10 kwiecień 2021, 20:34:12

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Recenzje przeczytanych komiksów spoza uniwersum Batmana...

Zaczęty przez RemiRose, 30 czerwiec 2013, 16:42:18

Leon Kennedy

06 listopad 2020, 18:10:35 #180 Ostatnia edycja: 06 listopad 2020, 19:58:24 by Leon Kennedy
Chwała wielkiej kolekcji, bo pewnie ciężko byłoby mi to zakupić poza nią( wiadomo, że koncentruje się na Gacku🙃, jeszcze raz chwała wielkiej kolekcji DC 💖), a zdecydowanie warto i każdy powinien poznać ta historię. Sam komiks świetny, a czasem i trzeba dużo mordobicia... No, bo do czego lepszego nadaje się nasz Doomsday? No właśnie 🙃

Shadow of the Bat

CytujDoomsday nie przyleciał z kosmosu (przynajmniej nie pada taka informacja w tym komiksie).

A on czasem nie ląduje na ziemi właśnie w tym fikuśnym kubraczku? Czytałem to ładnych parę lat temu więc może coś pomyliłem.

Juby

Nie, na początku uwalnia się z jakiegoś podziemnego czegoś (laboratorium? nie jest to sprecyzowane, może w kontynuacjach).


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Rado

On chyba ze star Labs wyszedł wtedy, ale ogólnie to pochodzi z kosmosu. Tą historię jak dla mnie, to trzeba czytać w omnibusie, bo tutaj nie chodzi tylko o samą "śmierć", ale też o tym co było potem czyli całe "Rządy Supermanów" i jak w końcu Clark powrócił. Omnibus jest drogi, ale może kiedyś kupię jak wygram w jakiejś loterii.

Shadow of the Bat

CytujOn chyba ze star Labs wyszedł wtedy, ale ogólnie to pochodzi z kosmosu.

Tak! Wiedziałem, że coś było z tym kosmosem. :D

CytujTą historię jak dla mnie, to trzeba czytać w omnibusie, bo tutaj nie chodzi tylko o samą "śmierć", ale też o tym co było potem czyli całe "Rządy Supermanów" i jak w końcu Clark powrócił.

Bardzo możliwe, że jest tak jak piszesz, że umocowanie jej w pewnym kontekście działa na jej korzyść. Ja pamiętam, że jako samodzielna "historia" bardzo mnie swego czasu rozczarowała. Myślałem, że to będzie coś w rodzaju Knightfallu.

Johnny Napalm

08 listopad 2020, 12:49:01 #185 Ostatnia edycja: 08 listopad 2020, 13:11:44 by Johnny Napalm
Kiedyś, czytając historię Panic in the Sky, myślałem, że Doomsday został w ostatnim geście Brainiaca zrzucony na Ziemię, jako broń ostateczna/odwetowa. Kojarzyłem to monstrum właśnie z tym zielonym ludzikiem.

Doomsday jednak został stworzony przez samych Kryptończyków, którzy zawsze byli złamasami i bawili się w eksperymenty medyczne i klonowanie. No i dobrze, w sumie przez to w końcu wymarli. Ta, wykreowana w komiksach rasa, chciała tak wszystko ulepszać i kontrolować, że doprowadzili do tego, że przez specyficzny zapis w swoim D.N.A. nie mogli opuścić swojej planety bez wyciągnięcia kopyt. Sami stworzyli dla siebie samych taką blokadę. Dlatego Kal-El, czyli Clark Kent, urodził się nie w łonie matki – na Kryptonie kobiety już nie rodziły, bo to fuj – a w matrycy/macicy, w której przybył na Ziemię.

Od szczeniaka, przyszły Doomsday, był wysyłany na przyszły Krypton aby walczyć z żyjącymi tam stworzeniami. Chodziło eksperymentatorom o stworzenie broni ostatecznej, która wybije wszystko co mogłoby zagrażać przyszłym osiedleńcom - Kryptończykom. I tak Doomsday raz po raz ginął. Ale jak to? Ginął i dalej żyje? No właśnie, to nie był ktoś urodzony a jedynie stworzony przez Bertrona – taki dziwny kosmiczny ludek.

