dokumentów z konsorcjum chemicznego AXIS. Na miejscu szybko pojawia się policja, a chwilę później Batman. Dochodzi do strzelaniny.
Moja opinia: Scenografia i muzyka ponownie robią tu niesamowity klimat, co działa na mnie bardziej od nawet najlepiej dopracowanych scen walk z toną CGI w obecnych akcyjniakach. Wejście Batmana do dziś uważam za jedno z najlepszych w historii kina, a Michael Keaton działa tak, jak Batman działać powinien (pojawia się i znika, neutralizując po cichu wystraszonych przestępców). Jedyne co mnie uwiera, to Batman broniący ręką pocisk (z jaką prędkością musiałby nią ruszyć, żeby go odbić i skąd wiedział, w które miejsce będzie zmierzać?) i to, że dał Napierowi zabić Eckharta.
Ocena: 5 gacków


AKCJA #3: Na ratunek Vicky Vale
Czas trwania: 12:50'
Streszczenie: Vicky Vale czeka na Bruce'a Wayne'a w Muzeum Gotham, jednak zamiast jej ukochanego do budynku wkracza Joker. Kiedy szalony clown zabija wszystkich i atakuje fotoreporterkę, na ratunek przybywa Batman.
Moja opinia: Moja ulubiona scena akcji z tego filmu w dzieciństwie. Joker i jego ludzie robiący bałagan w rytm piosenki Prince'a, wejście Batmana przez sufit, Batmobile(!), totalnie niespodziewane zacięcie się bat-haku z powodu zbyt dużej wagi (uwielbiam ten moment), ponownie powalający klimat Gotham. Czego tu nie uwielbiać? Dzisiaj jednak znajduję w niej elementy, które średnio mi leżą, jak archaiczne udźwiękowienie wystrzałów, zachowanie ludzi Jokera, którzy strzelają z rewolwerów w trakcie pościgu jakby grali w westernie (i jeszcze te dymki z luf) oraz kiepska choreografia walki Batmana w alejce (mam wrażenie, że w pewnym momencie to Batman najpierw zrobił blokadę ciosu, a dopiero po niej zbir Jokera celowo zatrzymał na niej rękę) i wyskakujący jak przysłowiowy Filip z konopii Azjata z nożami - WTF? Kiedyś byłaby maksymalna ocena, dziś maksymalnie...
Ocena: 5 gacków


AKCJA #4: Festiwal przy bladym świetle księżyca
Czas trwania: 25:30'
Strzeszczenie: Joker urządza festiwal z okazji 200-rocznicy założenia miasta Gotham. Pazerni mieszkańcy skuszeni rozrzucaną forsą nie wiedzą, że clown planuje ich wszystkich zabić przy pomocy swojego gazu - Smilex. Po raz ostatni w drogę wchodzi mu Mroczny Rycerz.
Moja opinia: Powinienem być konsekwentny i tak jak poprzednim akcjom nie wystawiać finałowi maksymalnej oceny, bo jest w nim kilka elementów, przy których mrużę oczy (fragment z clipu powyżej; policja ,która przyjeżdża na miejsce strasznie późno i jedyne co potrafi zrobić, to włączenie reflektorów; nie wiadomo skąd na szczycie katedry wzięli się trzej ludzie Jokera - w tym miejscu wygrywa komiksowa adaptacja filmu, w niej nad katedrą pojawia się policyjny helikopter, a w trakcie akcji pada wzmianka o tym, że ludzie Jokera weszli do katedry gdy ten gadał z Vicky przed wejściem). But fuck it! Kupuję czarny humor w scenie, w której Batman leci wprost na Jokera, kocham ją i uważam za szalenie ekscytującą. Natomiast żenujące działania policji wybaczam, bo to najdłuższa, najbardziej spektakularna sekwencja akcji w filmowej antologii 1989-1997, która łączy wszystkie najlepsze elementy wszystkich poprzednich akcji i stanowi znakomitą kulminację Batmana. Ponownie zachwycająca jest sceneria, muzyka (wejście Batmana do katedry), zdjęcia, mimo długiego czasu trwania nie ma żadnego problemu z tempem, bo Burton doskonale wiedział kiedy wcisnąć widza w fotel, a kiedy dać mu przez chwilkę na złapanie powietrza.
Ocena: 6 gacków



Sekwencje akcji z kolejnego filmu już niedługo, jak znajdę czas. :) Nie wiem czy będę lecieć po kolei, zobaczy się.


