05 grudzień 2021, 12:42:48

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Bondy

Zaczęty przez Q, 21 styczeń 2008, 14:44:53

El Cornetto

A owszem, mądrzejsze. Ta stosunkowo niska ocena wynika ze zwykłego rozczarowania. Być może po kolejnych seansach ją podniosę.

Swoją drogą - wolę QoS od jakiegokolwiek filmu z Moorem - których nie cierpię jak psa (No z wyjątkiem Live and Let Die)

Aha i czy tylko ja mam wrażenie, czy agent CIA był stylizowany na Phillipa Samoura Hoffmana z Wojny Charliego Wilsona? :]


P.S. A jak przebolałeś scenę z samolotem?

Crane

Podobała mi się.

Nie wydała mi się też specjalnie przesadzona, z wyjątkiem samej końcówki która od razu skojarzyła mi się z odpowiednim momentem w TDK ;)


Whatever doesn't kill you simply makes you... stranger.

Funky

Mógłby ktoś napisać jak wypadła muzyka i czy jest lepsza od sćieżki do TDK?

Crane

Cytat: Funky w 09 listopad  2008, 00:31:01i czy jest lepsza od sćieżki do TDK?
Nie wiem jak muzyka, ale Olga Kurylenko miała lepsze buty niż Maggie Gyllenhaal.

[głupie pytanie, głupia odpowiedź]


Whatever doesn't kill you simply makes you... stranger.

Juby

Cytat: Funky w 08 listopad  2008, 22:21:47
http://pl.youtube.com/watch?v=ph0XVIFWJbQ Najnowszy gunbarrel do "QoS" Jak dla mnie lepszy był ten z Brosnanem. Ten pod względem muzyki i pozycji oddania strzału bardzo mi przypomina gunbarrel z "The Living Daylights" (http://pl.youtube.com/watch?v=WdukBdTSpvU)

Dla mnie najlepiej strzał oddawał  właśnie Timothy Dalton, ale teraz pod względem tego jak wygląda celownik, spływająca krew itp. (postęp techniki 20 lat) chyba najbardziej podoba mi się to z QoS.

PS; Przy CR gunbarrel był trochę z zaskoczenia, ale niezbyt mi się podobał, głównie przez pomidorową krew. ;)


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Huntersky

Jak dla mnie największą wadą QoS jest zmiana reżysera. Foster miejscami przecholował, serwując teledyskowy pościg Aston vs. Alfy (kurna mać, tak na niego czekałem i skończył się w momencie, kiedy zaczynałem coś w tej scenie dostrzegać), czy pogoń za zdrajcą - po cholerę przeplatany z wyścigiem konnym? Reżyser i autor zdjęć chcieli pewnie pokazać nietuzinkowe i efektowne zdjęcia, ale sorry - w filmie o Bondzie mi to nie pasuje.

Akcji, chociaż fajnej, jest za dużo, ale może i to dobrze, bo niektóre dialogi są strasznie łopatologiczne.

Pozostała powaga i styl znany z Casino Royale, ale niektóre akcje są po prostu przesadzone. Pościg za cysterną w Miami jest przy nich opartą na faktach relacją. Może autorzy chcieli zrobić film bardziej epickim, sam nie wiem, ale walka na linach i lądowanie na spadochronie mi się z CRowskim Bondem nie kojarzą. : (
Z samym spadochronem przegięli, przecież można było to zakończyć w miarę normalnie..

Co jeszcze się nie podoba? Komedia z Bondem, który wszystkich zabija, zanim zapyta. Kiedy M dowiedziała się, że znowu zabił kolejnego gościa, widownia ryknęła śmiechem. No come on...
Ale to właściwie tyle, jeśli chodzi o wady.

Cała reszta jest bardzo dobra, pomimo niektórych głupot nadal jest brutalnie i poważnie. Craig jest wspaniały, jak dla mnie najlepszy Bond w dziejach. Olga Kurylenko ładnie się prezentowała na ekranie i takowoż grała, wątek jej zemsty był całkiem niezły. Bad Guy Greene nie był tak wyrazisty i skurwielowaty jak Le Cyfra, ale nie denerwował, no, może do momentu jak wyciągnął toperek strażacki i zaczął wojowniczo piszczeć.

Fabuła jest mimo wszystko wciągająca. Organizacja Quantum ma spory potencjał, miejmy nadzieję, że trzecia część skupi się na ostatecznej walce z nią (ja chce Bonda w kominiarce, kamizelce kuloodpornej, czarnym uniformie z jakimś karabinkiem - jak Sam Fisher :P ).

Wątek z poszukiwaniem chłopaka Vesper można było bardziej rozwinąć, ale ostatnia scena jest świetna. Leżący na śniegu naszyjnik ma coś magicznego.

