24 październik 2021, 02:48:49

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Prision Break (Skazany na śmierć)

Zaczęty przez Altair, 10 październik 2008, 18:19:28

Altair

Zaraz po herosach mój drugi ulubiony serial  ;D
Uwielbiam nieoczekiwane zwroty akcji i całą  dynamikę towarzyszącą oglądającemu.
Jak do tej pory największe wrażenie sprawił na mnie 3 sezon.W tym Scofield wszystko planuje na gorąco, bez żadnego planu i wytycznych.Zapraszam do dyskusji...

Crane

Zacytuję sam siebie:

CytujSEZON 1. "Prison Break", albo po naszemu "Skazany na śmierć" (sic!) rozkręcał się dość długo, bo dopiero w 8 odcinku akcja ruszyła z miejsca, i to porządnie. Od tego momentu 1 sezon miał bardzo dobre tempo i wielokrotnie udało mu się trzymać mnie w napięciu, mimo, że wyjście bohaterów z opałów było równie oczywiste, co niebezpieczeństwo schylania się po mydło pod więziennym prysznicem.

Nie można odmówić twórcom sprawnego prowadzenia fabuły i umiejętności kreowania emocjonujących sytuacji, co objawiało się w cliffhangerach kończących poszczególne odcinki. Im bliżej finału, tym te zakończenia były lepsze (choćby Bellick odkrywający dziurę w pokoju strażników). Innymi słowy, bardzo dobrze się to oglądało. I na tym, poza kilkoma drobnymi rzeczami, kończą się pozytywy "PB".

Bohaterowie są beznadziejnie płascy. Nie, nie wymagam skomplikowanych charakterów i głębokiej psychologii, ale jednak czegoś więcej niż to, co pokazano. Na przykład taki Michael Scofield - po dwóch sezonach nie umiem o nim nic powiedzieć. Lincoln? Nic. Abzruzzi? Nic. Sucre? Kocha swoją dziewczynę. Wow. C-Note? Kocha swoją rodzinę. Jeszcze większe wow. I tak dalej, i taj dalej. Tylko T-Bag, paradoksalnie najbardziej odrażająca postać, wydaje się ciekawy, głównie dzięki świetnej grze Kneppera. Aktorzy nie są źli, i to tylko i wyłącznie dzięki nim pustaki, w których się wcielają, zyskują na sympatii widza (Peter Stormare mógłby nawet nie mieć żadnych dialogów), co niestety nie dotyczy dwójki głównych bohaterów. Środki aktorskie Wentwortha Millera sprowadzają się do trzech rzeczy: zmarszczonych brwi, lekkiego uśmieszku i mówienia szeptem. Z kolei Dominic Purcell z jednym i tym samym wyrazem twarzy niezależnie od sytuacji nadał nowe znaczenie określeniu "drewniane aktorstwo".

Nijakie postacie da się znieść, żaden problem. Prawdziwą bolączką "Prison Break" jest brak poszanowania dla inteligencji widza. Dialogi rażą łopatologią, a nielogiczności jest tu bardzo dużo, w szczególności pod koniec. Im bliżej ucieczki, tym scenarzyści piętrzą przed bohaterami kolejne przeszkody, jednocześnie stosując maksymalne uproszczenia, takie jak torebeczka wybielacza wystarczająca na kilka uniformów czy strażnicy z trzech wież (!) nie widzący wyłażących z kanału 7 facetów. Cały wątek kopania dziury też jest uproszczony do granic możliwości. Naprawdę nikogo ze strażników nie zastanowiło, że prawie zawsze któryś z ekipy stoi na czatach?

Nie wymagam maksymalnego realizmu, wiadomo, że filmy/seriale rządzą się swoimi prawami, ale są pewne granice. bardzo nie lubię, kiedy scenarzysta ma widza za idiotę, a najwyraźniej tak jest, skoro próbuje się mu wciskać takie bzdury. No, chyba że autor skryptu sam jest idiotą, co w przypadku tego serialu nie raz przeszło mi przez myśl. Równie swobodnie co kwestie związane z logiką potraktowano realia więzienne. Fox River, w porównaniu z tym co widziałem w dokumencie na National Geographic, przypomina przedszkole. Nie wiem też o czym myśleli scenarzyści, dając pedofilowi-mordercy taką pozycję wśród więźniów.