PS Tytuły wymyślałem sam ;), a czas akcji sprawdzałem na Blu-ray (23,976 fps).
17
Inne filmy i seriale / Prognozy Box Office
09 styczeń 2017, 09:10:39
Niedawno napisałem swoją prognozę na największe hity roku 2017. Wśród nich nie zabrakło nadchodzącego filmu z Batmanem. Zapraszam do lektury.


Prognozowanie box office'u w większości przypadków jest jak wróżenie z fusów. Ale lubię to. :) Dlatego uznałem, że i w tym roku się pobawię, pisząc dalekosiężną prognozę dla potencjalnie największych hitów roku 2017. To oczywiście subiektywna analiza, w której staram się typować tylko dziesięć tytułów, które w tym sezonie zarobią najwięcej pieniędzy na całym świecie. Proszę nie pytać o nieobecność Pirates of the Carribean 5, Wonder Woman, The LEGO Batman Movie, Dunkirk, czy Cars 3 – były blisko, ale nie załapały się.
So here... we.. go!

10. War for the Planet of the Apes
Reboot Planety małp w 2011 roku okazał się jedną z najbardziej udanych decyzji studia 20th Century Fox od lat. Ich prequel okazał się niemałym sukcesem, a jego sequel w 2014 roku przypieczętował sukces tego wiekowego cyklu. Do kin zmierza trzecia część i nic nie wskazuje na to, aby świetnie zaanimowane małpy z Andym Serkisem na czele, miały się przed kimś zatrzymać.
Weekend otwarcia (w USA): $84 mln / Przychody z USA: $230 mln / Przychody z reszty świata: $560 mln


9. Justice League
Tak, to ten film ma być dla DC tym, czym Avengers było dla Marvela. Tylko czy ktoś jeszcze pamięta co przyczyniło się na tak wielki sukces komiksowego hitu 2012 roku? Po pierwsze, fresh factor – nigdy przedtem nie było filmowego cross-overa o komiksowych superbohaterach, nie na taką skalę. Po drugie, umiejętne budowanie świata solowymi filmami, które zadowoliły fanów i przyciągnęły całą rzeszę nowych. Po trzecie, udana reklama, którą rozpoczęto wraz ze sceną po napisach pierwszego Iron Mana w maju 2008, na cztery lata(!) przed premierą Avengers. Po czwarte, film Jossa Whedona był sequelem aż czterech filmów (z czego trzy stały się kasowymi hitami), co było przedsięwzięciem bezprecedensowym. Po piąte, film był po prostu dobry, bo zachwycili się nim zarówno krytycy, jak i widzowie. Co przemawia za powtórzeniem takiego sukcesu przez Ligę sprawiedliwości? Ano absolutnie nic. 1. To będzie już któryś tam cross-over superhero. 2. Widzowie mają w dupie dołączenie do tego filmu Flasha, Aquamana i Cybroga, bo znają ich tylko z gościnnych występów w BvS, szerzej znają ich tylko zagorzali fani (a Batmana, Supermana i Wonder Woman widzieli już razem na ekranie).  3. Reklama filmu to póki co fan service po krytyce tonu poprzedniego filmu Zacka Snydera, a JL nie będzie sequelem czterech filmów tylko jednego – Batman v Superman, o którego krytyce słyszał chyba każdy i mało komu film się podobał. Do tego dochodzi jeszcze źle wyznaczona data premiery (między trzecim Thorem, a ósmymi Gwiezdnymi wojnami) i mamy potencjał na największe rozczarowanie finansowe roku (czyli powtórkę z BvS w 2016). Jedyne co może uratować ten film przed znaczącym spadkiem przychodów względem poprzednika to lepsza żywotność w kinach dzięki okresowi świątecznemu (mniejsze spadki w weekendy i w środku tygodnia) i jego jakość. Ale co tam wysmażył Zack Snyder z krzyczącymi mu do słuchawki włodarzami Warner Bros.? Zobaczymy w listopadzie.
Weekend otwarcia: $127 mln / Przychody z USA: $305 mln / Przychody z reszty świata: $515 mln

8. Spider-Man: Homecoming
Wielu musi spojrzeć prawdzie w oczy - Spider-Man, który jest jednym z trzech najpopularniejszych superbohaterów komiksowych na świecie – nie jest już tą samą marką co 10 lat temu. Był gigantem box office'u, bo trafił idealnie w swój czas. Nie chce mi się rozpisywać jakie czynniki przełożyły się na gargantuiczne sukcesy filmów Raimiego, ale reboot już 5 lat po trzecim Człowieku-Pająku, 10 lat po pierwszym origin story, był po prostu złym pomysłem. Na tyle złym, że gdy druga część okazała się najsłabszym dotąd filmem o Peterze Parkerze, studio Sony dało sobie z nim spokój. Teraz Spider-Man dołączył do zarabiającego krocie MCU, pominięto origin story, a pajączek już jest chwalony za swój krótki występ w trzecim Kapitanie Ameryce. Ale to dużo nie zmienia, bo dostajemy już trzecią(!) serię filmową o tej samej postaci na przestrzeni 15 lat! Za dużo, za mało innowacji, brakuje czegokolwiek, jakiegoś prostego czynnika, który spowodowałby, że Spider-Man powróci do pierwszej ligi, w której był w latach 2002-2007. Dlatego spodziewam się tylko nieznacznego wzrostu przychodów względem Niesamowitych Spider-Manów Marca Webba.
Weekend otwarcia: $109 mln / Przychody z USA: $290 mln / Przychody z reszty świata: $550 mln

7. Beauty and the Beast
Disney szykuje drugą... nie, zaraz, czwartą... ... ...kolejną aktorską wersję swoich klasycznych animacji, z którymi do tej pory odnosi same sukcesy. Tym razem pod młotek podeszła historia Pięknej i Bestii, w której grają gwiazdy Harry'ego Pottera i Hobbita, która ma być dokładną kopią musicalowego klasyka z 1991, i która oczywiście jest skazana na wielki sukces. Jakoś tego nie czuję, a trailer rozwiał moje wątpliwości odnośnie wybrania się na film do kina. Będzie wielki hit, ale nie miliardowy. Myślę, że gdzieś między Czarownicą Jolie, a ubiegłoroczną Księgą dżungli.
Weekend otwarcia: $91 mln / Przychody z USA: $310 mln / Przychody z reszty świata: $555 mln

6. Thor: Ragnarok
Pierwszy Thor był drugim po Iron Manie największym przebojem pierwszej fazy MCU. Drugi zarobił jeszcze więcej pieniędzy, ale zdecydowanie najbardziej rozczarował na tle reszty Phase II. Teraz Marvel chce wycisnąć z tej postaci maksimum. Po 4 latach nieobecności na ekranach, powraca kochany przez wszystkich Loki. Do Thora, który długo czeka na swój trzeci solowy występ, dołączyli Hulk i triumfujący niedawno w kinach Doktor Strange. W filmie mają pojawić się kosmiczne walki gladiatorów, a miedzy scenami akcji zobaczymy gwiazdorską obsadę. Jeżeli to wystarczy, by zrobić najlepszy film o Thorze, spodziewam się też najbardziej dochodowego. Węszę hit, może nie tak duży jak Civil War, ale sądzę, że Bóg piorunów jeszcze wielu zaskoczy w tym roku.
Weekend otwarcia: $136 mln / Przychody z USA: $335 mln / Przychody z reszty świata: $595 mln


5. Transformers: The Last Knight
Michael Bay powraca... ponownie... po raz kolejny... do walki Autobotów z Decepticonami. Eh.
Seria o Transformers stała się wielkim hitem box office'u kilka lat temu, ale już w 2011, przed spadkiem przychodów trzecią część uchroniła wówczas bardzo pomagające filmom po Avatarze, 3D, oraz premiera na prężnie rozwijającym się rynku Chińskim. Czwarta część, z nową obsadą, nie miała już nowych atutów, przez co odniosła spory spadek, zwłaszcza w USA – w tym miejscu pochwalę się, że moja prognoza dla Age of Extinction z kwietnia 2014 sprawdziła się w 100%! Kolejne kombinowanie z Optimusem i resztą ekipy na pewno zarobi jeszcze mniej, ale i tak okaże się jednym z większych blockbusterów roku, głównie za sprawą Chin.
Weekend otwarcia: $87 mln / Przychody z USA: $220 mln / Przychody z reszty świata: $805 mln

4. Despicable Me 3
Szczerze? Nie lubię tych bajek i nie pojmuje fenomenu pseudo śmiesznych minionków. Jednak muszę przyznać, że seria szybko stała się jedną z najsilniejszych pośród animacji, w której każdy kolejny film zarabiał coraz więcej. Jak dużo jest w stanie zarobić trzecia część o Nikczemnym Gru i jego żółtych tic tacach? Nie mam pojęcia. To czysty strzał, może przebić spin-off z 2015, może nie. W tym przypadku celuje z opaską na oczach.
Weekend otwarcia: $122 mln / Przychody z USA: $410 mln / Przychody z reszty świata: $715 mln

3. Guardians of the Galaxy Vol. 2
MCU kilka razy do roku rozbija bank i nie zanosi się na to aby w 2017 miało być inaczej. Strażnicy Galaktyki stali się zaskakującym hitem trzy lata temu. Nie tylko byli największym przebojem lata w USA, ale też trzecim najbardziej dochodowym filmem roku. Mało tego, są też najbardziej żywotnym w kinach filmem MCU i największym sukcesem uniwersum dla filmu, który nie był sequelem/crossoverem, a wielu widzów/krytyków i masa plebiscytów internetowych uznaje właśnie GotG za najlepszy film ze stajni Marvela. Po trzech latach (idealna pora na) sequel Strażników otworzy w USA sezon letni. Póki co, reklama daje radę i nie widzę powodu, dla którego GotG2 nie miałoby przebić wyniki poprzednika. Ba, może pójść śladem sequeli Shreka, Klątwy ,,Czarnej Perły" i Transformers, gdzie drugie części zarabiały dużo więcej, najwięcej ze wszystkich filmów cyklu. IMO faworyt na największy hit zbliżającego się lata.
Weekend otwarcia: $177 mln / Przychody z USA: $440 mln / Przychody z reszty świata: $700 mln

2. The Fate of the Furious (aka Fast & Furious 8)
Pewnie wielu zadaje sobie to pytanie: Czy coś jest w stanie powstrzymać ten rozpędzony, box office'owy pociąg? Myślę, że tak. Po czterech filmach, gdzie każdy kolejny zarabiał coraz więcej, seria chyba osiągnęła swój szczyt. Wściekła siódemka stała się szóstym najbardziej dochodowym filmem w historii kina zarabiając ponad $1,5 miliarda w 2015 roku. Wszystko to nie tylko za sprawą rosnącej popularności marki i coraz większej rzeszy fanów, ale też głośnym problemom podczas produkcji spowodowanych tragiczną śmiercią Paula Walkera, przywróceniu go do roli za pomocą efektów specjalnych, wydłużeniu oczekiwania na film o 9 miesięcy i mocnej reklamie, której wisienką na torcie był wielki hit "See You Again" Wiz Khalify i Charliego Putha. Ósma część jest już tylko sequelem siódmej, bez dodatkowych atutów. I choćby tym razem Vin Diesel i spółka mieli się ścigać z atomową łodzią podwodną po lodowatej Islandii (a będą), nie widzę szans aby ósma odsłona cyklu mogła zarobić jeszcze więcej pieniędzy.
Weekend otwarcia: $125 mln / Przychody z USA: $300 mln / Przychody z reszty świata: $980 mln


