12 Sierpień 2020, 00:13:51

Aktualności:

Trwają zmiany na forum.

UWAGA: MOGĄ WYSTĘPOWAĆ PROBLEMY Z WYSYŁANIEM MAILI Z FORUM


Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Wiadomości - Night_Wing

1
https://www.filmweb.pl/film/Killer+Sofa-2019-839243

Na wszystko, co święte i miłe! Cóż to do diaska za filmidło, w materii kinowego fantastyczno-naukowego / horroru, bezguścia, ostatnimi czasy się pojawiło?

Zło w najczystszej, bezimiennej, nienazwanej postaci! "Killer Sofa (2019)"; ktoś oglądał z Was tą odrębność forumowicze?
2
Jak to się mówi, nie ma to tamto, wrzucam mały update seriali, które w specyficznej rodzajowości animacji superbohaterskiej obecnie oglądam. Na pierwszy ogień idzie wyborne "Green Lantern: The Animated Series (2012 - 13)"; ów obraz uważam za jedno z najważniejszych dla postaci Hala Jordana dzieł mało czy wielkoekranowych - dzieł jego losy, z Uniwersum DC, adaptujących. Mimo iż nie do wszystkich przemawia wysmakowana, lekko eksperymentalna grafika wektorowa, w tym przypadku generowana komputerowo, warto podkreślić, że taki ,,trójwymiar" właśnie, w animacji najlepiej uwydatnia cechy dynamiki pojedynków Zielonych Latarni z Czerwonymi Latarniami czy innymi zagrożeniami, lub wzmacnia ogólną fizyczność postaci, ich aktywność w różnych dziedzinach życia etc. Tego rodzaju techniki ,,rysowania rzeczywistości" przydatne są przy dynamicznych ujęciach, nic wiecej - statyczne, martwe tło, nawet emocjonalność czy mimika twarzy wypisane w ruchach sylwetek ludzkich czy innych kreacji, niestety, przy systemie grafiki komputerowej, cóż, po prostu się nie sprawdza. Fabularnie, w "Green Lantern: The Animated Series", rzecz ma się nieco lepiej niż aspekt wizualny. To już zupełnie inny biegun, inna bajka; zacząłem tzw. Akt drugi serialu, czyli odcinki od 14 - 26: zmagania bohaterów z mega-złolem, Anty-monitorem; Hal Jordan dołącza do ekipy "Korpusu Zielonych Latarni" strzegących przed złem całego Wszechświata, a sektor 2814 zostawia... Guy Gurdnerowi etc. Po 14 obejrzanych odcinkach, animacji stawiam ocenę: 8/10.

"Spider-Man: The Animated Series (1994-98)", ponadczasowa klasyka wśród kreskówki superbohaterskiej. Dzieło kanoniczne, wchodzące w skład Panteonu animacji adaptujących rzeczywistość komiksowych Uniwersów. Za kilka dni, ponownie, któryś raz w dziejach mojego fanowskiego żywota, od pierwszego do ostatniego odcinka, zacznę z mocą zaangażowania oglądać słynne przygody animowanego Spidey'a sprzed 25 lat. O tak! Z mojej perspektywy, wartość oceny dla tej animacji, co by nie było, co by się zdarzyło zawsze będzie taka sama, bezcenna, nieokreślona. 10/10 w nocie dla kreskówki będzie symboliczne, bo pisać abstrakcyjnie dużych liczb przed 10 w tym zapisie się nie opłaca.