Muzyka..chyba gorsza od CR, ale i tak jest niezła, szczególnie warte uwagi są te gitarowe motywy, które można czasami usłyszeć.

SPOILERY CO DO GUNBARRELA
Miło jest zaobserwować powrót klasycznego gunbarrela, ale ja bym wolał, żeby był wpleciony w fabułę, jak w CR. A można to zrobić łatwo - wywalić pościg z Astonem, pogoń za zdrajcą w formie teasera, a w moment, w którym Bond strzela w zdrajcę dodać gunbarrela.

Podsumowując: Nie jest źle, ba, jest całkiem dobrze, ale nie rewelacyjnie, a szkoda.
7/10

:)

***
Nie dawno powtórzyłem sobie Casino Royale. Film - ideał. Jak dla mnie jest to epos o Bondzie. Epicki, biorąc pod uwagę reszte filmów, jest dość skromny, świetnie zagrany i ma jeszcze to coś. :) Wybór Craiga to strzał w dziesiątkę.
10/10

Ciekawostka dla tych, którzy sądzą, że Craig jest brzydki i w ogóle się nie nadaje. Porównajcie sobie Craiga z rysunkiem Fleminga ilustrującego Bonda. :)
<br />http://huntersky.deviantart.com<br />WHATTUP, BIOTCH! - Harrison Ford

Juby

11 listopad 2008, 20:22:44 #231 Ostatnia edycja: 30 październik 2012, 16:31:23 by Juby
Quantum
    0f
   S0lace
      7




Właśnie wróciłem z kina. Film wbrew mocnej krytyce bardzo mi się podobał. Fabuła nie jest tak interesująca jak w Casino Royale (nie ma czegoś tak magnetycznego jak partia pokera) i akcje są rzeczywiście minimalnie chaotycznie nakręcone ale to nie zmienia faktu, że nie zawiodłem się. Kompletnie nieodczuwalne było dla mnie to, że jest to najkrótszy film z serii. Mamy dużo akcji i wszystkie sekwencje pościgów/bójek są dobre (choć trochę przesadzili z ich ilością). W filmie jest trochę za mało poczucia humoru, ale to nie jest praktycznie żaden minus. Podobnie jak i wzorowanie się na trylogii Bourne'a (które jest łatwo dostrzegalne).

Co rzuciło mi się w oczy w trakcie seansu? Gunbarrel jest dość słaby i zdziwiło mnie wprowadzenie go na końcu, ale za to - przy tej muzyczce - fanie się chociaż kończy film. Czołówka jest średnia, zresztą średnio mi się podoba także piosenka lecąca w tle (czołówka z poprzedniej części biję tą na głowę). Wydało mi się, że widziałem kilka ukłonów w stronę starszych części - kobieta w ropie na łóżku i kobieta w złocie z Goldfingera. Podobnie z agentem, który nim spadł z budynku złapał się za smoking Bonda (niczym zbir za krawat w Szpiegu, który mnie kochał). Aktorstwo było na wysokim poziomie, a pan Craig coraz bardziej podoba mi się w roli Bonda.

Marc Forster stworzył bardzo dobre kino, trochę przypominające mi Licencję na zabijanie (Bond, który samowolnie chce się zemścić), ale gdybym miał go porównywać z Casino Royale, to zdecydowanie wybrałbym poprzednika. Głównymi tego powodami jest słabszy scenariusz, gorsza dziewczyna Bonda, i nijaki czarny charakter (choć bardzo mnie ciekawi jak rozwiną wątek jego organizacji Quantum). Liczę, że kolejna część nie obniży poziomu serii, bo póki co filmy z Craigem to zdecydowanie najlepsze Bondy.
Recenzja: Juby   
Ocena: 7+/10


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Huntersky

Cytat: BAT MANakcje są rzeczywiście minimalnie chaotycznie nakręcone,
Masz N, że sobie możesz filmy zatrzymywać i przewijać?
Posted on: 11 Listopad  2008, 21:41:09

 A za drugim razem QoS jest dużo lepszy. Może to zasługa braku kilku wkurzających kumpli. :)
W tym momencie jest 8/10.