1. Star Wars: Episode VIII
Na początku 2016 roku, Star Wars: The Force Awakens dokonało czegoś historycznego – pobiło rezultat Avatara Jamesa Camerona sprzed 6 lat, stając się najbardziej dochodowym filmem na rynku wewnętrznym (bez uwzględnienia różnicy w cenach biletów) jako pierwszy ,,nieoryginalny" film w dziejach kina. Rok później pierwszy spin-off w świecie Star Wars sprawił, że studiu Disneya udało się coś, co nie udało się z kinowym uniwersum Marvela w 2013 – dwa lata z rzędu najbardziej dochodowym filmem roku były tytuły z tej samej franczyzy. Gwiezdne wojny to box office'owy tytan, takie są fakty, nie ulega to żadnej wątpliwości. Dlatego kolejny epizod głównej serii jest pewnym faworytem do zdobycia korony w roku 2017 (40-lecie oryginału!). Tylko jak duży będzie sukces tego filmu? To już nie powrót do świata w odległej galaktyce po ponad 10 latach przerwy, ani sequel kochanego filmu sprzed 32 lat z dawnymi bohaterami, jakim było Przebudzenie Mocy. To po prostu kolejny epizod i aż trzeci film tej samej marki na przestrzeni dwóch lat! Myślę, że to + lekki przesyt + brak czynnika nostalgii sprawi, że Epizod VIII zarobi mniej od poprzednika i dołączy do grona sequeli-wielkich hitów, które mimo wszystko pozostały w cieniu poprzedników, tj. The Empire Strikes Back, Attack of the Clones, Avengers: Age of Ultron.
Weekend otwarcia: $195 mln / Przychody z USA: $700 mln / Przychody z reszty świata: $1 005 mln


Ciekawe w ilu przypadkach się pomyliłem. Okaże się za niespełna rok. :)
18
Data wydania filmu na rynku DVD jest ciągle nieznana, ale zapowiada się imponujące zamknięcie trylogii Christophera Nolana. Dwa poprzednie filmy mam na DVD i z wymianą ich na blu-ray czekałem do grudnia 2012 roku, aby kupić je w wydaniu zbiorczym. Od dzisiaj wiadomo jak ono będzie się prezentować (dla mnie miazga! :o):




Nie wiadomo jeszcze czy wyjdzie w Polsce (na pewno w UK) ale jeśli tak to liczę na rozsądną cenę (może jestem naiwny licząc na 250 zł?) i wtedy zrobię sobie miły prezent na gwiazdkę. ;)

Na BC pojawił się kilka dni temu news o steelbooku, który mignął na niemieckim amazonie. Warto zaznaczyć, że został on już potwierdzony i takie wydanie ma być podobno dostępne w całej Europie.

Poza tym, Brytyjczycy dostaną coś takiego...


... a Hiszpanie ohydną książeczkę (dobrze, że u nas dystrybutorem filmu jest Galapagos, więc książeczka nam nie grozi):
19
Mamy taki wątek przy Batman: Arkham Asylum, gdzie podałem swoje najlepsze wyniki, ale do tej pory nikt nie wpadł na założenie podobnego tematu o drugiej części gier serii Arkham. Uznałem więc, że pierwszy pochwalę się swoimi osiągnięciami.

Robię to także z innego powodu. Grę kupiłem w dniu premiery i od tamtej pory grałem w nią w każdej wolnej chwili. Fabuła w niej jest dłuższa od poprzednika (zajmuje przynajmniej 8 godzin), misje poboczne to już kilkukrotnie większa skala, a tryby walki to zupełnie inny wymiar (tam było ich 20, tutaj jest bodajże 120 dla każdej postaci). Materiału do przejścia było więc tak dużo, że zanim zdążyłem we wszystko zagrać, zapał się wypalił. Po kilku miesiącach musiałem zrobić formata, a nie wiem jak zapisać swój zapis dla gier for Windows Live, dlatego zrobiłem zrzuty ekranu ze swoimi statystykami. Jak zobaczycie poniżej, poza trybami wyzwań przeszedłem wszystko...







Swój wynik 87% uważam za niezwykle satysfakcjonujący i mam nadzieję, że nie okażę się najsłabszym graczem w Arkham City na BatCave. ;)
20
Inne filmy i seriale / Jason Bourne
07 sierpień 2012, 19:12:36
Z okazji zbli?aj?cej si? premiery spin-offa trylogii o przygodach tajnego agenta, Jasona Bourne'a (Dziedzictwo Bourne'a - premiera 10 sierpnia) a tak?e z uwagi na wiele wstawek o Bournie w naszych ostatnich dyskusjach, uzna?em ?e mo?e rozkr?ci? si? na ten temat nie ma?a dyskusja (w ko?cu w?tek o Bondzie jest bardzo rozleg?y, a Jason jest chyba drugim, najpopularniejszym tajnym agentem w ?wiecie filmu i literatury). Na TBL wybieram si? prawdopodobnie w pi?tek, ale jestem ?wie?o po powtórce trzech poprzednich filmów, wi?c prezentuje moje 'mini' recenzje.


