23 kwiecień 2021, 11:10:12

Aktualności:


Mogą występować problemy z wysyłaniem maili z forum!


Filmy o Kaiju (Godzilla, King Kong, Pacific Rim, itp.)

Zaczęty przez van hellsing, 14 wrzesień 2008, 22:25:13

Juby

21 styczeń 2021, 21:25:36 #15 Ostatnia edycja: 25 styczeń 2021, 09:04:50 by Juby
Odkopię temat. Nietypowo dla covidowych czasów premiera Godzilla vs. Kong została przyspieszona z 21 maja na 26 marca tego roku. W niedziele trailer, a poniżej pierwszy plakat.



Czekam w myśl zasady "do trzech razy sztuka". Godzilla z 2014 była jednym z moich największych rozczarowań kinowych ubiegłej dekady, a część druga... okazała się być jeszcze gorsza. Ale Kong z Samuelem L. Jacksonem był nienajgorszy, więc liczę, że chociaż ich starcie jakoś mi podejdzie.

Ciekawe czy do tego czasu dane nam będzie przejść się do kina. Jeśli nie, tak jak w przypadku WW84 pozostaje premiera na CDA Max. :P


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

Czekam i to gorąco!! Uwielbiam monster movie. Godzilla z 2014 roku zaliczona dwukrotnie w kinie i bawiłem się całkiem nieźle, chodź unikanie Godzilli było irytujące. Kong ( również dwa razy w kinie 🙃),  to zajebiste kino rozrywkowe, a Godzilla 2 podobała mi się bardziej niż część pierwsza. Pal licho ludzi i ich motywację, gdy była Godzilla cała reszta nie miała już znaczenia 😁 Błagam, aby kina były otwarte, bo to trzeba tylko i wyłącznie tam zobaczyć.

LelekPL

Zwiastun fatalny. Zero klimatu, typowy akcyjniak-rozpierducha, zdjęcia nie tworzą przerażającej skali jak w pierwszej Godzilli, a CGI bije brakiem wagi w fizyce ruchu obu potworów.

Z każdym kolejnym filmem ta seria wygląda niestety coraz gorzej.

Film Edwardsa był jednak szczytowym osiągnięciem, a szkoda, bo lubię filmy Adama Wingarda, ale ten niestety nie podołał, aby wyróżnić się jakoś stylem na tle standardowych akcyjniaków w obecnym kinie, ani nie wykorzystał swoich umiejętności z horrorów.

Hype spadł o jakieś 75%

Juby

Mam to samo. Mimo oczywistych wad zaczynam doceniać Godzillę Edwardsa, bo przynajmniej vfx, zdjęcia i reżyseria scen z potworami (skala, ich ogrom na tle reszty) były tip top. Kontynuacja zacznie straciła pod tymi względami, a ten crossover wydaje się być kolejnym krokiem w niewłaściwym kierunku. Przypomina to Pacific Rim + ten nieszczęsny rap w zwiastunie - serio ktoś uznał, że to będzie tu pasowało? Moja ochota na wizytę w kinie spadła do zera (nie w czasie pandemii, kiedy trzeba siedzieć w maseczce cały seans), wystarczy mi wersja z CDA Max. :P

Cytat: Leon Kennedy w 26 styczeń  2021, 18:42:44Pal licho ludzi i ich motywację, gdy była Godzilla cała reszta nie miała już znaczenia 😁

Żaden monster movie nie broni się bez charyzmatycznych bohaterów. Nie ważne kto ich gra, nie ważne jak wspaniałe są potwory, to postacie których losem się przejmujemy sprawiają, że takie kino dobrze się ogląda. Dlatego Szczęki i Jurassic Park Spielberga pozostają królami gatunku i dlatego to film Emmericha z 1998 pozostaje najlepszą amerykańską wersją Króla Potworów (jej bohaterowie byli w większości comic-reliefami, ale przynajmniej byli jacyś).


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

HUDY

CytujPal licho ludzi i ich motywację, gdy była Godzilla cała reszta nie miała już znaczenia
Mam dokładnie tak samo. Od kąd obejrzałem pierwsza Godzilla(vs Hedorah) na VHSie. Liczą się dla mnie te gigantyczne potwory, rozwałka i efektowne widowisko.
Bardzo się cieszyłem gdy Godzilla wrócił do kina i to od Hollywoodu. Mały niedosyt był(tu noga tam ogon itp) ale finał już typowo w typowym dla serii schemacie. Kong za wyspie zrobił na mnie wielkie wrażenie gdyż spodziewałem się powtórki z rozrywki a tu ciach bach masa akcji od poczatku seansu. GII zrekompensował cała jedyneczke. Moim zdaniem odrobili lekcje w WB i Legendary. Oddali hołd starej japońskiej serii i zrobili film na jaki czekałem od lat. Dostałem tam wszystko czego oczekuje od takich filmów i to w świetnej nowoczesnej jakosci. Japonska serię bardzo cenie mam kilka czesci na dvd i czasem sobie odpale to Godzilla vs Mothra to Godzilla vs Mecha Godzilla.
Godzilla vs Kong zapowiada się na piękną ucztę. Z chęcią wybiorę się do Imaxu. Dla mnie jest to film który koniecznie muszę obejrzeć i może być nawet jedynym w tym roku na który pojadę do kina. Świetny trailer, oby otwarli nam kina.