Ale jak już pisałem, tempo jest bardzo dobre, ogląda się przyjemnie, emocji nie brakuje. Znakomity pomysł wyjściowy został jednak zmarnowany, i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.

Ocena: 5/10


SEZON 2. Jak dla mnie "Prison Break" mógłby (i powinien) skończyć się na 1 sezonie, no ale popularność serialu, Wątek Wielkiego Spisku i finał wymusiły kontynuację. Wiele osób wskazywało, że zniknął klimat więzienia (swoją drogą jaki klimat?). Żeby to był jedyny problem! Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć, tyle tu baboli.

Całość sprawia wrażenie, jakby była pisana z odcinka na odcinek, a ponoć świetnie obmyślany plan Scofielda to jedna wielka improwizacja. Nielogiczności z 1 sezonu w porównaniu z tymi tutaj to pikuś - po nieudanej akcji odbicia LJ'a z sądu, Michael i Linc, dwójka obecnie najbardziej poszukiwanych ludzi w kraju kradnie sprzed budynku policyjny furgon i odjeżdża sobie jak gdyby nigdy nic. Agent Mahone oczywiście nie postawi od razu na nogi policji z całej okolicy, bo po co, fabuła musi się przecież wlec się dalej. Z tatuażu Scofielda w tym sezonie zrobiono parodię - nasz geniusz musiał sobie wytatuować kalambur, którego rozwiązaniem jest... imię i nazwisko jego matki. Niech mi ktoś powie, że to inteligentny serial, a zaśmieję mu się prosto w twarz.

Skoro już jesteśmy przy naszym szepczącym geniuszu, okazuje się, że nie jest on wcale taki mądry. Bo kto wyrzuca dysk twardy ze wszystkimi materiałami do rzeki, z okna mieszkania? Najwyraźniej pojęcie "odzyskiwanie danych" jest dla pana Scofielda obce, podobnie jak to, że dysk można całkowicie zniszczyć w kilkanaście sekund. Mała rada dla scenarzystów: kiedy robicie bohatera geniuszem, niech nie zachowuje się jak debil.

Irytująca jest też powtarzalność tych samych scen, w których to nasi bohaterowie już są trzymani na muszce, już mają być złapani, już cały wysiłek pójdzie w łeb, ale oto cudownym sposobem, po raz nie wiadomo który, udaje im się wywinąć. Jeszcze żeby te sceny były choćby w minimalnym stopniu emocjonujące, no ale nie są. Scenarzyści okazali się też specjalistami w niszczeniu ciekawych sytuacji, do których przecież sami doprowadzili. Veronica u Steadmana, albo porwany Steadman trzymany w motelu - przyznaję, to było niezłe. Niestety brak pomysłów na dalsze pociągnięcie tych wątków dał o sobie znać i scenarzyści posłużyli się najbardziej prymitywnym rozwiązaniem, wydając na poszczególnych bohaterów wyrok śmierci.

Łopatologia jest tu jeszcze gorsza niż poprzednio (w denerwujących przebłyskach przypominane są nawet ujęcia sprzed kilkunastu minut, litości), idiotyczność zachowań niektórych bohaterów niekiedy doprowadzona do granic absurdu (T-Bag), a ciekawe postacie zostają po prostu zarżnięte przez zły scenariusz (Kellerman, Mahone).

Jedynym naprawdę, ale to naprawdę świetnym momentem tego sezonu jest ostatnia, klimatyczna scena, sugerująca, że 3 sezon (a przynajmniej ta część rozgrywająca się w Sonie), będzie mroczny, ostry i brutalny. I pewnie równie niegrzeszący logiką.

Ocena: 2/10
Moja przygoda z 3 sezonem skończyła się równie szybko, jak się zaczęła. Gdy Sona okazała się kurortem wypoczynkowym, a nie jak sugerowało zakończenie 2 sezonu naprawdę przerażającym miejscem, powiedziałem "dość".


Whatever doesn't kill you simply makes you... stranger.