Zostańmy przy płaszczyźnie superbohaterskiej opowiadania historii w fabule, wątkach, postaciach, i nieważne czy filmach, serialach aktorskich, kreskówkach etc. Liczy się ów motyw i kontekst multum tworów audiowizualnych, których w tej specyfice ostatnimi czasy jest całe mnóstwo. Dlatego zatrzymam się przy małoekranowym produkcie od stacji "CW", która kiedyś, jak było dobrze i cudownie, czyli ,,dawno, dawno temu w Galaktyce", gdy istniał tylko "The Flash" i "Arrow", zapowiadała się na coś mocno rewolucyjnego w tym względzie - coś, co wprowadzi nam jakość superbohaterskości, wprost z wielkiego ekranu na świat seriali. Tak było... do czasu, rzecz jasna. Obecnie, wiele, wiele sezonów, i wiele seriali później, sytuacja wygląda zgoła inaczej: krutaczne pokiełbaszenie i jeden kiblownik do potęgi entej. Tak prezentuje się całe sławetne landrynkowe "CW". Z mojego punktu widzenia broni się jedynie "The Flash", który 19-tym odcinkiem 6-ego sezonu wyemitowanym około tydzień temu z kawałkiem, zakończył swój tegoroczny bieg, oraz "DC's Legends of Tomorrow", o którym chciałbym co nieco wspomnieć, i który w najbliższej przyszłości wyrasta na faworyta wśród produkcji od "CW". Z tym tytułem akurat jestem od lat (całe "Arrowverse" z wyjątkiem "Arrow", na którym stanąłem przy 14 odcinku pierwszego sezonu - i pamiętam to do dziś - oglądam bardzo uważnie, od początku), jednak sezon 5-ty, który również będzie miał się ku końcowi, bo został finałowy 14-ty odcinek, którego emisja odbędzie się jutro, to sezon diabelnie wywrotowy, bardzo, ale to bardzo tulący w sobie tą buntowniczość, anarchii, którą prezentuje. Pomysły na fabułę, rozpisanie roli postaci - tu nie ma bohatera, który centralizowałby oś wydarzeń, w tym przypadku 5-ego sezonu, wokół siebie. Gary, Ava, Mick Rory, Sara Lance, czy parający się w sprawach okultystycznych John Constantine - każdy z nich na przestrzeni 14 odcinków (epizod nr 00 był pierwszym prawdziwym odcinkiem 5-ego sezonu "Legend" - taka w związku z Crossoverem Arrowverse obowiązuje, teoretycznie, numeracja) ma równoważne w stosunku do czasu ekranowego i zaangażowania swojej postaci znaczenie. Finał 5-ego sezonu przed nami. W tym cyklu odcinków było wszystko. Bez względu na finał serii "DC's Legends of Tomorrow", za te 15 ostatnich odcinków postawię serialowi ocenę: 8,5/10. I oby przyszły rok dał jeszcze bardziej odjechany sezon!