A ten utwór jest niesamowicie fajny:
http://pl.youtube.com/watch?v=jLaLdb810wQ
<br />http://huntersky.deviantart.com<br />WHATTUP, BIOTCH! - Harrison Ford

Leon Kennedy

Nowego Bonda widziłem w sobotę i muszę stwierdzić, że dość mocno mnie rozczarował. Dialogi było trochę irytujące, akcja momentami mocno za długa i w wielu momentach zastanawiałem się czy to jest w ogóle realne, a ze spadochronem przegieli i to zdedcydowanie... Można było to lepiej zakończyć. Jednak to co najgorsze było w tym filmie to fakt, że jedynka trzymała w o wiele większym napięciu. Jednak już w niedzielę postanowiłem zerknąć jeszcze raz i o dziwo film spodobał mi się bardziej niż za pierwszym razem. Nie wiem może moje oczekiwania były za duże jak na pierwszy seans. Jednak jedno i tak pozotało cały czas takie same... Nowy Bond jest dla mnie zdecydowanie najlepszym z dotychczasowych. To jest Bond, który z nikim się nie patyczkuje. Najpierw zadaje cios potem pyta. Robi wszystko co trzeba. Nawet jeśli jego przełożeni mają już zastrzeżenia co do jego wykonywanej pracy. Zatem gorszy od Casino, ale i tak dobry.

El Cornetto

CytujTo jest Bond, który z nikim się nie patyczkuje. Najpierw zadaje cios potem pyta. Robi wszystko co trzeba.
Hmm...o patrz! To zupełnie jak Connery! Czekaj...o nie...Dalton też tak robił! O ja...a wiesz, Brosnan w sumie też tylko filmy miał słabe (paradoksalnie za wyjątkiem, rewelacyjnego Goldeneye).

Swoją drogą ze wszystkich aktorów Dalton i Connery oddali książkowego Bonda najlepiej. Craig ma najwięcej charyzmy, a Brosnan najlepiej wyglądał. :]

Leon Kennedy

Tyle, że ci kolesie do mnie nie przemawiali i tyle. Ten ich piękny garniturek, idealna fryzura, wspaniałe maniery, laski które lgnęły do nich niczym mucha do...

CytujSwoją drogą ze wszystkich aktorów Dalton i Connery oddali książkowego Bonda najlepiej.

Może i tak. Chromoli mnie to, bo ich nie czytałem i jakoś nie bardzo mam ochotę się za nie zabrać :P.

El Cornetto

CytujTen ich piękny garniturek, idealna fryzura, wspaniałe maniery, laski które lgnęły do nich niczym mucha do...
Czyli odwrotność Daltona w sumie :P . No może poza fryzurą.

CytujChromoli mnie to, bo ich nie czytałem i jakoś nie bardzo mam ochotę się za nie zabrać
U. Szkoda bo to fajne książki. Nie jakieś wybitne, ale dobrze się czyta no i okazuje się, że Bond w swoich początkach takim wielkim gentelmanem raczej nie był. Popularność filmów odcisnęła piętno na późniejszym zmianie wizerunku książkowego.
Wyobraź sobie, że w książce Dr. No James nazywa M ''nieufnym sku****ynem'', albo że bardziej zależy mu na misji niż na laskach :P.
Niestety Roger Moore (Obok Lazenbyego to jedyny aktor nieraczący sięgnąć po książkę), który był dla Bonda tym kim Adam West dla Batmana zepsuł tę postać.

Funky

Ale za to Roger Moore był największym dżentelmenem :) A co do filmu to byłem i się zawiodłem, za dużo akcji i za krótki. Do tego żałosny był ten cały Green taki chłopek a nie przeciwnik Bonda. Jest niczym w porównaniu do Le Chiffre`a Mimo że nie jestem fanem Craiga to "Casino Royale" było dużo lepsze. Aha i Arnold znów zaprezentował przeciętny soundtrack zresztą tak samo jak w poprzedniej części.

7/10

Leon Kennedy

CytujSzkoda bo to fajne książki

Może zerknę w przyszłym roku ;).

CytujWyobraź sobie, że w książce Dr. No James nazywa M ''nieufnym sku****ynem''

A to ciekawe. Zwłascza, że tak wpełni to Bond tylko jej ufa w nowej serii... Jak na razie :).

Cytujza dużo akcji i za krótki.

No mogli się trochę bardziej postarać z tą długościa filmu, ale trudno się mówi. Co do za długich akcji... to masz zdecydowaną rację.

Cytuj
Do tego żałosny był ten cały Green taki chłopek a nie przeciwnik Bonda.

Mnie tam koles przypadł do gustu ;). Rewelacyjnie został zagrany ;D.

CytujAha i Arnold znów zaprezentował przeciętny soundtrack zresztą tak samo jak w poprzedniej części.


A to w tym filmie była w ogóle jakaś muza? :P.

El Cornetto

Dla wszystkich, którym nie podoba się nowa piosenka wrzuciłem na YT intro do QoS z piosenką Toma McRea, która moim zdaniem pasuje prawie idealnie. Refren trochę odstaje, ale zwrotki mają dobry tekst :].

http://www.youtube.com/watch?v=xivABVxHeC0