Leon Kennedy

CytujŻaden monster movie nie broni się bez charyzmatycznych bohaterów. Nie ważne kto ich gra, nie ważne jak wspaniałe są potwory, to postacie których losem się przejmujemy sprawiają, że takie kino dobrze się ogląda. Dlatego Szczęki i Jurassic Park Spielberga pozostają królami gatunku i dlatego to film Emmericha z 1998 pozostaje najlepszą amerykańską wersją Króla Potworów (jej bohaterowie byli w większości comic-reliefami, ale przynajmniej byli jacyś).

Nie twierdzę inaczej. Postacie filmów, które wymieniłeś faktycznie były jakieś i to w bardzo dobrym znaczeniu tego słowa. Ale z drugiej strony męczą mnie już trochę, bo aktualnie są po prostu gorzej pisani. A niekiedy ich motywacja bywa śmieszna. Chodź lubię postacie z Konga i nastkę ( Stranger Things), i częściowo jej ojca z dwójki Godzilli... Tak mam ich po prostu trochę dosyć. Dawać mi bestie 😜

LelekPL

Nadal nie interesuje mnie specjalnie ten film, ale z braku czegoś innego oczywiście go obejrzę. W tym tygodniu zaczynam powtarzanie sobie poprzednich filmów. W planach mam Godzille Emmericha, Godzille Edwardsa, Konga, Godzille Króla potworów i może Pacific Rim. King Konga Jacksona jakoś mi się nie chce... zawsze mnie nudził.

Leon Kennedy

Polecam serial Netflixa Pacific Rim: The Black, druga część filmowej serii może się przy tym schować.

Juby

Kilka zdań o pojedynku tytanów. Godzilla vs. Kong to... dno. Jako fan obu postaci oraz osoba rozczarowana dwoma poprzednimi filmami z Godzillą, nie chciałem przyjąć do świadomości, że może być jeszcze gorzej... Ale jest. :(

Film leży pod każdym możliwym względem. Scenariusz jest okrutnie zły, to pretekstowy zlepek pomysłów, a także kopiowania innych filmów (Pacific Rim, Avatara, Podróż do wnętrza Ziemi). Dwa główne wątki, Konga oraz bohaterów poprzedniej Godzilli, od początku toczą się osobno, by na końcu... nie spotkać się ze sobą ! Zupełnie jakby ktoś napisał dwa odrębne filmy, a potem zmontował je w jeden przeplatanką. Bohaterowie z dykty są okropni jak zawsze, a ich role w większości ograniczają się do: a) wygłaszania ekspozycji; b) wygłaszania haseł pod trailery typu "It's Godzilla!"; c) dramatycznego dziwienia się "Oh my god!". Suspensu brak (zaledwie raz poczułem, że reżyser stara się budować napięcie). Jak napisałem w komentarzu swojej oceny na Filmwebie, przed Szybkimi i wściekłymi 9 nie lada wyzwanie. Poprzeczkę dla najbardziej kretyńskiego widowiska roku Godzilla vs. Kong zawiesiło bardzo wysoko. Nie będę wymieniał całej głupoty, która atakowała mnie z ekranu, wystarczy że wkleję świetny Pitch Meeting, który punktuje większość moich wrażeń z seansu.


W momencie śmiejącej się złowieszczo Godzilli wybuchłem śmiechem równie mocno, co na Welociraptorze-Boromirze w Jurassic World! ;D

Widzę, że najnowszy hit Warnera zbiera pozytywne recenzje, a chwalony jest głównie za widowiskowe walki potworów. Dla mnie nawet one się nie bronią. Efekty specjalne z wyjątkiem dwóch scen wypadają po prostu okej, chyba słabiej niż w poprzednich produkcjach "Monsterverse", ogrom kolorów pozbawia wydarzeń realizmu, a najgorsza robota reżysera to zupełne olanie rozmiarów obu bestii. Kong ma 104 metry wzrostu i waży pewnie ze 100 tyś. ton, ale równie dobrze mógłby mierzyć 2,6 metra wzrostu jak Hulk w Avengers i ważyć tonę. Biega, skacze, wspina się po wieżowcach (które pod jego ciężarem się nawet nie uginają!!), a otoczenie ma to w nosie. Pamiętacie drżące kałuże w Jurassic Park, gdy zbliżał się Tyranozaur? Pamiętacie jak wszystkie auta na ulicach Manhattanu podskakiwały, gdy z wody wyszła Zilla Emmericha? Pamiętacie jakie tsunami spowodowało wypłynięcie Godzilli w filmie Garetha Edwardsa? Tutaj po mieście i lotniskowcach biegają(!) o wiele większe stwory, ale ludzie, auta stojące na ulicy, wszystko(!) zapomina na to reagować.

Gdy w 70 minucie zwróciłem uwagę, że Godzilla pojawił się w zaledwie trzech scenach (czyli ma podobny czas ekranowy, co w 2014 roku), narzeczona poszła po piwo, żebyśmy przetrwali końcówkę. Przetrwaliśmy, ale nie powiem że było warto. :P


"Did you see BATMAN BEGINS? I don't think you can beat that."
- Morgan Freeman

Leon Kennedy

06 kwiecień 2021, 16:22:26 #24 Ostatnia edycja: 06 kwiecień 2021, 18:12:39 by Leon Kennedy
Tak efektownej walki jak na końcu nie wiem czy w ogóle widziałem! Do tego wszystko było widać wręcz koncertowo. Ludzie i ich motywację? Nie wiem, w ogóle nie pamiętam co i w sumie po co robili. Ale gdy Kong i reszta byli na ekranie nic nie było ważniejsze. Scenariusz? Był uroczo głupi 😃 Film w swoim gatunku, zajebisty.