A teraz, cóż, coś z materii seriali opartych na faktach, nie tylko z gatunku horroru, thrillera etc., ale przede wszystkim z gatunku fantastyki naukowej, gdzie istotniejszy jest pierwiastek naukowy sprawnie łączący się z atmosferą, klimatem śledztwa, motywami szpiegowskimi. "Project Blue Book", było minęło, i szkoda, bo właśnie ów małoekranowy twór niedawno zakończył swój serialowy bieg. Mówiąc ,,zakończył" mam na myśli finał drugiego sezonu serialu, który niedawno miał miejsce na polskim oddziale kanału "History Channel / History Channel 2". Całość 10 odcinków drugiej serii również i ja obejrzałem. To były o jakieś 30 % lepsze epizody niż w przypadku pierwszej serii: o wiele bardziej dynamiczne w opowiadaniu wydarzeń samą narracją, umiejętnością tworzenia wątków UFO i innych nadnaturalnych zjawisk opartych o prawdziwe, niewyjaśnione przypadki wszystkiego tego, co mogłoby się kryć za pojęciem UFO, USO etc., co badał Josef Allen Hynek w latach 50-tych poprzez prowadzenie rządowego projektu: Błękitna Księga. Co ciekawe, drugi sezon serialu zakończył się zjawiskowo dobrym cliffhangerem. Z mojej perspektywy ocena całości dwóch sezonów "Project Blue Book" wygląda następująco: 9/10.
3
Zack Snyder, to jedna z najważniejszych osobistości dla ogólnego dziedzictwa Kinowego Uniwersum Komiksowego ostatnich lat, ba, w ogóle jedna z najznakomitszych postaci tej specjalności i zasług w dziejach kina rozrywkowego. Wiem, jest to z goła kontrowersyjne myślenie tudzież założenie, jednak co by się o Zacku nie mówiło, niepotrzebne moim zdaniem jest usilne spychanie go gdzieś na boczne tory! Przeszedł w życiu nie mało, momentami krwawił tylko dla siebie, niczym Daredevil. Wizja wyłaniająca się w jego filmach z Kinowego Uniwersum DC Comics emanowała świeżością, odwagą myśli i idei; Snyder prowadził w nich dialog ze społeczeństwem, przemawiał do oglądającego, a nie po prostu tylko adaptował określone realia komiksów z tego Uniwersum, na, obraz kina. Czy nie byłoby może i kontrowersyjnym, ale jednak dość odważnym działaniem, wydanie obrazu "Justice League: Zack Snyder Cut", w formacie zapisu filmu na dyskach: Blu-Ray, Blu-Ray 4K i DVD? Warner Bros, dystrybutorzy i wszyscy ci, którzy zajmowaliby się tego rodzaju implementacją filmu na odpowiednie nośniki ostatecznie nie straciliby na tym procesie. Fani, może nie wszyscy, ale większość na pewno, z chęcią obejrzeliby "Snyder Cut" w domowym zaciszu, w odpowiednio wybranej przez siebie jakości i warunkach. Dodatkowo taki okaz do kolekcji! Ha!
4
Seriale animowane i TV / Odp: Titans
23 Maj 2020, 11:11:57
Cytat: Obywatel Wayne w 12 Kwiecień  2020, 23:25:01Iain Glen powróci w trzecim sezonie serialu jako Bruce Wayne. Po fatalnym w mojej ocenie finale 2 sezonu, który nie trzymał się kupy fabularnie, poczułem się zniechęcony do serialu. Jednak dla Glena będę oglądał dalej nowe odcinki. Moim zdaniem to jedna z najlepszych interpretacji Wayne'a w cywilu, szkoda że raczej nikłe szanse są by Glen dostał swój własny serial. Miła odmiana po 5 latach emicji serialu Gotham z młodym Davidem Manzuosem. Zadebiutować ma także w 3 serii Barbara Gordon jako Oracle.

"Gotham" od Foxa jest serialem w materii gatunku superbohaterskiego, nawet kryminału, science-fiction i fantastyki - bo multum gatunków się tu przewinęło - obrazem dość niezwykłym. 5 sezonów, które produkcja ofiarowała rzeszy miłośnikom adaptacji komiksowych Uniwersów, było - w generalnym podsumowaniu - bardzo, ale to bardzo udanymi sezonami, rzecz jasna z wyjątkami, które w każdym serialowym czy filmowym dziele się zdarzają, na które to nie mamy wpływu; przecież nie ma zjawisk i rzeczy idealnych, co nie? "Titans", to także ten świetnie pomyślany adaptujący świat amerykańskich herosów serial. Pięknie mroczny, tajemniczy, jak do tej pory, dwusezonowy twór małoekranowy. Cóż, obecność Deathstroke'a w drugim sezonie była czymś zjawiskowym - dodawało to fabule serii pierwiastka nieprzewidywalności. W kreacji jego osoby podobać się mogło m.in. to
Spoiler
, że w dość nieoczekiwany sposób w umyśle Slade'a, czego mogliśmy doświadczyć fanowskimi zmysłami, utknął Jericho, tj. jego pozostałość mentalna.
[Zamknij]
.