To?samo?? Bourne'a
  THE BOURNE IDENTITY



Niesamowity film, który na dobre odmieni? gatunek kina akcji. Kompletnie nie by?em zainteresowany tym tytu?em dopóki nie napatoczy? mi si? przypadkiem w TV w czerwcu 2008 roku. Teraz zawsze podaje go jako czo?owy przyk?ad "najlepszego mo?liwego" kina akcji. Czym si? ró?ni od wcze?niejszych filmów tego gatunku? Realizmem. Doug Liman nie s?ynie z robienia takiego kina (przyk?ad: Mr. & Mrs. Smith), ale tutaj pokaza? jak mo?e wygl?da? bohater z krwi i ko?ci, który walcz?c z liczniejszym przeciwnikiem wychodzi ca?o z obrecji, nie trac?c przy tym wiarygodno?ci opowiadanej historii. Bourne to nie James Bond, który co chwil? rzuca dowcipami, upija si? w trupa i dzi?ki wrodzonemu szcz??ciu zawsze ratuje ?wiat. Jason jest wyszkolony, widzimy ?e potrafi walczy?, umie b?yskawicznie reagowa?, odnale?? si? w terenie, pos?ugiwa? ka?d? broni?, porusza? si? wieloma pojazdami i czasami spontanicznie tworzy? sytuacje, które umo?liwiaj? mu zwyci?stwo w nierównej walce.

Jednak w ostatnich latach wiele twórców czerpa?o od Bourne'a tworz?c "wiarygodne kino". W czym wi?c tkwi jego magia, jego sekret? Prawdopodobnie w obalaniu schematów. James Bond, czy Ethan Hunt z Mission: Impossible jako agenci mieli pewne zadania do wykonania, jaki? cel. Tutaj to w?a?nie g?ówny bohater jest celem, który stara si? za wszelk? cen? przetrwa?. Dodatkowo spraw? komplikuje sytuacja z jego utrat? pami?ci. Dzi?ki temu widz mo?e odkrywa? kolejne elementy z przesz?o?ci bohatera tak jak on sam - od nowa, a dzi?ki wiarygodnemu wykonaniu wierzy? w tocz?ce si? na ekranie wydarzenia. W tym tkwi si?a, która sprawia, ?e To?samo?? Bourne'a tak ekscytuje. Oczywi?cie to równie? zas?uga znakomitych sekwencj? akcji (ucieczka Jasona z konsulatu, walka w mieszkaniu, po?cig ulicami Pary?a) i skomplikowanemu scenariuszowi, który w niewielkim stopniu czerpa? z bestsellerowej powie?ci Roberta Ludluma, niemniej jednak bez odpowiedniego przedstawienia tej historii nie by?aby ona tak wci?gaj?ca.

Poza tym co ju? wymieni?em mog? tylko dorzuca? kolejne pochwa?y. Matt Damon, który mog?oby si? wydawa? za chudy i za m?ody do tej roli, poradzi? sobie jako Bourne wy?mienicie i nie s?dz? aby ktokolwiek móg?by zast?pi? go z powodzeniem. ?wietnie wypad? w scenach zak?opotania, a tak?e ma ode mnie wielkie brawa i szacunek za przygotowanie fizyczne (nauczy? si? dwóch sztuk walki i wszystkie wyczyny kaskaderskie wykona? sam). Zreszt? aktorsko film stoi na równie wysokim poziomie co wykonanie techniczne i scenariusz. Bardzo dobrze prezentuje si? tak?e w?tek romantyczny, czyli co? co w wi?kszo?ci tego typu filmów jest dodawane na si?? i to z marnym skutkiem. Mam jeszcze do opisania dwie cz??ci, wi?c nie b?d? si? dalej rozpisywa?. Dodam wi?c na koniec, ?e film uwielbiam i cho? nie uwa?am ?eby zas?ugiwa? na a? tak wysok? ocen?, to naci?gam mu j? z minusem za bycie w pewnym sensie "rewolucj? gatunku", a tak?e za to ?e z kolejnymi seansami jest jeszcze lepszy. ;)
(IMO najlepszy film 2002 roku)