Mihcim


Altair

O, o tym nie wiedziałem...Muszę nadrobić straty i braki ;)

Crane

Mówiłeś że to twój drugi ulubiony serial i w ogóle się nim nie interesujesz?


Whatever doesn't kill you simply makes you... stranger.

Altair

Nie mam możliwości pobierania nowych odcinków z sieci, więc mój świat Breaka kończy się na Polsacie...A na sieci po prostu nie chciałem sobie psuć niespodzianki z oglądania... ;)

(A)nonim

Właśnie nie rozumiem fenomenu tego serialu. Pierwsza seria była totalnie naciągana, a potem już było tylko gorzej.
Jestem Jen. Najpierw chciałabym założyć panu te rękawiczki. Sondaże mówią, że wyborcy lubią palce.

Ocelot

Tasiemiec, ciągle zły pan ściaga dobrego pana, który mu ucieka i ten pierwszy zawsze jest o krok od złapania tego drugiego, kiedy po 15 odcinkach mu się to udaje, dobry pan znów ucieka i kręcimy sezon 2, wole już oglądać ciężkie dramaty rodziny Mostowiaków od tego g*wna
Here...we...go!

Firm

Nie. To nie jest zły serial. Jest dosyć wciągający a sezon 1 uważam za jednych z najlepszych seriali. 2 sezon i 1 były doma najlepszymi zaś 3 to totalna porażka. 4 naszczęście ucieka się do 2 sezonu pod względem klimatu.

Leon Kennedy

Myślałem, że powstały tylko 3 sezony... Dzieje się coś ciekawego w tym 4?

El Cornetto

Tak, Majkel i jego brat współpracują z policją by zniszczyć firmę :]

isild87

Ja tam nie narzekam,choc kolega Crane  ma troche racji - mnie tez troche drazni powtarzanie tych samych watkow i przerywanie wlasnie w najciekawszym momencie.
Sczegolnie widac to zreszta w 3 sezonie.Sona niby ma byc jescze gorsza od Foxfire,ale wiele rzeczy jest tam uderzajaco podobnych do tych z 1 sezonu.Brak dalszych pomyslow ze strony panow scenarzystow czy zwykle pojscie na latwizne ?
Ale dosyc tycxh minusow,i tak wedlug mnie ten serial jest 200 razy lepszy od np.Zagubionych
i w przeciwienstwie do niektorych fanow tego serialu uwazam ze to 2 sezon - gdy Michael, Lincoln i reszta wydotali sie na wolnosc - jest najlepszy,wiele scen przypominalo mi momentami swietny film Scigany z Harrisonem Fordem i Tommym Lee Jonesem i to wychodzi mu na plus,no i w tym sezonie witamy szanownego pana agenta Mahone :)
Wedlug mnie zaraz po T-Bagu,Abruzzim i Kellermanie najciekawsza i najbardziej skomplikowana postac :)

El Cornetto

Cytujmomentami swietny film Scigany z Harrisonem Fordem i Tommym Lee Jonesem i to wychodzi mu na plus
Akurat Ścigany ma dość przeciętną fabułę. To Tommy Lee Jones jest świetny (jak zawsze) plus Harrison Ford no i mamy przeciętny dobry film, a że po latach kultowy to inna sprawa ;).

Crane

Cytat: isild87 w 11 październik  2008, 16:15:46i tak wedlug mnie ten serial jest 200 razy lepszy od np.Zagubionych
I do czego jeszcze? Rodziny Soprano i innych wybitnych seriali?


Whatever doesn't kill you simply makes you... stranger.

van hellsing

Kiedy pierwszy raz puszczali ten sezon na polszmacie, nie chciało mi się tego oglądać - bo po co? Potem, gdy puszczali to jeszcze raz z nudów sobie to włączyłem, i tak się zaraziłem. Moja ulubiona postać: Fernando Sucre. Ponieważ kiedy wszyscy zawodzą i gdy ma nastąpić nieszczęśliwe zakończenie on się zjawia i wszystkich ratuje. Najlepszy sezon: drugi, bo jest tam najwięcej napięcia jest ciekawie i nie można się nudzić.
When where you run, when where you hide, I'll see that place through from your eyes
Who will survive, let's get in on and find it out