Dick Grayson i Barbara Gordon a.k.a. Oracle? Kreacja relacji tej dwójki w trzecim sezonie "Titans" będzie mocno zagadkowym wątkiem. I mam nadzieję, że mimo wszystko seria nowych odcinków serialu nie zaprezentuje nam tego w taki sposób:


 ;D  ;D
5
Inne filmy i seriale / Odp: Star Trek
28 Marzec 2020, 21:22:54
Czy "Star Trek: Discovery", serial emitowany od 2017 roku na Netflixie, da się spójnie określić i powiązać z serialem, "Star Trek: The Original Series", pierwocinami startrekowskiej myśli, emitowanej w latach 1966-69? Co w ogóle pośród małoekranowych produkcji z tego Uniwersum ma palmę pierwszeństwa, jest najważniejsze i buduje się wokół niego cały świat Star Treka? Czy istnieje tu w ogóle takie pojęcie? I co istotne, co ewentualnie stanowi, a co nie stanowi Kanonu w materii Star Treka? Bo właśnie z tym serialowym dylematem mam z lekka irytujący i zgryźliwy problem, gdyż nie ukrywam chciałbym z całą mocą zaangażowania zacząć zapoznawać się z tym Uniwersum, najlepiej zaczynając od wnikliwego oglądania seriali: od najważniejszych produkcji począwszy, czyli uporządkowanych zgodnie z jakąś chronologią wydarzeń tego Wszechświata seriali, jeśli takowa rzecz jasna ,,struktura ważności" tu istnieje. Moja znajomość Star Treka polega na obejrzeniu kiedyś, hen daleko w przeszłości, filmu z 2009 roku i jego sequela z 2013 roku z Benedictem Cumberbatchem w roli Khana, oraz doświadczeniu oldschoolowej kreskówki "Star Trek: TAS" z lat 1973-75. I tyle w temacie, nic poza tym. Dlatego zabierając się za pierwszy w moim geekowskim życiu aktorski serial z tego fantastyczno-naukowego Uniwersum, chciałbym mieć pewność za co się zabrać, aby dobrze poznać ten świat, i nie mieć problemów z chronologią wydarzeń tego, co w ujęciu przestawienia wydarzeń w całym Star Treku ma miejsce. "Star Trek: Discovery", a może "The Original Series" lub coś innego?
6
Na dudy zakwakane! Na Brodę Odyna! Na... wszystko co można jeszcze wzniośle zawołać! Stało się nieuniknione! "The Last of Us" przenosi się na mały ekran, stając się kolejną produkcją, nad którą pracę rozpocznie niedługo stacja HBO. Za scenariusz, teoretycznie, odpowiada Craig Mazin, jeden z twórców "Czarnobyla"!

A kto według mnie byłby wytrawnym, godnym sylwetki, charakteru i osobowości Joela, z Uniwersum "The Last of Us"?

Gerard Butler jest tego typu aktorską osobistością, która naprawdę jeśli chce, to potrafi grać bohatera negatywnego, skomfliktowanego, czy dramatycznego albo i kogoś na miarę post-apokaliptycznego wykolejeńca losu, renegata i przywódcy jakiejś ocalałej grupki, dla której byłby i wsparciem i głosem przewodnim zarazem. Mało tego, Butler ma wzrost odpowiedni wzrost i tężyznę fizyczną idealną do roli Joela. Twarz aktora najbardziej potrafi wyrazić twarde emocje, podobne do męskiej postaci z gry, w którą mógłby się wcielić. Zdaje się na własną intuicję i doświadczenie, wynikające z oglądania filmów z udziałem Gerarda Butlera, i tych wielkich hitów i tych cichych, mało znanych produkcji. Po prostu, nie widzę lepszego kandydata niż on. Hugh Jackmana nikt nie zatrudni. To nie przejdzie. Zbyt duża oczywistość; sam aktor nie pozwoli sobie na ewentualną klapę, gdyby serial nie okazał się tak dobry.