Ocena: 9-/10


Krucjata Bourne'a
  THE BOURNE SUPREMACY



Mówi si?, ?e sequel rzadko przebija orygina?. Uwa?am, ?e to niew?a?ciwe stwierdzenie (zbyt ?agodne) bo przebicie orygina?u przez kontynuacje graniczy z cudem, a nawet utrzymanie poziomu poprzednika jest ci??ko wykonalnym zadaniem - zw?aszcza je??i pierwszy film by? dobry. Dlatego nie mog?em wyj?? z podziwu tu? po obejrzeniu Krucjaty Bourne'a, a w?a?ciwie to dalej nie mog? z niego wyj??. Czyta?em recenzje i sprawdza?em oceny filmu, z których wynika?o, ?e ten nie dorówna? dwa lata starszej To?samo?ci. Nie mog? poj?? tej internetowej opinii, bo dla mnie jest on podniesieniem przygód Jasona Bourne'a na nowy - wy?szy poziom. :o

Zaczn? od oceny scenariusza. Ten jest jeszcze bardziej skomplikowany i bardziej dopracowany ni? poprzednio. Ukrócenie w?tku romantycznego, który i tak nie mia? szans na dalsz? racj? bytu, by?o fantastycznym posuni?ciem. Dodatkowo dawa?o to now? motywacj? dla Bourne'a co gwarantowa?o ?wie?o??, a nie nudn? powtórk? z rozgrywki. Nast?pnie musz? wspomnie? o tym, o czym na prawd? chodzi w filmach tego gatunku. O akcjach, które tutaj bij? na g?ow? poprzednika. Warto zaznaczy?, ?e nie tylko jest ich wi?cej, a naci?gane s? mniej (Jason tym razem nie trafia faceta w g?ow? spadaj?c z klatki schodowej), ale tak?e w przeciwie?stwie do filmu Limana mamy spektakularn? sekwencj? fina?ow?. Mowa o po?cigu w Moskwie, który w mojej opinii jest najlepszym po?cigiem samochodowym w historii kina (znakomita muzyka, zdj?cia, monta?, nowatorskie u?ycie mobile-car - czy jako? tak to si? nazywa?o - i fantastyczne fina? - co? genialnego).

Jednak ani scenariusz, ani akcje, ani elementy techniczne, czy te? nowe ciekawe postacie nie zmieni?yby tego filmu tak jak zrobi?a to jedna osoba. Jest ni? Paul Greengrass, który zasiad? na sto?ku re?ysera i doda? nowy urok tej serii. Spec od kina "dokumentalnego" nada? Krucjacie niezwyk?y klimat, a chaotyczne zdj?cia z r?ki i monta? go idealnie podkre?li?y (pasowa?o to doskonale w scenach walk, po?cigów, czy przeb?ysków wspomnie? g?ównego bohatera). Wszystkie te czynniki sprawi?y, ?e drugi film o przygodach Jasona Bourne'a okaza? si? ?wietnym sequelem, realistycznym i emocjonuj?cym kinem akcji - jednym z moich ulubionych filmów.

Ocena: 9/10


Ultimatum Bourne'a
  THE BOURNE ULTIMATUM



Christopher Nolan mia? w?tpliwo?ci czy nakr?ci? trzeciego Batmana, no bo który drugi sequel trzyma poziom poprzedników, a tym bardziej jest najlepsz? cz??ci? cyklu? Musz? przyzna?, ?e gdyby to pytanie zada? bezpo?rednio mnie to nie mia?bym problemów z odpowiedzi?. Paul Greengrass dokona? czego? niemo?liwego przebijaj?c dwa poprzednie - znakomite Bourne'y. W ostatniej cz??ci trylogii nie tylko poprawi? elementy niedoskona?e w poprzedniku, ale tak?e potrafi? wróci? do pocz?tków i pokaza? nam wiele odniesie? do To?samo?ci - co nie by?o ?atwe, bo w?a?ciwie poza wspomnieniami i dwoma cz?onkami obsady nic w tej cz??ci nie wi?za?o z pierwsz?. To w?a?nie pierwsza rzecz, która pozytywnie zaskakuje w Ultimatum. Wstawki z poprzednich filmów, rozwa?ania Bourne'a opisuj?cego swoje motywacje z poprzedniej cz??ci, paszport Gilberto de Piento (pojawiaj?cy si? na sekund? w To?samo?ci), projekt Black Briar (o którym mówi Abbott na ko?cu To?samo?ci), a? w ko?cu wpl?tanie ostatniej sceny z Krucjaty w fina?ow? akcj?, to co? co mnie - fana serii - cieszy niesamowicie. Warto jeszcze wspomnie? o "po finale" b?d?cym ho?dem dla ostatniej akcji z pierwszej cz??ci i dialogu Jasona z Pazem, który by? swoistym odniesieniem do przed?miertnego tekstu Profesora.