Doomsday nie zginął ostatecznie podczas swoich misji na Kryptonie, ponieważ był tylko masą biologiczną, ale jednak z pewną pamięcią zapisywaną w swojej strukturze. Ta pamięć samych śmierci została w nim jakby zapisana od podstaw. Stąd odradza się – tak, Dan Jurgens wpadł na zrzynanie z Wolverine – za każdym razem silniejszy i praktycznie kompletnie odporny na to co go poprzednio zabiło.

A tak w skrócie, Doomsday trafił na Ziemię nie wysłany tam ani przez Brainiaca, ani przez Kryptończyków, a przez Kalatończyków – co myśleli, że monstrum zostało zabite przez Radianta – taka zbiorcza siła życiowa kilku władców tej planety, na której wylądował Doomsday, po rozpieprzeniu już całego przyszłego Kryptona. Myśleli, że Doomek wykitował, więc go oblekli w zielone szaty i sruuu... w kosmos.

No i cały misterny plan w piz**, no i wylądował.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Shadow of the Bat

Taaa...to ja już rozumiem dlaczego nigdy nie wciągnął mnie Superman. ;)

Juby

08 listopad 2020, 17:40:26 #187 Ostatnia edycja: 10 listopad 2020, 20:21:24 by Juby
Chcecie mi powiedzieć, że wysłano go na Ziemię uznając za zmarłego? To po co było go ubierać w ten kombinezon krępujący ręce za plecami?


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Johnny Napalm

10 listopad 2020, 12:58:09 #188 Ostatnia edycja: 12 listopad 2020, 18:01:16 by Johnny Napalm
Hasztag #bezsensu jest nieco dziwny przy dyskusji o komiksach superbohaterskich.  ;)

Podsumowując, bo być może mój poprzedni wpis był zbyt ogólnikowy. Doomsday:

A. Został stworzony przez Kryptończyków, a dokładnie chyba nie przez nich samych, ponieważ mózgiem projektu był Bertron – ani trochę nie przypominał samych Kryptończyków. Był humanoidalnym stworem o wyglądzie kosmity z filmu Marsjanie Atakują, tylko że bez hełmu i mózgu na wierzchu. W każdym razie przyszli osiedleńcy pomagali mu w tych eksperymentach medycznych.

Taka mała dygresja – Kryptończycy przypominają ludzi, jednak zawsze kumali się z dziwnie wyglądającymi kosmitami. Tutaj pojawił się właśnie ten zielony ludzik – naukowiec Bertron, no i przecież ich arcykapłanem był Cleric – kaznodzieja o wyglądzie siwego goryla, który przybył na Krypton, gdzie głosił pokojowe przesłanie i potępiał zbrodnie klonowania oraz eksperymentów medycznych. Później zabrał swoich tzw wiernych, żeby nie narażać ich na zemstę pozostałych Kryptończyków. Niestety, wszyscy uciekinierzy zmarli, ponieważ mieli zakodowaną w swoim D.N.A. blokadę, niepozwalającą  im opuścić swojej planety.

B. Doomsday spełnił swoją rolę na Kryptonie, zabijając wszystkie stworzenia, które żyły tam dotychczas. Zaraz po tym rozwalił fortecę z naukowcami, którzy go stworzyli i na nim eksperymentowali. Oczywiście ich pozabijał.

C. Następnie dostał się na bezzałogowy statek, który, jak się okazało, dostarczał pożywienie i inne zapasy naukowcom na przyszłym Kryptonie.

D. Okazało się, że statek kosmiczny miał zaprogramowaną drogę powrotną na planetę Calaton/Kalaton. Wynikałoby więc z tego, że mieszkańcy tej planety stali za planem zasiedlenia Kryptona, a wcześniej za stworzeniem idealnej broni biologicznej, czyli Doomsday'a.

E. Doomsday oczywiście znowu prawie wszystkich pozabijał. Jednak Brooklyńska Rada Ży... tzn starszyzna planety zjednoczyła się, tworząc postać z czystej energii – Radianta – jego wówczas Doomsday nie mógł zabić. Radiant właściwie pokonał Doomsday'a.