7
Dla seriali animowanych związanych bezpośrednio lub pośrednio z Batmanem, najlepszym lektorem, o czym zapomnialem wcześniej wspomnieć, dlatego przekażę to i teraz, jest pan Utta - o ile dobrze pamiętam użyczał swojego eleganckiego, dystyngownie wybrzmiewającego głosu, dla "Batman TAS (1992-1995)" i "Batman Przyszłości (1999-2001)", w którym lektorem był w pierwszych 13-tu odcinkach produkcji; na Cartoon Network, jakiś czas później pojawiła się wersja zdubbingowana wszystkich odcinków serialu. Zastanawiać może jedna zagwozdka związana z drugim z wymienionych dzieł: brak obecnie w eterze internetu (Cartoon Network na chwilę obecną nie emituje kreskówki) spolszczonych odcinków powyżej 33-ego epizodu: czy to dubbing, czy lektor - o ile istnieją powyżej 13-ego odcinka epizody z którymś z polskich lektorów. Czy ktoś z Was wie, gdzie w sieci mógłbym obejrzeć resztę 19-tu odcinków "Batman Beyond"?
8
"Batman vs. Teenage Mutant Ninja Turtles" z 2019 roku, to ciekawa animacja. Barwna, humorystyczna, konsekwentna historia, z szatą graficzną, która jest gdzieś po środku tego nowego batmanowskiego stylu rysunku z animacji Uniwersum WB/DC, a tego, co graficznie prezentował nam serial "TMNT" z lat 2003-09. Odniosłem wrażenie, że niczego nie było tu na siłę - humor żółwi potrafił wprowadzić fajny kontrast do mrocznego, stanowczego wizerunku Batmana. Jak dla mnie, prawidłową oceną tej animacji będzie wartość: 9/10!
9
Cytat: Juby w 10 Luty  2020, 13:23:34Nie oglądam trylogii Nolana z lektorem (zbyt przyzwyczajony jestem do wersji z napisami), ale nie pamiętam, aby BB kiedykolwiek czytał Borowiec. Wersje UHD mają inne lektora od tych z BD?

"Mroczny Rycerz" z 2008 roku był właśnie tym filmem, który widziałem i który ,,czytał" swym znakomitym głosem Piotr Borowiec. Pozostałe dwa tytuły z trylogii, to w tej kwestii już inny lektor, którego imienia i nazwiska nie pamiętam. "Mrocznego Rycerza" widziałem w opcji ,,prawie FULL HD" - był to plik ściągnięty na własny użytek, nie służący do rozprowadzania, a co za tym idzie do celów zarobkowych. Nie wiem, jak tego dokonano, ale "Batman Forever" z 1995 roku widziałem z implementacją ścieżki dźwiękowej 4 rożnych polskich lektorów.
10
Nie mam osobistego typowania dla lektora najlepszego we wszystkich filmach z Batmanem w roli głównej. Przykładowo do Trylogii Nolana pasuje Piotr Borowiec. Jednak najlepszym lektorem jakiego jak dotąd miałem przyjemność słyszeć w dowolnym batmanowskim obrazie kinowym, był głos Macieja Gudowskiego w filmie "Powrót Batmana" z 1992 roku. Idealnie wpasowanie się w baśniowo-mroczny klimat filmu!
11
Kilka twarzy Wandy Maximoff z nowego serialowego MCU, tak naprawdę to już pełnoprawnego szerokiego Kinowego Uniwersum Marvela. Na grafice widzimy prawdopodobnie możliwe fanowskie opcje emblematów tytułu serialu "WandaVision". Są one rozrysowane na tle charakterystycznych dla danej epoki kulturowej i okresu lat rozwoju kinematografii, kadrów... Czyżby produkcja przedstawiała nam swego rodzaju adaptację komiksowego "House of M" Bendisa? Będzie zjawiskowo ciekawie!

12
"Wiedźmin" od Netflixa na razie odłożony. Za beletrystykę Sapkowskiego, w której główną rolę odgrywa Geralt z Rivii, co podejrzewam, w ogóle się nie zabiorę. Tego podgatunku fantastyk w literaturze nie spełnia moich wymagań, dla tej prawdziwej ,,fantastyki" z mojego punktu widzenia, którą czytam bardzo rzadko, ale jednak to robię(dla każdego i tak będzie to odmienny wybór). Trylogia "Władca Pierścieni" i "Hobbit", "Narrenturm" Sapkowskiego oraz "Ja, Inkwizytor" Jacka Piekary, to będące symbolem fantastyki, z mitycznymi, baśniowymi krainami itp., stanowiące jej kanon tytuły. Przynajmniej dla mnie, a może wielu innych osób też... Kto wie.

A wracając do netflixowskiego "Wiedźmina", czy jest logicznym, aby w ogóle oglądać serial, gdy nie ma się ochoty czytać "Wiedźmina", ani w niego grać, a ma się za sobą doświadczenie z literaturą, którą wyżej wymieniłem? Jak myślicie?
13
Posłużę się powyższą listą zestawienia oczekiwanych kinowych produkcji na 2020 rok, od użytkownika "LelekPL", jako źródło wielu przykładów; filmy z listy forumowicza kojarzę dość dobrze, jednak nie chce mi się szukać pozycji po zakamarkach ,,internetów". Oto i lista najistotniejszych dla mnie, najbardziej wyczekiwanych i zaspokajających moje popkulturowe zapotrzebowania kinowych obrazów na 2020 rok; od najbardziej do najmniej wyczekiwanych w top 20:

1) Venom 2 (o ile będzie to październik 2020; o filmie informacji większych brak)
2) Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)
3) Tenet
4) Ciche miejsce 2
5) Eternals
6) Godzilla vs Kong
7) The New Mutants
8 ) Free Guy
9) Wonder Woman 1984
10) Black Widow
11) The Conjuring: The Devil Made Me Do It
12) 1917 (polska premiera obrazu 24 stycznia 2020 roku)
13) James Bond 007. No time To Die
14) Naprzód
15) Głębia strachu
16) Doktor Dolittle
17) Ghostbusters: Afterlife
18) SpongeBob Film: Na ratunek
19) Fast & Furious 9
20) Scooby-Doo!

14
Jak to mój dobry znajomy, ze specyficznym rysem cynizmu i nihilizmu w swym humorze, podkreślił ostatnio jakże dosadnie ostatnio na Facebooku, odnośnie najnowszej produkcji Netflixa, "Wiedźmin", z nutą odpowiednio dostosowanego żartu, pisząc: ,,Jest Wiedźmin, to i jest Paździo-Wiedźmin"; podkreśla to niżej zamieszczone zdjęcie, które skopiowałem z jego posta.



Nadejdzie i taki czas, że i ja zabiorę się za netflixowskiego "Wiedźmina". Póki co Uniwersum tego, w którym obraca się Wiedźmin kompletnie nie znam - ani w grach, ani w książkach (grało się sporadycznie na PC w "Wiedźmina 2" i "Wiedźmina 3: Dziki Gon" u kumpla, ale to ,,tyle w temacie").
15
Inne filmy i seriale / Odp: Ostatnio ogladalem...
27 Grudzień 2019, 22:14:08
"Toy Story 4", piękny, ale i hiperrealny, szczegółowy z mistrzowskim oddaniem drobiazgów tworzących rzeczywistość, film animowany od Pixar Animation Studios i Disneya. Oglądany w jakości Blu-Ray, na płycie w tym formacie zapisu, którą kupiłem w MediaMarkt. Seans z "Toy Story 4", to przygoda, która połyka nostalgię, wywołując ciepło na serduchu fana, znającego pierwszą część serii animacji z ery VHS i małych wypukłych telewizorów a. k. a. kineskopiaków, aż miło. Dodajmy do tego niezapomniany baśniowy morał, i te postacie: Chudy, Buzz, Rex i inni, a czar przeżyć nawiedzi nas w niesamowity, ba,najmniej spodziewany, sposób. Jak dla mnie oceniam "Toy Story 4" na: 9/10