Kolejnym poprawionym elementem s? sekwencje akcji. Poprawi? co? co wydawa?o si? doskona?e by?o rzecz? wr?cz niemo?liw?, a jednak Greengrassowi si? uda?o. Scenariusz filmu tak jak i w poprzednikach by? zawi?? histori? szpiegowsk?, ale akcji znalaz?o si? w nim zdecydowanie wi?cej, oczywi?cie zrealizowanej w najlepszy mo?liwy sposób. Od pocz?tku film zaczyna si? "z grubej rury" na lotnisku Heathrow, potem przystanek na potyczk? w Madrycie, nast?pne nie czekamy nawet kwadrans aby zobaczy? co? czego jeszcze w tej serii nie widzieli?my - akcj? w Tangerze. 15 minutowy po?cig po dachach miasta zwie?czony pojedynkiem dwóch agentów, w trakcie którego nie pada nawet s?owo wypowiedziane przez któr?kolwiek z g?ównych postaci to co? co wbija w fotel! Je?li w Krucjacie znajdowa? si? IMO najlepszy po?cig w historii kina, to w Ultimatum mog? ?mia?o wskaza? najlepsz? scen? walki (Bourne kontra Desh). Po tym mamy chwil? u?pienia, aby przej?? do fina?u w Nowym Jorku. Ten akurat nie jest czym? wyj?tkowym (jak ju? wspomnia?em fantastycznie prezentuje si? wplecenie ostatniej sceny poprzedniej cz??ci w przedstawiane wydarzenia), bo po?cig jest do?? krótki i lekko modyfikuje zako?czenie tego z Krucjaty, ale nie to si? liczy. Liczy si? wspomniany wy?ej "po fina?", który jest ?wietn? kulminacj? wydarze? przedstawionych na prze?omie trzech filmów. 8)

Pierwsza cz??? ko?czy?a si? zamykaj?c histori? w optymistyczny sposób. Druga odnosi?a si? do jednej ze scen w filmie i by?a swoist? furtk? do kontynuowania historii Jasona Bourne'a. Ostatnia scena Ultimatum przebija poprzednie dwa zako?czania, pokazuj?c jaki by? wp?yw dzia?a? g?ównego bohatera na przestrzeni trzech filmów w fantastyczny sposób. Melodia z piosenki Moby'ego puszczana tu? przed rozpocz?ciem napisów ko?cowych jeszcze nigdy nie brzmia?a tak zajebi?cie. Idealne zako?czenie trylogii, której ka?da kolejna cz??? jest lepsza od poprzedniej - w oceni? dodaj plus, aby podkre?li? hierarchi? serii.
(Zdecydowanie najlepszy film 2007 roku!)
Recenzje: Juby 
Ocena: 9+/10


Podsumowuj?c: Bourne to IMO najlepsza trylogia ostatniej dekady (i niech przereklamowany LotR zbiera sobie Oscary i zajmuje miejsca w niemal ka?dym TOP50 najlepszych filmów - zdania nie zmieni?) i jedna z ulubionych serii filmowych w ogóle. Mam nadziej?, ?e nadchodz?ce Dziedzictwo tego nie popsuje - a je?li tak, to ?e filmy pod mark? Bourne'a nie b?d? kontynuowane.

PS: W latach 80-tych powsta?a jeszcze telewizyjna - bardzo wierna - adaptacja To?samo?ci Bourne'a. Ogl?da?em j? ju? jaki? czas temu dlatego nie podejmowa?em si? tu pisania jej recenzji.

PS2: Pewnie wielu u?ytkowników si? dziwi, ?e jakie? filmy oceniam tak wysoko? ;)