F. Ogólnie nikt nie był pewien, że Doomsday na pewno nie żyje, więc przyodziano go w kombinezon i związano mu ręce. Skoro nikt nie miał 100% pewności, że on na pewno nie żyje, postanowiono go wysłać w kosmos w tzw barce pogrzebowej.

G. G... jak g... bo Doomsday w sposób niezaplanowany wylądował w końcu na Ziemi, gdzie zaczął rozrabiać do tego stopnia, że zdarzyło mu się zabić Supermana.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby

Wykreślam hasztag i serdecznie dziękuję za bardzo precyzyjny opis genezy Doomsdaya. :)


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Rado

Ożesz Ty... Nie wiedziałem, że Johnny jesteś takim specjalistą od Doomsdaya.

Johnny Napalm

12 listopad 2020, 18:00:27 #191 Ostatnia edycja: 12 listopad 2020, 18:07:37 by Johnny Napalm
Wyczuwam lekką ironię, ale co tam.  ;)  Po prostu nie tak dawno czytałem to co polecał kiedyś Arek Wróblewski, jako kontynuacje Śmierci Supermana – czyli Hunter/Prey. No i tam prawie wszystko jest wyjaśnione. Tzn, kontynuację walki Doomsday'a z Supermanem, nie Pogrzeb Przyjaciela, czy Rządy Supermanów.

Powiedzcie mi lepiej, znający lepiej samą Kolekcję, czy jej wydanie zostało na 100% zawieszone, lub zakończone? Czy pojawiła się w niej właśnie kontynuacja samej Śmierci Supermana? Ten album z WKKDC kupiłem już dawno, zaraz po tym zawiesiłem kupowanie Kolekcji, więc wypadłem z tematu.

Co do samej recenzji Jubego, to Ok, każdy ma swój gust, ale pięć Nietoperków na sześć – czy to nie jest przesada? Sześć punktów oznacza komiks dla kogoś idealny, a pięć oznacza to, że było bardzo blisko do określenia idealnym danej historii.
THE EARTH WITHOUT ART IS JUST EHh...

Juby

W mojej wypowiedzi nie było nawet grama ironii. ;)

WKKDC w Polsce została zakończona na 80 tomie, pełną rozpiskę znajdziesz na BatCave.

"Jakieś" 5 na 6 (nie podałem ostatecznej oceny) oznacza dla mnie bardzo dobry komiks, a za taki Śmierć Supermana uważam. Czy przesadziłem? Być może, ale bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie ostatni rozdział, a to po jego przeczytaniu pisałem swoją opinię, więc sądzę że mocny finał komiksu wpłynął na moją pozytywna ocenę.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Juby



Chwilowo oderwałem się od komiksów DC Comics i przeczytałem coś o drugiej mojej ulubionej fikcyjnej postaci, zaraz po Batmanie. Terminator: Sector War to 4-częściowa, alternatywna historia kobiety, którą w maju 1984 roku spotyka Terminator wysłany z przyszłości, aby ją zabić. Ową bohaterkę różni od Sary Connor to, że nie potrzebuje ochrony (jest policjantką, która potrafi o siebie zadbać) i mieszka w najgorszych rejonach Nowego Jorku.

Niby nic specjalnego, ot niespełna stu stronicowy akcyjniak, w którym Elektroniczny morderca przez całą noc stara się zabić posterunkową Lucy Castro. Z drugiej strony, to bardzo klimatyczna nawalka, której twórcy rozumieli Terminatora i nie kombinowali z jego uniwersum aż do przesady. 35-minutowa lektura umiliła mi dzisiejsze przedpołudnie, na pewno bardziej niż kinowe seanse Terminator: Genisys, czy Terminator: Dark Fate. Rysunki Jeffa Stokely'a nie do końca mi odpowiadały (od strony wizualnej najlepiej prezentują się okładki), a T800 czasami bywa zbyt miły i za dużo gada (bo nie ma nikogo innego, kto wyłożyłby głównej bohaterce o co biega), ale poza tym nie mam większych uwag.

Wydanie od Scream Comics nie jest tanie, ale udało mi się je upolować za nieco ponad 40% ceny okładkowej. :) Na polskim rynku w ostatnich 20 latach pojawiły się jeszcze dwa komiksy z udziałem Terminatora - będę starał się je nadrobić w ciągu najbliższych miesięcy.


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman